Jakoś naszło mnie na pisanie. To trochę egoistyczne, ponieważ jak piszę to mi się łatwiej porządkuje myśli, nie wiem czy kogoś te wypociny interesują.
Kurcze dalej jest różnie, czasami wątpię, że kiedyś dojdę do siebie, chyba jednak za dużo picia było w poprzednich latach. Organizm się przestawił fizycznie i psychicznie. Może tu trzeba jakiejś głębszej psychoterapii lub hipnozy. Jeśli nie jakaś - odpukać choroba to podejrzewam, że w psychice coś głęboko siedzi. Psychika może w niewyobrażalny sposób wpływać na ciało. Przy depresji tak jest raz lepiej raz gorzej. I jak tu wyjść i pracować, o ograniczeniach pisałem.I tak dzisiaj w gębie jak w d..ie, bardzo nieprzyjemnie, słaby + objawy takie jak pisałem. Wczoraj wieczorem zjadłem zająca z czekolady co dostałem. Praktycznie nie czułem smaku, a na czekoladę jestem łasy. Każdy posiłek to problem. Schabowy prawie bez odczuwania smaku. Niby takie pieczenie języka może mieć pochodzeni depresyjno-nerwicowe, lub po lekach antydepresyjnych.
Ale staram się coś tam dłubać, czytać choć bardzo ciężko zabrać mi się za cokolwiek, ale jak leżę i nic nie robię, patrzę w sufit to się wkurzam i jest gorzej.
Można siedzieć i pisać, tylko cały dzień nie bardzo szczególnie na telefonie, choć da się, tylko wzrok może się pogorszyć. Niby pisarze piszą całymi dniami.
Denerwuje mnie też to, bo głowa bardzo chce działać, a ciało nie bardzo.
Mimo wszystko spróbowałem przejść na próbę bez chodzika na rynek to 400 metrów. Doszedłem pomaleńku tam i z powrotem, jednak ciągle słaby jestem daleko nie bardzo mogę do Stokrotki 750 metrów za daleko. Na zakupy i tak będę chodził z chodzikiem, żeby nie dźwigać. Zresztą i tak nie mam kasy na zakupy Chodziłem kiedyś tu trochę na rehabilitację, ale po niej gorzej mnie bolało w kręgosłupie, to wyciąganie na drabinkach nie dla mnie, z tego co wiem kręgosłupa nie można rozciągać.
Myślę też ciągle o tym aparacie słuchowym, trochę lepszy bardziej automatycznie się zachowuje w zmiennym środowisku akustycznym, ma więcej kanałów oraz algorytmy poprawiające funkcjonowanie aparatów - taki bym wolał.
Potrzebny mi bardzo, bo np. jak jestem u lekarza mało co słyszę, jak jadę z opiekunką to mi musi tłumaczyć, z panią Psycholog trudno się rozmawia, na mitingach AA nie słyszę i przestałem chodzić itp.
Do trochę lepszego trzeba dopłacić 2×650=1300zł, 950 bym nazbierał zbraknie 350, może ktoś mi pomoże. Tylko jak dołożę do droższego zostanie mi 235 zł na życie na miesiąc, 7 zł na dzień kicha. Trzeba jakoś zarabiać tylko na razie nie ma jak.
Pożyczki wziąć nie mogę, ponieważ jestem w trakcie procesu upadłościowego.
Piecze dzisiaj strasznie, rzutuje to na całe ciało, na ogólne samopoczucie.
Mam od dawna w zanadrzu, taki post o kropelkach, może niedługo dokończę.
PS Papież Franciszek był postacią znaczącą głównie dla katolików, jednak nie był Bogiem, popełniał błędy np. nie potępił agresji Rosji. Jednakże był też zwykłym człowiekiem jak każdy, pisać, że cały świat się zmartwił to lekka przesada.





