Strony

▼

piątek, 18 lutego 2022

Liceum

 Jak wspominałem zdałem egzamin do liceum. Znalazłem się w klasie o profilu matematyczno-fizycznym. Okres liceum wspominam jako najfajniejszy w życiu.

Ale wtedy też zaczęły się kłopoty z alkoholem.

Klasa była bardzo fajna, chodzili tam ludzie o szerokich zainteresowaniach nie tylko, nie tylko matematycznych.

Tam poznałem przyjaciół Daniela i Ryśka. Rysiek chodził do innej klasy, ale w trójkę tworzyliśmy fajną paczkę.



Był to czas kiedy słuchuchaliśmy Pink Floyd, Deep purple, Queen. Czytali Stainbeka, ja lubiłem Balzaka, Flauberta.
Odbywali nocne dysputy filozoficzne przy wódce lub tzw. prycie tanim winie.
Na Chmielaki ‐ dożynki chmielowe piliśmy skrzynkami piwo. W soboty były przeważnie pryty i dyskoteka w szkole.
Tak zaczęło się większe moje picie. Później były nie tyko soboty ale i w tygodniu piwo w pijalniach "u Wojtala" i innych, tzw pryty - tanie, niby wino "patykiem pisane" lub "Atut" w "małpim gaju" itd.

Nawet na dużej przerwie. Raz pamiętam nauczycielka rosyjskiego p. Pisarska poprosiła, żeby usiąść dale bo śmierdzi piwem.

Paliliśmy papierosy w kiblu i obok szkoły. Raz za karę wrzucaliśmy węgiel do piwnicy.

Ale ogólnie wszyscy dobrze uczyliśmy się, parę koleżanek i kolegów było wybitnie uzdolnionych. Jeździliśmy na wycieczki Warszawa, Ogrodzieniec. Było wesoło i oczywiście był alkohol. Wychowawcy naprzód prof. Jawor później prof. Kozina byli surowi ale też tolerancyjni. Może dlatego że klasa osiągała dobre wyniki.
Ale też co roku na jesieni jeździliśmy na wykopki też było wesoło i też była prytka.
We trójkę robiliśmy w szkole dużo kawałów, dużo by pisać.

W tym czasie interesowałem się też bardzo fotografią zachowało się trochę zdjęć i filmów, chciałem iść nawet do wyższej szkoły filmowo-telewizyjnej. Kolega z którym współpracowałem poszedł i jest operatorem filmowym.
Był to czas, kiedy jeździliśmy z kolegami - Ryśkiem, Zbyszkiem, a także Arturem zagranicę. Były lata siedemdziesiąte - nie było tak łatwo wyjechać. Trzeba było mieć wkładkę paszportową, milicja miała prawo odmówić.
Wyjazdy były szalone szczególnie do Bułgarii, trudno było zdobyć miejsce w wagonie sypialnym, albo bardzo wcześnie bilet albo przekupić stewarda, który był w każdym wagonie. Raz dojechaliśmy tylko do granicy Rumunii a potem miejscowymi pociągami na stopniach wagonu i w WC. Podróże nie były drogie. Do Bułgarii np. woziło się plusz i krem Nivea a tam kupowało dolary lub marki zachodnie po niskich cenach. Oczywiście wyjazdom towarzyszył koniak "Słoneczny Brzeg" i wspaniałe wina.
Często u mnie w domu lub w domu Ryśka odbywały się biesiady alkoholowe i nocne dysputy.


Przed maturą wyjechałem na trochę do wujka Bolka żeby uniknąć picia i spokojnie przygotować się do matury i egzaminu na studia.

Ogólnie jak wspmniałem liceum był to jeden z fajniejszych okresów w moim życiu. Może jeszcze coś dopiszę w 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz