Strony

▼

czwartek, 7 kwietnia 2022

Dziennik - ruletka i nerwy.

 

Może niektórzy czytelnicy zdziwili się lub zaniepokoili tą przerwą. A ja po prostu miałem nawrót zaburzeń. Jestem jeszcze dalej w szpitalu, już trzeci miesiąc.

Było już całkiem dobrze, a od około dwóch tygodni znowu gorzej, szczególnie rano i przed południem. W okresie abstynencji też tak miałem, jestem sowa i najlepiej się 
wieczorem i w nocy. Czasami tak jak w ostatni poniedziałek czuję się już całkiem normalnie, tylko trochę słaby, a potem część objawów wraca i tak w kółko. Odczuwam też wtedy taką niemoc twórczą i stąd też luki w blogu. Jakoś trochę łatwiej pisze mi się listy do pewnego Terapeuty, a przecież ten blog też ktoś czyta co widzę po raportach Google Analytics tylko szkoda, że mało komentarzy.

Pisałem już o objawach nawrotu kryzysu, czy depresji w poście 04 marca 2022, ale przypomnę pokrótce. Może jęczę i za bardzo się powtarzam, ale chcę podkreślić dokuczliwość tych objawów. Niby wyniki OK, a coś się dzieje i otoczenie tego często nie rozumie. Może przyda to się zarówno mi jak i uzależnionym czytelnikom, którzy w dalszym ciągu próbują pić kontrolowanie.

Są co prawda tzw. programy redukcji szkód, gdzie dąży się do ograniczenia picia, konsekwencji i szkód z tym związanych, pisałem kiedyś o tym. Może dla niektórych osób jest to wystarczające i pożyteczne, ale ja się na to nie piszę -
- po pierwsze dlatego, że to dla mnie loteria, szczególnie jak są objawy abstynencyjne, czyli kac;
- po drugie bo żyło mi się fajnie przez 27 lat bez alkoholu i wcale nie odczuwałem jego braku.

Owszem, zdążały się dni, że piłem bez konsekwencji, kontrolowanie. Ale jest to ruletka i często na drugi dzień kusiło.


                      Źródło - pixabay.com 




                              
Jak pisałem rąbnęło mnie jak nigdy przedtem. Związane jest to zapewne oprócz żalu po głupotach, dużych stratach psychicznych i materialnych, ale też w pewnym  stopniu z tym, że mam silny lęk przed wyjściem - nie bardzo jest gdzie.

To niektóre objawy, które były ostatnio, nie wszystkie pojawiają się naraz, zwykle dwa trzy -

W żołądku nie ból tylko jakby kamień tam był, tak miałem jak nie piłem przy nerwach. Bardzo słaby jestem, jakbym miał zemdleć, brak apetytu, sucho w ustach, niesmak, papierosy i kawa nie smakują /to głupie ale takie są objawy/, nerwowość, niepokój, do toalety chodzę ciągle, co 10 minut odczuwam parcie, popuszczam w pampersa, głowa boli. Jak coś robię albo leżę w łóżku to trochę lepiej. Na wolności w sprzyjających warunkach to tylko godzinę wytrzymam nie więcej - taka wada wrodzona.

Męczliwość, rano wstaję zmęczony, w stawach strasznie łupie, u serce staje, brak powietrza. nie mogę się skupić, ani nic robić po południu zwykle trochę lepiej, czasami całkiem prawie dobrze, ale to nie to. Nerwy trzęsą i osłabiony. Lekarz mówi, że to po antybiotyku, ale to guzik prawda.
Zmuszam się żeby cokolwiek napisać lub przeczytać, a muszę coś robić bo zwariuję do końca jak będę leżał ciągle w łóżku.

Kiedy to przejdzie. Tu raczej nie pomogą. Nie ma żadnej terapii, na sąsiedniej klinice też. Z lekarzem dwie minuty rozmowy, z leków tylko Duksocyklina, różnie o niej piszą, na wolności więcej leków brałem jak nie piłem, może ona wystarczy. Tyle, że dach i jedzenie no i nie ma alkoholu.
Teraz biorę Escitalocpram, dobrze raczej o nim piszą. Niby na forach często głupoty, ale coś w nich jest z prawdy.

Założę się o duże pieniądze - że jakbym miał gdzie pójść mieszkać, miał pieniądze na życie lub wygrał dużą kasę toby objawy szybko przeszły.

Mam takie bardzo podobne doświadczenie w przeszłości. Nie piłem już wtedy ładnych parę lat i niespodziewanie straciłem pracę, a moja pensja była niezła i dzięki temu mogliśmy wynajmować mieszkanie w większym mieście z Rodziną, bez dobrze płatnej pracy nie było szans. Do tego nie pojechałem na rozmowę do ośrodka terapii uzależnień w Krakowie o takiej pracy marzyłem, wybrałem pozostanie w Lublinie bo tu niby pewna praca i Rodzina.

Od czerwca do września byłem nieprzytomny, kryzys, depresja jak cholera, terapia, psychiatra. Leżałem tylko na kanapie i paliłem papierosy, mało próbowałem działać. Dobrze że byłem wtedy z Rodziną - nie musiałem nic robić tylko mogłem przeżywać.

Z perspektywy czasu widzę że zachowałem się mało dojrzale, tyle że nie myślałem o piciu i zacząłem myśleć o stronie - blogu.

Przeszło mi za 3 dni jak z nieba spadło mi zajęcie za dobre pieniądze, dobrze szło. Zająłem się giełdą. Nie kupowałem akcji tylko działałem na kontraktach WIG20.
Miałem metodę  na tak zwanego żółwika, jak szło w dobrą stronę w górę lub w dół, czyli na długich lub krótkich, wchodziłem na chwilę i nie czekałem co będzie dalej. Niestety schytrzyłem się kiedyś, niedojrzała osobowość, chciałem za szybko i wszystko szlak trafił, a była duża szansa, ludzie z tego żyją lub uzupełniają dochody.
Potem próbowałem sam. Przy wkładzie 1000 zł wyciągałem 50 zł dziennie, skończyło się jak poprzednio.

Rozpisuję się o tym bo to świadczy o mojej osobowości. Podobnie się dzieje w innych sytuacjach. Głupota i rządzą emocje nie rozum.

Piję też kawę i palę pomimo oczywistej szkodliwości. Zapominam szybko o bólu żołądka. Jak boli to sobie obiecuję, uzależnienie jak nic.
Używam dalej pomimo tego, że mi szkodzi - jedna z definicji uzależnienia, która mi się bardzo podoba.
Podobnie z alkoholem szybko zapominam. Jak nie wyrobię w sobie odruchu, takiego prawie bezwarunkowego, żeby naprzód pomyśleć to będzie źle. Odruch szybszy od myśli.

Z drugiej strony jakbym miał warunki i szybko stąd wyszedł jest duża szansa żebym zapił, bo nie przeżyłbym tego cierpienia co teraz. Długi pobyt sprzyja przemyśleniom i trochę rechabilitacji.

Myślałem, że to wrzód, ale chyba nie -

Jak tak czytam o nerwicach to wygląda na to, że jednak mam typowe objawy. Trzeba by zrobić jeszcze gastroskopię, żeby wykluczyć wrzód, ale myślę, że raczej nie. Jak problemy to pękają najsłabsze ogniwa łańcucha, u mnie to żołądek i pęcherz, miewam takie gwałtowne nagłe parcie, że nie mogę się powstrzymać, urolog mówił że tak może być. Niby wszystko się zgadza.

Jak się położę wieczorem i oglądam serial, żeby nie było zbyt ambitnie, objawy mijają, apetyt wraca. Chyba w łóżku wieczorem czuję się bezpiecznie.

Miewałem tak jeszcze jak nie piłem, ale przez dzień, czy pół.

U pacjentów z nerwicą trudne emocje gromadzone są na poziomie nieuświadamianym. Symbolicznie można powiedzieć, że nie ma przyzwolenia na poziomie świadomym na ich odczuwanie – emocje organizują się więc w objawy odczuwane przez ciało. Wydawałoby się pozornie, że jeżeli występuje ból to przyczyna powinna tkwić w ciele, a przyczyną np. przewlekłego kaszlu na pewno jest choroba płuc. U pacjentów z nerwicą kolejne badania ciała nie potwierdzają zaburzeń.

https://donatakurpas.pl/jak-rozpoznac-nerwice-i-leczyc-nerwice/

https://www.hellozdrowie.pl/artykul-stawy-nie-lubia-stresu/

Jednym z objawów nerwicy mogą być też przewlekłe bóle mięśni, którym towarzyszy duże zmęczenie. Pamiętajmy, że każda sytuacja stresowa powoduje u nas odruchowe napinanie mięśni. Nie kontrolujemy tego. Oczywiście jeśli nie cierpimy na zaburzenia lękowe, po ustąpieniu sytuacji stresowej – ustępuje też napięcie mięśni. Rozluźniamy się i odpoczywamy. Często mówimy, „ale ten stres wymęczył mnie”. U pacjentów z zaburzeniami lękowymi nie ma okresu rozluźnienia i odprężenia, napięcie mięśni utrzymuje się przewlekle.

Niby to wiedziałem, ale teraz wyraźniej to sobie uświadomiłem.
Oczywiście może to być też nawrót chęci picia - tęsknota za wódkę, zachętka jak mówi moja Pani Dr, też pewnie kryzys i depresja. Za dużo przeżyłem w ostatnich latach i to teraz wychodzi. Obawiam się - czy to odwracalne? Sądzę, że tak, ale trzeba czasu, dużo pracy nad sobą, terapii osobowości i oczywiście abstynencji całkowitej.

Pacjenci odczuwający przewlekłe dolegliwości bólowe i uogólnione napięcie często zauważają, że ustępują one po alkoholu lub innych substancjach psychoaktywnych. Sięgają więc po alkohol lub inne substancje odurzające coraz częściej. Niestety rozpoznanie zaburzeń lękowych często stawia się wtórnie do uzależnienia od tych substancji.

https://donatakurpas.pl/jak-rozpoznac-nerwice-i-leczyc-nerwice/

Rzeczywiście - jak wypiję wszystko mija i to jest zdradne.

A to wszystko też pewnie dlatego, że tylko pozornie pogodziłem się z wyrzutami sumienia, żalem po stracie itp. Podświadomie wracam do tego, samo się myśli, jak mawiali moi klienci. No i jak pisałem niepewna przyszłość.

A co dalej? - w następnym liście.



                


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz