Strony

▼

czwartek, 31 maja 2018

Gdzie zamieszkać?

Gdzie zamieszkać?

Chcę w tym miejscu przypomnieć, że drogę do nowego trzeźwego życia opisuję głównie w odniesieniu do własnych doświadczeń choć z odwołuję się do obserwacji poczynionych podczas mojej działalności
I tak jak powszechnie wiadomo są różne sytuacje – 

 
  • niektórzy próbują trzeźwieć ambulatoryjnie – poradnia, mitingi AA, albo tylko jedno lub drugie, wtedy przeważnie choć nie zawsze nie ma problemu mieszkaniowego;
  • inni – realizują program terapii na odwyku lub w poradni uzależnień dochodząco, tutaj częściej się zdarza, że nie ma gdzie wracać. Bywa, że po powrocie małżonkowie dzielą mieszkanie i lodówkę na pół;
  • jeszcze inni próbują nie pić /czy też trzeźwieć?/bez żadnego wsparcia, niektórzy idą w zaparte – tu też z mieszkaniem bywa różnie.

Z zagadnieniem mieszkania łącza się inne problemy dotyczące wzajemnych relacji w rodzinie, ale to oddzielny temat.

Utrata mieszkania nie zawsze jest związana z istnieniem uzależnienia. Są rożne sytuacje w życiu – np. ryzykowne interesy i kredyty, choroba psychiczna.

Mam nadzieję, 
że te moje sugestie przydadzą się również w innych sytuacjach.

Działania tu opisywane mogą być trudne dla osób, które mają opory psychiczne przed nimi – wstyd, poczucie niskiej wartości, przekonanie o przegranym życiu – wtedy – pomoc psychologiczna przyjaciół i fachowców.
Skupię się w tej chwili na szukaniu mieszkania w przypadku gdy po pobycie na oddziale leczenia uzależnień ktoś nie ma gdzie wracać. Opiszę tą sytuację odwołując się do swojego przykładu. 










Kiedy jako tako zadomowiłem się na odwyku zacząłem od razu rozglądać się za pracą , a najlepiej za pracą z mieszkaniem. Wykorzystywałem w tym akurat momencie w zasadzie tylko smarfon i laptopa do obsługi internetu i rozmów telefonicznych. Bezpośrednie wizyty u pracodawców były w tych warunkach utrudnione.

Teraz muszę napisać dwie uwagi –
Po pierwsze – zamiast elegancko – oddział, czy zakład leczenia używam określenia odwyk, chociaż ma ono pejoratywny odcień /mający ujemny odcień lub znaczenie/, podobnie jak alkoholik. Ładniej osoba uzależniona – a może jeszcze ładniej osoba o zaburzeniach uzależnieniowych, zaburzeniach zachowania związanych z nadużywaniem alkoholu? Chyba w amerykańskiej klasyfikacji chorób i zaburzeń jakoś tak to jest ujęte. Może nie tyle ładniej co mniej oceniająco – te ostatnie określenia oddzielają osobę od człowieka. Określenie – alkoholik, jakby może trochę jakby deprecjonuje /spadek wartości towaru lub dobra/ człowieka. Może szczególnie przy tzw. pierwszym kontakcie lepiej nie używać tego określenia?

W każdym razie będę dla uproszczenia używał określenia odwyk, ale już w dalszej części bloga postaram się używać poprawnej polszczyzny, chociaż mam kłopoty gramatyką i potrzebuję w tym zakresie pomocy.

Po drugie – z tego co wiem
sytuacja jest taka -

  • Na niektórych odwykach nie można mieć swojego telefonu albo można ze korzystać ze swojego okazjonalnie, nie można mieć też laptopów.
  • Na innych można używać telefon, a laptopa nie. Internet np w jakimś klubie pacjenta w określonych godzinach.
  • Na jeszcze innych mieć i korzystać z telefonów i laptopów bez ograniczeń.

K- na innych można używać telefonu laptopa nie a internet np w jakimś klubie w ok

Całkowite ograniczenie zakaz korzystania z tych osobistych środków komunikacji ze światem zewnętrznym ma według mnie sens wtedy, gdy ktoś ma mieszkanie, pracę środki do życia i ma pozałatwiane większość spraw poza odwykiem na wolności, zostały mu tylko drobne załatwienia np. zwolnienie lekarskie, zaświadczenie o pobycie.

W przypadku, kiedy ktoś ma prawie całkiem w d..... jak ja miałem takie ograniczenia to spory problem. Żeby znaleźć początek nowej drogi wykonałem dziesiątki telefonów i przejrzałem bardzo setki stron internetowych. Szukałem pracy, miejsca do zamieszkania, pracy z mieszkaniem, środków do życia. O tych środkach w następnym poście.

Niektórzy terapeuci sugerują, że w tym celu można korzystać z ogólnodostępnego telefonu na oddziale jeżeli się nie ma możliwości korzystania ze swojego. Ja sobie tego nie wyobrażam...

W tym okresie bardziej skupiłem się na szukaniu miejsca do zamieszkania, środków do życia. Mniej na pracy z mieszkaniem, ponieważ zacząłem mieć kłopoty zdrowotne typu somatycznego, o czym pisałem w poście –
Kryzys, czy nawrót?

O właściwym szukaniu pracy będzie w dalszej części bloga.

Jak szukałem – miejsca w internecie, osoby, instytucje:

  • Ośrodek pomocy społecznej właściwy dla miejsca ostatniego stałego zameldowania. W nagłych przypadkach np. miejscowy;
  • Koledzy z Ruchu AA, których poznałem w okresie dwudziestoparoletniej abstynencji;
  • Koleżanki i koledzy z dawniejszych i nowszych czasów;
  • Terapeuci, lekarze.

Poza tym wpisywałem w wyszukiwarkę Google poniższe hasła – potem dzwoniłem i pisałem maile, kiedy była potrzeba;

  • schronisko dal osób bezdomnych;
  • hostel dla osób uzależnionych;
  • praca z mieszkaniem
  • itp.

W razie pytań proszę pisać w komentarzach lub na maila tadeusz17@gazeta.pl – odpowiem w miarę szybko. Dalej będzie o jedzeniu.
na zakończenie tego postu, ładna koleżanka, która może nam towarzyszyć, jak zapijemy i nie znajdziemy miejsca do spania.


 

Gdzie zamieszkać?

Gdzie zamieszkać?

Chcę w tym miejscu przypomnieć, że drogę do nowego trzeźwego życia opisuję głównie w odniesieniu do własnych doświadczeń choć z odwołuję się do obserwacji poczynionych podczas mojej działalności
I tak jak powszechnie wiadomo są różne sytuacje – 

wtorek, 29 maja 2018

Od czego zacząłem.

Na początku wyjaśnię dlaczego zatytułowałem kategorię gwarowo, a w zasadzie użyłem niechlujnej polszczyzny – da sie zamiast – da się Trochę dlatego, ze czasami lubię żartobliwie używać takich popularnych form, a kawałeczek /jak mówiła moja córka gdy była mała/ złośliwie, jestem złośliwy, jak może pisałem – mam to po Babce. Moja Żona, dla mnie Żona chociaż rozwód, dla Żony ja w tej chwili nie mąż, bardzo tego nie lubi. Tak poważniej to chciałem na rolę języka wypowiedzi w procesie trzeźwienia, ale to inny temat.


niedziela, 27 maja 2018

Kryzys, czy nawrót?

Witam w takim razie ponownie na moim blogu po przerwie -
Dlaczego przerwa?
Po pierwsze
Musiałem zmienić miejsce zamieszkania, jak wiadomo przeprowadzki czynią trochę zamieszania.




Po drugie - tutaj dłuższa opowieść.

Jak już chyba wcześniej pisałem od lipca 2017 miewam stany podgorączkowe i poziom limfocytów jest ciągle w na poziomie 10 okolicach górnej normy - niektórzy lekarze twierdzą, że to nic takiego, ale moja p Dr uważa, że to musi być jakaś drobna infekcja - raz się czułem całkiem dobrze a raz słaby, odczuwałem męczliwość, bywałem rozbity jak przy grypie tyle że bez wysokiej gorączki. Prawie przez pół roku z małymi przerwami brałem antybiotyki. Po wizytach u lekarzy różnych, a przełomie roku bywały coraz dłuższe okresy, kiedy czułem się całkiem dobrze.

Na początku kwietnia wszystko było prawie OK, ale pod koniec miesiąca zacząłem czuć się coraz gorzej. Pojawiły się objawy zaburzeń o charakterze depresyjnym. W połowie maja doszły bóle żołądka prawdopodobnie związanie z istnieniem wrzoda/czasami gwarą piszę, jak mam humor/, którego wykryto wcześniej. Zacząłem czuć się tak jak po ciężkim zatruciu alkoholowym - nie prawie nie mogłem chodzić itp.

W konsekwencji trafiłem na oddział psychiatryczny – nie widziałem innego wyjścia.

W tej chwili muszę wrócić do pewnej kwestii, którą już poruszałem w poście Wstęp do analizy nadejścia kryzysu/http://www.problems.pl/2018/03/wstep-do-analizy-nadejscia-kryzysu.html/. Większość moich terapeutów i doradców twierdzi, że jest nawrót choroby alkoholowejnie picia a choroby. Na ten temat wiele publikacji więc nie będę się powtarzał np. – Ewa Woydyłło – O nawrotach choroby /z różnych perspektyw//http://www.psychologia.edu.pl/czytelnia/63-terapia-uzalenienia-i-wspouzalenienia/750-o-nawrotach-choroby-z-roznych-perspektyw.html/
.


Ja jak to ja sądzę inaczej. Niektórzy mówią, że mam za mało pokory inni zarzucają zarozumiałość – ale sądzę , iż – są to pomówienia złych ludzi.

Z pewnego odwyku /nie powiem jakiego/ wyrzucili mnie nie za napicie się tylko za – i tu przytoczę epikryzę /Wikipedia/ z karty informacyjnej. 


Na razie nie komentuję

Poza tym uważam, że aby był postęp w radzeniu sobie z problemami, chorobami, czy technice ludzie muszą się różnić czasami w swoich poglądach /patrz Kopernik, Religa/. Tak jak w małżeństwie spotykają się dwie różne wartości, osobowości, różnią się trochę, trochę i nie różnią - spierają się , zgadzają, kłócą elegancko lub mniej elegancko i powstaje nowa, lepsza, inna jakość albo kryzys, z którego też może narodzić się jeszcze inna jakość. A jak się zgadzają we wszystkim i tylko jak gołąbki gruchają to według mnie nudno.


Ja uważam że po prostu kryzys w życiu - 

wywołany przywołaniem, może podświadomym traumatycznych zdarzeniem z okresu picia /wyrzuty sumienia, żal o stracie  
plus może 
genetyczne uwarunkowania 
plus może 
czynniki społeczne, otoczenie  
plus może 
nie załatwienie spraw z Siłą Wyższą???

Jak w teoriach psychologicznych i między innymi w chorobie alkoholowej – sądzą mądrzy uczeni – 

zdarzenie  
plus może  
genetyka  
plus może  
otoczenie 
plus może 
Bóg, jakkolwiek kto go rozumie /ten składnik w psychologii stosunkowo niedawno/.

W tej chwili jestem jeszcze w szpitalu, czuje się nawet za dobrze, energię chęć do pracy i w pewnym sensie w pewnym długim okresie życia mogę zaśpiewać jak Zbigniew Wodecki – My Way, Żyłem jak chciałem, Moja droga, Idź swoją drogą/https://www.youtube.com/watch?v=EAH-eXwP0Lc/.

Miałem jeszcze trochę dopisać na ten temat, ale
po pierwsze – późno trochę, a chciałem dzisiaj opublikować post;
po drugie - chcę się zająć proponowaniem sposobów na wychodzenie z kryzysu - analizę nawrotu i inne zagadnienia na potem. W moim przypadku będzie to budowanie nowego życia po zapiciu po długim okresie abstynencji, ale myślę, że da się je zastosować i w innych przypadkach.

Przypominam można śmiało pisać na podanego maila – oddzwonię lub odpiszę.



                                                                                                                   Do zobaczenia!


 

Kryzys, czy nawrót?

Witam w takim razie ponownie na moim blogu po przerwie -
Dlaczego przerwa?
Po pierwsze
Musiałem zmienić miejsce zamieszkania, jak wiadomo przeprowadzki czynią trochę zamieszania.

sobota, 26 maja 2018

Już niedługo wznowię pisanie

bloga - mam wiele, mam nadzieję ciekawych obserwacji.

Przepraszam wszystkich zainteresowanych moim blogiem za przerwę w publikacji postów.

Niebawem wyjaśnię przyczyny zawieszenia działań. W tej chwili jestem w szpitalu i jeszcze jakiś czas będę, piszę na telefonie co nie jest trudne ale trochę uciążliwe, mam koryta ma mi przywieźć laptop to będzie łatwiej.

Ducha Pogody - 
życzy czytelnikom - Tadeusz ciągle młody

Już niedługo wznowię pisanie

bloga - mam wiele, mam nadzieję ciekawych obserwacji.

Przepraszam wszystkich zainteresowanych moim blogiem za przerwę w publikacji postów.

Niebawem wyjaśnię przyczyny zawieszenia działań. W tej chwili jestem w szpitalu i jeszcze jakiś czas będę, piszę na telefonie co nie jest trudne ale trochę uciążliwe, mam koryta ma mi przywieźć laptop to będzie łatwiej.

Ducha Pogody - 
życzy czytelnikom - Tadeusz ciągle młody