Strony

▼

piątek, 8 kwietnia 2022

Gotująca się żaba.

 


Ale psychika potrafi wymęczyć organizm. Wiedziałem niby o tym, Magda Ilnicka na zajęciach Programu Rozwoju Osobistego wspominała, ale nie sądziłem, że aż w takim stopniu.

Znowu prawie rówieśnik odszedł - Ludwik Dorn. Nie byłem jego fanem ale szanowałem człowieka, dużo zrobił dla Polski, czyli też dla mnie.
A mi się ciągle wydaje, że mam 40 lat, pomimo tego, że mam 63, rówieśnicy wydają mi się dużo starsi, trochę SIiZ.
Mam taki lęk przed starzeniem, chorobami z nim związanymi i odejściem. Nie ja jeden. Jak czytam w wywiadzie z Andrzejem Grabowskim to widzę że wesoły Ferdek miewa też myśli depresyjne, tylko on ma wsparcie rodziny, a ja sam. Rodzina ma mnie daleko w poważaniu i się nie dziwię. Szkoda, psychoterapeuta nie zastąpi bliskich osób.

https://www.plotek.pl/plotek/7,154063,28311547,andrzej-grabowski-przyznal-sie-do-depresji-aktor-przechodzi.html

W szpitalu nie bardzo jest z kim porozmawiać, było dwóch fajnych kolegów, ale już wyszli. Tutaj sam się nakręcam w dużym stopniu, żyję w ciągłym stresie.

Na mitingi AA jak najbardziej chodzę, jak nie piję i mam możliwość, ale w środowisku AA, mało bratnich dusz spotkałem. Lepiej się czuję ze starymi znajomymi, niekoniecznie alkoholikami, tylko teraz z nikim się nie spotykałem. Tu dzwonię tylko do jednego przyjaciela.

Ogólnie to może trochę lepiej, ale rano i przedpołudniem łamanie w stawach, niesmak w ustach. Jeszcze mało wody piję bo pęcherz, a to też wpływa na samopoczucie. Tutaj sam się nakręcam w dużym stopniu, żyję w ciągłym stresie. Jak nic objawy nerwicy, pisałem o tym w poprzednim poście. Nie wiem co się dzieje, ale nawet po południu i wieczorem kiedy jest mi całkiem dobrze mam jakiś wewnętrzny opór przed pisaniem i czytaniem?

Pisałem - marnuję czas a mam go teraz trochę. Czytam artykuły na portalach istotne i nieistotne. Bardzo często są o wojnie. A przecież mogę np. pisać wspomnienia o czym dawno myślałem, wiele ciekawych rzeczy działo się w moim życiu. Założyłem nawet niepublicznego bloga, ale leży odłogiem.

Wysyłam moje oferty do pracy olx lento itp. mała szansa, wiek np. ale zobaczę czy jest odzew na razie nie bardzo poza fundacjami, które wspierają niepełnosprawnych w szukaniu pracy, kasa i taśma nie mogę bo pęcherz, a dużo takich jest.

Pamięć krótkotrwała - STM też mi nawala, może wynika to z braku umiejętności koncentracji.

Jak tak czytam o wojnie na w Ukrainie to myślę, że ma ona wpływ na psychikę u wielu ludzi, którzy mają wyobraźnię, na mnie ma. W pale się nie mieści, że dożyję czegoś takiego. Przyzwyczaiłem się do współczesnego świata i względnego spokoju, a tu masz. Przecież wojny toczą się cały czas na świecie, ale daleko i to tak do mnie nie dociera za bardzo, a przecież ludzie tam też cierpią niewyobrażalnie.

Część Polaków informacje o sytuacji w Polsce i na świecie łyka jak pelikany, wierzą we wszystko co serwuje TVP, tuba partii rządzącej. Brak krytycyzmu i swojego zdania i to mnie też smuci. Chyba jakbym znał język dawno bym stąd wyjechał, może marny patriota że mnie, a może bym nie wyjechał?

Ile tu można siedzieć?

Nie wiem kiedy i czy to przejdzie? Może też pogoda trochę.


Sądzę, że to nie leki tu pomogą tylko -
- autoterapia co też czynię że wsparciem znajomego Terapeuty, nie mam na razie innego ruchu.
- terapia;
- i odpowiednie warunki do życia, w ośrodkach i schroniskach źle się czuję,  to nie dla mnie;
- czas;
- i oczywiście abstynencja.

Ile się męczyć na tym padole? Jak nie zafunduję sobie odrobiny satysfakcji z życia to zwariuję, albo skończę ze sobą, albo zapiję się na śmierć.

Z psychoterapeutami problem. Przeglądałem oferty psychoterapeutów co pracują w moim mieście, ceny od 120 do 250. Byłoby mnie stać na wiele sesji ale... W jednej poradni są psychoterapeuci na kasę, trzeba chyba mieć skierowanie od psychiatry, trzeba sprawdzić.  Znam taką panią treapeutkę od uzależnień, nie ma innych szkoleń, ale i w innych tematach też jest pomocna.

Czasami chcę komuś pomóc, ale ten ktoś nie bardzo chce się ruszyć, a na siłę się nie da, tak jak np. zakochać jak wskazuje Frankl. U niego zachodzi zjawisko gotującej się żaby, ja zresztą też to miewam.
https://niniwa.pl/2019/03/11/syndrom-gotowanej-zaby/

Tak jak czasami bywa i w życiu i chorobie alkoholowej. Mówią, że alkoholik zaczyna działać jak osiągnie DNO, ale dla każdego te dno jest inne, czasami bardzo głęboki i wtedy dużo trudniej wyjść, ale nigdy nie jest za późno - Dum spiro spero - "dopóki oddycham, nie tracę nadzieji."

Tak samo też bywa u ludzi  nieuzależnionych od alkoholu w innych, trudnych sytuacjach życiowych.

https://zszywka.pl/p/dum-spiro-spero--dopoki-oddycham-ni-9582212.html

Jak widać na tej stronie niektórzy sobie to nawet tatułują. Ja nie mam przekonania do tatuaży niektóre nawet ciekawe, ale wiele wstrętnych.

Przyjaciele często w dobrej wierze mówią - wiem co czujesz, wszystko bedzie dobrze. Guzik tam wiedzą, jak człowiek ma doła to takie teksty czasami denerwują. Sam takie głupoty zdarzało mi się mówić. Na przykład bezrobotnym jak sam do pewnego momentu zawsze miałem pracę.

Mam za dużo czasu na myślenie. Jak coś zdziałam to lepiej, chyba mięśnie się rozluźniają.
Nie wiem za bardzo jak sobie pomóc.
Miałem taką kasetę relaksacyjną co mi przysłał Jacek Santorski, na YouTube są relaksację, na jednej stronie są ćwiczenia, ale przede wszystkim trzeba przekierować myślenie. Mimo wszystko jest jakiś postęp, trochę inaczej myślę. Spróbuję relaksu, może trochę pomoże trudni jest mi się odprężyć, ciągle mi się kotłują jakieś myśli i fajne i złe. Gdzieś czytałem i nie mogę sobie przypomnieć gdzie, że jest takie proste urządzenie, że jak się człowiek podłączy i jest duża aktywność mózgu to pipczy i klient nie kombinuje w myślach tylko się relaksuje.
Złośliwie powiem, że są ludzie, którzy tak mają od dawna bez maszyny, nie mam na myśli tych co na przykład uprawiają jogę lub hathjogę.

Ale uwaga! Też i z jogą można przesadzić i się uzależnić.



                    Źródło - pixabay.com 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz