wtorek, 29 maja 2018

Od czego zacząłem.

Na początku wyjaśnię dlaczego zatytułowałem kategorię gwarowo, a w zasadzie użyłem niechlujnej polszczyzny – da sie zamiast – da się Trochę dlatego, ze czasami lubię żartobliwie używać takich popularnych form, a kawałeczek /jak mówiła moja córka gdy była mała/ złośliwie, jestem złośliwy, jak może pisałem – mam to po Babce. Moja Żona, dla mnie Żona chociaż rozwód, dla Żony ja w tej chwili nie mąż, bardzo tego nie lubi. Tak poważniej to chciałem na rolę języka wypowiedzi w procesie trzeźwienia, ale to inny temat.





Przypomnę moją sytuację, podsumowując –
  • choroba alkoholowa;
  • bezdomność;
  • brak środków do życia;
  • bezrobocie;
  • zdrowie fizyczne /skutek picia, wieku, trybu życia/;
  • zaburzenia o charakterze depresyjnym;
  • długi;
  • odrzucenie przez rodzinę.
To problemy, które mam w tej chwili.

Jak można zauważyć kolejność nie jest przypadkowa, jest trochę podobna do piramidy Maslova strona – Powroty – http://www.problems.pl/p/blog-page.html
post –

Już kiedyś zastanawiałem się sam nad kolejnością szczególnie w dwóch miejscach:
  • naprzód abstynencja, czy naprzód spanie? To drugie – Tak twierdzą terapeuci i życzliwi koledzy. Wiadomo, że przede wszystkim trzeba się przespać w miarę bezpiecznych warunkach – nie zawsze da się na dworcu. W lecie można w parku, ale w zimie trochę to ryzykowne. Jak wszyscy mają mnie w d...e zostaje noclegownia, jak większe miasto, jak wieś to nie wiem, ale chyba tu prędzej przytulą. Aby skorzystać z noclegowni trzeba mieć 0,00 promila, chyba że mrozy siarczyste nastają to się obsługa lituje i nad promilami. Mamy więc –
WARUNEK KONIECZNY POCZĄTKOWY, ALE NIE DOSTATECZNY

przy wszystkich okazjach aż do znudzenia ja, jak i terapeuci uzależnień, prawdziwie trzeźwiejący alkoholicy, lekarze i naukowcy.

Ja zacząłem od odwyku /ładniej – Zakładu Leczenia Uzależnień/. W zasadzie to nie ja zacząłem, a Los, Siła Wyższa czy też Bóg. Ja cały czas twierdziłem , że sobie sam poradzę – przestanę pić, będę chodził do poradni na zajęcia, na mitingi AA, będę szukał i podejmę pracę. W przypływie szaleństwa obiecywałem, że rzucę palenie. Takie bzdury opowiadałem, żonie , terapeutom, psychiatrze i kolegom. No cóż, albo się jest alkoholikiem, albo nie i ma się rozbudowany tzw. System Iluzji i Zaprzeczeń, który występuje i osób nieuzależnionych, ale u uzależnionych jest on szczególnie rozbudowany. Napomknąłem o nim w poście – Analiza I okresu kryzysu  

Wracając do rzeczy – poszedłem na odwyk po prostu dlatego, że nie miałem gdzie mieszkać. Żona nie nie życzyła sobie i nie życzy sobie ze mną mieszkać – doskonale to rozumiem. Jestem niespotykanie spokojny człowiek jak nie piję, ale jak byłem w cugu to byłem bardzo przykry dla otoczenia. Co prawda nie stosowałem przemocy fizycznej ale fizyczną 
i finansową /w tym sensie że wyłudzałem od Żony i trwoniłem pieniądze, zastawiałem rzeczy w lombardzie – część przepadła, a część się uratowała dzięki Żoniei trzeźwemu przyjacielowi, zaświniałem mieszkanie. 

Osoby, którym obiecywałem trzeźwienie wielokrotnie sugerowały mi potrzebę skorzystania usług oddziału odwykowego, ale ja raczej systematycznie korzystałem z usług izby wytrzeźwień.
Oczywiście podświadomie oprócz zamieszkania i jedzenia czułem gdzieś tam potrzebę terapii, pomimo tego że byłem mocno związany z moją Kochanką – jak określa to moja Kochana Żona – wódką.

Miałem ten post zamieścić wczoraj, ale już nie miałem – jak widać po liście moich problemów mam co robić. Następny post będzie na temat – Gdzie zamieszkać?

Ale jeszcze doczekam wiosny jak zechcę i Tak wiosny Tobie Czytelniku życzę!





 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz