Strony

▼

czwartek, 1 listopada 2018

I dalej w las tym więcej drzew

Przypomniało mi się to powiedzenie w związku z zapiciami. Widzę teraz wyraźnie to swoich losach -




- Naprzód kropelki były tylko lekiem  którym  zawierającymi alkohol na niskie ciśnienie, nie upijałem się ale codziennie wieczorem byłem na lekkim rauszu. Były one swego rodzaju wspomagaczem, dopalaczem kiedy nie chciało mi się coś robić lub gdy byłem zmęczony.
Nawet jeśli nie zawierały one alkoholu - byłyby sztucznym środkiem regulującym nastrój - co już powinno być ostrzeżeniem dla mnie.
- Potem otoczenie i przełożeni w pracy zaczęli wyczówać i zauważać że coś jest nie tak - wysłano na przymusowy urlop, abym przemyślał sprawę - co oczywiści zlekceważyłem.
- W związku z przeprowadzką do innego miasta zwolniłem się z pracy i podjęciu zatrudnienia na określony o okres cały czas używałem kropelek. Kiedy skończyła się praca i przeszedłem na bezrobocie hamulce się skończy - zacząłem się upijać, przeszedłem na wódkę najlepiej wiśniówkę. A miałem w tym czasie remontować mieszkanie oraz szukać i podjąć pracę.
- Następnie zacząłem pić coraz więcej. Pierwszy pobyt na odwyku i na odtuciu.
Za co piłem? - zasiłek dla bezrobotnych , reszta pieniędzy ze sprzedaży domu a później przestałem spłacać dawne kredyty, karty płatnicze. Brałem chwilówki i spłacałem jedne drugimi wpadłem w spiralę długów.
- W tym czasie moje życie wyglądało mniej więcej tak - trochę robiłem remontów w domu a potem około
- trochę pracy
- przynajmniej tydzień picia
- ok. tygodnia odtruwania i sprzątania w domu czasem w szpitalu
- szukanie pracy
I tak w kółko aż do lipca zeszłego roku, kiedy poszedłem na odwyk a potem do hostelu itd. o czym wcześniej pisałem.
Dlaczego przywołuję te wydarzenia? - o tym w następnym poście.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz