Na początku przypomnę, że prowadzę zrzutkę na podstronie - Postaw kawę lub zainwestuj w Blogera
Ludzie znierają na różne rzeczy. Może to wyglądać na żebractwo, ale jest to też dla darczyńców pewna inwestycja. Pieniądze szczęścia nie dają, ale dzięki nim można coś zrobić. Na razie to przyszłość, ale może rozwinę tę stronę, może jakiś ośrodek, może będę miał czas na porady. Pomimo tego, że zapijałem w ostatnich czasach zostało mi jeszcze sporo wiedzy, doświadczenia i umiejętności.
Mało piszę, ponieważ dalej nic mi się nie chce. Nie widzę przyszłości. Sensu nic nie ma. Może przejdzie na wolności, ale dalej myślę też o odwyku. Jednak sądzę, że wejście między ludzi będzie lepsze, chociaż to tylko schronisko, którego bardzo nie lubię, a właściwie robi mi się niedobrze na samą myśl.
Zacząłem czytać książkę o której wspominałem - Katolicki przewodnik po depresji - autorzy -
Kheriaty Aaro, Cihak John.
Znalazłem parę fajnych myśli, ale ogólnie to nie bardzo dla mnie. Za bardzo religijna. Zbawienie Świata przez Jezusa, Trójca Święta, tajemnica krzyża itp. są dla mnie nie do uwierzenia, pisałem o tym kiedyś m. in. w poście -
Czy wiara i Bóg potrzebne. Z 04.
05.2022 r.
Natomiast podoba mi się np. określenie depresji jako utraty zwykłej ludzkiej nadziei w przeciwieństwie do zwykłego smutku, który dotyka każdego /s.9/.Człowiek w stanie depresji odczuwa jakby uczucie duszenia, tak pisze pisarz William Styron /s.45/. Mam w tej chwili podobne odczucia. Brakuje mi m. in. często powietrza. Nie jest to tylko chęć napicia się, tęsknota za wódką jak twierdzi moja znajoma pani Dr jest to coś więcej taka - beznadzieja. Choć oczywiście wiem, że alkohol by pomógł na chwilę ale potem...
Inna sprawa, że jakbym, wspominałem wygrał lub dostał większe pieniądze to objawy szybko by przeszły. Podobnie, jakby Żona chciała mnie przyjąć z powrotem do mojego też domu.
Smutne jest to, że nigdy nie mamy wystarczająco dużo czasu dla kogoś kogo kochamy /s.12/
Na to zwraca uwagę we wstępie dr J. David Franks.
Autor we wprowadzeniu przypomina, jak trudno jest opisać depresję. Jak zajmuje ona coraz wyższe miejsce pośród chorób psychicznych.
Przytacza przykład starszej wierzącej kobiety, która pokonała raka, ale popełniła samobójstwo, bo nie wytrzymała bólu depresji.
Przypomina, że depresja nie jest zwykłym przygnębieniem, zwykłym zagłębieniem w sensie geograficzny, a raczej jest głębokim dołem /s.18, 19/. Myślę, że trudno wyznaczyć granicę, cierpi ciało, psychika i dusza.
U mnie trwa to trochę długo i wszystkie te części cierpią. Moja Dr prowadząca uważa, że to po prostu zwykłe zaburzenia osobowości. Trochę może też, ale mam prawie wszystkie te objawy -
Depresja polega na zaburzeniach nastroju (smutek, utrata przyjemności, pesymistyczne spojrzenie na świat i siebie samego). Możemy ją podejrzewać, jeśli taki stan trwa ponad dwa tygodnie i ma znaczący wpływ na codzienne życie (trudności ze snem, zaburzenia apetytu i popędu seksualnego, utrata sprawności intelektualnej, chęć izolacji).
Depresja nie jest chwilowym obniżeniem nastroju, ale poważnym zaburzeniem psychicznym. Co znaczy, że mówienie do chorego, by wziął się w garść, nie pomoże mu. Sama wola nie pozwala się z tego wydostać. Depresję trzeba leczyć.
Czasem niektóre objawy depresji się utrzymują: najczęściej są to problemy ze snem, jedzeniem i seksem, chroniczne zmęczenie, niepokój, pesymizm, niska samoocena, brak motywacji, zmniejszone uczucia emocjonalne, oraz utrzymywanie się depresyjnych myśli.
https://pacjent.gov.pl/jak-zyc-z-choroba/kiedy-smutek-jest-choroba
Ponad 2 tygodnie się utrzymuje itd. tylko apetyt jako tako i śpię, ale po lekach może.
Wspomniałem tu o duszy. Każdy czuje co to jest, ale trudno to zdefiniować. Duchowość wg mnie nie musi się wiązać z religijności. Duchowością może być też np. przeżywanie piękna, też miłość szeroko rozumiana często wykracza poza zwykłe uczucia.
Przy depresji modlitwa nie zastąpi leczenia, tak jak leczenie nie zastąpi modlitwy. Nie znaczy to, że niewierzący muszą się modlić, aby wyzdrowieć. Wrócę do tego.
Na razie przerwę lekturę. Trochę napisałem, ale czuję się źle - kawa i papierosy mi nie smakują, to głupie, ale to ważny objaw u mnie.

Witam.Przeczytalam całego bloga.
OdpowiedzUsuńMiałam męża uzależnionego od alkoholu. Był miłością mojego życia. Niestety wybrał ścieżkę alkoholu.
Rozwalił swoje życie.
Moje również rozsypało się na kawałki.Czytam wiele na temat uzależnienia od alkoholu, zgłębiam temat.Moze ktoś wymyśli kiedyś coś na tą chorobę. Może was uratują, bo samemu to czarno to widzę. Nie pij dziś. Pozdrawiam
Ciągle powtórka z rozrywki,ciągle uzalasz się nad sobą weź przestań pić ,żony i tak nie odzyskasz bo za bardzo ja skrzywdziłeś ale ratuj siebie pokaż sobie że jestes w stanie zrobić to oczym wielokrotnie mówisz.
OdpowiedzUsuń