niedziela, 18 lutego 2018

Idę dalej


W poprzednim poście zadałem sobie pytanie – PO CO mam przestać pić alkohol, a ktoś inny może sobie zadać pytanie – PO CO mam przestać, brać narkotyki, grać hazardowo, uniezależnić się od matki /zachowując przy tym dobre kontakty/.

Pytania – PO CO? zdają sobie też ludzie nieuzależnieni /czy jest takich ludzi dużo?/
  • Po co mam się rozwodzić?
  • Po co mam zmieniać pracę?
  • Po co mam być uczciwym?
  • I wreszcie po co żyć?


Po pewnej części terapii uzależnień problemy uzależnionych spotykają się problemy różnych osób, niekoniecznie uzależnionych. Sądzę, że dalsza część terapii, a w zasadzie treningu, re­habilitacji, jak przy złamanej nodze, po operacji złożenia jej i zagojenia, może być wspólna dla wielu osób, które poszukują nowej drogi w życiu z rożnych względów.

Będę złośliwy /mam to po Babce/ rożne treningi asertywności, komunikacji interpersonal­nej, wychowania dzieci, efektywności działania itp. są często robione dla różnych grup osób osobno, kiedy nie zawsze jest taka potrzeba. Osobno dla: alkoholików, narkomanów, ojców, sprzedawców itd. Myślę, że w dużej mierze wynika to z –
  • zawężonego widzenia trenerów i pracodawców;
  • łatwiejsza jest integracja grupy o podobnych zainteresowaniach;
  • łatwiej uzyskać pieniądze, jak się dopisze klientów pod cele dotacji;
  • więcej grup – większa kasa.
Takie łączenie mogłoby być bardzo przydatne dla klientów w mniejszych miejscowościach, gdzie trudno jest czasami zebrać grupę ludzi z tej samej bajki. Ale również takie rozwiązanie może wpłynąć na lepsze wzajemne poznanie i osób z rożnych grup społecznych, np. pracowni­ków socjalnych i ich klientów.
Jest to może trochę szokujące, ale zrozumiałe, zdarzało mi się jako pacjentowi odwyku, a także, jako klientowi pomocy społecznej odczuć zrozumiały, ale według mnie za duży dystans – Pan tam a ja tu.

Oczywiście takie zjednoczenie nie zawsze jest możliwe i pożądane. Na przykład alkoholik musiałby naprzód przejść sporą drogę trzeźwienia, co nie wszystkim się udaje /nie mówię o abstynencji/.

Nim wrócę do początkowego pytania napiszę jeszcze o jednej rzeczy, która kojarzy mi się z naszym zagadnieniem. Otóż jest coś takiego jak – nauka, treningi kontrolowanego picia dla alkoholików. Rozmawiałem o tym, z kolegami, natknąłem się na bloga promującego taką na­ukę i opisującego ideę tego pomysłu.

Może dla niektórych taki pomysł być niebezpieczny, ale wierzę w mądrość czytelników i po­dam adres – http://blog.krolartur.com/byli-alkoholicy-maja-prawo-strzelic-sobie-drinka/
Nie będę się w tej chwili szerzej się do tej myśli odnosił, powiem tylko, że ja przed nawro­tem dużego picia też piłem – można tak powiedzieć – w sposób kontrolowany.

Tak sobie teraz myślę, że jedną z przyczyn powrotu mojego dużego picia, jest to, że nie brałem brałem pod uwagę faktu – nie mówimy o utracie lecz o upośledzeniu kontroli picia. To oznacza dla mnie, iż jak mi się udało raz i drugi poprzestać na setce, czy dwóch nie oznacza, że uda to się następnym razem się uda. A powinienem brać pod uwagę, że ryzyko było duże, każdy prawie ciąg u mnie był bardzo destrukcyjny. Przecież niby wiedziałem, że jeśli mechanizm zostanie uruchomiony to nawet, jeśli teraz nie będzie ciągu to istniej bardzo duże prawdopodobieństwo, że nastąpi on za tydzień, dwa, rok. Poza tym nawet jednorazowa dawka alkoholu uruchamia pewne emocje, zmienia myśli i uczucia, nie jestem wtedy już za bardzo sobą.
Taki rozdział mojego picia nazwałem – LOTERIĄ.

Podpowiem jeszcze jedna stronę –

To poszukiwanie sposobu na powrót to picia kontrolowanego skojarzyło mi się z tęsknotą za za tym swoistym – DOBREM, o którym pisałem na stronie – Powroty – https://problems-aude.blogspot.com/p/blog-page.html

Zapewne warto poszukiwać nowych dróg – ale ja w tym widzę, może się mylę, poszukiwanie dróg na skróty. Dla mnie cele zdrowienia są inne –

WEDŁUG MNIE NAWET JEŚLI TO MOŻLIWE POWRÓT DO KONTROLOWANEGO PICIA NICZEGO NIE ZAŁATWI DO KOŃCA.



Wiadomo przecież, że na wejście w uzależnienie złożyło się wiele przyczyn, choroba nie wzięła się z niczego, tak jak i inne choroby i bez przejrzeniu się źródłom mało zrobimy. Jeśli ktoś mówi, twierdzi, że to nie choroba, niech sobie na razie mówi np. – zaburzenia osobowości spowodowane nieprawidłowym używaniem alkoholu, czy coś takiego. Bo, czy normalny człowiek, nie zaburzony zachowuje się tak po spożyciu alkoholu, jak alkoholik? Jest oczywiście jeszcze tzw. picie ryzykowne, są rożne rodzaje alkoholizmu – Alfa, Beta itp. –
ale to już inne zagadnienie.

Podobnym szukaniem złudnej drogi na skróty jest stosowanie anticolu, wszywek itp. - co nie znaczy, że nie mogą wymienione sposoby być skutecznie w jakimś ograniczonym zakresie.

I tu wreszcie wrócę to pytania – PO CO przestawać pić alkohol, brać narkotyki, grać hazardowo itd. ?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz