No i wylądowałem na psychiatrii - słabo mi jakoś - żołądek ćmi jakieś dreszcze raz gorąco raz zimno - w gębie znowu język zaczyna piec fajki nie smakują a jak tu tytoń jak nie ma szafki jak wtedy - w tym stanie bym się nie spakował na odwyk - może na wolności byłoby lepiej.
Jest tragicznie.
Wczoraj nic nowego, a w zasadzie gorzej, telepało mnie jeszcze bardziej. Bywało już różnie. Trzymało mnie parę dni, a ostatnio 3 miesiące. Ale tak jak teraz nie było nigdy. Może jak pierwszy raz po roku trzeźwienia jak zapiłem było podobnie, ale szybciej przeszło.
Bez przerwy o głupotach myślę i nie umiem się od tego wyzwolić pomimo tego, że życzliwi to radzą.
Jeszcze źle, że nie mogę nic robić - ani pisać, ani czytać. Tak tobym się trochę oderwał.
Miałem pieniądze - mogłem ogłosić upadłość konsumencką za 5 tys. - Teraz bym miał 1300 renty dałoby się przeżyć I stancja - nie do wybaczenia
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz