Jeśli szukasz wsparcia, chcesz porozmawiać zajrzyj tutaj – Może pomóc?
Dzisiaj będzie całkiem nietypwy post, mam chwilę na SORze to piszę.
Wybrałem się doroczne Święto Roweru do Lubartowa dzisiaj 28 czerwca.
Jeśli szukasz wsparcia, chcesz porozmawiać zajrzyj tutaj – Może pomóc?
Dzisiaj będzie całkiem nietypwy post, mam chwilę na SORze to piszę.
Wybrałem się doroczne Święto Roweru do Lubartowa dzisiaj 28 czerwca.
Jeśli szukasz wsparcia, chcesz porozmawiać zajrzyj tutaj – Może pomóc?
Spędziłem pół nocy na Nocy Kultury w Lublinie. Chciałem napisać o tym dwa słowa, bo to wydarzenie od lat jest dla mnie czymś więcej niż tylko spacerem po mieście.
Lubelska Starówka i Centrum to jedne z moich ulubionych miejsc. A kiedy ożywają podczas Nocy Kultury, zamieniają się w przestrzeń, która ma w sobie coś… duchowego.
Migawki z mojego spaceru zamieszczam poniżej.
Już dawno zauważyłem, że ludzie wolą słuchać niż czytać. Sam też często wolę posłuchać niż czytać, ale nawet gdy słucham książki – czy to przez świetną aplikację ElevenReader na telefonie, czy inne czytniki też na laptopie w większości bezpłatne, lubię równocześnie spoglądać na tekst kopiować istotne dla mnie fragmenty i wklejać do notatnika.
Między innymi z tego powodu postanowiłem do tego bloga dołączyć kanał na YouTube pod adresem – https://www.youtube.com/@tadost2907/videos
Poza tym mam często ochotę coś dopowiedzieć do poszczególnych zmieszczonych już postów, ale będą też odcinki nienawiązujące wprost do postów.
Nie będą to wykłady ani pogadanki. Raczej zapis refleksji, czasem zahaczających o filozofię, psychologię czy po prostu bieżące przemyślenia.
Nuostabus lietuvių akordeonų ansamblio CONSONA koncertas Kocko rūmuose
Wspaniały koncert litewskiego zespołu akordeonowego CONSONA w kockim pałacu.
Jeśli szukasz wsparcia, chcesz porozmawiać zajrzyj tutaj – Może pomóc?
Może niektórych Czytelników bloga zainteresuje, dlaczego dawno nie ukazywały się nowe posty – więc krótko wyjaśnię.
Jak wspominałem w poście Rozmowa z AI o moim stanie i wcześniejszych wpisach, przez około trzy i pół roku miałem różne zaburzenia. Teraz większość z nich minęła, zostało tylko przewlekłe zmęczenie.
Wymyśliłem sobie, że lekarstwem na to będzie rower – dokładniej codzienne trasy rowerowe.

Przypomnę tylko –
Jeśli ktoś potrzebuje rozmowy, wsparcia albo zwykłego ludzkiego kontaktu, zostawiam link do strony, na której wyjaśniam, w czym mogę pomóc –
https://problems-aude.blogspot.com/p/moze-pomoc.html
W dwóch poprzednich postach zajmowałem się sobą — moimi relacjami z Żoną i Córką. Dziś chcę zająć się sobą w innym sensie: moimi planami, pomysłami i tym, co dalej. Porządkuję to co jakiś czas, bo inaczej myśli rozchodzą się jak dym.
Piszę też dlatego, że zwyczajnie nie bardzo mam z kim porozmawiać, wymienić myśli, odbić ich od czyjejś głowy.
Od dawna noszę w sobie pewien pomysł, o którym wspominałem wielokrotnie: książka. Ale zanim do niej wrócę, chcę nazwać trzy rzeczy, które są teraz moimi głównymi problemami.
Podsumuję – mam teraz w zasadzie trzy główne problemy —
— zdrowie – jest ogólnie dużo lepiej, ale jeszcze słaby szczególnie przedpołudniami i po obiedzie słaby nie bardzo jeszcze np. do pracy;
— kasa – wbrew niektórym opiniom potrzebna;
— samotność, brak bliskości i seksu, partnera do rozmów.
Poza tym np. relacje z rodziną, tylko tu już nic nowego nie ma do działania i przemyśliwania.
Miałem zacząć od czego innego, ale wydarzyła się wielka rzecz, aż napiszę wielkimi literami — nareszcie coś optymistycznego.
Pierwszy raz od prawie dwóch lat, a w zasadzie
od 3,5
CZUJĘ SIĘ PRAKTYCZNIE NORMALNIE!
Zostało co
prawda ogólne osłabienie i dalej powoli chodzę, normalne u mnie. Jednak zasypiam
normalnie 22–23, wstaję 5–6 i działam od samego rana, po
obiedzie zwykle godzina lub więcej sjesty, a ja bez sił, teraz
tylko chwilę odsapnę i dalej działam, myśli optymistyczne. Nie
umiem znaleźć jednoznacznej przyczyny.
Nie bardzo ma z kim się podzielić radością to podzielę się tutaj.
- odpukać po trzech latach mniejszych, większych i też ogromnych zaburzeń MINĘŁA MI DEPRESJA zostało tylko lekkie osłabienie, trochę męcziwość. Oczywiście ja jak to ja boję się nawrotu, albo rozwoju dwubiegunówki, bo ma teraz trochę hipomanię, może nic nie będzie.
Dzisiaj parę słów o moim tymczasowym — mam taką dużą nadzieję /z całym szacunkiem dla DPS/ — domu.
CHCĘ WYRAŹNIE PODKREŚLIĆ, ŻE TEN WPIS PRZYGOTOWAŁA SZTUCZNA INTELIGENCJA NA PODSTAWIE MOICH SUGESTII.
Bardzo dawno nie marudziłem więc troszkę napomknę co u mnie. Myślałem, że posty będą coraz bardziej optymistyczne, ale niestety znowu muszę ponarzekać, nie bardzo mam z kim porozmawiać i takie pisanie przynosi mi samolubnie ulgę.
W sumie nic za bardzo nowego, o moich problemach zdrowotnych i innych pisałem już dawniej w postach, większość się powtarza.
Było jednak już jakoś lepiej. Co prawda jestem od wielu miesięcy jakoś słaby, do rynku jest 400 metrów, a mi ciężko dojść i wrócić. Nogi mnie nie bolą tylko ogólnie słaby jestem, szczególnie z rana wstać i chodzić mi ciężko. Ale już funkcjonowałem jako tako, kąpałem się w pobliskim jeziorze chociaż nie bardzo miałem siłę pływać, jeździłem do miasta wojewódzkiego po laptopa starego co mi dał za darmo Sprzedawca aparatu słuchowego, stary laptp , ale dobrze chodzi na Windows 10, przedłużyli aktualizację zabezpieczeń na rok.
Tak jak pisałem w poście - Plany publikacji.
Będę pisał teraz w czterech grupach, wątkach, przypomnę -
- dziennik - już pisałem w tym wątku. Bieżące sprawy i przemyślenia;
- uzależnienia - refleksje na tematy uzależnień w oparciu o moje prace dyplomowe napisane na studiach;
- wspomnienia osobiste - pisałem już trochę w wątku Moje dzieje, może się przyda to przyszłym - odpukać pokoleniom, Córka do tej pory nie bardzo interesowała się historią rodziny,
- przemyślenia na temat lektur, wykładów.
Już może kiedyś wspominałem tu w Domu Pomocy Społecznej nie mam z kim porozmawiać, trochę z panią Psycholog parę słów z pracownikami, dłużej rozmawiam z kolegą, który ma podobne problemy tyle że telefonicznie a to nie całkiem to.
Mam sygnały, że jak się na nią wchodzi wyświetla się ostrzeżenie - strona potencjalnie niebezpieczna. Nie wiem czemu tak jest, nie umiem tego zmienić - przepraszam jeśli są niedogodności.
Przed zaśnięciem przypominają mi się dobre i złe czasy. O obu nie ma oczywiście sensu rozmyślać, roztrząsać, ale to jakoś samo mi przychodzi, jak mawiali moi koledzy i klienci. Wspominanie obu przynosi ból. Ostatnio jakoś bardziej mnie dotykają mnie wspomnienia złych lat, chociaż dobrych też bolą, ale są momenty, że nie, bo było fajnie i szlak wszystko trafił, tak czy siak źle, lepiej nie myśleć o przeszłości i żyć dniem dzisiejszym tu i teraz, ale to trudne, a czasem trzeba. Myślenie o przyszłości jakoś mi tak nie szkodzi.Jakoś naszło mnie na pisanie. To trochę egoistyczne, ponieważ jak piszę to mi się łatwiej porządkuje myśli, nie wiem czy kogoś te wypociny interesują.
Kurcze dalej jest różnie, czasami wątpię, że kiedyś dojdę do siebie, chyba jednak za dużo picia było w poprzednich latach. Organizm się przestawił fizycznie i psychicznie. Może tu trzeba jakiejś głębszej psychoterapii lub hipnozy. Jeśli nie jakaś - odpukać choroba to podejrzewam, że w psychice coś głęboko siedzi. Psychika może w niewyobrażalny sposób wpływać na ciało. Przy depresji tak jest raz lepiej raz gorzej. I jak tu wyjść i pracować, o ograniczeniach pisałem.
Zdaję sobie sprawę, że zaczynam przynudzać, to pisanie pomaga mi uporządkować myśli, raczej chyba powinienem zachować je dla siebie, ale egoistycznie publikuję. Po co? Może oczekuję od Czytelnika jakiejś podpowiedzi, może ktoś miał podobne dylematy?
Niedziela Wielkanocna w Domu Pomocy to trochę nie bardzo. Owszem przygotowali fajne potrawy, złożyli życzenia, mili są, ale to nie to co z Rodziną - sam tego chciałeś - mówią. Nie chciałem, ale z drugiej strony mam wolną wolę i niby mogłem wybierać drogę.
Tu - https://youtu.be/uuB-QcCGrrM?si=tge8vid-uxL_cmoU - trochę facet o tym mówi, nie słuchałem jeszcze.
Kurcze jak zwykle różnie się czuję. Wczoraj przed południem byle jak a pod wieczór wspaniale. Dzisiaj wstałem i OK potem gorzej. Fakt, że późno usnąłem a wcześnie się zbudziłem koło 5, jakoś teraz wcześnie się budzę i byłoby fajnie jakbym wcześniej usypiał, wieczorem oglądam głupoty, odwlekam zasypianie, bo wiem, że będę długo leżał nim usnę, a tego nie lubię.
Jak pisałem w którymś poście - jak nie mam zajęcia to myślę i to mi szkodzi, nie ma z kim pogadać mogę tylko telefonicznie z kolegą, a jak wiadomo - silne relacje społeczne to fundament zdrowia psychicznego.
Wczoraj po raz n-ty zająłem się porządkowaniem papierów zdrowotnych potrzebnych między innymi na wizyty u lekarzy czy na różne komisje. Wkurza mnie takie zajęcie, ale jak skończyłem to mi się polepszyło i czułem się pełen energii i chęci do życia. Jak jest gorzej to wtedy takie objawy jak pisałem - jakbym miał gorączkę a nie mam itp. - podświadomość.
Dzisiaj rano zmartwiłem się, bardzo schudłem. Chciałem założyć pasek do spodni co kupiłem i spodnie spadają a są już dorobione dziurki. Dżinsy co dawno kupiłem były za ciasne, nie mogłem zapiąć teraz prawie spadają. Ogólnie to dobrze, bo brzuch mi strasznie urósł, może z leków? Ale ja jak to ja zacząłem dopatrywać - odpukać choroby, w zasadzie ciągle szukam jakichś chorób u siebie, wariat chyba.
Fakt, że teraz mniej jem może trochę przez ten niesmak w ustach, nie jem czekolad, bo mało kasy a potrafiłem i 4 na raz, mam takiego apetytu jak wcześniej. Na drugą kolację potrafiłem zjeść i 8 kanapek, o czekoladach nie wspomnę, a teraz ok. trzy. Mam dużo mniejszy apetyt niż wcześniej. Może po prostu organizm się nasycił po okresie poszczenia i złych posiłków.
No i umartwiam się przyszłością, szukaniem innego mieszkania, pisałem ostatnio o tym, nudzę.
W zasadzie to ono mi głównie potrzebne do szukania pracy w większym mieście łatwiej. Co za tym idzie szukania pieniędzy, teraz żyję tak na styk, w zasadzie mi nie starcza na to co bym chciał, a tak dużo nie chcę, ale bym gdzieś jeszcze wyjechał na wakacje, kupił laptopa, czasem ubranie, lepsze jedzenie, czekoladę itd.
Ale jak wspominałem zaraz dopadają mnie wątpliwości -
- A co jak ta depresja do końca nie przejdzie? Wtedy praca nie bardzo. To już prawie 3 lata jak jest byle jak. Od ostatniego dużego zapicia w czerwcu 2022 nie mogę dojść do siebie. Dawnymi czasy po ciągu był kac fizyczny krócej, moralny, dół dłużej, ale stosunkowo szybko wracałem do życia. Teraz to trwa, zapewne trochę wiek i przekroczyłem granicę, ile można się bawić.
- A co jak poważne nie daj Boże zachorowanie np. nowotwór czy kręgosłup, jak wtedy w mieszkaniu żyć. Trzeba zrobić zakupy, coś ugotować. Tu mam wszystko podane. Jest też kwestia wieku, ale i młodsi mogą zachorować, można np. nogę złamać itp.
- Trochę problem, że mam wpisane w orzeczeniu o niepełnosprawności - nie wskazana. Nie w każdej pracy potrzebne, ale z nim zwykle łatwiej.
Nie wiem czy można myśleć w taki pesymistyczny sposób, a ja tak mam. Czasami można to poczytać za ostrożność, nic pochopnie, a czasami za brak odwagi, nadmierną przezorność. A jak się czuję dobrze, normalnie to mam dużo mniej wątpliwości.
Przecież niby mam czas, na mieszkanie treningowe czeka się pół roku do roku i dlatego dobrze jest wcześniej złożyć kwity, może jednak się z czasem rozruszam.
Siedzenie tutaj w Domu Pomocy jak się dobrze czuję jest, z całym szacunkiem jest trochę wkurzające. Jak było gorzej to leżałem prawie cały dzień i się nie przejmowałem tym. Pisanie bloga, książki, oślepnąć można, angielski, itp. jest OK, ale to nie to co być aktywnym między ludźmi. Praca internetowo, w większości ściema.
Właśnie jak to piszę czuję się byle jak - niepokój, ciągle toaleta. Zwykle jak już jest gorzej to zwykle przed południem, wieczorem OK, typowy objaw depresji. Chyba jakbym był somatycznie chory to raczej cały dzień byłoby źle?
Pewnie będę jeszcze rozważał przez jakiś czas. Jak wyślę kwity z wnioskiem o przyznanie mieszania chronionego zaproszą na rozmowę może wtedy się coś wyjaśni tylko nie bardzo mam siłę i kasę żeby jechać.
Nie wiem na razie o czym będę dalej pisał, a lubię pisać. Może trochę wrócę do wspomnień, może Córka jednak kiedyś zechce poznać historię naszych rodzin, trochę mało rozmawialiśmy o niej.
Jednak jest trochę optymizmu. Ogólnie - odpukać lepiej się czuję nie wiem czy leki, czy myślenie się zmieniło, czy wiosna.
Wobec tego zacząłem myśleć o przyszłości. Zdaję sobie sprawę, że wyjście z dpsu to dużo za wcześnie. Jeszcze czasami gorzej się czuję tak jak w niektóre dni, a czasami zupełnie normalnie. Jak gorzej to przeważnie rano i przed południem, czasem przed spaniem, bywa, że cały dzień, ale nie jest tak tragicznie jak kiedyś, nie telepie, jest bez porównania lepiej niż jeszcze miesiąc temu było.
Doszukuję się czasem jakiejś choroby, ale to raczej z szajby, to nie do uwierzenia jak psychika może wpływać na ciało. Na przykład język mnie piecze raz więcej raz mniej, w ustach niesmak jedzenie, papierosy i kawa nie smakują.
Wyczytałem, że może to być związane ze stanami depresyjnymi czy przyjmowaniem leków antydepresyjnych. Mój Rodzinny mówi, że to niedobór witamin z grupy B, przepisał Neurovit.
Wkurzają mnie strasznie te nawroty złego samopoczucia, bo takie siedzenie tu jest bezpłodne, trzeba działać. Niby coś tam teraz dłubię - blog, pisma, odwołania, wnioski, porządkuję i przygotowuję kwity dla lekarzy i biegłych sądowych. Ale ile można pisać.
Zacząłem myśleć o bardziej samodzielnym mieszkaniu w moim dużym mieście, gdzie długo mieszkałem.
Wiem doskonale, że to jeszcze dużo za wcześnie, może za bardzo się śpieszę, ale na przykład na mieszkanie chronione /treningowe czy wspierane jak teraz nazywają/ czeka się długo, pół roku do roku, myślę że kwity trzeba złożyć do tego czasu mam nadzieję, że jeszcze dalej mi się - odpukać polepszy. Na socjalne czy komunalne jeszcze dłużej, ale tu kaucja i raczej wyposażenie trzeba skombinować. Można myśleć też o stancji, schroniska nie biorę pod uwagę.
Jednak warunki teraz mam tu bardzo dobre, źle było jak mieszkałem z ludźmi zaburzonymi. A tak t⁴u upiorą, posprzątają, do lekarza zawiozą, jedzenie dobre chociaż czasami trzeba troszkę dokupić itd., a tak gdzie indziej trzeba samemu wszystko ogarniać.
Ja od razu mam złe myśli - a jak mi się znowu pogorszy, zachoruję to co wtedy? W dpsie bezpieczniej. Nie wiem czy można tak myśleć.
Syndyk może zmniejszy zabieraną kwotę do 50zł teraz bierze ok. 500 tylko wtedy będą pobierać całą kwotę za DPS 1400 się im należy, teraz brali część 1000, bo więcej ZUS nie mógł ściągnąć, wtedy na rękę 639 teraz na razie 490, mało co więcej wyjdzie. To dalej trochę mało są wydatki jak pisałem, są wydatki jak pisałem - pieluchomajtki, telefon, trochę ciuchy, leki itd. Teraz będzie 13-stka, ale mam długi i może do aparatu słuchowego trzeba będzie dołożyć.
Kiedyś sobie myślałem, żeby sobie posiedzieć, pisać książkę do czego namawia mnie też moja Psychiatra i inni, wznowić po raz n-ty angielski itp. Ten mój blog to jakby notatki do ewentualnej książki. Problem taki, że na telefonie trochę ciężko pisać, ale da się. Może skombinuję laptop.
Myślę również o podjęciu pracy, ale to jeszcze dłuższa perspektywa. Muszę jeszcze też poczekać na wizyty u lekarzy: okulisty i laryngologa i na protezę zębową, na biegłego sądowego.
W zasadzie chodzi mi o kasę. Jakbym zarabiał mógłbym spokojniej żyć. Pieniądze jednak dają poczucie bezpieczeństwa tak jak opisuje Maslov w swoim trójkącie.
Ale nie tylko kasa, jestem jeszcze mimo wszystko sprawny i mogę aktywnie żyć jak mi się dalej polepszy. Pracując człowiek czuje się potrzebny, przeważnie ma kontakt z ludźmi, tu pomimo że mieszka dużo ludzi czuję się samotnie, a jak piszą w internecie - wiadomo — silne relacje społeczne to fundament zdrowia psychicznego.
Oczywiście wiadomo, że najlepiej jakbym wrócił do siebie ale...
To miasteczko co mieszkam to dziura i z pracą problem. Trochę jest w powiatowym mieście, ale trzeba dojeżdżać, to 24 km. U mnie trochę problem z dojeżdżaniem ze względu na pęcherz.
Oczywiście w dużym mieście jest wybór ofert pracy. Tylko nie wiadomo co mogę robić z tym kręgosłupem, zobaczę co pani Neurolog powie. Neurochirurga mam dopiero w lipcu.Depresję już znam, a problemy z kręgosłupem to dla mnie trochę nowość.
No i w orzeczeniu o niepełnosprawności wpisali mi nie wiem czemu, zakaz pracy.
Tak czy siak na razie siedzę na du..e i staram się zdrowieć.
Znowu jak zwykle długa przerwa w pisaniu.
Powie Czytelnik, że dalej narzekam, ale jak zwykle samolubnie piszę, to mi pomaga.Jak zwykle ponarzekam, ale może znajdę coś choć trochę konstruktywnego chociaż wątpię.