W
poprzednim poście zadałem sobie pytanie – PO
CO
mam
przestać pić alkohol, a ktoś inny może sobie zadać pytanie –
PO
CO
mam
przestać, brać narkotyki, grać hazardowo, uniezależnić się od
matki /zachowując przy tym dobre kontakty/.
Pytania
– PO
CO?
zdają sobie też ludzie nieuzależnieni /czy jest takich ludzi
dużo?/
- Po co mam się rozwodzić?
- Po co mam zmieniać pracę?
- Po co mam być uczciwym?
-
Po
pewnej części terapii uzależnień problemy uzależnionych
spotykają się problemy różnych osób, niekoniecznie
uzależnionych. Sądzę, że dalsza część terapii, a w zasadzie
treningu, rehabilitacji, jak przy złamanej nodze, po operacji
złożenia jej i zagojenia, może być wspólna dla wielu osób,
które poszukują nowej drogi w życiu z rożnych względów.
Będę
złośliwy /mam to po Babce/ rożne treningi asertywności,
komunikacji interpersonalnej, wychowania dzieci, efektywności
działania itp. są często robione dla różnych grup osób osobno,
kiedy nie zawsze jest taka potrzeba. Osobno dla: alkoholików,
narkomanów, ojców, sprzedawców itd. Myślę, że w dużej mierze
wynika to z –
- zawężonego widzenia trenerów i pracodawców;
- łatwiejsza jest integracja grupy o podobnych zainteresowaniach;
- łatwiej uzyskać pieniądze, jak się dopisze klientów pod cele dotacji;
- więcej grup – większa kasa.
Takie
łączenie mogłoby być bardzo przydatne dla klientów w mniejszych
miejscowościach, gdzie trudno jest czasami zebrać grupę ludzi z
tej samej bajki. Ale również takie rozwiązanie może wpłynąć na
lepsze wzajemne poznanie i osób z rożnych grup społecznych, np.
pracowników socjalnych i ich klientów.
Jest
to może trochę szokujące, ale zrozumiałe, zdarzało mi się jako
pacjentowi odwyku, a także, jako klientowi pomocy społecznej odczuć
zrozumiały, ale według mnie za duży dystans – Pan tam a ja tu.
Oczywiście
takie zjednoczenie nie zawsze jest możliwe i pożądane. Na przykład
alkoholik musiałby naprzód przejść sporą drogę trzeźwienia, co
nie wszystkim się udaje /nie mówię o abstynencji/.
Nim
wrócę do początkowego pytania napiszę jeszcze o jednej rzeczy,
która kojarzy mi się z naszym zagadnieniem. Otóż jest coś
takiego jak – nauka, treningi kontrolowanego picia dla
alkoholików. Rozmawiałem o tym, z kolegami, natknąłem się na
bloga promującego taką naukę i opisującego ideę tego
pomysłu.
Może
dla niektórych taki pomysł być niebezpieczny, ale wierzę w
mądrość czytelników i podam adres –
http://blog.krolartur.com/byli-alkoholicy-maja-prawo-strzelic-sobie-drinka/
Nie
będę się w tej chwili szerzej się do tej myśli odnosił, powiem
tylko, że ja przed nawrotem dużego picia też piłem – można
tak powiedzieć – w sposób kontrolowany.
Tak
sobie teraz myślę, że jedną z przyczyn powrotu mojego dużego
picia, jest to, że nie brałem brałem pod uwagę faktu – nie
mówimy o utracie lecz o upośledzeniu kontroli picia. To
oznacza dla mnie, iż jak mi się udało raz i drugi poprzestać na
setce, czy dwóch nie oznacza, że uda to się następnym razem się
uda. A powinienem brać pod uwagę, że ryzyko było duże, każdy
prawie ciąg u mnie był bardzo destrukcyjny. Przecież niby
wiedziałem, że jeśli mechanizm zostanie uruchomiony to nawet,
jeśli teraz nie będzie ciągu to istniej bardzo duże
prawdopodobieństwo, że nastąpi on za tydzień, dwa, rok. Poza tym
nawet jednorazowa
dawka alkoholu uruchamia pewne emocje, zmienia myśli i uczucia, nie
jestem wtedy już za bardzo sobą.
Taki
rozdział mojego picia nazwałem – LOTERIĄ.
Podpowiem
jeszcze jedna stronę –
To
poszukiwanie sposobu na powrót to picia kontrolowanego skojarzyło
mi się z tęsknotą za za tym swoistym – DOBREM,
o którym pisałem na
stronie
– Powroty – https://problems-aude.blogspot.com/p/blog-page.html
Zapewne
warto poszukiwać nowych dróg – ale ja w tym widzę, może się
mylę, poszukiwanie dróg na skróty. Dla mnie cele zdrowienia są
inne –
WEDŁUG
MNIE NAWET JEŚLI TO MOŻLIWE POWRÓT DO KONTROLOWANEGO PICIA NICZEGO
NIE ZAŁATWI DO KOŃCA.
Wiadomo
przecież, że na wejście w uzależnienie złożyło się wiele
przyczyn, choroba
nie wzięła się z niczego, tak jak i inne choroby i bez przejrzeniu
się źródłom mało zrobimy.
Jeśli ktoś mówi, twierdzi, że to nie choroba, niech sobie na
razie mówi np. – zaburzenia
osobowości spowodowane nieprawidłowym używaniem alkoholu,
czy coś takiego. Bo, czy normalny człowiek, nie zaburzony zachowuje
się tak po spożyciu alkoholu, jak alkoholik? Jest oczywiście
jeszcze tzw. picie ryzykowne, są rożne rodzaje alkoholizmu –
Alfa, Beta itp. –
ale
to już inne zagadnienie.
Podobnym
szukaniem złudnej drogi na skróty jest stosowanie anticolu, wszywek
itp. - co nie znaczy, że nie mogą wymienione sposoby być
skutecznie w jakimś ograniczonym zakresie.
I
tu wreszcie wrócę to pytania – PO
CO
przestawać pić alkohol, brać narkotyki, grać hazardowo itd. ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz