Strony

▼

Tadeusz – pomagacz z zamiłowania

Zanim napiszę parę słów o sobie muszę wyjaśnić dwie sprawy.

Pierwsza – Może się nasunąć czytelnikom pytanie – Dlaczego na stronie nie podaję bliższych danych o sobie np. – miasto, region, regionu, gdzie teraz przebywam itp.?
Otóż oprócz wiedzy zdobytej na lekturze, wykładach, treningach terapiach mam zamiar w dużej mierze opierać się na obserwacjach zarówno samego siebie, jak i najbliższego otoczenia, może być to trudne dla rodziny i bliskich osób, zapewne sobie tego nie życzą, dlatego przynajmniej na razie chcę pozostać anonimowy na ile się da.

Chcę zwrócić uwagę, że moja strona i mam nadzieję kiedyś książka nie jest rozprawa naukową, choć w pewnej części może przypominać tzw. studium przypadku, stosowane w badaniach naukowych. Brakuje jej jednak paru elementów koniecznych do takiego badania – obiektywizmu, brak wielu źródeł poznania itp.

Druga rzecz – blog jest ciągle w trakcie budowy – jest niedopracowany graficznie, będą niedociągnięcia merytoryczne, może błędy językowe – za co serdecznie przepraszam Czytelników. Pomimo tych wad postanowiłem zacząć pisanie. Kiedyś, jak się do czegoś zabierałem szczegółowo planowałem, kreśliłem dokładne projekty i wtedy często dochodziłem do wniosku, że się nie da – teraz postanowiłem po prostu – zacząć, podobnie jak Siostra Małgorzata Chmielewska – O łataniu rzeczywistości:
Oczywiście ogólną koncepcję mam w głowie, natomiast nie mam szczegółowego planu, podobnie nie mam też dokładnego planu na dalsze życie.
Niektóre zwroty mogą być stylistycznie, językowo niepoprawne, ale piszę raczej z serca i jest to dla mnie mniej istotne, poza tym obowiązuję mnie – Licentia poetica.

zadałem pytanie – Dlaczego, skoro tak sobie ładnie wymyśliłem wróciłem do picia?

Sądzę, że analiza przyczyn – nie po to, aby rozpamiętywać, a tym bardziej usprawiedliwiać się przed samym sobą i innymi /choć czasami mam na to ochotę/, ale po to aby wyciągnąć wnioski, korzystać z posiadanych zasobów, tworzyć plan /a w zasadzie zarys, ideę, pisałem przed chwilą/ na przyszłość, dalej żyć. Wierzę głęboko, iż może te rozważania przydadzą się mnie i wielu Czytelnikom. Chwilami sięgnę do swojej młodości – może to być potrzebne do moich rozważań .


Wspomnę, że mam 58 lat, mój Wujek w tym wieku zaliczał się do starszej młodzieży. Psychologowie między innymi Carl Gustav Jung dzielą życie na etapy, dojrzałość następująca po etapie dorosłości to okres od 35 do 45 roku życia, czyli niedawno dojrzałem. Po za tym od czasów Junga średnia życia się bardzo wydłużyła zatem może być sporo czasu do zagospodarowania.

Jest taka książka – Jacques Gauthier – Po pięćdziesiątce – nie znam, ale pewnie się nie zgadzam.

Patrzę i widzę, wygląda na to, że poszukuję argumentów na, iż nie jestem taki bardzo dojrzały, a i owszem. Można jeszcze przetoczyć wiele przykładów, jak ludzie w wieku bardzo dojrzałym, do nawet ponad stu lat byli i dalej są tacy duchem młodzi, osiągali często to co młodym się nie udawało. Młodszy człowiek też zresztą nie wie ile sprawności, życia przed nim, często marnowałem czas w młodszym wieku, nie tylko przez picie.

Nieco więcej od – strony prywatnej – później. Myślę, że te parę słów o sobie pozwoli mnie i Czytelnikowi i mnie zrozumieć sytuację.

  • Dlaczego w tytule stron określam siebie, jako – Pomagacz?
Ponieważ większość działań, które wykonywałem w życiu zawodowo, społecznie i prywatnie było związanych z pomaganiem ludziom nie tylko w sferze uzależnień.

  • Dlaczego w tytule pojawiają się słowa – z zamiłowania i Pedagog?
Ano dlatego, że po prostu lubię to robić. Moje działania bliższe pedagogice niż terapii. Posiadłem odpowiednia wiedzę, umiejętności, doświadczenie, aby się tym zajmować, pomimo tego, iż nie posiadam różnych certyfikatów. Co do certyfikatów to jestem ostrożny. Może to kogoś obrazić, ale sądzę, iż jak ktoś zapłaci, trochę się pouczy, pojeździ to dostanie certyfikat bez problemu. Nie jest to oczywiście regułą, ale wielu fajnych terapeutów, trenerów, których spotkałem, miało osobiste trudne doświadczenia życiowe i chyba przez to wiele empatii Przez doświadczenia rozumiem nie tylko uzależnienia. Nie jest tak, iż najlepiej osobom uzależnionym musi pomagać np. trzeźwiejący alkoholik. Jakby się tego trzymać to kto by pomagał schizofrenikom, czy ofiarom wojny.

Psychologię ze względu na charakter studiów kończą przeważnie ludzie z tzw. dobrych domów. Duża część idzie na psychologię, ponieważ ma problemy ze sobą, studia nie zawsze pozawalają na

  • Dlaczego, pomimo tego nie pomogłem sobie, jak mogę w tej sytuacji pomagać innym?
Owszem, pomyliłem się, nawet bardzo, ale nie jestem Bogiem, mam prawo – porażki drogą do sukcesu. Nie mogę wrócić dokładnie do tego co było, mogę jednak zbudować swoje życia na nowo. Mogę wykorzystać posiadane zasoby, żeby pomóc sobie i innym.



Pisanie o sobie zacznę nie od początku –

Do ok. 30 roku życia piłem alkohol nadmiernie, już w wieku 20 lat stwierdziłem, e jestem chory na chorobę alkoholową.
Później, po trzydziestce, przez ok. 26 lat zachowywałem trwałą niewymuszoną, stabilną abstynencję, żyłem normalnie:
  • Założyłem rodzinę;
  • Prowadziłem działalność gospodarczą i pracowałem etatowo;
  • Współtworzyłem w moim mieście jedną z pierwszych w województwie grup Anonimowych Alkoholików i Stowarzyszenie Abstynenckie. Był to początek lat dziewięćdziesiątych, pomysły tego rodzaju dopiero się pojawiały;
  • Uczestniczyłem w pracach Miejskiej Komisji do spraw Rozwiązywania Problemów Alkoholowych i Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie;
  • Współpracowałem ściśle z Miejskim Ośrodkiem Pomocy Społecznej gdzie inicjowałem takie pionierskie wtedy akcje jak między innymi: motywowanie do podjęcia leczenia odwykowego podopiecznych ośrodka, polegającą na sporządzaniu kontraktów warunkujących otrzymanie pomocy socjalnej udziałem w procesie leczenia i zdrowienia itp.
  • prowadziłem zajęcia grupowe o charakterze edukacyjno-motywacyjno i wspierającym oraz udzielanie konsultacji indywidualnych w kraju i zagranicą, również za pomocą Skype, telefonu i maili.
  • Ukończyłem magisterskie studia wyższe;
  • Pracowałem m. in. w Miejskim Ośrodkiem Pomocy Społecznej, jako asystent rodziny oraz jako pedagog wspierający kształcenie ucznia;
    Słowem – żyłem aktywnie i w pełni normalnie.
Wbrew temu co wiedziałem i zalecałem moim klientom ok. 2 lat temu zacząłem brać , które zawierają dużo alkoholu.
Dopóki brałem w zalecanych ilościach było OK chociaż i tak to był błąd. Zacząłem lek brać ,jako tzw. dopalacz, ponieważ dodawał sztucznie sił np. wtedy jak miałem coś po nocy zrobić, a nie chciało mi się lub byłem zmęczony, będę o tym pisał. Pomimo posiadanej wiedzy używałem ich coraz więcej. Około dwóch lat temu temu zacząłem pić też wódkę. Byłem na Oddziale Leczenia Uzależnień, bywałem na mitingach Anonimowych Alkoholików, konsultowałem się z psychoterapeutami, psychiatrą , trzeźwymi kolegami, ale piłem dalej.

Poniosłem duże straty:
  • odbyła się rozprawa rozwodowa – żona nie wytrzymała, miała dosyć i wniosła o rozwód, ja się zgodziłem;
  • skrzywdziłem Córkę i Żonę;
  • nadszarpnąłem zaufanie bliskich, znajomych i klientów;
  • nie mam pracy i środków do życia;
  • straciłem dom, możliwość zamieszkania tam gdzie mieszkałem, jestem osobą bezdomną;
  • posiadam potężne długi;
  • zniszczyłem w dużym stopniu mieszkanie;
  • pojawiły się różnorakie zaburzenia zdrowotne związane myślę z trybem życia w ostatnim czasie;
  • i wiele innych strat.
To problemy, które mam w tej chwili, rozwiązuję pomalutku i o tym będę opowiadał.

 Dodam - obecnie nie piję alkoholu od lipca 2017 roku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz