Może czasami za bardzo się tutaj wywnętrzam. Była co prawda moda na szczerość do bólu wśród celebrytów. Kiedyś opowiadali o swoich uzależnieniach, dzisiaj głównie o chorobach, czasami o innej orientacji seksualnej. Mi osobiście się to podoba, chociaż może czasami zahaczać o ekshibicjonizm, wszystko jest ludzkie. Niektóre historie pozwalają przybliżyć człowieka i pomagają inaczej spojrzeć na moje problemy. Czasami pomagają znaleźć wyjście z trudnej sytuacji.
Ja nie jestem niestety celebrytą, ale na blogu piszę często o swoich osobistych preżyciach.
Tak myślę, że mam dwa powody -
- niektóre sytuacje pokazują konsekwencje długotrwalego tkwienia w uzależnieniu. Czasami wydają się te związki nieoczywiste i można szukać wymówek. Przedwczesna utrata zębów - nie było kiedy pójść do dentysty lub nie było pieniędzy na wizytę. Przewlekłe zapalenie oskrzeli - gorsza odporność organizmu, choć tu głównie papierosy itd.
Przerwa w pisaniu bo znowu nowe problemy - jak nie urok to s...ka.
Można zwariować - na szpitalnym bezdotykowym termometrze - 37,6 na moim pod pachę i pod językiem od poniedziałku do czwartku na moim, też elektronicznym, ale zwykłym pod pachą ponad 38 lub ponad 39, wieczorem czasami spada do normy. Ledwo żylem w zasadzie przez trzy dni nic prawie nie jadłem, w gębie sucho i niesmak trzęsie dreszcze strasznie mnie, w zasadzie takie objawy jak wcześniej tylko gorzej.
A oni /lekarze/ nie wierzą mi sądzą że wymyślam i chcą wypisywać. Już tak miałem wcześniej w szpitalach, raczej dobry mój bezdotykowe różnie o nich piszą czasami jest parę stopni różnicy, może ich być rozkalibrowany, trzeba raz do roku kalibrować.
Trochę kaszlę ale to raczej fajki, tak dużo nie kaszlę.
Nie mam covida test szybki robili, przyjąłem pierwszą dawkę szczepionki COVID, ale jak miała być druga to antybiotyk brałem i niby wtedy nie można, różnie piszą.
Jak mnie zechcą wypisać to kaplica. Sam u Gospodarza nie dam rady zresztą mam na razie trochę mało pieniędzy. A nawet jakby, to nie mogę za bardzo siedzieć i chorować bo trzeba szybko iść do pracy, nie starczy inaczej na stancję.
Rano tak mnie telelepało, że nie mogę dojść do toalety. A co dopiero do sklepu i jedzenie sobie zrobić, jak może zacznę jeść. No i rzeczy u kolegi w piwnicy trzeba trochę przywieźć, prawie nic nie mam.
Wiadomo najlepiej by mi było w moim też domu chociaż póki wyzdrowieję nie dam rady sam w tym stanie, ale to jak pisałem nierealne...
Nie bardzo mam za co wyjść.
Mój znajomy ciągle mi wisi 350 zł.
Renta 780 po odtrące i trzynastka 1200 mam termin na 25, ale jak na szpital to naprzód poczta na Pocztowej, potem główna i to z tydzień trwa. Na razie nic nie zmieniałem.
Zmienili mi lekarza, mój dotychczasowy Pan poszedł na inny oddział, teraz mam Panią, zmieniła leki na takie co brałem na wolności. Trzeba w końcu wychodzić. Pani Dr pytała się kiedy mam zamiar bo długo już siedzę. Mówię, że jeszcze nerwy mnie przeważnie do południa telepią. Wynegocjwalem że do końca kwietnia, Mówi, że ja psychiatrycznie zdrowy, a gorączkę sobie wymyślam. No może tak wysoka gorączka nie bierze się z nerwów, już nic nie wiem. Może to przypadek, ale zaczęło się po tym jak kazali mi brać prysznic i głowę umyłem, a tu szególnie na korytarzach zimno i przeciągi, ciągle wietrzą, a mi dużo nie potrzeba. Też mało wody piję, a co wypiję to zaraz oddaję. Niedobór płynów podobno wpływa na psychikę.
Dzisiaj już nie mam - odpukać podwyższonej temperatury, no trochę wieczorem, ale wróciło bardzo pieczenie języka nie czuję smaku, może to jednak na tle nerwowym? Trzeba mi się wziąć za jakieś konstruktywne zajęcia
W dalszym ciciągu marnuję czas może czasami tak trzeba?
Źrzódło - pixabay.com

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz