Kiedy
pierwszy raz zaczynałem swoją przygodę trzeźwością mało było
osób, przynajmniej w moim regionie, które miały dłuższą
abstynencję od alkoholu. Miałem kolegów z najwyżej 2-3 letnią
abstynencją. Było to około 30 lat temu.
Obecnie
znam już wiele osób obojga płci, które mają po 20-30 lat
abstynencji. Dostrzegłem, że w związku z tym pojawił się nowy
problem – powrót do picia po wieloletniej abstynencji. Nie da się
ukryć, że zauważyłem to zjawisko, ponieważ stało się ono mi
bliskie.
Po
mniej więcej 26 latach trzeźwienia wróciłem do picia. Piszę
mniej więcej, ponieważ, o czym później – granica była płynna.
Czasami gdy komuś o tym mówię doznaje on lekkiego szoku, wyraża
zdziwienie – jak to się stało? – jaka przyczyna? Jest to
tym bardziej zagadkowe, że przez te lata wiele zrobiłem dla swojego
trzeźwienia
Analiza
przyczyn – ważna – ale myślę, że nie po to, aby
rozpamiętywać, a tym bardziej usprawiedliwiać się przed samym
sobą i innymi, ale po to aby wyciągnąć wnioski korzystać z
posiadanych zasobów, które pozwalały kiedyś trzeźwieć, żeby
tworzyć plan na przyszłość i dalej żyć.
Ważniejsze,
jak powrócić. Zadałem sobie to pytanie i odpowiadam w tej chwili.
Zauważyłem, ze takie powroty do życia są trudne. Mam przykłady:
- Trzeźwiejącego przez wiele alkoholika pracującego jako certyfikowany terapeuta, który nie przeżył powrotu do picia.
- Wieloletni działacz społeczny twórca stowarzyszeń, animator ruchu antyalkoholowego, osoba znana w dużym mieście i w regionie – jak wyżej.
- Inny trzeźwiejący wcześniej terapeuta – chodzi i prosi o złotówkę na flaszkę.
Pomyślałem
sobie, że może rzeczywiście to trzeźwienie po latach jest chyba
trudne – a może niemożliwe? Bezsensowne?
Mam
nadzieję, że to pisanie pomoże mi i komuś odnaleźć sens
trzeźwienia i życia – nie dotyczy to zresztą tylko trzeźwienia
w alkoholizmie, ale też dotyczy poszukiwania drogi w rożnych
trudnych momentach życia – wrócę do tego.
W
tym miejscu muszę podkreślić, że wnioski, zjawiska, które tu
przedstawiam nie są oparte na jakichś szerszych badaniach naukowych
– są natomiast wysnute z moich własnych obserwacji samego siebie
i uwag koleżanek i kolegów. Oczywiście czasami powołuję się na
literaturę lub artykuły zamieszczone w internecie, jak też cytuję
trenerów i terapeutów, dzielę się też wrażeniami ze szkoleń,
treningów, terapii i dzielę się doświadczeniem z pracy z ludźmi
oraz działalności społecznej.
Chcę
jeszcze wyjaśnić, że najczęściej posługuję się przykładami i
przemyśleniami dotyczącymi uzależnienia od alkoholu, ale sądzę,
iż dotyczą one też uzależniań od innych rzeczy –
- substancji /np. tytoń, narkotyki/;
- zachowań /np. gry, mycie, internet, bulimia, anoreksja/;
- chorego przeżywania /np. złości, żalu/;
- osób /partnerka, rodzice/.
A
także w wielu wypadkach poszukiwania nowej, lepszej, ciekawszej
drogi w życiu – gdy komuś coś się pokręciło.
Czuję
w tym miejscu potrzebę podzielenia się bardzo ważną, według mnie
obserwacją – kto wie, czy nie kluczową dla, przynajmniej mojego
uzależnienia.
Otóż
kiedy pierwszy raz przestałem pić w wieku ok. 30 lat miałem takie
myśli przez pierwsze lata abstynencji /nie da się ukryć, że
głupie, sądzę/ –
Jak
nie będę pił już nigdy nie zaznam w życiu momentów w pełni
szczęśliwych, nie doznam wrażeń niezwykłych, życie będzie
troszeczkę szare.
Oczywiście
życie zweryfikowało te moje poglądy.
Sądzę,
iż jedną z głównych przeszkód w utrzymaniu abstynencji, a
szerzej w trzeźwieniu jest trwanie w przekonaniu –
Picie
alkoholu lub tkwienie w innym uzależnieniu jest podstawowym, prawie
jedynym – DOBREM – warunkiem
koniecznym do tego, aby zaspokoić swoje podstawowe potrzeby. Dzięki
temu piciu, braniu, osobie mogę zaspokajać wiele ze swoich potrzeb,
a bez tego chyba nie bardzo się da.
Weźmy
potrzeby z trójkąta, piramidy potrzeb ludzkich według Maslowa.
Kiedy gram, piję, biorę /używam zamiennie/ mogę przynajmniej na
chwilę dłuższą lub krótszą zaspokoić:
- potrzebę bezpieczeństwa – kiedy się czegoś boję – utraty pracy, starości – no to wstrzyknę i jest ok – z dużą pomocą tego DOBRA;
- potrzebę przynależności, miłości – kiedy czuję się samotna – no to sobie wypiję, mam kumpli nawet się całuję z nimi tak jesteśmy blisko siebie i jest ok – z dużą pomocą tego DOBRA;
- potrzebę uznania, szacunku – kiedy doznaję tego mało – jak nie od kumpli, sam siebie dowartościuję lub wejdę na wyższy poziom w grze i jest ok – z dużą pomocą tego DOBRA;
- potrzebę samorealizacji, wiedzy – kiedy czuję się niespełniony – wygłaszam złote myśli, piszę wiersze, z łatwością mówię w obcych językach, znam się prawie na wszystkim i jest ok – z dużą pomocą tego DOBRA;
Czyli
podsumowując –
Bez
tego DOBRA, nie ma życia, życie jest
bez sensu.
Na
stronie – https://maciejbudzisz.pro/wyjatki-piramidzie-potrzeb/
znalazłem ciekawą przeróbkę trójkąta Maslowa – w miejsce
Wi-Fi można wstawić alkohol, narkotyki, hazard itd.,
jako podstawową potrzebę w życiu nawet –
- niektóre potrzeby podstawowe, fizjologiczne – np. jedzenie, spanie, przestają być czasami podstawowe – z dużą pomocą tego DOBRA;
Myślę,
że trzeźwienie /szeroko rozumiane oczywiści/ w każdym wieku i w
każdej sytuacji ma swoje specyficzne przeszkody takie wady i zalety
i tak:
Wady
|
Zalety
|
|
W
młodym wieku
|
-
jak tu żyć, może jeszcze wiele lat bez tego DOBRA?
-
jaka dziewczyna /chłopak/ zechce na stałe związać się z
osobą uzależnioną;
-
itd...............................
|
-
mniejsze szkody fizyczne i psychiczne;
-
więcej czasu do zbudowania nowego życia;
-
itd...............................
|
W
dojrzałym
|
-
większe szkody fizyczne i psychiczne;
-
mniej czasu do do zbudowania nowego życia;
-
jak przeżyć druga połowę, czy mniej życia bez tego DOBRA?
-
itd...............................
|
-
doświadczenia życiowe, również pozytywne;
-
może wsparcie żony, dzieci?
-
może jeszcze zostały zasoby – praca , zawód?
-
itd...............................
|
Po
przerwaniu długiej abstynencji
|
-
ogromne
poczucie wstydu, własnej , niedoskonałości /u mnie nie tak
straszne/;
-
wielkie poczucie winy wobec bliskich
/u mnie bardzo duże/;
-
duży żal po stracie
/u mnie nawraca/;
-
itd...............................
Oczywiście
te objawy występują u
każdej osoby uzależnionej po odstawieniu, ale sądzę, że w
tym przypadku są trochę inne.
|
-
praktyczne doznanie, dotknięcie faktu, że można żyć pełnią
życia bez tego DOBRA;
-
duże
doświadczenie w radzeniu sobie z pomimo wystąpienia nawrotu
picia po latach;
-
wielu
przyjaciół trzeźwych abstynentów, znajomych terapeutów,
lekarzy, miejsc /odwyk, np. mitingów AA, NA, AH;
-
itd...............................
|
Powyższe
przykłady są bezspornie uogólnieniem, schematem, jak też
oczywiście łatwość zdrowienia zależy również od
wielu innych czynników – otoczenie, rodzaj strat itp. – o tym
potem. Będę się też zastanawiał i może Czytelnik też, czy te
obserwacje są, przynajmniej w jakimś stopniu, prawdziwe.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz