Na
początku wyjaśnię dlaczego zatytułowałem kategorię gwarowo, a w
zasadzie użyłem niechlujnej polszczyzny – da
sie
zamiast – da się
Trochę dlatego, ze czasami lubię żartobliwie używać
takich popularnych form, a kawałeczek /jak mówiła moja córka gdy
była mała/ złośliwie, jestem złośliwy, jak może pisałem –
mam to po Babce. Moja Żona, dla mnie Żona chociaż rozwód, dla
Żony ja w tej chwili nie mąż, bardzo tego nie lubi. Tak poważniej
to chciałem na rolę języka wypowiedzi w procesie trzeźwienia, ale
to inny temat.
Przypomnę
moją sytuację, podsumowując –
- choroba alkoholowa;
- bezdomność;
- brak środków do życia;
- bezrobocie;
- zdrowie fizyczne /skutek picia, wieku, trybu życia/;
- zaburzenia o charakterze depresyjnym;
- długi;
- odrzucenie przez rodzinę.
To
problemy, które mam w tej chwili.
Jak
można zauważyć kolejność nie jest przypadkowa, jest trochę
podobna do piramidy Maslova strona – Powroty
– http://www.problems.pl/p/blog-page.html
post
–
Zaczynamy
odpowiadać –
http://www.problems.pl/2018/02/zaczynamy-odpowiadac.html
Już
kiedyś zastanawiałem się sam nad kolejnością szczególnie w
dwóch miejscach:
- naprzód abstynencja, czy naprzód spanie? To drugie – Tak twierdzą terapeuci i życzliwi koledzy. Wiadomo, że przede wszystkim trzeba się przespać w miarę bezpiecznych warunkach – nie zawsze da się na dworcu. W lecie można w parku, ale w zimie trochę to ryzykowne. Jak wszyscy mają mnie w d...e zostaje noclegownia, jak większe miasto, jak wieś to nie wiem, ale chyba tu prędzej przytulą. Aby skorzystać z noclegowni trzeba mieć 0,00 promila, chyba że mrozy siarczyste nastają to się obsługa lituje i nad promilami. Mamy więc –
WARUNEK
KONIECZNY POCZĄTKOWY, ALE NIE DOSTATECZNY
przy
wszystkich okazjach aż do
znudzenia ja, jak i terapeuci uzależnień, prawdziwie
trzeźwiejący alkoholicy, lekarze i naukowcy.
Ja
zacząłem od odwyku /ładniej – Zakładu Leczenia Uzależnień/.
W zasadzie to nie ja zacząłem, a Los, Siła Wyższa czy też Bóg.
Ja cały czas twierdziłem , że sobie sam poradzę – przestanę
pić, będę chodził do poradni na zajęcia, na mitingi AA, będę
szukał i podejmę pracę. W przypływie szaleństwa obiecywałem, że
rzucę palenie. Takie bzdury opowiadałem, żonie , terapeutom,
psychiatrze i kolegom. No cóż, albo się jest alkoholikiem, albo
nie i ma się rozbudowany tzw. System Iluzji i Zaprzeczeń, który
występuje i osób nieuzależnionych, ale u uzależnionych jest on
szczególnie rozbudowany. Napomknąłem o nim w poście – Analiza
I okresu kryzysu
Wracając
do rzeczy – poszedłem na odwyk po prostu dlatego, że nie miałem
gdzie mieszkać. Żona nie nie życzyła sobie i nie życzy sobie ze
mną mieszkać – doskonale to rozumiem. Jestem
niespotykanie spokojny człowiek
jak nie piję, ale jak byłem w cugu
to byłem bardzo przykry dla otoczenia. Co prawda nie stosowałem
przemocy fizycznej ale fizyczną
i finansową /w tym sensie że
wyłudzałem od Żony i trwoniłem pieniądze, zastawiałem rzeczy w
lombardzie – część przepadła, a część się uratowała dzięki
Żoniei trzeźwemu przyjacielowi, zaświniałem mieszkanie.
Osoby,
którym obiecywałem trzeźwienie wielokrotnie sugerowały mi
potrzebę skorzystania usług oddziału odwykowego, ale ja raczej
systematycznie korzystałem z usług izby wytrzeźwień.
Oczywiście
podświadomie oprócz zamieszkania i jedzenia czułem gdzieś tam
potrzebę terapii, pomimo tego że byłem mocno związany z moją
Kochanką – jak określa to moja Kochana Żona – wódką.
Miałem
ten post zamieścić wczoraj, ale już nie miałem – jak widać po
liście moich problemów mam co robić. Następny post będzie na
temat – Gdzie zamieszkać?
Ale
jeszcze doczekam wiosny jak zechcę i Tak wiosny Tobie Czytelniku życzę!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz