lub przewlekły wprowadzono termin - zespół uzależnienia od alkoholu /ZUA/ -
/Woronowicz 1994, s. 45/ .
Zamiast szeroko dotychczas stosowanego alkoholizm, który
zawierał w sobie wiele pojęć, tak
że wszystkie patologie społeczne
związane z piciem alkoholu wprowadzono terminy: problemy
alkoholowe tak jak ja pisałem lub stany ograniczonej sprawności spowodowanej alkoholem /Woronowicz 1994, s. 45/ .
Ja dla uproszczenia na okrelenie zespół uzależnienia od alkoholu będę używał terminów choroba alkoholowa i uzależnienie od alkoholu. Będę się też posługiwać określeniami niefachowymi - alkoholizm i alkoholik.
Kłopotliwe byłoby mówienie na codzień – on ma zespół uzależnienia od alkoholu, lub
- Kazik ma ZUA.
Jest też wiele rodzajów stanu po spożyciu alkoholu np. upojenie powikłane czy patologiczne ale to inny temat.
Dlaczego ogólnie wolę używać określenia osoba uzależniona od alkoholu, a nie alkoholik?
Otóż określenie alkoholik chociaż przydatne dla alkoholików, ponieważ pomaga rozbroić ich SIiZ to jest też stygmatyzujące, a jest to przecież choroba jak każda inna, piszę o tym w poście - Czy da się nie palić?
Określenie osoba podkreśla podmiotowość człowieka.
Alkoholizm jako chorobę zaczęto rozumieć i klasyfikować dopiero od końca XIX wieku. Na przykład, w 1852 roku Magnus Huss, szwedzki lekarz, stworzył koncepcję alkoholizmu jako choroby. A wiadomo jak pito dawniej m.in. w Polsce szlacheckiej, na pewno było mnóstwo alkoholików. Inna sprawa, że dzisiaj dalej niektórzy nie uważają uzależnienia od alkoholu i innych substancji czy zachowań za chorobę. Wynika to zapewne z nierozumienia problemu. Francuskie powodzenie -
pijak mógłby przestać pić, gdyby chciał – alkoholik chciałby przestać pić, gdyby mógł.
Żeby uściślić - osoba uzależniona może nie pić, ale jak zacznie to nie ma końca. Może jednak przerwać picie np. jak kasy zbraknie, ale wiąże się to wtedy z dużymi cierpieniami dyskomfortem. Nagłe przerwanie picia po długim i ostrym cięgu może skończy się tzw. delirką /delirium tremens, majaczenie drżenne, biała gorączka/ i być niebezpieczne dla zdrowia, może nawet skończyć się śmiercią jak nie było odtrucia.
Postaram się przybliżyć te zjawiska w taki sposób, aby był on interesujący dla osób:
- znających to zjawisko bardzo mało;
- znających go już trochę ;
- znających go od dawna, lecz mimo to, jak wiem z własnego doświadczenia, często też doświadczających poczucia bezradności wobec niego, mam
nadzieję, że znajdą tu oni nowe
pomysły. Czasami występuje wypalenie zawodowe wśród pomagaczy. Wiąże się to zapewne że stosunkowo niską skutecznością leczenia chociaż jest z tym ostatnio lepiej, duża w tym zasługa Ruchu Anonimowych Alkoholików.
Postaram się krótko przybliżyć od
strony teoretycznej Czytelnikowi też zjawiska towarzyszące używaniu alkoholu, które uważam za najistotniejsze dla zrozumienia
całości zagadnienia. Podkreślam w
tym miejscu wyraźnie, iż nie jest
moim celem usprawiedliwianie zachowań związanych z używaniem
alkoholu, celem moim jest pomoc
w zrozumieniu istoty tych zachowań po to, aby łatwiej można było sobie radzić z problemem alkoholowym. Zastrzeżenie to wynika stąd, żeczęsto spotykam się z bardzo emocjonalnym podejście do problemu, a takie podejście utrudnia
szukanie rozwiązań.
Trzeba powiedzieć, że bardzo często i tak osoby uzależnione, żyją bardzo długo w poczuciu winy, nie ma co je dobijać. Trochę to pomaga na początku, ale w dłuższej perspektywie jest szkodliwe, było minęło żyjemy tu i teraz. Naprawiamy co się tylko da, nie wszystko się da i idziemy do przodu. Zbytnie wyrzuty sumienia, długie rozpamiętywanie głupich, czasem niebezpiecznych, szkodliwych dla alkoholika i otoczenia zachowań do niczego nie prowadzi oprócz depresji.
W psychoterapii leczenia uzależnień na początku jest tak zwana część destrukcyjna w której rozbija się system zaprzeczeń osoby, sprowadza osoby do parteru. Potem ma się składać alkoholika z powrotem. Piszę - ma się, ponieważ w praktyce różnie to bywa, przynajmniej tak było za moich czasów, teraz może jest inaczej nie jestem na bieżąco. Z odwyku, elegancko i naukowo z zakładu czy ośrodka leczenia uzależnień wychodzili ludzie całkiem rozbici, czasem przez wiele lat. Zetknąłem się z tym zjawiskiem w mojej praktyce pomocowej i podczas własnego udziału w późniejszych warsztatach i terapiach.
W następnym poście opiszę swoje kompetencje w zakresie pomagania w zdrowieniu z choroby alkoholowej.




