Strony

▼

niedziela, 4 listopada 2018

Co robić?


W wątkach wątkach Da sie i Po co zastanawiałem się nad celami i sposobami osiągania celów w tym przypadku stabilnej abstynencji.
Wtedy najśmielszych myślach nie przypuszczałem że ja sam będę znowu trzeźwiał i z nich korzystał.






Kiedy wytrzeźwiałem, a następnie odtruciu fizycznym na oddziale, co jest stosunkowo proste po paru dniach zacząłem bardzo wyraźnie dostrzegać jaką głupotę zrobiłem wpadłem w kompletną depresję - po roku tułaczki osiągnąłem to co chciałem na tym momencie życia i przez swoją głupotę, zarozumialstwo i wymądzrzanie zmarnowałem wszystko - lecząc się wódką wpadłem w tak ciężki ciąg, że straciłem fajną pracę i dobrą stancję. Ciągi miewam ciężkie - tak jak ten ostatni - przez ponad tydzień nie wiem co się ze mną działo, co robiłem.
Patrząc na to wszystko
znalazłem się w tak ciężkim dole przez ok trzy tygodnie w tak ciężkim, że nie mogłem nic robić - ani jeść, ani umyć, ani ogolić.
Po zmianie leków i pewnych przemyśleniach jest lepiej bo na przykład mogę pisać, niby jutro mogę wyjść ze szpitala. Wtedy udam się do schroniska dla osób bezdomnych.
Dzisiaj miałem też bardzo ciekawe spotkanie ze znajomym mojego Mistrza i Terapeuty, który obiecał mi pomoc przy zabraniu rzeczy ze stancji z której mnie wyrzucono.
Nie bardzo wiem jak dalej żyć, ale patrząc z boku to proste - są dwa wyjścia albo się zabić, albo dalej żyć.
Obiektywnie rzecz biorąc to nie jestem jestem jeszcze  zniszczony alkoholem, aby nie móc dalej funkcjonować normalnie. Problemem pewnym są te stany stany depresyjne i kłopoty z pęcherzem.
Poza tym mam jeszcze dużo potencjału - mogę pracować i działać.
Przeszkodą są jeszcze większe - wyrzuty sumienia i żal po starcie.
Nie da się ukryć, że też nie chcę wracać wracać do schroniska. Nie chce mi się też szukać pracy jest to zajęcie żmudne i trudno o efekty - choć muszę przyznać, że już trzy razy, a może i cztery udało mi się znaleźć pracę przypadkiem, bez zbytnich starań.
Ale na to chyba nie ma rady, jak modlitwa do Siły Wyższej o Pogodę Ducha - chyba że wygram w Lotto.
Wogóle nie wiem ile zależy ode mnie, ile o Boga czy Siły Wyższej jakkolwiek ją rozumiemy, Losu, przypadku itp.
Jednego jestem pewien - jeśli wykonam jakieś działanie, jakieś ruchy zwiększam swoją szansę na sukces choć gwarancji nie ma.
Na przykład inaczej, gorzej wyglądałaby zapewne moja pierwsza trzeźwość gdybym nie spotkał wspaniałej terapeutki Magdy ale wcześniej musiałem wykonać ruch i pojechać na szkolenie. Nie zawarłbym znajomości ze wspaniałym człowiekiem,  terapeutą i naukowcem Doktorem Piotrem Szczukiewicza.
Ale zdarza się i czysty przypadek. Przypadkiem przyjechałem do mojego miasta i zobaczyłem ogłoszenie o interesującej pracy dla mnie. Za 3 godziny już byłem przyjęty. Podobnie z pracą, którą teraz przegrałem. Rwałem wiśnie, ale tego dnia padał deszcz wszedłem do internetu, zobaczyłem ogłoszenie i dostałem zaproszenie.

To głupie tłumaczenie ale gdyby nie choroba i naprawdę czułem się strasznie - nie dotknąłbym wódki bo nie była mi potrzebna czułem się wcześniej fajnie i fizycznie i psychicznie choć praca nudna miała wiele zalet - ja po prostu nie przyjąłem do wiadomości że to nie dla mnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz