Strony

▼

czwartek, 12 grudnia 2019

Chcesz to wierz – nie to nie wierz.




Czasem nie widzę sensu tego pisania, tyle już napisano o chorobie alkoholowej.
Jednak mój znajomy terapeuta pisze do mnie – Każdą refleksję nad drogami do trzeźwości uważam za ważną dla Pana zdrowia. Może Pan jakoś zatrzyma tę autodestrukcję z ostatnich lat. Nigdy nie jest za późno na życie z sensem i w trzeźwości. Trzeźwienie zawsze dla alkoholików było walką o godność, a dla Pana powiedziałbym, że nawet bardziej. Pana doświadczenie może komuś uratować życie.




I jeszcze – I dobrze, grunt to twórczo wykorzystać cierpienie.
To też trochę logoterapia
.
A moja od dawna znajoma Panie Doktor Psychiatra twierdzi, ze powinienem opisać całe swoje życie. Może nie jest ono jakieś wyjątkowe, ale na pewno urozmaicone. Można za pomocą tego opisu zrozumieć jak doszło do uzależnienia od alkoholu.

No to chyba jednak warto.


W poście – Próba analizy powrotów próbowałem zanalizować jak to się dzieje, że pomimo pomimo doświadczenia, wiedzy, umiejętności i jak niektórzy twierdzą inteligencji od paru lat wracam ciągle do picia. Spróbuję ostatnie lata opisać w wątku – Analiza kryzysu, który kiedyś zacząłem.

Teraz patrzę, że w tej ostatniej analizie brakuje podkreślenia podstawowego elementu – po prostu od czasu kiedy zacząłem brać kropelki na alkoholu, o czym wspominałem na stronie – Tadeusz– pomagacz z zamiłowania.

Przede wszystkim przestałem uznawać fakt, że jestem bezsilny wobec alkoholu. Moja P. Dr też to podkreśla.

W ciągu ostatniego okresu wielokrotnie zdarzało mi się wypić bez większych konsekwencji. To znaczy były – lekkie zatrucie, zgubiłem słuchawki, przepuściłem pieniądze, ale nie straciłem pracy i stancji. Ubzdurałem sobie, że mogę pić w sposób prawie kontrolowany, co oczywiście było bzdurą. System Iluzji i Zaprzeczeń działał z całą mocą i pomimo uczoności kontynuowałem eksperymenty z uporem maniaka. Zawsze kończyły się one dużym ciągiem po jakimś czasie, a wtedy już nie wiedziałem co robię, działał system Rozdwojonego Ja. W ciągu byłem całkiem innym człowiekiem – nie bardzo wiedziałem co robię, robiłem głupoty. Trwało to w sumie parę lat a ja ciągle powtarzałem ten schemat. Pisałem w którymś z postów o programach w których uczą alkoholików pić kontrolowanie, ale pisałem też, że w to nie wierzę. Nadmiernie pijący nie muszą być osobami uzależnionymi, ale to zupełnie inna sprawa.
Rozmawiałem wczoraj telefonicznie z moją Panią Doktor. Też wyraźnie podkreśla, że jedyna droga do zdrowia psychicznego i fizycznego to bezwarunkowa abstynencja, a ja ciągle swoje. Wiele ludzi mi pomagało, a niszczę siebie i szkodzę otoczeniu. To wszystko prawda niestety, ciężko mi z tym żyć. Rozmyślam o przeszłości dobrej i złej, nie powinienem teraz trzeba iść do przodu. P. Dr mówi, że takie myśli szkodliwe i prowadzą do picia. A to jak niektórzy mówią samo się myśli i trudno jest mi się takich myśli pozbyć. Mówi jeszcze, że trzeba się cieszyć, że przeżyłem, całkiem nie zwariowałem, ale trudno mi jest w tej chwili się cieszyć tym bardziej, że źle się czuję i pobyt w szpitalu mi szkodzi. Mało mogę tu zdziałać i nie chce mi się działać, takie pisanie przeważnie mi pomagało, więc próbuję.
Dzisiaj na Facebooku nalazłem cytat z Olgi Tokarczuk, naszej Noblistki – Bóg stworzył człowieka z oczami z przodu, a nie z tyłu głowy, co znaczy, że człowiek ma się zajmować tym co będzie, a nie tym co było.

Nie mogę tego wszystkiego tez zrozumieć, że zaczynałem picie pomimo tego, że miałem ostatnio stosunkowo nieźle, a i ma wieloletnie doświadczenie fajnego trzeźwego życia. Kiedy dopadały mnie silne napady depresji, tak że byłem do niczego leczyłem je alkoholem, co oczywiście nie jest żadnym usprawiedliwieniem.

Bezsilni jesteśmy wobec zawodowego boksera, byka, czy niektórych chorób, tak tu jesteśmy bezsilni wobec niektórych substancji lub zachowań.

 
Źródło - Pixabay.

Bezsilność oczywiście nie oznacza, że nie można nic zrobić, nie oznacza bezradności wobec problemu. To niby proste – wystarczy nie pić alkoholu, nie brać narkotyków, nie uprawiać hazardu. Są odpowiednie programy na wyjście, placówki i ruchy samopomocowe np. Anonimowi Alkoholicy.

No to na koniec tego postu jeszcze raz powtórzę - 
 
Dla człowieka uzależnionego nie ma powrotu do kontrolowanego picia, brania czy grania.

Chcesz to wierz – nie to nie wierz. Ja mam przekonanie, że w końcu uwierzę.

nie to nie wierz. Ja mam przekonanie, że w końcu uwierzę.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz