Strony

▼

środa, 22 maja 2024

Zdrowie czy kasa?

 

Miałem nie wracać do jęczenia, ale muszę parę słów, te posty, listy to moja jedna z niewielu form rozmowy. Nie bardzo tu jest z kim porozmawiać, człowiek sam jak kołek. Tylko właśnie posty, listy ze znajomym Psychoterapeutą, rozmowy z tutejszą panią Psycholog Alicją i telefoniczne z kolegą poznanym w szpitalu, który ma podobne problemy z depresją.

Ostatnio ujawniła mi się jeszcze jedna przyjemność w tomografii kręgosłupa, oprócz wad właściwych dla wieku, trzy przepukliny w lędźwiowej części/dyskopatia/, a to poważna wada, można - odpukać przestać chodzić. Niby neurolog mówi, że to u mnie nic takiego, a kolega twierdzi, że to poważna wada. Może z niektórych prac wykluczy. Był czas, że miałem silne bóle, nie mogłem wprost chodzić, ale ostatnio - odpukać przeszło. Tak że zdrowie jednak ważne oprócz pieniędzy.



Może narzekam, ale tak mi się skojarzyło. Mówią, że ja tu wszystko mam, ale chcę podkreślić - to guzik prawda, dużo tu mam, ale na pewno nie wszystko. Z tych 400 zł co zostaje z renty po odtrąceniach chcą jeszcze dopłaty do DPS 23O, nie zapłacę teraz, a trzeba parę rzeczy kupić za swoje - 

 - pieluchomajtki 120zł co przy mojej wadzie niezbędne, jakbym nie miał chociaż tych 400 to nie wiem;

- na drugą kolację nie mam już co jeść, a ta ich za mała, już nie mam żadnych zapasów;

- leki nie muszę i nie mogę kupować, ponieważ nie mam za co poza tymi na pęcherz i może Ketrel.

- itp.

Jak już pisałem na blogu spodziewam się jeszcze kasy - 

- zwrot za pieluchomajtki;

- odstąpienie od opłaty za DPS;

- 500+ może odpukać;

- upadłość konsumencka.

Ale to wszystko potrwa, a ja już nie mam prawie nic.

Też nie wiem dlaczego ja ciągle taki słaby jestem szczególnie z rana dalej bardzo źle, może to nie tylko psychika - a - odpukać jakieś choróbsko somatyczne, dawno nie miałem morfologii, CRP. Znowu rano bardzo podle się czuję, nie mogę wstać, trzęsie, telepie, łamie nudy po stawach, niepokój itp. A potem nie zawsze lepiej.

W tym stanie nie mogę jeszcze wyjść do schroniska i pracy, a jakby nie zdrowie bym już wyszedł stąd. A jakby nawet to nie każdą pracę mogę podjąć w związku z tym pęcherzem. Można nie wierzyć, ale jest to poważna wada, bardzo utrudnia życie, czasami miewam takie napady, naglące oddawania moczu, że nie mogę się powstrzymać.

Z ewentualnej internetowej pracy komornicy zabiorą, a większość to ściema.

Zagranicę nie pojadę, już byłem dawniej i guzik wyszło, a teraz tym bardziej.

Jeśli chodzi o upadłość konsumencką najprościej i najszybciej byłoby to załatwić przez kancelarię wtedy szybko decyzja przez sąd, ale to kosztuje 2,5 - 3 tys. Znalazłem promocję za 1900, ale i tak na to nie mam.

Wiem, że to raczej bez szans, ale piszę do Szwagra, kolegów i Żony, bo czepiam się wszystkiego.  

Mogliby opłacić tę kancelarię. Jakby odeszło ściąganie przez komorników z renty mógłbym oddać w przeciągu 6-7 miesięcy. Proszę, żeby rozważyli tę propozycję. Wiele lat byłem fajnym, porządnym człowiekiem, naprawdę nie chciałem, wróciłem do picia poprzez branie głupich kropelek na alkoholu, pomimo wiedzy i doświadczenia. Nie mogę przestać myśleć o tej swojej głupocie /choć to nic nie daje/, jest bez sensu, czasu nie cofnę przez to nie mogę spać i jeść.

Też jak mam obciążenia od komorników podjęcie pracy przez internet jest utrudnione. Z umowy-zlecenia zabiorą, a z takiej innej tzw. umowy o wynajem powierzchni reklamowej w internecie bez sensu, bo wtedy zabiorą wszystko, a jeszcze osobno podatek trzeba płacić. Bez komorników mógłbym zarabiać przez internet i spłacić pożyczkę.

Może uda mi się wrócić do zarabiania za pomocą bloga. Pomimo powrotu do picia została mi wiedza, doświadczenie i umiejętności, mogę jeszcze być pomocny dla kogoś.

Tylko trudno bez laptopa, a go straciłem. Lepszy efekt by był jakby nagrywać krótkie filmiki, ludzi męczy czytanie np. wideoblog tzw. vlog. Tylko smartfonem trochę trudno nagrywać, obrabić potem film. Aparatem i obróbka na laptopie lepiej, aparat jest u Rodziny. No i w dpsie trochę nie ma warunków na nagrywanie.

Jak wspominałem moja Psychiatra i inni namawiają mnie do napisania książki wykorzystując swoje jeszcze niemałe zasoby. Ten blog może być i tak zasadzie zamierzam takim zbiorem notatek do niej. Znowu marudzę - brak laptopa dużą przeszkodą, ale da się i na telefonie choć dużo trudniej.

Bardzo mi przykro, że np. Szwagierka i zapewne inni uważają, że to nie choroba tylko mi się nie chce pracować. A ja naprawdę, choć trochę lepiej jeszcze do pracy i do niczego nie nadaję. Nie mogę w tym stanie zamieszkać w schronisku.

Szwagierka mi radzi, abym się zabił i tak pomógł Córce?!

Szwagierka twierdzi, że da się wszystko wyleczyć siłą woli, ja chcę być zdrowym, ale co jak ciało czasami odmawia posłuszeństwa.

Powtarzam jeszcze raz po raz któryś - nie chciałem skrzywdzić Córki. Po prostu po szpitalu nie mogłem gdzie indziej pójść - do schroniska się nie nadawałem i jeszcze nie nadaję, do mojego też Domu nie chcą, na stancję bym się już teraz nadawał, ale nie mam za co. Pisałem, że zamiast opłacać DPS mogłaby Córka dołożyć do stancji, a potem znalazłbym pracę jakby się całkiem polepszyło. Teraz o pracę będzie trudniej, bo jak niedługo emeryt we wrześniu to niepełnosprawność się nie liczy. Na zlecenie łatwiej, ale póki długi to wszystko zabiorą. Z umowy o pracę tylko część.

Córka powinna wziąć pod uwagę i przygotować się na to, że jeśli chodzi o tłumaczenia, naukę języków to co Ona robi dużą rolę zaczyna odgrywać sztuczna inteligencja. Eliminuje pracowników z wielu zawodów, nie można tego lekceważyć.

Najlepiej by było w moim też domu, myślę, że wtedy szybciej bym doszedł do siebie. Nie piję już prawie 2 lata to i dalej mogę nie pić, a z fajkami trzeba sobie jakoś poradzić.

W ogóle ciężko mi się za coś zabrać, trochę prokrastynacja.

No i bardzo różnie się układa z moim współokatorem, co utrudnia życie.

 Nie widzę SENSU w działaniu i dalszym życiu, nie mam sił. Nie widzę SENSU bez Rodziny.

Czuję się pusty, bezużyteczny i niepotrzebny nikomu, beznadzieja.

Nie zaprzeczam, że przerypałem prawie wszystko.

A teraz w sytuacji patowej. Boli, bo to "zawinione". Jakby to LOS okoliczności zewnętrzne, może byłoby łatwiej.

Ciągle nie mogę zaakceptować pobytu tutaj, to nie jest miejsce dla mnie. To nie zarozumialstwo a fakt. Ciągle nerwy mnie noszą. Też jak wspomniałem brak kasy wzbudza we mnie duży niepokój.

No i takie siedzenie bez pracy, tylko czytanie i pisanie mnie dobija. Wbrew temu co niektórzy sądzą lubię pracować, praca oprócz pieniędzy nadaje sens życiu. Jeszcze alkohol mi wszystkiego nie wypłukał, jestem sprawny tylko te zaburzenia depresyjne, może w końcu przejdą.

Zdaję sobie sprawę, że jestem ciągle na nie, nie da się, będzie źle itp. Jak jakaś część problemów się rozwiąże to zapewne pojawią się nowe, w sumie dużo tego się nazbierało. A ja nie mam już siły walczyć po wielu latach zmagań, chyba już ponad sześć lat, nie jestem Frankl.

Mam nadzieję, że następny post będzie już bardziej optymistyczny.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz