Strony

▼

niedziela, 21 grudnia 2025

Radość!

Miałem zacząć od czego innego, ale wydarzyła się wielka rzecz, aż napiszę wielkimi literami — nareszcie coś optymistycznego.

Pierwszy raz od prawie dwóch lat, a w zasadzie od 3,5
                              CZUJĘ SIĘ PRAKTYCZNIE NORMALNIE!
Zostało co prawda ogólne osłabienie i dalej powoli chodzę, normalne u mnie. Jednak zasypiam normalnie 22–23, wstaję 5–6 i działam od samego rana, po obiedzie zwykle godzina lub więcej sjesty, a ja bez sił, teraz tylko chwilę odsapnę i dalej działam, myśli optymistyczne. Nie umiem znaleźć jednoznacznej przyczyny.



Miałem już dwie podobne sytuacje w życiu —

  • Mieszkałem wtedy pod Buskiem-Zdrojem w takim mieszkaniu adaptacyjnym. Miałem gwałtowny, silny nawrót zaburzeń o charakterze depresyjnym, myślałem, że zwariuję, taki stan trudno opisać, nie wiem, do czego to porównać. Niepokój silny, drżenie w środku, niemożność wykonywania prostych czynności. Nie przedłużając, powiem tylko, że trafiłem do szpitala psychiatrycznego w Morawicy nieopodal Kielc. I tu dziwna sprawa — w ciągu 2–3 dni wszystkie objawy minęły, zacząłem się czuć jak młody bóg, a przecież przez tak krótki okres leki nie zdążyły zadziałać. Nawiasem mówiąc, bardzo fajnie było w tym szpitalu. Pomijam leczenie. Miałem wolne wyjścia, był maj, wokół park, dwie kawiarenki, naprawdę odpocząłem.

  • Druga sytuacja. Mieszkałem wtedy w Lublinie, szef bardzo, ale bardzo niespodziewanie wyrzucił mnie z pracy, pisałem kiedyś o tym, muszę odszukać, gdzie, były też inne okoliczności. W każdym razie popadłem w straszną depresję, byłem kompletnie do niczego przez 3 miesiące, objawy takie jak wyżej. Praktycznie tylko leżałem i paliłem. Terapia psychologiczna, psychiatra, leki — nic nie pomagało. Plusem było jednak to, że mieszkałem wtedy z Żoną i Córką, co było nie do przecenienia. Żona starała się mi pomóc, ale też była bezradna.

  • Aż nagle zmieniła się sytuacja, znalazłem pracę, pojawiło się rozwiązanie
    i wszystkie zaburzenia odeszły mi w ciągu dwóch–trzech dni — niesamowite, podobnie jak wcześniej, wyżej pisałem. Jeszcze taka rzecz ciekawa, że wtedy w ogóle nie miałem myśli o piciu, za to miałem myśli o samobójstwie, co też nie było dobre, świadczy to tylko o tym, jak głęboko wyparłem alkohol ze świadomości, ale świadczy też trochę o niedojrzałości w tej sferze. Na moje usprawiedliwienie przed sobą mogę tylko powiedzieć, że mam bardzo wrażliwą naturę, co może być i plusem, i minusem.
    Pisałem już o tym przy okazji życzeń. Nie umiem jednoznacznie powiedzieć, dlaczego tak się stało. Leki, szpital, klinika, moja wieloletnia znajoma psychiatra, mój znajomy psychoterapeuta, tutejsza psycholog, Bóg — chociaż mam wątpliwości co do jego istnienia, jestem agnostykiem — inna Siła Wyższa? Ja zarozumiale powiem, że najwięcej pomogłem sobie ja sam, stosując między innymi autoterapię opartą na logoterapii Viktora Frankla. Zaistniała taka konieczność, ponieważ nie mam dostępu do psychoterapii, opowiadam o tym w ostatnich postach.
    Natomiast teraz od prawie roku biorę leki Dulsevię i Sulpiryd i witaminy, między innymi D3 4000, B12 i inne. Teraz zacząłem zmniejszać dawki o połowę — może trochę ryzykowne, ale czuję, że tak może być. Na noc jeszcze Chlorprotixen zostawiłem.


Muszę jednak jeszcze wspomnieć o rezonansie magnetycznym, ponieważ ma to jakieś znaczenie też dla psychiki. Ponieważ w tomografii komputerowej ujawniły się niejasności, pani dr Neurolog zaleciła mi rezonans kręgosłupa. Pani dr Neurochirurg stwierdziła, że mam wiele przepuklin w kręgosłupie lędźwiowym, a nie tylko 4, jak było w opisie. Miałem jeszcze rezonanse głowy i kręgosłupa szyjnego. Wszędzie są zmiany, ale nie mam zakłóceń w motoryce ani bóli, oprócz porannego bólu w krzyżu. Męczyłem się szybko przy chodzeniu, myślałem, że to z przyczyny kręgosłupa, ale to jednak z depresji. Dalej powoli chodzę, ale ja tak mam. Trochę mózgu mi ubyło chyba ze starości, ale nie odczuwam jakichś zmian.
Zresztą jest teoria ośrodków rozsianych (/Lashley/, przejmowanie funkcji uszkodzonych obszarów mózgu przez inne obszary mózgu. Jednak istnieją wyspecjalizowane obszary /np. Broca, Wernicke/, których nie bardzo da się zastąpić. W Polsce podobnymi teoriami zajmowała się prof. Maria Grzegorzewska — twórczyni polskiej pedagogiki specjalnej, uczyłem się o tym na studiach.
Nie wiem tylko, czy jak alkohol uszkodzi znacznie mózg, pozostałości przejmą funkcje.

Jeszcze taki drobiazg z dopasowaniem protezy zębowej — albo protetyk słaby, albo dziąsła się podrażniły, kolejna przeszkoda na drodze do zdobywania kobiet, ale da się to przeskoczyć.

Poza tym nic ciekawego się nie dzieje, no może to, że zamówiłem ozdobną kartkę świąteczną dla Żony i Córki w firmie Twoja Kartka, wysłali kurierem. No i nie odebrały z punktu, wróciła do producenta. Poproszę, żeby wysłali jeszcze raz zwykłym priorytetem, nie poleconym, dopłacę, kiedy dojdzie, to dojdzie, najwyżej wyrzucą. Tak w ogóle to bardzo mnie to zasmuciło, trochę zdenerwowało. Rozumiem — nie chcą się ze mną kontaktować po moich głupotach, zapewne głównie Żona tym dowodzi, OK. Nie jestem za bardzo świąteczny, ale żeby odrzucić kartkę na święta? Nie jestem jakimś bandytą czy mordercą, nawet wtedy można chyba przyjąć w imię wartości chrześcijańskich. Zawiodłem się strasznie. Plus taki, że przybliża mnie to do tego, żeby dać sobie spokój, pomimo tlącej się jeszcze miłości do Żony, a może to tylko przyzwyczajenie? Otwiera też to drogę do szukania nowej miłości, jeśli możliwa jest druga miłość. Niby celebryci pobierają się parę razy w życiu, ale mi tak nie po drodze.

Planowałem krótki post, nie wiem czy taki wyszedł.

Dodam, że teraz nie muszę robić korekty tekstu, spawdzać ostrografii i stylistyki, robi to sztuczna inteligencja Copilot.

Mam nadzieję, że niedługo moje nowe przemyślenia.


Jeśli szukasz wsparcia, chcesz porozmawiać zajrzyj tutaj – Może pomóc? 


Nieśmiało przypomnę, że możesz postawić kawę blogerowi klikając – TUTAJ.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz