Spróbuję zanalizować - dlaczego pomimo doświadczenia, wiedzy, umiejętności i jak niektórzy twierdzą inteligencji od czerwca wracam ciągle do picia. Ja i mój Terapeuta sądzimy jakby to zmierzało do samounicestwienia. Może np. utrata sensu życia?
Jak pisałem w poście Jądro dla mnie trzeźwienie składa się trzech elementów -
- Ideologia
- Przekonania
- Praktyka
IDEOLOGIA
Niby podstawą jest abstynencja i się z tym zgadzam, ale dla mnie równie ważny jest CEL, pisałem o tym w wątku PO CO. Zresztą cel, sens życia jest ważny dla wielu osób, aby mogły zdrowo i prawidłowo funkcjonować.
Wiele z elementów zawiera program 12 KROKÓW AA - jednak mi osobiście trochę w nim czegoś brakuje. Dużo rozliczeń - mało pomysłów na konkretną przyszłość.
Czy po ostatnich przejściach CEL mój się zmienił? Myślę że nie bardzo.
Chciałbym zająć się jeszcze w życiu tym co lubię, do czego mam pewne przygotowanie, co mi wychodziło.
Ogólnie najbardziej lubiłem pracę wymagającą kontaktów z ludźmi. Naprzód to był handel, obsługa klienta. Potem różne formy pomagania szczególnie w sprawach związanych z uzależnieniami o czym pisałem. Pomagałem prywatnie, społecznie, zawodowo. Pracowałem jako asystent rodziny pomocy społecznej i jako nauczyciel wspierający. Teraz zaniedbałem tego typu zajęcia. Trochę brak czasu, trochę po przejściach nie czułem się powołany.
Chciałbym wrócić do tego typu zajęć, ale jak wrócić jak ja sam w tej chwili jestem w szpitalu i wymagam pomocy w związku z zaburzeniami o charakterze depresyjnym? A może to z drugiej strony jest jakiś atut? Zdobyłem nowe doświadczenia w rozmowach z pacjentami schizofrenicznymi, depresejnymi, socjopatami itd.
Miałem też inne zainteresowania jak pisałem.
Mogła by to być i innego rodzaju praca wymagająca kontaktu z ludźmi.
Na razie internet i tu w szpitalu udzielam porad z zakresu pracy socjalnej, a potem zobaczymy.
I znowu dylemat - czy Siła Wyższa tak pokierowała, Bóg jakkolwiek go rozumiem, Los przypadek? Tak chcieli abym doszedł gdzieś?
PRZEKONANIA
# silne - co do tego, że da się wspaniale żyć bez alkoholu mam silne przekonanie poparte wielkim doświadczeniem - ale jak się teraz wkopałem to zapomniałem jakby.
# trochę słabe
- że da się znaleźć pracę, którą lubię
- odbudować lub stworzyć związek nowy
- spłacić lub umorzyć długi
- ogólnie - że się da.
Piszę słabe, ale w głębi duszy sądzę, że są do zrealizowania nie wiem tylko skąd znajdę siłę? Może jak będzie cel jasno określony to się da.
# Do przekonań dołączył bym swoje lęki, niepewności, myśli głupie -
- rozmyślania o tym co spieprzyłem teraz i przez ostatnie 3 lata
- wspomnienia o tym co było dobre
- i tym podobne głupoty
PRAKTYKA
Tu sprawa jest prosta -
# zalecenia dla zdrowiejących alkoholików. Tu jednego nie przestrzegałem - używałem leki z dużą zawartością alkoholu. Na przyjęcia gdzie alkohol pito normalnie jako dodatek a nie główny temat chodziłem, nie robiło to na mnie wrażenia.
# uczestnictwo w mitingach. Było różnie ostatni okres i ostatnich kilka lat sporadycznie.
# tzw. program HALT - staraj się nie być głodny, rozgniewany, samotny i zmęczony. Odnosi się on zresztą do wszystkich ludzi. Z dystansu oceniam, że tu było najgorzej.
Nie dawałem sobie prawa do odpoczynku, robiłem tylko poważne rzeczy. Nie oglądałem filmów, nie czytałem książek, co dawniej bardzo lubiłem. Mało wycieczek o spacerów. Inna sprawa że w ostatnim okresie paru lat moja Mama i Teściowa zachorowały tak, że trzeba się nimi opiekować. Ale mimo to mogłem wykroić czas dla siebie.
Następnie zastanowię się co dalej zrobić z tak pięknie rozpoczętym nowym życiem.