Strony

▼

piątek, 22 kwietnia 2022

Zaraza.


W piątkowym poście sprzed tygodnia cieszyłem się że jest mi lepiej. Tylko opublikowałem post zaczęły narastać objawy, takie jak w pierwszej połowie tygodnia. W sobotę przed południem próbowałem jeszcze robić fajki, a potem 39 z hakiem, kaszel, aż dusiło. Lekarka Dyżurna uwierzyła, że się fatalnie czuję. Kroplówka, test i covid wyszedł, a jedną dawkę szczepionki miałem. Przenieśli na oddział covidowy. Niedziela, poniedziałek - 39,2 ledwo żywy w łóżku, w sumie ponad tydzień bez jedzenia oprócz częściowo dwóch dni. 



                    Źródło - Ja.

Od wtorku OK - odpukać coraz lepiej, ale jeszcze była biegunka i apetyt taki sobie, kaszel mały. Tylko hipomania. Jak lepiej tobym pracował na okrągło, a najlepiej nocą, wczoraj po 1 poszedłem spać i nie mogłem usnąć. Praca umysłową przed snem na nic - mózg pobudzony, trudno się wyciszyć.

We wtorek długo rozmawialiśmy, pisaliśmy z przyjacielem z dzieciństwa Arturem, o którym wspominałem. Fajnie, szkoda tylko, że był na lekkim cyku widocznie ma problemy z komunikacją po trzeźwemu.
Wczoraj też fajnie mi się pisało na Messengerze że starymi znajomymi, z którymi dawno nie widziałem się, czasami warto odnowić kontakty, które trochę się przykurzyły. Uzyskałem też wsparcie i pomoc, przy okazji.

Narzekałem, że ja tu sam jak palec chociaż między ludźmi, a jednak znalazł się sposób na samotność i spotkania z ludźmi, choć oczywiście lepiej na żywo, ale elektronicznie też fajnie.

Na tym oddziale covidowym mam bardzo fajnie. Wszystko byłoby w porządku, ale takie choroby lepiej nie.
Mam pojedynczy pokój z osobną łazienką, ale może przeniosą. Dają mi leki i kroplówki, żeby uzupełnić elektrolity i odżywić po tygodniowym poście. Jest tu mało pacjentów i salowi się nie wydzierają i opieprzają nie wiadomo za co. Będę tu raczej do końca kwietnia, a może da się wyjść po świętach, bo co ja tam będę jadł na stancji. Gospodarz chętnie przyjmie, ale jak pisałem koniecznie szybko praca.

Słowem tu idealne warunki do tworzenia, ale jak zwykle bardzo ciężko mi się zabrać, czyli w planach wypracowanie chęci.
A mam dużo przemyśleń i notatek do omówienia.
Trochę zdziałałałem.
- Zapisałem się do psychoterapeutów takich od problemów natury psychologicznej, kolejki duże, ale czasami coś się zwalnia. Jak pisałem na odwyk nie chcę, ale spotkania z terapeutą uzależnień by się przydały. Myślałem o jednej Pani co z nią pracowałem, ale do niej nie da rady. Będę szukał, jestem przekorny i musi mi pasować, co nie znaczy, że szukam np. kogoś łagodnego. W miejskiej poradni jest dobry, ale mam uraz do niego, nie wiem czemu.
- Do ZUS wystąpiłem za pomocą PUE o zaświadczenie żem rencista, bo Gospodarz sobie życzy.
- Wróciłem po latach do Twittera - @tadeuszo17. Twitt ma ograniczoną liczbę znaków, było 140, teraz ma być 280. Tym samym moje gadulstwo będzie ograniczone, ale za to będę mógł wrzucać szybko luźne myśli, skojarzenia i potem ewentualnie rozwijać je na blogu.

Dzisiaj jeszcze tylko cytat, który znalazłem na Facebooku. Dla mnie bardzo ważny do określenia CELU, kierunku w dalszym życiu -

Nigdy nie rezygnuj z czegoś, o czym nie możesz przestać myśleć nawet na jeden dzień.
                          Winston Churchill

             

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz