Zanim
napiszę parę słów o sobie muszę wyjaśnić dwie sprawy.
Pierwsza
– Może się nasunąć czytelnikom pytanie – Dlaczego na
stronie nie podaję bliższych danych o sobie np. – miasto, region,
regionu, gdzie teraz przebywam itp.?
Otóż
oprócz wiedzy zdobytej na lekturze, wykładach, treningach terapiach
mam zamiar w dużej mierze opierać się na obserwacjach zarówno
samego siebie, jak i najbliższego otoczenia, może być to trudne
dla rodziny i bliskich osób, zapewne sobie tego nie życzą, dlatego
przynajmniej na razie chcę pozostać anonimowy na ile się da.
Chcę
zwrócić uwagę, że moja strona i mam nadzieję kiedyś książka
nie jest rozprawa naukową, choć w pewnej części może przypominać
tzw. studium przypadku, stosowane w badaniach naukowych.
Brakuje jej jednak paru elementów koniecznych do takiego badania –
obiektywizmu, brak wielu źródeł poznania itp.
Druga
rzecz – blog jest ciągle w trakcie budowy – jest niedopracowany
graficznie, będą niedociągnięcia merytoryczne, może błędy
językowe – za co serdecznie przepraszam Czytelników. Pomimo tych
wad postanowiłem zacząć pisanie. Kiedyś, jak się do czegoś
zabierałem szczegółowo planowałem, kreśliłem dokładne projekty
i wtedy często dochodziłem do wniosku, że się nie da – teraz
postanowiłem po prostu – zacząć, podobnie jak Siostra
Małgorzata Chmielewska – O łataniu rzeczywistości:
Oczywiście
ogólną koncepcję mam w głowie, natomiast nie mam szczegółowego
planu, podobnie nie mam też dokładnego planu na dalsze życie.
Niektóre
zwroty mogą być stylistycznie, językowo niepoprawne, ale piszę
raczej z serca i jest to dla mnie mniej istotne, poza tym obowiązuję
mnie – Licentia poetica.
W
poście – Jądro
https://problems-aude.blogspot.com/2018/03/jadro.html#more
zadałem
pytanie – Dlaczego, skoro tak sobie ładnie wymyśliłem
wróciłem do picia?
Sądzę,
że analiza przyczyn – nie po to, aby rozpamiętywać, a tym
bardziej usprawiedliwiać się przed samym sobą i innymi /choć
czasami mam na to ochotę/, ale po to aby wyciągnąć wnioski,
korzystać z posiadanych zasobów, tworzyć plan /a w zasadzie zarys,
ideę, pisałem przed chwilą/ na przyszłość, dalej żyć. Wierzę
głęboko, iż może te rozważania przydadzą się mnie i wielu
Czytelnikom. Chwilami sięgnę do swojej młodości – może to być
potrzebne do moich rozważań .
Wspomnę,
że mam 58 lat, mój Wujek w tym wieku zaliczał się do
starszej młodzieży. Psychologowie między innymi Carl Gustav Jung
dzielą życie na etapy, dojrzałość następująca po etapie
dorosłości to okres od 35 do 45 roku życia, czyli niedawno
dojrzałem. Po za tym od czasów Junga średnia życia się bardzo
wydłużyła zatem może być sporo czasu do zagospodarowania.
Jest
taka książka – Jacques Gauthier – Po pięćdziesiątce – nie
znam, ale pewnie się nie zgadzam.
Patrzę
i widzę, wygląda na to, że poszukuję argumentów na, iż nie
jestem taki bardzo dojrzały, a i owszem. Można jeszcze przetoczyć
wiele przykładów, jak ludzie w wieku bardzo dojrzałym, do nawet
ponad stu lat byli i dalej są tacy duchem młodzi, osiągali często
to co młodym się nie udawało. Młodszy człowiek też zresztą nie
wie ile sprawności, życia przed nim, często marnowałem czas w
młodszym wieku, nie tylko przez picie.
Nieco
więcej od – strony prywatnej – później. Myślę, że te parę
słów o sobie pozwoli mnie i Czytelnikowi i mnie zrozumieć
sytuację.
- Dlaczego w tytule stron określam siebie, jako – Pomagacz?
Ponieważ
większość działań, które wykonywałem w życiu zawodowo,
społecznie i prywatnie było związanych z pomaganiem ludziom nie
tylko w sferze uzależnień.
- Dlaczego w tytule pojawiają się słowa – z zamiłowania i Pedagog?
Ano
dlatego, że po prostu lubię to robić. Moje działania bliższe
pedagogice niż terapii. Posiadłem odpowiednia wiedzę,
umiejętności, doświadczenie, aby się tym zajmować, pomimo tego,
iż nie posiadam różnych certyfikatów. Co do certyfikatów to
jestem ostrożny. Może to kogoś obrazić, ale sądzę, iż jak ktoś
zapłaci, trochę się pouczy, pojeździ to dostanie certyfikat bez
problemu. Nie jest to oczywiście regułą, ale wielu fajnych
terapeutów, trenerów, których spotkałem, miało osobiste trudne
doświadczenia życiowe i chyba przez to wiele empatii Przez
doświadczenia rozumiem nie tylko uzależnienia. Nie jest tak, iż
najlepiej osobom uzależnionym musi pomagać np. trzeźwiejący
alkoholik. Jakby się tego trzymać to kto by pomagał
schizofrenikom, czy ofiarom wojny.
Psychologię
ze względu na charakter studiów kończą przeważnie ludzie z tzw.
dobrych domów. Duża część idzie na psychologię, ponieważ ma
problemy ze sobą, studia nie zawsze pozawalają na
- Dlaczego, pomimo tego nie pomogłem sobie, jak mogę w tej sytuacji pomagać innym?
Owszem,
pomyliłem się, nawet bardzo, ale nie jestem Bogiem, mam prawo –
porażki drogą do sukcesu. Nie mogę wrócić dokładnie do
tego co było, mogę jednak zbudować swoje życia na nowo. Mogę
wykorzystać posiadane zasoby, żeby pomóc sobie i innym.
Pisanie
o sobie zacznę nie od początku –
Do
ok. 30 roku życia piłem alkohol nadmiernie, już w wieku 20 lat
stwierdziłem, e jestem chory na chorobę alkoholową.
Później,
po trzydziestce, przez ok. 26 lat zachowywałem trwałą
niewymuszoną, stabilną abstynencję, żyłem normalnie:
- Założyłem rodzinę;
- Prowadziłem działalność gospodarczą i pracowałem etatowo;
- Współtworzyłem w moim mieście jedną z pierwszych w województwie grup Anonimowych Alkoholików i Stowarzyszenie Abstynenckie. Był to początek lat dziewięćdziesiątych, pomysły tego rodzaju dopiero się pojawiały;
- Uczestniczyłem w pracach Miejskiej Komisji do spraw Rozwiązywania Problemów Alkoholowych i Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie;
- Współpracowałem ściśle z Miejskim Ośrodkiem Pomocy Społecznej gdzie inicjowałem takie pionierskie wtedy akcje jak między innymi: motywowanie do podjęcia leczenia odwykowego podopiecznych ośrodka, polegającą na sporządzaniu kontraktów warunkujących otrzymanie pomocy socjalnej udziałem w procesie leczenia i zdrowienia itp.
- prowadziłem zajęcia grupowe o charakterze edukacyjno-motywacyjno i wspierającym oraz udzielanie konsultacji indywidualnych w kraju i zagranicą, również za pomocą Skype, telefonu i maili.
- Ukończyłem magisterskie studia wyższe;
- Pracowałem m. in. w Miejskim Ośrodkiem Pomocy Społecznej, jako asystent rodziny oraz jako pedagog wspierający kształcenie ucznia;
Słowem
– żyłem aktywnie i w pełni normalnie.
Wbrew
temu co wiedziałem i zalecałem moim klientom ok. 2 lat temu
zacząłem brać , które zawierają dużo alkoholu.
Dopóki
brałem w zalecanych ilościach było OK chociaż i tak to był błąd.
Zacząłem lek brać ,jako tzw. dopalacz, ponieważ dodawał
sztucznie sił np. wtedy jak miałem coś po nocy zrobić, a nie
chciało mi się lub byłem zmęczony, będę o tym pisał. Pomimo
posiadanej wiedzy używałem ich coraz więcej. Około dwóch lat
temu temu zacząłem pić też wódkę. Byłem na Oddziale
Leczenia Uzależnień, bywałem na mitingach Anonimowych Alkoholików,
konsultowałem się z psychoterapeutami, psychiatrą , trzeźwymi
kolegami, ale piłem dalej.
Poniosłem
duże straty:
- odbyła się rozprawa rozwodowa – żona nie wytrzymała, miała dosyć i wniosła o rozwód, ja się zgodziłem;
- skrzywdziłem Córkę i Żonę;
- nadszarpnąłem zaufanie bliskich, znajomych i klientów;
- nie mam pracy i środków do życia;
- straciłem dom, możliwość zamieszkania tam gdzie mieszkałem, jestem osobą bezdomną;
- posiadam potężne długi;
- zniszczyłem w dużym stopniu mieszkanie;
- pojawiły się różnorakie zaburzenia zdrowotne związane myślę z trybem życia w ostatnim czasie;
- i wiele innych strat.
To
problemy, które mam w tej chwili, rozwiązuję pomalutku i o tym
będę opowiadał.
Dodam - obecnie nie piję alkoholu od lipca 2017 roku.
Dodam - obecnie nie piję alkoholu od lipca 2017 roku.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz