Moim
wychowaniem zajmowała się też Ciotka nie wiem, czy nie w głównej
mierze. Jakby nie ona nie byłbym tym jestem, oczywiście mówię o
moich dobrych stronach. Trudno opisać ile zrobiła abym był
mądrym, wartościowym, empatycznym człowiekiem. Jak wspominałem
w którymś z poprzednich postów, kiedy umarła bliscy mówili –
matka ci umarła. Oczywiście, ktoś może powiedzieć, że
dzisiaj jestem w pewnym sensie upadłym człowiekiem. Ja jednak
uważam, że jak nie piję i nie będę pił alkoholu, jetem i będę
fajnym wartościowym człowiekiem, chociaż ostatnie lata zostawiły
blizny i trudno będzie odbudować życie.
Zapewne
Ciotka popełniała też błędy wychowawcze, w pewnym okresie dawała
przyzwolenie na moje zachowania nie bardzo prawidłowe – palenie
papierosów, czy picie alkoholu. Jednak trudno ją za to winić,
nieporównywalnie więcej zrobiła dobrego.
Obie
z Tamtą Babą zajmowały się mną. Dużo przebywałem z nimi w ich
pokoju, a w zasadzie w kuchnio-pokoju i na podwórku. Tamta Baba
czekała na moje pójście do szkoły, ale nie doczekała. Umarła w
nocy na serce. Pamiętam pogrzeb, ciało było wystawione w domu, nie
tak jak dzisiaj w kostnicy. Rodzina i sąsiedzi przychodzili się
modlić. Ja tak za bardzo nie rozumiałem i nie zdawałem sobie
sprawy z tego co się stało.
Oprócz
pieca w pokoju Ciotki była tam kuchenka metalowa. Później, Jak
Babka przerobiła piece kaflowe na elektryczne było zimno. Wujek
Bronek, brat Ciotki, który najczęściej przyjeżdżał w okolicach
Wszystkich Świętych doradził wstawienie pieca żeliwno-szamotowego.
Nazywał się Żar i rzeczywiście żarzył się w nim węgiel
na okrągło. Na wierzchu można było grzać wodę. Potem ja z niego
korzystałem jak przeprowadziłem się do pokoju po Ciotce, żarł
dużo węgla, ale było ciepło. Inna sprawa, że ten pokój z
natury był zimny od północnego wschodu. Wspominam tak dużo o
ogrzewaniu ponieważ silnym wspomnieniem z młodości jest zimno. We
wszystkich pomieszczeniach było zimno, telewizję oglądało się w
kurtce. Tylko tam gdzie mieszkała Ciotka na dole, czy później na
górze było ciepło, uważam tę cechę mieszkania za bardzo ważną.
Jak jest niedogrzane trudno jest mi pracować, skupić się.
Pokój
Ciotki był urządzony bardzo skromnie, dwa łóżka szafa i kredens.
Ja bardzo lubiłem tam przebywać. Ciotka pracowała w Prezydium
Miejskiej Rady, rozliczała m. in. rolników z podatków, nie miała
jednak matury. W pewnym czasie zaczęto wymagać od urzędników
posiadania matury. Matura w tym okresie nie była taka powszechna.
Ciotka w w wieku pięćdziesięciu chyba lat nie bardzo czuła się
na siłach robić maturę. Z pomocą rodziny Ciotki Wiesi i rodziny
dostała rentę, która była bardzo skromna, dorabiała później
zajmując się wnukiem mojej chrzestnej Matki.
![]() |
| Zdjęcie ilustracyjne - www.pixabay.com |
Prawie
wszystkie zabawy – gry planszowe, w sklep, czytanie książek,
rysowanie, malowanie, robienie zabawek na choinkę i inne to czas
spędzony z Ciotką. Chodziliśmy też dużo na spacery. Często na
cmentarz, gdzie Ciotka opiekowała się grobami rodzinnymi. Cmentarz
w mojej miejscowości jest wiekowy, dużo starych grobów często ze
wspaniałymi pomnikami, dużo starych drzew między innymi
kasztanowców i chyba dębów. Zbierałem z Ciotką kasztany i
żołędzie, żeby robić różne zabawki. Dużo lat później
zbierałem tam kasztany z moją córką.
![]() |
| Zdjęcie ilustracyjne - www.pixabay.com |
Może
wydać to się dziwne, że tak wspominam ale został on w mojej
pamięci jako urokliwe miejsce. Co prawda był taki czas, że przez
pięć lat nie mogłem chodzić na cmentarz, było to po śmierci
Ciotki w niesprzyjających dla mnie okolicznościach. Ciotka
zachorowała na paskudny rodzaj nowotworu złośliwego sarkomę,
mięsaka. Choroba postępowała szybko wykryto ją chyba w grudniu a
śmierć nastąpiła na początku kwietnia. Ja w grudniu byłem
jeszcze chyba a odwyku w małej miejscowości. Jak wróciłem
odwiedzałem Ciotkę w szpitalu, trochę była w domu, jednak jak
stan znowu się pogorszył i poszła do szpitala w naszej
miejscowości ja akurat byłem w cugu. W szpitalu jednego dnia
chodziła jeszcze a na drugi dzień umarła, ja w tym czasie byłem
pijany. Dnia pogrzebu nie bardzo pamiętam. Musiałem mieć
straszliwego kaca, chyba dowlokłem się na cmentarz, wiem, że
później leżałem i zdychałem w pokoju Ciotki. W podobnej
sytuacji na pogrzebie Babki pamiętam, że też byłem zatruty
alkoholem i jakaś chyba inna ciotka zrozumiała sytuację i dała mi
trochę alkoholu żebym był w stanie.
Poza
tym cmentarz wiąże mi się ze świętem Wszystkich Świętych. A
święto to było w naszej rodzinie szczególne. Zjeżdżała się
wtedy duża część rodziny. Na inne święta nie było takich
zjazdów. Trzeba powiedzieć, że rodzina ze strony Babki pochodziła
ze Lwowa. Po wojnie wiadomo – zostali wygnani i rozjechali się po
całej Polsce, szczególnie zachód Wrocław, Bytom. Babka mieszkała
już przed wojną w Polsce wtedy razem z Dziadkiem zbudowali dom.
Miała podajże dziewięcioro rodzeństwa. Na Wszystkich Świętych
przyjeżdżali Ci co dożyli – Dwóch Dziadków-Wujków i jedna
Babcia-Ciotka oraz niektóre dzieci i wnuki. Najbardziej lubiłem jak
przyjeżdżał wujek Bronek, brat Ciotki. Były spotkania na
cmentarzu i w domach. U nas zatrzymywali się wujek Bronek i
Babcia-Ciotka, spędzaliśmy fajnie czas rozmawialiśmy, graliśmy w
remi brydża.
Ciotka
z bratem i rodzicami mieszkali też we Lwowie. Ojciec Ciotki umarł,
pozostała część rodziny musiała wyjechać ze Lwowa. Ciotka ze
swoją mamą, Tamtą Babą zamieszkały u Babki. Trochę to było
takie mieszkanie z łaski co Babka jak to Babka dawała to odczuć
czasami. Ciotka po przyjeździe do naszego przez cały czas bardzo
tęskniła za Lwowem, a może trochę za młodością, nie czuła się
tu u siebie. Przechowywała przedwojenny plan Lwowa i wracała
wspomnieniami, szczególnie jak pamiętam do Zamarstynowa to taka
dzielnica Lwowa, gdzie chyba mieszkała.
Zauważyłem,
że często używam zwrotów – chyba, wydaje mi się, pewnie itp.
Wynika to z dwóch powodów –
- Pamięć ludzka i moja też jest zawodna, niektórzy lepiej inni gorzej pamiętają wydarzenia z dzieciństwa i młodości, u mnie jest rożnie. Poza tym niektóre przykre dla mnie wspomnienia w mniejszym lub większym stopniu usuwam z pamięci, częściowo dzieje się podświadomie, działa mechanizm wyparcia, który wchodzi w skład tzw. Sytemu Iluzji i Zaprzeczeń. Czasami chcę zapomnieć całkiem świadomie. Z jednej strony dobrze jak pamiętam o swoich błędach, jest to ostrzeżenie na przyszłość, a z drugiej zbytnie rozpamiętywanie utrudnia życie, prowadzi do depresji, utrudnia powrót do normalności.
- Jeśli chodzi o życie bliskich osób to to chybanie wynika z tego, że często za mało rozmawiałem z nimi i ich wspomnienia uciekły. Dlatego oprócz innych powodów wprowadziłem ten wątek wspomnień, może Córkę lub innych kiedyś zainteresują.
Inna
sprawa, napiszę pesymistycznie – czy nasze wspomnienia mają
jakieś większe znaczenie dla życia przyszłych pokoleń. Na
przykład nic nie wiem o pradziadkach, wszystko uciekło. Ale takie
rozważania to prosta droga do pytania – jaki sens ma moje życie i
dalej po co żyję. O sensie życia już pisałem i można go
odnajdywać, ale tak generalnie nikt nie wie PO CO. Można tylko
odpowiedzieć – po gó... Jak
mawia mój cioteczny brat –
- Wszystko to gó... oprócz moczu.
Ale
wracając do wspomnień o Ciotce. Mógłbym wiele pisać, ale nie
wszystko mi się przypomina w pamięci zostaje najbardziej uczucie
miłości, oddania i ciepła.
Wspomnę
jeszcze o Świętach Bożego Narodzenia. Przygotowania do świąt to
był ciężki okres. Babka z Mamą najwięcej się wtedy kłóciły,
był to można powiedzieć czas awantur. Ciotka się oczywiście do
tego nie mieszała, a z czasem miała tak tego dosyć, że święta
obchodziła osobno. Miałem więc dwie choinki i dwa razy prezenty.
Ciotka pomimo skromnych środków zawsze starała się coś fajnego
kupić pod choinkę. Były to czasy niedoboru wszystkiego tak że na
przykład pomarańcze to już był znaczący prezent. Ja też
starałem się coś przygotować ale nie pamiętam co, wiem że na
imieniny to rysowałem laurki i pisałem wierszyki. W ogóle miałem
ciągoty do pisania i dobrze mi to wychodziło ale jak dużo innych
rzeczy zaniedbałem. Pamiętam, że raz za uściubione pieniądze
kupiłem Ciotce płytę Ireny Santor. Ciotka miała gramofon słynne
Bambino i bardzo lubiła słuchać muzyki, oczywiście były
to płyty winylowe. Ulubionymi wykonawcami Ciotki byli właśnie
Irena Santor, Mieczysław Fogg itp. Oczywiście młodzież nie
uznawała tego typu muzyki. Dopiero teraz po wielu latach przez wielu
młodych ludzi zostali docenieni.
Pisałem
o sensie życia w miłości i doznaniach.
Właśnie lata które przeżyłem z Ciotką dały i dają mi poczucie
sensu.
Zapewne
o wielu przeżyciach z Ciotką warto by było napisać, może będzie
– post scriptum


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz