środa, 21 lutego 2018

Etapy

Dalej będę się koncentrował na tym, co według mnie jest dla mnie i zapewne dla wielu najważniejsze w uzyskaniu jak największego zadowolenia w życiu.
Powtórzę, chociaż jest to powszechnie wiadomo –

Wyznaczenie sobie CELU w życiu i dążenie do niego – bardzo zwiększa prawdopodobieństwo uzyskanie przeze mnie jak największej satysfakcji z życia.





Tu osoba uzależniona nie rożni się od innych ludzi nieuzależnionych, pisałem o tym w poście – https://problems-aude.blogspot.com/2018/02/wpoprzednim-poscie-zadaem-sobie-pytanie.html

Stwierdzenie –

warunkiem uzyskania trwałej, dodałbym niewymuszonej, radosnej abstynencji jest niepoprzestawanie na ukończeniu terapii uzależnień lub utrzymywaniu abstynencji bez terapii

jest powtarzane wielokrotnie na terapiach, treningach, w literaturze – nie wszyscy w to wierzą.
Bardzo wskazane jest kontynuowanie zdrowienia poprzez rehabilitację, podobnie jak na przykład przy złamanej nodze – lekarz składa rehabilitant usprawnia, rehabilituje, rewaliduje pacjent też sam wykonuje zalecone ćwiczenia.

W tym miejscu pokażę, przypomnę wykres nazywany przez alkoholików betoniarą według mnie i wielu osób bardzo dobrze obrazuje uzależnionym, ich bliskim, ale też dla osobom przechodzących kryzys i wychodzących z niego przebieg choroby i zdrowienia. Trochę prawą stronę przerobiłem. Często po nawet krótkim przyjrzeniu się jemu uzależnieni stwierdzają
  • Jestem w tym miejscu, nie ma wątpliwości.
    Po wielu latach trzeźwienia, gdy wspominają początki zdrowienia mówią:
    – Dzięki betoniarze zobaczyłem, kim jestem i jeszcze długo potem odkrywałem coraz to nowe oznaki tam przedstawione. Dzisiaj, gdy na niego popatrzę przypomina mi jak ważna jest dla mnie abstynencja.


Nie chcę w tej chwili odnosić się do lewej strony i środka wykresu, może będę wracał do tego w tej chwili interesuje mnie prawa górna strona, która obrazuje dochodzenie do zdrowia, ogólnie – wychodzenie z kryzysu. Zajmę się teraz rehabilitacją i zdrowieniem, zwracając głównie uwagę na proces wychodzenia z kryzysu po przerwaniu długiej abstynencji.

Nikt w chorobę, kryzys nie poopada bo chce. Żeby się uzależnić trzeba, aby zaszło parę czynników. Tym przyczynom przyglądam się nie po to, aby się usprawiedliwić, tylko po to, abym wiedział co u siebie naprawiać, żeby nie nastąpił nawrót – picia, brania, grania, wchodzenia w chore, toksyczne związki itd.

Czy kryzys w życiu zdarza się na nasze życzenie, czy nie?
To pytanie do przemyślenia –
rozwód, niezdany ważny egzamin, dotkliwa samotność, czy niepowodzenie w wychowaniu dzieci?

Czyli mamy etapy –
wchodzenie leczenie rehabilitacja życie w trzeźwości

Rehabilitacja nie trwa wiecznie, u jednych krócej, u innych dłużej. Uważam, że potem zaczyna się jak to nazwałem – życie w trzeźwości, czyli normalne życie, mam prawie, czy już? – eudajmonię, pisałem o tym w poście – Zaczynamy odpowiadać –

Model zdrowienia w takiej postaci, jako zwierciadlanego odbicia procesu wchodzenia w uzależnienie został pierwszy raz zaproponowany przez Glatta w 1963 roku /Lidia Cierpiadłowska – Alkoholizm. Przyczyny, leczenie, profilaktyka/. Nie zgodzę się całkowicie z jego modelem. Nie wydaje się, aby zdrowienie było zwierciadlanym odbiciem wchodzenia, po przejściu pewnego etapu zdrowienia, zaleczeniu czy nauczeniu postępowania z chorobą alkoholik może uzyskać nową jakość życia często prawie całkiem nową, lepszą niż przed zachorowaniem.




Nie piszę wyleczeniu, ponieważ wyleczenie tak jak w przypadku innych chorób przewlekłych jest niemożliwe, choć, jak wspomniałem w poście Idę dalej – https://problems-aude.blogspot.com/2018/02/wpoprzednim-poscie-zadaem-sobie-pytanie.html
są próby nauki alkoholików kontrolowanego picia i jest tworzona ideologia dotycząca tego tematu.

Niemożliwy jest, przynajmniej według mnie, na początku postrzegany, jako– DUŻY PROBLEM, później jako – TYLKO, trwały powrót do kontrolowanego picia, poza tym alkoholik po zrealizowaniu odpowiednich etapów zdrowienia może nie różnić się niczym od przeciętnego człowieka, wrócimy jeszcze do tego zagadnienia.



Sądzę, że dobrze by było, jeśli już zaistniała choroba, czy kryzys, aby wykres wyglądał na przykład tak jak na powyższym rysunku. Dłuższy lub krótszy okres wchodzenia w uzależnienie /lewa strona wykresu/. Jak najkrótszy okres początkowego wychodzenia /prawa strona ostro idzie w górę/, osiągnięty wyższy etap rozwoju niż przed chorobą /prawa strona sięga wyższego poziomu niż lewa/, dalsze, nieustanne doskonalenie się w różnych dziedzinach życia /prawa strona cały czas rośnie/, dążenie do ideału /asymptota, do której zbliża się wykres, choć nigdy jej nie osiąga, nie jestem przecież Bogiem/.










Etapy

Dalej będę się koncentrował na tym, co według mnie jest dla mnie i zapewne dla wielu najważniejsze w uzyskaniu jak największego zadowolenia w życiu.
Powtórzę, chociaż jest to powszechnie wiadomo –

Wyznaczenie sobie CELU w życiu i dążenie do niego – bardzo zwiększa prawdopodobieństwo uzyskanie przeze mnie jak największej satysfakcji z życia.


poniedziałek, 19 lutego 2018

Zaczynamy odpowiadać


Jak pisałem w poście – PO CO? –
Ludzie robią różne rzeczy –
  • zakładają centralne;
  • przytulają się do żony;
  • jedzą ostrygi;
  • czy kupuję samochody.

No – PO CO? to przecież jasne żeby się lepiej czuć kiedy będę się lepiej czuł?

niedziela, 18 lutego 2018

Idę dalej


W poprzednim poście zadałem sobie pytanie – PO CO mam przestać pić alkohol, a ktoś inny może sobie zadać pytanie – PO CO mam przestać, brać narkotyki, grać hazardowo, uniezależnić się od matki /zachowując przy tym dobre kontakty/.

Pytania – PO CO? zdają sobie też ludzie nieuzależnieni /czy jest takich ludzi dużo?/
  • Po co mam się rozwodzić?
  • Po co mam zmieniać pracę?
  • Po co mam być uczciwym?
  • I wreszcie po co żyć?


sobota, 17 lutego 2018

PO CO?


Wczoraj, kiedy uzupełniałem stronę – Powroty – https://problems-aude.blogspot.com/p/blog-page.html – pomyślałem sobie, że warto się zastanowić co jest jądrem, warunkiem dla mnie koniecznym powrotu do trwałej, niewymuszonej szeroko rozumianej trzeźwości. W zasadzie niby cały czas to wiem, ale nie zaszkodzi, a nawet jest wskazane, abym sobie jeszcze raz o tym opowiedział. Wskazane dlatego, że nie da się ukryć – powrót do picia po wielu latach w sumie fajnego życia / choć często narzekałem / bardzo mnie zdołował.

Chociaż na zewnątrz i trochę w środku czuję się pogodzony z sytuacją i próbuję coś działać , to jednak podejrzewam, że bardziej w środku siedzą żale po ogromnych stratach, wyrzuty sumienia, poczucie winy. Świadczą nawet o tym niektóre sny, myśli.