Strony

▼

czwartek, 9 maja 2024

Wiara i wątpliwości.


Muszę powiedzieć, że zajmuję się nie tylko jęczeniem czy użalaniem się nad sobą, ale robię też inne rzeczy chociaż ostatnio jak wspomniałem w poprzednim poście trochę czasu zabrała mi choroba. Staram się pisać posty, czytać książki chociaż na telefonie z pdfu trochę ciężko, piszę listy, robię głupie fajki co pracochłonne.




Ostatnio przegląłe też trochę Dawkinsa - Bóg urojony. Dla niektórych jest on kontrowersyjny. Próbuje odrzucić pogląd o istnieniu Boga, przekonać do ateizmu.
Ale ja czytam prawie wszystko. Tym bardziej, że przynajmniej w jednym się z nim zgadzam i na to wcześniej sam wpadłem - relijność w dużej mierze bierze się stąd, że urodziliśmy się w tej czy innej rodzinie. Jakbym urodził się w rodzinie arabskiej lub żydowskiej byłbym przepojony inną wiarą. Od małego są wpajane przekonania żeby nie powiedzieć stosowana indokrynacja. No i religijność często oprócz pozytywnych cech prowadzi do zbrodni - wieże WTC, inkwizycja itd.

Nie wiem jeszcze, bo nie przeczytałem Dawkinsa całego, jakie podaje on argumenty za ateizmem.

Dodam tylko, może już kiedyś pisałem, traktuję Biblię jako zbiór przypowieści, a Stary Testament to w części zbiór horrorów, morderstw gdzie Bóg masowo morduje i każe mordować. Często są to jednak mądre i pouczające opowieści, szczególnie Nowym Testamencie.
Nie przeszkadza mi to za bardzo w tym, że wierzę, a może chciałbym wierzyć,  że istnieje Coś - Bóg, Siła Wyższa, Absolut, że to nasze życie ma jakiś SENS. Trudno jest w to uwierzyć wobec ogromu zła jakie się dzieje między ludźmi i w ogóle na Świecie.

Co do spójności faktów jak i poszczególnych Ewangelii też są w ogóle wątpliwości. Wiele faktów się nie zgadza choćby to że nie było spisu ludności, gwiazdy betlejemskiej.

Zaglądam często do Facebooka, wbrew pozorom oprócz głupot i bzdetów można znaleźć tam ciekawe teksty, artykuły czy odnośniki do fajnych materiałów.

Znalazłem odnośnik do tekstu prof. Bartosia byłego księdza. /część osób go nie lubi/ będący krytyką książki „Jezus z Nazaretu” Benedykta XVI.
Nie przedstawia on wg Bartosia „Jezusa historycznego”

https://krytykapolityczna.pl/kraj/bartos-jezus-z-nazaretu-benedykta-xvi-nie-przedstawia-jezusa-historycznego/

Bartoś piszę między innymi -

W teologii współczesnej, którą on zwalcza, konieczna jest na przykład zgoda na pewną metaforyzację, np. na metaforyzację prawdy o zmartwychwstaniu Chrystusa. Nie powinno nas obrażać, że mówimy o symbolu. To powstawało w innym momencie, teraz my żyjemy jednak w nieco innym czasie, kiedy nie używamy już tego typu języka. I teologia musi podjąć nad tym refleksję, musi się zastanowić nad statusem tego, czym jest religijność, czy w ogóle coś przetrwało religijnego, a jeśli tak, to w jaki sposób i w jakich formach w tym odczarowanym, współczesnym świecie. Nie jesteśmy przecież Żydami z pierwszego wieku, więc musi się dokonać jakiegoś przekładu. Przynajmniej przy założeniu hermeneutyczności, bo to zawsze jest przecież nałożenie się interpretacji, my nie odkrywamy żadnego pierwotnego znaczenia, bo my tu jesteśmy jako myślący, mówiący, inaczej upodmiotowieni. W związku z czym nie ma żadnej niezmiennej ponadczasowej doktryny. Dzieje się historia, historia zbawienia, w bardzo odmiennych epokach. Dostęp do wiecznej i niezmiennej doktryny jest fantazją,

Nie wiem na ile dobrze rozumiem,  może niedokładnie czytałem artykuł, lecz trochę jest to chyba zbieżne w jakiejś części z moimi przekonaniami.
Te moje poglądy mogą wydawać się strasznie wywrotowe. Od najmłodszych lat, od kołyski mam wdrukowywany sposób widzenia świata z punktu widzenia Kościoła, jest to absolutny dogmat. Trudno jest w takim układzie spojrzeć na wiarę trochę inaczej. Wobec powyższego dla wielu osób przedstawienie takich poglądów będzie znakiem, że tu szatan przemawia, że to koniec świata.
Sądzę, że na takie tematy można rozmawiać,  chociaż z niektórymi osobami absolutnie się nie da.

Np. zmartwychwstanie może jest pewnym symbolem?

Myślę, że prawie wszyscy zadają sobie pytanie - jest Bóg czy go nie ma? Ja wcześniej mało o tym myślałem. Teraz to pytanie do mnie wróciło.
Pojawiło się jak zacząłem uczestniczyć w Ruchu AA. Jest tam wpisana modlitwa o Pogodę Ducha przypomnę -

Boże, Siło Wyższa użycz mi Pogody Ducha, abym godziła się z tym, czego nie mogę zmienić, odwagi, abym zmieniała to co mogę zmienić i mądrości, abym odróżniała jedno od drugiego.

Właśnie Boże jakkolwiek go pojmujemy, czy Siło Wyższa? Ja miałem problem z tym określeniem, ale przyjąłem,  że moją Siłą Wyższa jest ruch AA. Za moich czasów odmawialiśmy - Siło Wyższa. Również dlatego, że nowo przybyły może się zrazić jak usłyszy Boże, a często nowi są na bakier z Bogiem i mogą postrzegać ruch AA jako wspólnotę o charakterze religijnym. Niektórzy i dzisiaj tak postrzegają. Dla mnie AA, może się mylę, jest świeckie. Uczestnicy mogą być wierzącymi różnej wiary, agnostykami czy ateistami, różne są opinie na to zagadnienie. Razi mnie na przykład jak na pewnej grupie na zakończenie mitingu jest odmawiane Ojcze nasz.
Właśnie dla wielu nowych osób, jak i dla osób Ruch AA bywa czasami postrzegany jako jakaś sekta religijna świeca, modlitwa, krąg osób co ich zraża. Nie da się ukryć, że AA ma korzenie chrześcijańskie. Nie przeszkadza mi to tutaj aby rozumieć Siłę Wyższą, Boga jakkolwiek go rozumiem po swojemu na przykład tak jak jak to robi Spinoza wspominam o nim poniżej.

Jak jednak ktoś jest bardzo zdeklarowanym agnostykiem czy ateistą
ma do wyboru na przykład humanistyczną wersję12 kroków, opracowaną przez amerykańskiego psychologa Burrhusa Frederica Skinnera

https://stopuzaleznieniom.pl/artykuly/czy-jestem-uzalezniony/mityngi-aa-dla-ateistow-i-agnostykow/

Jak wspomniałem wierzę, że jest Bóg, Siła Wyższa modlę się, lecz omijam z daleka instytucję Kościoła. Jak Go sobie wyobrażam, czuję - nie wiem. Różnie jest wyobrażany przez ludzi.

Na przykład Albert Einstein -

https://www.samadhi.pl/post/czym-jest-b%C3%B3g-wed%C5%82ug-einsteina-i-spinozy

Kiedy pod koniec życia zapytano go jakie było na tych spotkaniach najczęściej zadawane mu pytanie w jego życiu (pytający podobno odnosił się do pytań z dziedziny nauki) Einstein odparł – „najczęściej pytano mnie czy wierzę w Boga?”. Wtedy zawsze odpowiadał – Wierzę w Boga Spinozy.

>Spinoza w jednym ze swoich traktatów tak opisał Boga i jego intencje, do których odnosił się Einstein. Bóg powiedziałby:

• Przestań się modlić i bić się w piersi!
• Chcę, żebyś poszedł w świat i cieszył się życiem. Chcę, żebyś śpiewał, bawił się i cieszył się wszystkim, co dla ciebie zrobiłem.
• Przestańcie chodzić do tych ciemnych, zimnych świątyń, które sami stworzyliście i uwierzyliście, że to mój dom. Mój dom to góry, lasy, rzeki, jeziora, plaże, gdzie mieszkam i wyrażam Miłość do Ciebie.
• Itd.<

Obecnie w psychologii oprócz aspektu fizycznego i psychicznego bytu człowieka zwraca się uwagę na jego duchowość, podobnie jeśli chodzi o wychodzenie z uzależnienia. Nie chodzi tylko wiarę w Boga, ale też na przeżywaniu piękna krajobrazu, muzyki czy człowieka. Trudno opisać co to takiego duchowość, to się po prostu czuje, wie. Na przykład mówimy - on jest silny duchem i wiemy o co chodzi. Nie tylko mądry, opanowany czy empatyczny, ale ma więcej - COŚ.

Mój znajomy Psychoterapeuta zwraca uwagę, że jak nie pomagają mi tradycyjne metody w powrocie do trwałej stabilnej abstynencji dobrze odwołać się do duchowości - Boga, ale ja mam z tym pewne problemy.

Warto by było w tym miejscu poczytać i zacytować ks. prof. Michała Hellera, ale to może przy innej okazji. Do tematu wiary, postrzegania Boga jeszcze wrócę.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz