Strony

▼

piątek, 13 grudnia 2019

Mieszkanie – dziennik 13.12.2019.


Znowu będę się trochę użalać, ale to czasami silniejsze ode mnie. Ten brak ruchów, zajęcia mnie dobija. Tylko to pisanie na dzień dzisiejszy trzyma mnie przy życiu. Opiszę niebawem moje życie do czego namawiała mnie moja Pani Dr psychiatra.
Wysłałem trochę dzisiaj parę odpowiedzi na oferty pracy, ale co z tego. Muszę naprzód wyjść ze szpitala, a skąd wziąć pieniądze na życie – w jednym schronisku dają tylko zupę, a w drugim podobno bardzo ciasno, trzeba by pojechać sprawdzić. A potem nie mam nawet w co się ubrać, żeby pójść na rozmowę. 



 
W ogóle to denerwuje nie to szukanie pracy, wiele razy to robiłem w życiu, tez aktywnie, zamieszczałem swoje ogłoszenia. Ale najczęściej znajdowałem pracę przez przypadek, oczywiście ze swoim udziale.

Często polemizuję z moim znajomym Terapeutą. On twierdzi, że abstynencja to podstawa. Ja się z nim zgadzam, ale bez pieniędzy i mieszkania nic się nie da zrobić.

Miałem co prawda dzisiaj w południe 37,5 stopnia i straszne łamanie w kościach, czyli infekcja jest, ale depresyjne objawy też, jakiś niepokój mam – trudno o spokój w mojej sytuacji, a infekcje pogarszają sprawę. Myślę, że minęły by one szybko jakbym miałem gdzie mieszkać, nie w schronisku i pracę. Już tak kiedyś miałem. Męczyłem się trzy miesiące z depresją po niespodziewanej utracie pracy. Psychiatra, leki, psychoterapia i nic. Jak znalazłem wyjście, zatrudnienie wszystko przeszło za trzy dni.
Teraz wieczorem temperatura 36,6 – nie wiem już co się dzieje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz