Strony

▼

sobota, 4 kwietnia 2020

Ciotka.


Moim wychowaniem zajmowała się też Ciotka nie wiem, czy nie w głównej mierze. Jakby nie ona nie byłbym tym jestem, oczywiście mówię o moich dobrych stronach. Trudno opisać ile zrobiła abym był mądrym, wartościowym, empatycznym człowiekiem. Jak wspominałem w którymś z poprzednich postów, kiedy umarła bliscy mówili – matka ci umarła. Oczywiście, ktoś może powiedzieć, że dzisiaj jestem w pewnym sensie upadłym człowiekiem. Ja jednak uważam, że jak nie piję i nie będę pił alkoholu, jetem i będę fajnym wartościowym człowiekiem, chociaż ostatnie lata zostawiły blizny i trudno będzie odbudować życie.




Zapewne Ciotka popełniała też błędy wychowawcze, w pewnym okresie dawała przyzwolenie na moje zachowania nie bardzo prawidłowe – palenie papierosów, czy picie alkoholu. Jednak trudno ją za to winić, nieporównywalnie więcej zrobiła dobrego.

Obie z Tamtą Babą zajmowały się mną. Dużo przebywałem z nimi w ich pokoju, a w zasadzie w kuchnio-pokoju i na podwórku. Tamta Baba czekała na moje pójście do szkoły, ale nie doczekała. Umarła w nocy na serce. Pamiętam pogrzeb, ciało było wystawione w domu, nie tak jak dzisiaj w kostnicy. Rodzina i sąsiedzi przychodzili się modlić. Ja tak za bardzo nie rozumiałem i nie zdawałem sobie sprawy z tego co się stało.

Oprócz pieca w pokoju Ciotki była tam kuchenka metalowa. Później, Jak Babka przerobiła piece kaflowe na elektryczne było zimno. Wujek Bronek, brat Ciotki, który najczęściej przyjeżdżał w okolicach Wszystkich Świętych doradził wstawienie pieca żeliwno-szamotowego. Nazywał się Żar i rzeczywiście żarzył się w nim węgiel na okrągło. Na wierzchu można było grzać wodę. Potem ja z niego korzystałem jak przeprowadziłem się do pokoju po Ciotce, żarł dużo węgla, ale było ciepło. Inna sprawa, że ten pokój z natury był zimny od północnego wschodu. Wspominam tak dużo o ogrzewaniu ponieważ silnym wspomnieniem z młodości jest zimno. We wszystkich pomieszczeniach było zimno, telewizję oglądało się w kurtce. Tylko tam gdzie mieszkała Ciotka na dole, czy później na górze było ciepło, uważam tę cechę mieszkania za bardzo ważną. Jak jest niedogrzane trudno jest mi pracować, skupić się.

Pokój Ciotki był urządzony bardzo skromnie, dwa łóżka szafa i kredens. Ja bardzo lubiłem tam przebywać. Ciotka pracowała w Prezydium Miejskiej Rady, rozliczała m. in. rolników z podatków, nie miała jednak matury. W pewnym czasie zaczęto wymagać od urzędników posiadania matury. Matura w tym okresie nie była taka powszechna. Ciotka w w wieku pięćdziesięciu chyba lat nie bardzo czuła się na siłach robić maturę. Z pomocą rodziny Ciotki Wiesi i rodziny dostała rentę, która była bardzo skromna, dorabiała później zajmując się wnukiem mojej chrzestnej Matki.

Zdjęcie ilustracyjne - www.pixabay.com

Prawie wszystkie zabawy – gry planszowe, w sklep, czytanie książek, rysowanie, malowanie, robienie zabawek na choinkę i inne to czas spędzony z Ciotką. Chodziliśmy też dużo na spacery. Często na cmentarz, gdzie Ciotka opiekowała się grobami rodzinnymi. Cmentarz w mojej miejscowości jest wiekowy, dużo starych grobów często ze wspaniałymi pomnikami, dużo starych drzew między innymi kasztanowców i chyba dębów. Zbierałem z Ciotką kasztany i żołędzie, żeby robić różne zabawki. Dużo lat później zbierałem tam kasztany z moją córką. 


Zdjęcie ilustracyjne - www.pixabay.com

Może wydać to się dziwne, że tak wspominam ale został on w mojej pamięci jako urokliwe miejsce. Co prawda był taki czas, że przez pięć lat nie mogłem chodzić na cmentarz, było to po śmierci Ciotki w niesprzyjających dla mnie okolicznościach. Ciotka zachorowała na paskudny rodzaj nowotworu złośliwego sarkomę, mięsaka. Choroba postępowała szybko wykryto ją chyba w grudniu a śmierć nastąpiła na początku kwietnia. Ja w grudniu byłem jeszcze chyba a odwyku w małej miejscowości. Jak wróciłem odwiedzałem Ciotkę w szpitalu, trochę była w domu, jednak jak stan znowu się pogorszył i poszła do szpitala w naszej miejscowości ja akurat byłem w cugu. W szpitalu jednego dnia chodziła jeszcze a na drugi dzień umarła, ja w tym czasie byłem pijany. Dnia pogrzebu nie bardzo pamiętam. Musiałem mieć straszliwego kaca, chyba dowlokłem się na cmentarz, wiem, że później leżałem i zdychałem w pokoju Ciotki. W podobnej sytuacji na pogrzebie Babki pamiętam, że też byłem zatruty alkoholem i jakaś chyba inna ciotka zrozumiała sytuację i dała mi trochę alkoholu żebym był w stanie.

Poza tym cmentarz wiąże mi się ze świętem Wszystkich Świętych. A święto to było w naszej rodzinie szczególne. Zjeżdżała się wtedy duża część rodziny. Na inne święta nie było takich zjazdów. Trzeba powiedzieć, że rodzina ze strony Babki pochodziła ze Lwowa. Po wojnie wiadomo – zostali wygnani i rozjechali się po całej Polsce, szczególnie zachód Wrocław, Bytom. Babka mieszkała już przed wojną w Polsce wtedy razem z Dziadkiem zbudowali dom. Miała podajże dziewięcioro rodzeństwa. Na Wszystkich Świętych przyjeżdżali Ci co dożyli – Dwóch Dziadków-Wujków i jedna Babcia-Ciotka oraz niektóre dzieci i wnuki. Najbardziej lubiłem jak przyjeżdżał wujek Bronek, brat Ciotki. Były spotkania na cmentarzu i w domach. U nas zatrzymywali się wujek Bronek i Babcia-Ciotka, spędzaliśmy fajnie czas rozmawialiśmy, graliśmy w remi brydża.

Ciotka z bratem i rodzicami mieszkali też we Lwowie. Ojciec Ciotki umarł, pozostała część rodziny musiała wyjechać ze Lwowa. Ciotka ze swoją mamą, Tamtą Babą zamieszkały u Babki. Trochę to było takie mieszkanie z łaski co Babka jak to Babka dawała to odczuć czasami. Ciotka po przyjeździe do naszego przez cały czas bardzo tęskniła za Lwowem, a może trochę za młodością, nie czuła się tu u siebie. Przechowywała przedwojenny plan Lwowa i wracała wspomnieniami, szczególnie jak pamiętam do Zamarstynowa to taka dzielnica Lwowa, gdzie chyba mieszkała.

Zauważyłem, że często używam zwrotów – chyba, wydaje mi się, pewnie itp. Wynika to z dwóch powodów –
  • Pamięć ludzka i moja też jest zawodna, niektórzy lepiej inni gorzej pamiętają wydarzenia z dzieciństwa i młodości, u mnie jest rożnie. Poza tym niektóre przykre dla mnie wspomnienia w mniejszym lub większym stopniu usuwam z pamięci, częściowo dzieje się podświadomie, działa mechanizm wyparcia, który wchodzi w skład tzw. Sytemu Iluzji i Zaprzeczeń. Czasami chcę zapomnieć całkiem świadomie. Z jednej strony dobrze jak pamiętam o swoich błędach, jest to ostrzeżenie na przyszłość, a z drugiej zbytnie rozpamiętywanie utrudnia życie, prowadzi do depresji, utrudnia powrót do normalności.
  • Jeśli chodzi o życie bliskich osób to to chybanie wynika z tego, że często za mało rozmawiałem z nimi i ich wspomnienia uciekły. Dlatego oprócz innych powodów wprowadziłem ten wątek wspomnień, może Córkę lub innych kiedyś zainteresują.
Inna sprawa, napiszę pesymistycznie – czy nasze wspomnienia mają jakieś większe znaczenie dla życia przyszłych pokoleń. Na przykład nic nie wiem o pradziadkach, wszystko uciekło. Ale takie rozważania to prosta droga do pytania – jaki sens ma moje życie i dalej po co żyję. O sensie życia już pisałem i można go odnajdywać, ale tak generalnie nikt nie wie PO CO. Można tylko odpowiedzieć – po gó... Jak mawia mój cioteczny brat –
  • Wszystko to gó... oprócz moczu.

Ale wracając do wspomnień o Ciotce. Mógłbym wiele pisać, ale nie wszystko mi się przypomina w pamięci zostaje najbardziej uczucie miłości, oddania i ciepła.
Wspomnę jeszcze o Świętach Bożego Narodzenia. Przygotowania do świąt to był ciężki okres. Babka z Mamą najwięcej się wtedy kłóciły, był to można powiedzieć czas awantur. Ciotka się oczywiście do tego nie mieszała, a z czasem miała tak tego dosyć, że święta obchodziła osobno. Miałem więc dwie choinki i dwa razy prezenty. Ciotka pomimo skromnych środków zawsze starała się coś fajnego kupić pod choinkę. Były to czasy niedoboru wszystkiego tak że na przykład pomarańcze to już był znaczący prezent. Ja też starałem się coś przygotować ale nie pamiętam co, wiem że na imieniny to rysowałem laurki i pisałem wierszyki. W ogóle miałem ciągoty do pisania i dobrze mi to wychodziło ale jak dużo innych rzeczy zaniedbałem. Pamiętam, że raz za uściubione pieniądze kupiłem Ciotce płytę Ireny Santor. Ciotka miała gramofon słynne Bambino i bardzo lubiła słuchać muzyki, oczywiście były to płyty winylowe. Ulubionymi wykonawcami Ciotki byli właśnie Irena Santor, Mieczysław Fogg itp. Oczywiście młodzież nie uznawała tego typu muzyki. Dopiero teraz po wielu latach przez wielu młodych ludzi zostali docenieni.

Pisałem o sensie życia w miłości i doznaniach. Właśnie lata które przeżyłem z Ciotką dały i dają mi poczucie sensu.
Zapewne o wielu przeżyciach z Ciotką warto by było napisać, może będzie – post scriptum

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz