Strony

▼

sobota, 25 stycznia 2025

Mieszkanie.

 

Jak zwykle ponarzekam, ale może znajdę coś choć trochę konstruktywnego chociaż wątpię.

U mnie w zasadzie nic nowego, raczej tak jak opisywałem w poprzednim poście Pomoc.
https://problems-aude.blogspot.com/2024/12/pomoc.html?m=1

Był okres świąteczno-noworoczny bardzo samotny i smutny dla mnie, na szczęście już minął. To już któryś raz z kolei samotne święta. Albo szpital, albo schronisko lub stancja.

Nie składałem Czytelnikom życzeń Świąteczno-noworocznych czynię to niniejszym, zresztą zawsze życzę wszystkiego dobrego.

Jeszcze do tego żołądek mi długo nawalał może wrzód, a może nerwy. Zapewne jedno powodowało drugie i odwrotnie. Siemie lniane, polprazol i zioła pomogły, ale wróciło znowu.

Taki okres sprzyja refleksji i głupim myślom. Nachodzą mnie wspomnienia co mnie dobija i szkodzi, ale to jakoś samo nachodzi, jak mawiali kiedyś moi klienci. Przeglądałem Gmaila, bo mi się zapchał i musiałem trochę pousuwać a trochę zgrać na kartę i znalazłem stare zdjęcia. Wszystko to spowodowało to spowodowało duży ból. I to nie tylko wspomnienia złych, tragicznych czasów przywołują mi przykre odczucia, ale też myśli o dobrych trzeźwych latach, kiedy było fajnie chociaż tego czasami nie doceniałem. W trzeźwym życiu też były błędy, nie da się ich uniknąć, napiszę kiedyś o tym.

Znowu zacząłem się zastanawiać dokąd to wszystko zmierza ten pobyt w DPSie i czym to się skończy, nie widzę przyszłości.

Praktycznie trwonię czas nie mogę ani pisać ani czytać, zresztą na telefonie proble trochę.
Właśnie nie bardzo wiem co robić.
Jakbym żył normalnie z Rodziną zapewne też nie bardzo bym wiedział.

Pewnie zaangażowałbym się w jakieś pomaganie. Podjął pracę w miarę ciekawą jakby siły były, też dla kasy trochę. Chętnie wnuki jakby były.

Moja znajoma z dawnych lat Psychiatra  namawia mnie ciągle do pisania książki, nie bardzo mam na nią pomysł oprócz opisywania swojego życia, nie wiem na ile ono ciekawe dla kogoś i pewnych przemyśleń. Bez laptopa zresztą trudno, ręcznie nie bardzo lubię, na telefonie ciężko. Może wrócić do angielskiego po pomimo wieku.

Tak myślę o tym płaceniu Córki z mój DPS. Jakby nie to to by było jako tako. A tak to straszne żeby takie pieniądze szły w kosmos. Jak zostaje jej 2200 to sądzę, że ok. lekko licząc 3 tys. biorą za mój pobyt w domu pomocy i mi 1000. Pieniądze idą w kosmos.

Jakby nie to, te pieniądze to sądzę, że kontakty z Żoną byłyby inne, a tak nie ma ich w ogóle. Telefon ode mnie zablokowała, jak w pracy odbiera to zaraz rzuca słuchawkę. Nierozpieczętowany list odesłała.

Najlepiej i najprościej by było jakbym jednak wrócił do mojego domu. W sumie mieszkanie kupione za pieniądze że sprzedaży mojego domu, przepraszam naszego domu zawsze mówiłem, że to był nasz wspólny dom. Pisałem wielokrotnie, że mieszkanie razem - ja, Żona i Córka przyniosłoby wiele korzyści dla wszystkich. Finansowo byłoby bardzo dobrze - moja emerytura, emerytura Żony i jej zarobki plus dochody Córki. Przecież nie piję i nie mam zamiaru, można zapytać mojej pani Psycholog.






Jak nie to, chociaż to nie najlepsze rozwiązanie to za te pieniądze plus moja renta po komornikach bez dpsu moja renta 1500 czyli ok. w sumie by było 4,5 tys.
Za te pieniądze można by coś wynająć dla mnie i bardzo dużo by zostało.

Problem taki, że ja z tą depresją i pęcherzem, biegunkami i kręgosłupem nie bardzo mogę sam mieszkać. Bez chodzika jak dalej trzeba iść nie dojdę i zakupów nie doniosę. Po schodach nie bardzo mogę chodzić.
Ja w tym stanie powinienem jednak mieć znaczny stopień niepełnosprawności, nie mogę sam egzystować.

Jest w moim mieście takie schronisko dla chorych warunki tam lepsze, ale Dyrektorka mnie tam nie chciała i dalej nie chce, nie wiem dlaczego, mówi, że tam głównie ludzie na wózkach, wiem, że nie tylko. Ale też mówi, że to i tak tylko tymczasowo, bo nie wiadomo czy będzi.

Do zwykłego schroniska w tym stanie absolutnie się nie nadaję.

Jest w moim mieście takie stowarzyszenie Emaus. Tam tacy właśnie poobijani mieszkają. Odnawiają m.in. stare meble, handlują starociami itp. Trochę się tam pracuje w miarę swoich możliwości. Mieszkańcy sami wszystko ogarniają. Zadzwonię do Prezesa i zapytam o możliwości. Już kiedyś dzwoniłem, ale wtedy musiałem szukać pracy, a tam nie bardzo dało się pogodzić. Jednak czuję, że w tym stanie i tam nie dam rady.

Znowu już drugi dzień wyjątkowo źle, a dzisiaj jeszcze gorzej żołądek nyje, trzęsie mnie całego to chyba z depresji, biegunka, jeść nie mogę chociaż głodny.
A wieczorem było dobrze. Ledwo żyję ja się do niczego nie nadaję muszę tu siedzieć sam nie dam rady. Żadne stancja, czy Emaus itp.

Żołądek żołądkiem, ale to głównie szajba, trzęsie całego, bo wieczorem przechodzi jak przy depresji. I nie ma na to lekarstwa już nie mam siły tak żyć. Chyba tylko dom pomocy dla mnie tylko te płacenie Córki kicha.
Albo też mój też mój też dom co mało realne.

Mam wyrzuty, bo sam doprowadziłem do tego ale z drugiej strony co ja mogę, żyć się nie chce.

Miewam takie doły, że głowa mała. No i ta depresja. Kładę się o 22 a zasypiam 23-1. Rano nie mogę wstać, coś mi się robi i tak do 11. Wpływa to na myśli, a myśli pogłębiają depresję. Praktycznie cały czas żyję w nerwach co wpływa na pęcherz. Czasem co 15 minut mi się chce i odwrotnie, a pęcherz na nerwy. No i denerwuję się wnioskiem na pieluchomajtki. Pisałem już o tym na blogu.

A w ogóle problem taki, że nic mi się nie chce, nie widzę sensu. No i brak mi kobiety nie tylko do seksu ale i bliskości

Jeśli chodzi o Żonę to nasze kontakty, a zasadzie ich całkowity brak zapewne całkiem byłyby całkiem inne gdyby nie ściągali kasy z Córki. A co ja mogę, muszę tu siedzieć nie mogę nigdzie pójść przynajmniej na razie.

Życie straciło sens żyję z przyzwyczajenia na rozum.

Jeszcze te problemy finansowe. Na inne wydatki zostaje mi ok. 150zł. Jakby nie to, że parę osób wpłaciło na https://zrzutka.pl/z/tadeuszproblems
i paru kolegów przelało na konto tobym wieczorem bywał trochę głodny. Niby mówią, że tu wystarcza i jak mało to dodadzą ale...
Innym wystarcza albo dokupują, bo mają większe renty i pewnie nie mają komorników.

Dlatego jakby ktoś mi trochę pomógł proszę. Kończą mi się pieniądze i jedzenie. Można wpłacać na -

https://zrzutka.pl/z/tadeuszproblems

lub

Mbank
11 1140 2004 0000 3702 7731 7390

Tadeusz Ostrowski 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz