W
poprzednim poście, /czyli – zajętym stanowisku, plakacie na
słupie ogłoszeniowym/ wspomniałem, że podsumuję te swoje
dolegliwości i na tym samym ma zamiar odpukać, przestać o nich
pisać.
Widzę,
że wiele miejsca w moim pisaniu zajmuje temat zdrowia. Można
powiedzieć – hipochondryk, fakt że może jestem trochę
przewrażliwiony na tym punkcie /w ogóle za bardzo się czasami
przejmuję pierdołami, ale staram to się zmienić w sobie/ ale żeby
zaraz hipochondryk?!
Po
prostu –
- po przestaniu picia problemy ze zdrowiem są moją główną przeszkodą w trzeźwieniu, gdyby nie one już dawno by powstała strona, pracowałbym zawodowo i mieszkał w swoim wynajętym pokoju;
- po drugie – gdyby system opieki zdrowotnej był sprawny /może dożyję, jak dożyłem upadku i powrotu socjalizmu/ dawno sytuacja wyjaśniłaby się, przynajmniej w pewnym stopniu.
Przykład
– zapisałem się do specjalisty – oczekiwanie półtora miesiąca
– wizyta skierowanie na badania – oczekiwanie półtora miesiąca
– przypisanie leków, wyznaczenie kontrolnej wizyty za półtora
miesiąca. Pomimo skąpej ilości środków zdecydowałem się na
prywatną wizytę u innego specjalisty tej samej specjalności. Czas
oczekiwania 5 minut – skierowanie do specjalistycznego szpitala,
gdzie zostałem wszechstronnie przebadany. Fakt, że przyszedłem
gotowymi wynikami badań. W szpitalu mnie dokładnie przebadali, ale
już na dolegliwość z innej dziedziny nie mogli, takie przepisy. W
szpitalu znaleziono nieprawidłowości, ale nie takie, które mogłyby
być główną przyczyną moich objawów. Bo wypisaniu badałem się
ambulatoryjnie.
O
zdrowiu wspomniałem już w poprzednich postach? Teraz podsumuję i
spróbuję zakończyć ten wątek i tak u mnie objawy –
- stany podgorączkowe – w dłuższych okresach;
- leukocyty czyli białe ciałka krwi odpowiedzialne za odporność – praktycznie cały czas w ok górnej granicy normy;
- bóle w stawach jak przy grypie tylko bez wysokiej gorączki – czasami tak nasilone, że żyć się mi nie chciało;
- niesmak w ustach – papierosy nie smakują, może to głupie, ale po tym poznaję, że coś nie jest w porządku;
- słaby apetyt;
- męczliwość – słaby, czasami jak mucha;
- kłopoty żołądkowe;
- trudności w zasypianiu i wstawaniu.
Oczywiście
te objawy występowały w różnym nasileniu i konfiguracji. Stany
podgorączkowe i leukocyty na granicy normy utrzymują się do
dzisiaj, pomimo dobrego odpukać ogólnego dobrego samopoczucia
- zaburzenia o charakterze depresyjnym;lub
- przewlekłe symptomy odstawienia alkoholu.
Mogłyby
te objawy świadczyć o podłożu psychicznym np.:
A
może odpukać inna cholera, ale nie sądzę. Miewałem infekcje tego
rodzaju i jestem pewien w 80%, że wynika to z jakieś infekcji może
jakieś grzyby, pasożyty? Na infekcję podobno olejek pichtowy –
to jest takie coś z sosny syberyjskiej, zwalcza podobno bakterie jak
antybiotyk i też wirusy W procesie leczenia można stosować różne
preparaty ziołowe, ale z rozwagą – to jednak lekarstwo. Podobno korzeń Ashwagandha jest jednym z lepszych naturalny sposobem na
depresję oraz stres? , a kudzu
wspomaga /nie zastępuje naszych działań/ proces trzeźwienia.
Wracając
do moich ostatnich zaburzeń, które opisywałem w poście Kryzys,czy nawrót?
Twierdzę, że w ostatnim epizodzie depresji 20% – soma, a
80% – psyche. O torii kryzysu, czy nawrotu wspominałem też –
Wstęp do analizy nadejścia kryzysu.| Chwila przerwy. |
Oczywiście
nie lekceważyłem podłoża psychicznego, najpewniej na kłopoty
złożyły się i czynniki, i somatyczne i psychiczne. Natomiast
podwyższone temperatura i białe ciałka świadczy o jakiejś
ukrytej infekcji. Tak sądzi moja koleżanka z którą znam się od
40 lat i z inicjowaliśmy 30 lat temu działania trzeźwościowe w
naszym województwie, wspaniała Pani Doktor z wieloletnim
doświadczeniem. Jest co prawda psychiatrą, ale posiada
kilkudziesięcioletnie doświadczenie i szczególnie dawnymi czasy,
kiedy nie było tak ścisłych specjalizacji musiała sobie radzić w
różnych sytuacjach podczas swojej praktyki. Od dawna pomaga też w
rozwiązywaniu problemów z uzależnieniami.
Właśnie
ona, jeśli chodzi o wsparcie psychiczne bardzo mi psychicznie
pomogła i pomaga. W ośrodku nie miałem takiego wsparcia ani ze
strony terapeuty, an kolegów. Przeważnie słyszałem opinie
- że nie chce mi się pracować i jakbym się wziął do roboty toby mi wszystko przeszło .
Owszem
wysiłek fizyczny bardzo pomaga, ale nie zastąpi lekarza i
terapeuty. Wpływa na zwiększenie poziomu serotoniny
hormonu szczęścia, wiele się o niej ostatnio pisze.
Korzystałem
oczywiście i z porad psychiatry. Były jednak przeszkody, miałem
pewne wytyczne z Ośrodka – mogłem chodzi, a właściwie jeździć
do wskazanego przez Kadrę psychiatry z trochę odległego miasta,
podobnie mogłem korzystać tylko ze wskazanych terapeutów. Każdy
wyjazd ponad 30 zł, prawie tyle co leki. Wizyty trwały od 3 do 5
minut, ten sam lek przez pół roku w zasadzie z lekarzem prawie nie
rozmawiałem.
Pomimo
pewnych niedogodności muszę podkreślić, że dzięki działalności
Ośrodka prowadzonego przez Stowarzyszenie miałem dach nad głową i
wyżywienie
Przy
okazji powiem, ze właśnie tak są traktowani osoby z depresją,
fachowo – zaburzeniami o charakterze depresyjnym, jest ich parą
rodzajów /tych zaburzeń/. Kiedy odbywałem rodzaj stażu w ośrodku
odwkowo-szkoleniowym pewnej Fundacji mieszkałem w pokoju z
człowiekiem, który cierpiał na depresję. Był przedsiębiorcą
dość poważnym, zapadł na depresję , leczył się w rożny
sposób, przyjechał do ośrodka, ponieważ on i osoby wspierające
go nie miały już pomysłu na pomoc. Założenie było takie, że na
spokojnej wsi pomiędzy ludźmi rozrusza się. Nie za bardzo pasował
jednak do leczących się tam alkoholików.
Miałem
wtedy okazję poznać depresje bardziej od środka.
Mówił:
- Proponują mi żebym czymś się zajął, ja próbuje kosić trawę , grabić, ale wszystko mi leci z rąk – nie mogę, to właśnie istota depresji.
Ludzie
alkoholicy też mówią czasami to samo – weź się do roboty,
bejsbolem to by Ciebie to by Ci przeszło – nie rozumieją tej
choroby, a A drugiej strony nie mogą pojąć jak ktoś może nie
rozumieć choroby alkoholowej.
Ludzie
mówią:
- To bzdura – jakby nie chciał toby nie pił – to wariat i mają trochę racji – trochę racji;
- Moja koleżanka dawnych czasów zalecała mi leczenie w kamieniołomie.
W
każdym razie chodziłem przez całą jesień po lekarzach. Wykryto
mi po drodze różne drobniejsze przypadłości, między grzyba i
bakterię tam, gdzie nie powinno ich być i inne. Na przełomie roku
zaczęła następować poprawa, ale jaka przyczyna, czy przyczyny –
tego nie wie nikt.
Teraz
pomimo tego, że czuję się odpukać świetnie, wracają czasami
stany podgorączkowe /mierzyłem przed chwilą/ i podwyższone
leukocyty.
![]() |
| Jak się komuś kojarzy - to ma problem. |
Uff!
Dlaczego się tak rozpisałem, opowiem następnym razem.
Ale
jeszcze dodam, że wyczytałem, iż w jakiś sposób serotonina
wpływa na temperaturę ciała może te stany mają jednak jakiś
związek z depresją.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz