Strony

▼

piątek, 16 marca 2018

Analiza I okresu kryzysu

Jak już wspomniałem na stronie – Powroty – http://www.problems.pl/p/blog-page.html – analiza nie po to, aby rozpamiętywać i kombinować, a po to, żeby z niej był pożytek




Jak patrzę z perspektywy czasu sygnały kryzysu w ostatnim okresie mojego życia wystąpiły dużo, dużo wcześniej niż powrót do picia. Pisząc o tych wczesnych oznakach, chce uświadomić sobie, ewentualnie sobie, jak łatwo jest w życiu coś przeoczyć. Jak wspomniałem w poprzednim poście – Wstęp do analizy nadejścia kryzysu http://www.problems.pl/2018/03/wstep-do-analizy-nadejscia-kryzysu.html – muszę, chcę na siebie uważać, aby nie marnować, w miarę możliwości dalszego życia.

Pisałem też również, iż to przesilenie, impas nie musiały doprowadzić do zapicia, o bardziej bezpośrednich przyczynach napiszę później. Niemniej były to informacje dla mnie – coś się dzieje nie tak, czas może na zmiany, jakość życia się pogarsza.

Miałem wtedy ok. 48 lat /może trochę andropauza?/. Mieliśmy z rodziną wspaniałe wakacje nad ciepłym morzem – trochę nietypowe pojechaliśmy wspaniałym pojazdem marki Seicento, bez szczegółowego planu właśnie ale z idea ogólną – pisałem o tym na stronie – Tadeusz – pomagacz z zamiłowania – http://www.problems.pl/p/blog-page_3.html

Paradoksalnie w ciepłych krajach nabawiłem się infekcji dróg oddechowych, którą trudno było zwalczyć pomogła dopiero trzecia seria antybiotyków, potem praktycznie prawie każdego roku miałem takie infekcje, ostatnia trwa prawie od lipca – niby odpukać mija. Wynika to też trochę z zaniedbań – papierosy

Po powrocie jesienią
  • poczułem taki niespełniony, jakaś taka pustka, brak perspektyw, niejasna przyszłość, monotonia, trochę znudzenie. Pracowałem wtedy, jako taki asystent księgowego, specjalista od spraw rozliczeń, windykator należności, zarządca nieruchomości itp. Praca była w porządku, nie byłem w niej zakochany, ale w sumie dobrze się w niej czułem, starałem się sumiennie, czasami może za wykonywać swoje zadania, nieźle zarabiałem.
  • Sytuacja domowa się ustabilizowała po częściowych przenosinach do innego miasta. Wynajmowaliśmy fajne mieszanko prowadziliśmy jako rodzina normalne życie. Jeździliśmy na wycieczki weekendy, na wakacje, spędzaliśmy razem wolny czas, pomagałem Dziecku i czasami innym uczniom w odrabianiu lekcji – sprawiało mi to wiele radości, choć nie wymawiając zabierało dużo czasu, udzielałem się w szkole Dziecka.
  • Jednak czułem się niespełniony, w zasadzie jedyną satysfakcję sprawiało mi prowadzenie zajęć pomocowych o charakterze edukacyjno-motywacyjnym /uzależnienia, współualeznienie, rodzina, dzieci/ i wspierającym w stowarzyszeniach, areszcie śledczym, działalność pomocowa itd.
  • Skończyłem studia pedagogiczne, lecz z różnych przyczyn nie zdobyłem certyfikatu w tym zakresie terapii, przez co nie mogłem pracować, a w zasadzie trudno było znaleźć pracę w charakterze terapeuty. Rozglądałem się za pracą bliską moich zainteresowań, ale nawet jak była to zarobki były takie sobie, a musiałem m. in. zarobić na wynajem mieszkania.
  • Dopóki pracowałem w dwóch miejscach, studiowałem – czas był zajęty i pustki nie odczuwałem.

Słowem – nie odważyłem się być odważnym – przegapiłem sytuację nie wprowadziłem zmian. O odwadze wspominam w poście –


Oczywiście w tym momencie daleka była droga do zapicia natomiast blisko było do utraty możliwie pełnej satysfakcji z życia, a o to właśnie chodzi jak wszystkim wiadomo /chyba jednak nie wszystkim?/.











W międzyczasie miałem kryzys, który opisywałem w poście – Wstęp do analizy nadejścia kryzysu – http://www.problems.pl/2018/03/wstep-do-analizy-nadejscia-kryzysu.html, lecz dalej do picia było daleko.

Dlaczego o tyn wszystkim tak trochę szczegółowo piszę?

A dlatego, żeby jeszcze raz uświadomić sobie i może Czytelnikowi, jak podstępne bywają drogi systemu iluzji i zaprzeczeń /SiiZ/, który myślę występuje nie tylko u alkoholików. System ten ma też swoje dobre strony – pozwala niektórym osobom np. oszukać siebie i dzięki temu przetrwać czas wojny, czy śmiertelnej choroby. Czy jest to zdrowe? - to inny temat.
W każdym razie - 
niedostateczna analiza swoich potrzeb, mała odwaga zanik dążenia do realizacji swoich marzeń pogorszenie jakości życia i niedostateczna obserwacja samego siebie, swoich uczuć, obniżona uważność co już dużo później, ale jednak, doprowadziło u mnie do nawrotu picia.

Co było dalej? – już niedługo.

Co robię, aby żyć od nowa? – trochę później.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz