Żeby nie uciekło – w domu, u lekarza, w podróży, na rowerze.
Postanowiłem prowadzić publiczny notatnik, pamiętnik czy dziennik.
Nie dlatego, że mam coś wyjątkowego do powiedzenia, tylko dlatego, że czasem dobrze jest wyrzucić z siebie różne rzeczy — te ważne i te zupełnie zwyczajne. Czasem coś fajnego wpadnie mi do głowy albo wydarzy się coś interesującego, a potem to ulatuje. A tak może chociaż trochę zostanie.
Tu jest link do dokumentu Google — LINK
https://docs.google.com/document/d/1-j_TwpN42WyMsVvr3aSuyBaGdl68L3hvWpVXbOFYag8/edit?usp=sharing
Będę tam zapisywał to, co akurat czuję i przeżywam: przeżycia, myśli, obserwacje, drobiazgi dnia codziennego. Czasem coś cięższego, czasem coś zupełnie lekkiego, a innym razem kompletny odlot.
Tak jak leci — bez udawania, bez poprawiania rzeczywistości, bez planowania, czasem nawet bez formatowania i bez sensu, często pisane na gorąco, głosowo.
Może ktoś w tym znajdzie coś dla siebie.
A jeśli ktoś będzie chciał skomentować albo napisać coś od siebie — wystarczy kliknąć prawym przyciskiem myszy /albo tapnąć w telefonie/ na wyraz. Pojawi się żółty dymek i można dopisać komentarz.
Google czasem podpowiada, żeby użyć @, ale nie musisz tego robić.
To tylko ich skrót. Komentarz działa normalnie bez żadnych znaków specjalnych.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz