Jak
już wspomniałem na stronie – Powroty
– http://www.problems.pl/p/blog-page.html
– analiza nie po to, aby rozpamiętywać i kombinować, a po to,
żeby z niej był pożytek
Jak
patrzę z perspektywy czasu sygnały kryzysu w ostatnim okresie
mojego życia wystąpiły dużo, dużo wcześniej niż powrót do
picia. Pisząc o tych wczesnych oznakach, chce uświadomić sobie,
ewentualnie sobie, jak łatwo jest w życiu coś przeoczyć. Jak
wspomniałem w poprzednim poście – Wstęp
do analizy nadejścia kryzysu
http://www.problems.pl/2018/03/wstep-do-analizy-nadejscia-kryzysu.html
– muszę, chcę na siebie uważać, aby nie marnować, w miarę
możliwości dalszego życia.
Pisałem
też również, iż to przesilenie, impas nie musiały doprowadzić
do zapicia, o bardziej bezpośrednich przyczynach napiszę później.
Niemniej były to informacje dla mnie – coś się dzieje nie tak,
czas może na zmiany, jakość życia się
pogarsza.
Miałem
wtedy ok. 48 lat /może trochę andropauza?/. Mieliśmy z rodziną
wspaniałe wakacje nad ciepłym morzem – trochę nietypowe
pojechaliśmy wspaniałym pojazdem marki Seicento, bez szczegółowego
planu właśnie ale z idea ogólną – pisałem o tym na stronie –
Tadeusz – pomagacz z
zamiłowania –
http://www.problems.pl/p/blog-page_3.html
Paradoksalnie
w ciepłych krajach nabawiłem się infekcji dróg oddechowych, którą
trudno było zwalczyć pomogła dopiero trzecia seria antybiotyków,
potem praktycznie prawie każdego roku miałem takie infekcje,
ostatnia trwa prawie od lipca – niby odpukać mija. Wynika to też
trochę z zaniedbań – papierosy
Po
powrocie jesienią
- poczułem taki niespełniony, jakaś taka pustka, brak perspektyw, niejasna przyszłość, monotonia, trochę znudzenie. Pracowałem wtedy, jako taki asystent księgowego, specjalista od spraw rozliczeń, windykator należności, zarządca nieruchomości itp. Praca była w porządku, nie byłem w niej zakochany, ale w sumie dobrze się w niej czułem, starałem się sumiennie, czasami może za wykonywać swoje zadania, nieźle zarabiałem.
- Sytuacja domowa się ustabilizowała po częściowych przenosinach do innego miasta. Wynajmowaliśmy fajne mieszanko prowadziliśmy jako rodzina normalne życie. Jeździliśmy na wycieczki weekendy, na wakacje, spędzaliśmy razem wolny czas, pomagałem Dziecku i czasami innym uczniom w odrabianiu lekcji – sprawiało mi to wiele radości, choć nie wymawiając zabierało dużo czasu, udzielałem się w szkole Dziecka.
- Jednak czułem się niespełniony, w zasadzie jedyną satysfakcję sprawiało mi prowadzenie zajęć pomocowych o charakterze edukacyjno-motywacyjnym /uzależnienia, współualeznienie, rodzina, dzieci/ i wspierającym w stowarzyszeniach, areszcie śledczym, działalność pomocowa itd.
- Skończyłem studia pedagogiczne, lecz z różnych przyczyn nie zdobyłem certyfikatu w tym zakresie terapii, przez co nie mogłem pracować, a w zasadzie trudno było znaleźć pracę w charakterze terapeuty. Rozglądałem się za pracą bliską moich zainteresowań, ale nawet jak była to zarobki były takie sobie, a musiałem m. in. zarobić na wynajem mieszkania.
- Dopóki pracowałem w dwóch miejscach, studiowałem – czas był zajęty i pustki nie odczuwałem.
Słowem
– nie odważyłem się być odważnym
– przegapiłem sytuację nie wprowadziłem zmian. O odwadze
wspominam w poście –
Oczywiście
w tym momencie daleka była droga do zapicia natomiast blisko było
do utraty możliwie pełnej satysfakcji z życia, a o to właśnie
chodzi jak wszystkim wiadomo /chyba jednak nie wszystkim?/.
W
międzyczasie miałem kryzys, który opisywałem w poście –
Wstęp do analizy nadejścia kryzysu
–
http://www.problems.pl/2018/03/wstep-do-analizy-nadejscia-kryzysu.html,
lecz dalej do picia było daleko.
Dlaczego
o tyn wszystkim tak trochę szczegółowo piszę?
A
dlatego, żeby jeszcze raz uświadomić sobie i może Czytelnikowi,
jak podstępne bywają drogi systemu iluzji i zaprzeczeń /SiiZ/,
który myślę występuje nie tylko u alkoholików. System ten ma też
swoje dobre strony – pozwala niektórym osobom np. oszukać
siebie i dzięki temu przetrwać czas wojny, czy śmiertelnej
choroby. Czy jest to zdrowe? - to inny temat.
W
każdym razie -
niedostateczna
analiza swoich potrzeb, mała odwaga zanik dążenia do
realizacji swoich marzeń pogorszenie jakości życia i
niedostateczna obserwacja samego siebie, swoich uczuć, obniżona
uważność co już dużo później, ale jednak, doprowadziło u
mnie do nawrotu picia.
Co
było dalej? – już niedługo.
Co
robię, aby żyć od nowa? – trochę później.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz