Wrócę
teraz do swoich przeżyć trochę w nawiązaniu do rozważań
zawartych w poprzednim poście o czym napiszę później. Będzie to
historia ostatniego zapicia. Schemat podobny do poprzednich przeżyć
ciągu ostatnich lat przy powrocie do ostrzejszego picia. Piszę o
tym, żeby uświadomić sobie i może pokazać innym, jak kończą
się chore pomysły.
I
tak –
-
na miting nie pójdę bo brak /!/ czasu /przeprowadzki, gotowanie/
-
leki na depresję nieregularnie
-
a przede wszystkim pierdyknięcie dla poprawy nastroju, jak nawet jak
lekki nastrój depresyjny. Jak wieczorem 2 sety to nie było bólu,
jak wcześniej zacząłem – krótszy lub dłuższy ciąg
-
tłumaczenie że pustka – wspomnienia dobre i złe
Potem
-
-
dłuższe ciągi aż pewnego dnia nie mogłem wstać do pracy,
kolejna nieobecność - utrata pracy
-
żeby o podpisać rozwiązanie umowy pojechałem podpity później
poprawiłem
-
powrót po pijanemu do wynajmowanego pokoju – wymówienie, tydzień
na wyprowadzkę
-
zamiast pakować się – leczenie kaca – ciąg
-
pakowanie w ostatniej chwili przeprowadzka do piwnicy żony. Nie było
możliwości do przeprowadzki do przyszłego pracodawcy bo nie było
tam miejsca na moje graty a ich dużo
W
tym miejscu muszę wyjaśnić, że miałem propozycję pracy z
zamieszkaniem w wytwórni karmy dla psów w zakładzie nieopodal
Warszawy. Nie jest to szczyt moich marzeń, ale pieniądz byłyby
jako takie
Postanowiłem
przepakować rzeczy i tam pojechać. Przenocowałem w tanim hostelu i
następnego dnia miałem się pakować i jechać do pracy, ale
suszyło. Pomieszkałem jeszcze 2 dni w hotelach, nie przepakowałem
się, a trzeciego dnia nie było tańszych hoteli, w hostelu tanim
nie chcieli przyjąć bo byłem podpity.
Taryfiasz,
z którym szukałam hotelu zaproponował mi że jeśli mam mieszkać
za 300 to on mnie zawiezie pod Warszawę. Zgodziłem się. Na miejscu
w tanim hotelu nie chcieli mnie przyjąć bo byłem w stanie.
Zacząłem spać na przystanku. Potem policja, znowu hotel. W końcu
Taryfiasz znalazł mi tani nocleg pod miastem.
Otrzymałem
SMS z zaproszeniem do pracy na następny dzień, ale nie byłem w
stanie bo byłem wykończony po przejściach. Wypoczywałem dni w
sposób alkoholowy. W końcu spotkałem się z pracodawcą, jak mnie
zobaczył dał 40 zł i podziękował za fatygę.
Pozostawał
tylko powrót. Wróciłem do mojego miasta. Wezwałem pogotowie,
zeznałem, że mam wszystkiego dosyć i mam myśli samobójcze.
Dodam, ze na depresję leczę się w rożnym nasileniu chyba od 10
lat.
Następnie
–
- policja
- 1,2 promila
- izba wytrzeźwień
- rano odział psychiatryczny w szpitalu – gdzie w tej chwili piszę ten post.
W
następnym poście – teoria przypadku a może nie przypadku. Oraz
moje pomysły na dalsze życie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz