Strony

▼

wtorek, 12 czerwca 2018

„Straty” z niepicia.


W poprzednim poście, /czyli – zajętym stanowisku, plakacie na słupie ogłoszeniowym/ wspomniałem, że podsumuję te swoje dolegliwości i na tym samym ma zamiar odpukać, przestać o nich pisać.
Widzę, że wiele miejsca w moim pisaniu zajmuje temat zdrowia. Można powiedzieć – hipochondryk, fakt że może jestem trochę przewrażliwiony na tym punkcie /w ogóle za bardzo się czasami przejmuję pierdołami, ale staram to się zmienić w sobie/ ale żeby zaraz hipochondryk?!




Po prostu –
  • po przestaniu picia problemy ze zdrowiem są moją główną przeszkodą w trzeźwieniu, gdyby nie one już dawno by powstała strona, pracowałbym zawodowo i mieszkał w swoim wynajętym pokoju;
  • po drugie – gdyby system opieki zdrowotnej był sprawny /może dożyję, jak dożyłem upadku i powrotu socjalizmu/ dawno sytuacja wyjaśniłaby się, przynajmniej w pewnym stopniu.
Przykład – zapisałem się do specjalisty – oczekiwanie półtora miesiąca – wizyta skierowanie na badania – oczekiwanie półtora miesiąca – przypisanie leków, wyznaczenie kontrolnej wizyty za półtora miesiąca. Pomimo skąpej ilości środków zdecydowałem się na prywatną wizytę u innego specjalisty tej samej specjalności. Czas oczekiwania 5 minut – skierowanie do specjalistycznego szpitala, gdzie zostałem wszechstronnie przebadany. Fakt, że przyszedłem gotowymi wynikami badań. W szpitalu mnie dokładnie przebadali, ale już na dolegliwość z innej dziedziny nie mogli, takie przepisy. W szpitalu znaleziono nieprawidłowości, ale nie takie, które mogłyby być główną przyczyną moich objawów. Bo wypisaniu badałem się ambulatoryjnie.

O zdrowiu wspomniałem już w poprzednich postach? Teraz podsumuję i spróbuję zakończyć ten wątek i tak u mnie objawy –

  • stany podgorączkowe – w dłuższych okresach;
  • leukocyty czyli białe ciałka krwi odpowiedzialne za odporność – praktycznie cały czas w ok górnej granicy normy;
  • bóle w stawach jak przy grypie tylko bez wysokiej gorączki – czasami tak nasilone, że żyć się mi nie chciało;
  • niesmak w ustach – papierosy nie smakują, może to głupie, ale po tym poznaję, że coś nie jest w porządku;
  • słaby apetyt;
  • męczliwość – słaby, czasami jak mucha;
  • kłopoty żołądkowe;
  • trudności w zasypianiu i wstawaniu.

Oczywiście te objawy występowały w różnym nasileniu i konfiguracji. Stany podgorączkowe i leukocyty na granicy normy utrzymują się do dzisiaj, pomimo dobrego odpukać ogólnego dobrego samopoczucia

    Mogłyby te objawy świadczyć o podłożu psychicznym np.:
  • zaburzenia o charakterze depresyjnym;
      lub
  • przewlekłe symptomy odstawienia alkoholu.
A może odpukać inna cholera, ale nie sądzę. Miewałem infekcje tego rodzaju i jestem pewien w 80%, że wynika to z jakieś infekcji może jakieś grzyby, pasożyty? Na infekcję podobno olejek pichtowy – to jest takie coś z sosny syberyjskiej, zwalcza podobno bakterie jak antybiotyk i też wirusy W procesie leczenia można stosować różne preparaty ziołowe, ale z rozwagą – to jednak lekarstwo. Podobno korzeń Ashwagandha jest jednym z lepszych naturalny sposobem na depresję oraz stres? , a kudzu wspomaga /nie zastępuje naszych działań/ proces trzeźwienia.

Wracając do moich ostatnich zaburzeń, które opisywałem w poście Kryzys,czy nawrót? 
Twierdzę, że w ostatnim epizodzie depresji 20% – soma, a 80% – psyche. O torii kryzysu, czy nawrotu wspominałem też – Wstęp do analizy nadejścia kryzysu.

Chwila przerwy.
 
Oczywiście nie lekceważyłem podłoża psychicznego, najpewniej na kłopoty złożyły się i czynniki, i somatyczne i psychiczne. Natomiast podwyższone temperatura i białe ciałka świadczy o jakiejś ukrytej infekcji. Tak sądzi moja koleżanka z którą znam się od 40 lat i z inicjowaliśmy 30 lat temu działania trzeźwościowe w naszym województwie, wspaniała Pani Doktor z wieloletnim doświadczeniem. Jest co prawda psychiatrą, ale posiada kilkudziesięcioletnie doświadczenie i szczególnie dawnymi czasy, kiedy nie było tak ścisłych specjalizacji musiała sobie radzić w różnych sytuacjach podczas swojej praktyki. Od dawna pomaga też w rozwiązywaniu problemów z uzależnieniami.

Właśnie ona, jeśli chodzi o wsparcie psychiczne bardzo mi psychicznie pomogła i pomaga. W ośrodku nie miałem takiego wsparcia ani ze strony terapeuty, an kolegów. Przeważnie słyszałem opinie

  • że nie chce mi się pracować i jakbym się wziął do roboty toby mi wszystko przeszło .
Owszem wysiłek fizyczny bardzo pomaga, ale nie zastąpi lekarza i terapeuty. Wpływa na zwiększenie poziomu serotoniny  hormonu szczęścia, wiele się o niej ostatnio pisze.
Korzystałem oczywiście i z porad psychiatry. Były jednak przeszkody, miałem pewne wytyczne z Ośrodka – mogłem chodzi, a właściwie jeździć do wskazanego przez Kadrę psychiatry z trochę odległego miasta, podobnie mogłem korzystać tylko ze wskazanych terapeutów. Każdy wyjazd ponad 30 zł, prawie tyle co leki. Wizyty trwały od 3 do 5 minut, ten sam lek przez pół roku w zasadzie z lekarzem prawie nie rozmawiałem.

Pomimo pewnych niedogodności muszę podkreślić, że dzięki działalności Ośrodka prowadzonego przez Stowarzyszenie miałem dach nad głową i wyżywienie

Przy okazji powiem, ze właśnie tak są traktowani osoby z depresją, fachowo – zaburzeniami o charakterze depresyjnym, jest ich parą rodzajów /tych zaburzeń/. Kiedy odbywałem rodzaj stażu w ośrodku odwkowo-szkoleniowym pewnej Fundacji mieszkałem w pokoju z człowiekiem, który cierpiał na depresję. Był przedsiębiorcą dość poważnym, zapadł na depresję , leczył się w rożny sposób, przyjechał do ośrodka, ponieważ on i osoby wspierające go nie miały już pomysłu na pomoc. Założenie było takie, że na spokojnej wsi pomiędzy ludźmi rozrusza się. Nie za bardzo pasował jednak do leczących się tam alkoholików.
Miałem wtedy okazję poznać depresje bardziej od środka.
Mówił:
  • Proponują mi żebym czymś się zajął, ja próbuje kosić trawę , grabić, ale wszystko mi leci z rąk – nie mogę, to właśnie istota depresji.

Ludzie alkoholicy też mówią czasami to samo – weź się do roboty, bejsbolem to by Ciebie to by Ci przeszło – nie rozumieją tej choroby, a A drugiej strony nie mogą pojąć jak ktoś może nie rozumieć choroby alkoholowej.
Ludzie mówią:
  • To bzdura – jakby nie chciał toby nie pił – to wariat i mają trochę racji – trochę racji;
  • Moja koleżanka dawnych czasów zalecała mi leczenie w kamieniołomie.
W każdym razie chodziłem przez całą jesień po lekarzach. Wykryto mi po drodze różne drobniejsze przypadłości, między grzyba i bakterię tam, gdzie nie powinno ich być i inne. Na przełomie roku zaczęła następować poprawa, ale jaka przyczyna, czy przyczyny – tego nie wie nikt.

Teraz pomimo tego, że czuję się odpukać świetnie, wracają czasami stany podgorączkowe /mierzyłem przed chwilą/ i podwyższone leukocyty.

Jak się komuś kojarzy - to ma problem.

Uff! Dlaczego się tak rozpisałem, opowiem następnym razem.

Ale jeszcze dodam, że wyczytałem, iż w jakiś sposób serotonina wpływa na temperaturę ciała może te stany mają jednak jakiś związek z depresją.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz