Strony

▼

niedziela, 1 maja 2022

Zalety i wady ruchu Anonimowych Alkoholików.


Dzisiaj zacznę od podania linków do filmików, które nagrałem 12 lat temu, kiedy pierwszy raz zacząłem pisać blog.


https://youtu.be/XN7f-QJf0go 


I taka ciekawostka - jak się studenci bawią na Juwenaliach.



Zaglądam czasami na Facebooka. W poszukiwaniu pracy, czasem stancji no i na grupy trzeźwiejące, też psychologiczne.

W wielu wypadkach jest to strata czasu. Ludzie przeważnie piszą złote myśli, swoje a część pewnie przepisane, stosunkowo mało o problemach swoich choć też to się zdarza. Co drugi wpis to reklama. Znalazłem taką wypowiedź - Mój  terapeuta E W lat 28 temu powiedział mi tak  lepiej  pij szybko dojrzejesz żeby podjąć terapię - można i tak.

Znalazłem dość ciekawy tekst -

Fora Anonimowych Alkoholików nie pomagają i są w zasadzie potrzebne jak łysemu grzebień.

Od  razu chcę podkreślić, że mam wielki szacunek do ruchu Anonimowych Alkoholików. Kiedy pierwszy raz zaczynałem trzeźwieć pod koniec lat dziewięćdziesiątych w całym dawnym województwie był tylko chyba jeden terapeuta, co się zajmował uzależnieniami. Byli tylko psycholodzy, psychiatrzy, ale w tych czasach oni guzik wiedzieli.

Pierwszy rok abstynencji, a też w dużej części później przeżyłem bez problemów nawrotowych i psychicznych dzięki AA. W pierwszym roku jeździłem co tydzień 30 km na mitingi, bo moim mieście nie było. Jeździłem autobusami i że względu na rozkład jazdy nie mogłem być do końca mitingu, ale dobre i to. Potem byłem współzałożycielem grupy AA w moim rodzinnym mieście i było już łatwiej.

W przywołanym artykule jest bardzo dużo prawdy w tym jest na przykład -

Stosunkowo dużo jest odniesień do religii, nie ma w tym nic złego, ale jest to ruch cywilny niektórych niewierzących, albo błądzących może to zrażać, szczególnie, że mitingi w dużej części odbywają się w obiektach kościelnych. Powód tego jest taki, że za cywilne salę czasami trzeba płacić, a Ruch nie zawsze ma pieniądze. Nowicjusz może tego nie wiedzieć, podobnie jak może nie znać znaczenia świecy itp. Dobrze mu to wytłumaczyć, ale tłumaczenie nie pomoże, jeśli grupa za bardzo zmierza w stronę religii.

- Za moich czasów odmawiało się na początku mitingu -

Siło Wyższa, daj mi Pogodę Ducha,
abym godził /a/ się z tym, czego nie mogę zmienić,
odwagi, abym zmieniał/a/ to, co mogę zmienić
i mądrości, abym odróżniał/a/ jedno od drugiego.

a nie Boże, daj mi...

- Nie zapraszało się księży na mitingi zamknięte, jak nie byli uzależnieni, a na jedną z grup przychodził animator terapeuta, zresztą ogólnie szkodliwy, uzależniejący. Na szczęście nie dałem się wciągnąć, szukanie swoich dróg czasami procentuje.

Padają też teksty - tylko wiara w Boga może cię uratować. Owszem można powiedzieć swoje świadectwo - Bóg mi pomógł, ale nie narzucać.

- Prowadzący się zmieniali co jakiś czas, dzisiaj często są to grupy Jurka, czy Jacka.

- Nie było sponsorów, może i są potrzebni, sądzę jednak, że czasami bawią się w terapeutów. Owszem byli sponsorzy, ale w tym sensie, że wspierali nowego, można było np. zawsze do nich zawsze zadzwonić, porozmawiać o wszystkim. Szczególnie na początku trudno jest mówić o wielu swoich problemach przy dużej liczbie osób.

Dla kogoś nowego może grupa wydawać się sektą nie dziwię się, trzeba to wyjaśnić nowemu co nie zawsze jest czynione, a charakter mitingów bywa, że nosi znamiona sekty.

Toworzą się czasami też podgrupki wzajemnej adoracji, szczególnie w przerwach i po mitingu, nowy często, choć nie zawsze na boku, pozostawiony samemu sobie.

Bywają też etatowi mówcy, co na każdym mitingu zabierają głos przez pół godziny i więcej, często się powtarzają.
No i zdarza się, choć rzadko to widziałem pewien dystans do terapeutów i leczenia psychiatrycznego.

Nie umniejsza to wszystko oczywiscie, jak wspomniałem znaczenia i roli AA w procesie zdrowienia.

Ale AA to też ja i powinienem wpływać jak widzę odchylenia, a nie tylko narzekać i uciekać z AA.


Wielu moim klientom podobały się grupy wsparcia, które prowadziłem w stowarzyszeniu abstynenckim. Nie nazywałem tego terapią jak niektórzy ponieważ -
- Podstawowa terapia uzależnień jest tylko w ośrodkach leczenia uzależnień. Tak jak operacje są w szpitalach, a rehabilitacja już po wyjściu. Ośrodkach stacjonarnych lub dziennych, do tych dziennych nie mam przekonania.
Niektórzy przychodzili raz na tydzień, dwa i na przykład w pomocy społecznej, czy kuratorowi meldowali, że są na terapii, a to guzik prawda.
Celemi moich zajęć było motywowanie do właściwej terapii, wsparcie po terapii plus wsparcie w problemach typu - konflikty w związkach, problemy wychowawcze, bezrobocie wsparcie w szukaniu pracy, trudne emocje itp.


- Nie mam pełnych kwitów terapeutycznych, natomiast studia pedagogiczne oraz zajęcia na zajeciach - Programu Rozwoju Osobistego w Centrum Edukacji
 i Psychoedukacji Instytutu Psychologii Zdrowia P.T.P. w Warszawie. 220 godzin treningu intra- i interpersonalnego i terapeutycznego będącego podstawowym przygotowaniem pracy z ludźmi innch szkoleniach, osobiste doświadczenia są dobrą podstawą do zamówienia się pomaganiem ludziom.

To że popełniłem ostatnio wiele błędów, o których pisałem spowodowało wiele strat, ale też pozwoliło na zdobycie nowych, unikalnych doświadczeń, szkoda, że dużym kosztem.

To do zobaczenia na mitingu!






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz