Zdaję sobie sprawę, że zaczynam przynudzać, to pisanie pomaga mi uporządkować myśli, raczej chyba powinienem zachować je dla siebie, ale egoistycznie publikuję. Po co? Może oczekuję od Czytelnika jakiejś podpowiedzi, może ktoś miał podobne dylematy?
Niedziela Wielkanocna w Domu Pomocy to trochę nie bardzo. Owszem przygotowali fajne potrawy, złożyli życzenia, mili są, ale to nie to co z Rodziną - sam tego chciałeś - mówią. Nie chciałem, ale z drugiej strony mam wolną wolę i niby mogłem wybierać drogę.
Tu - https://youtu.be/uuB-QcCGrrM?si=tge8vid-uxL_cmoU - trochę facet o tym mówi, nie słuchałem jeszcze.
Kurcze jak zwykle różnie się czuję. Wczoraj przed południem byle jak a pod wieczór wspaniale. Dzisiaj wstałem i OK potem gorzej. Fakt, że późno usnąłem a wcześnie się zbudziłem koło 5, jakoś teraz wcześnie się budzę i byłoby fajnie jakbym wcześniej usypiał, wieczorem oglądam głupoty, odwlekam zasypianie, bo wiem, że będę długo leżał nim usnę, a tego nie lubię.
Jak pisałem w którymś poście - jak nie mam zajęcia to myślę i to mi szkodzi, nie ma z kim pogadać mogę tylko telefonicznie z kolegą, a jak wiadomo - silne relacje społeczne to fundament zdrowia psychicznego.
Wczoraj po raz n-ty zająłem się porządkowaniem papierów zdrowotnych potrzebnych między innymi na wizyty u lekarzy czy na różne komisje. Wkurza mnie takie zajęcie, ale jak skończyłem to mi się polepszyło i czułem się pełen energii i chęci do życia. Jak jest gorzej to wtedy takie objawy jak pisałem - jakbym miał gorączkę a nie mam itp. - podświadomość.
Dzisiaj rano zmartwiłem się, bardzo schudłem. Chciałem założyć pasek do spodni co kupiłem i spodnie spadają a są już dorobione dziurki. Dżinsy co dawno kupiłem były za ciasne, nie mogłem zapiąć teraz prawie spadają. Ogólnie to dobrze, bo brzuch mi strasznie urósł, może z leków? Ale ja jak to ja zacząłem dopatrywać - odpukać choroby, w zasadzie ciągle szukam jakichś chorób u siebie, wariat chyba.
Fakt, że teraz mniej jem może trochę przez ten niesmak w ustach, nie jem czekolad, bo mało kasy a potrafiłem i 4 na raz, mam takiego apetytu jak wcześniej. Na drugą kolację potrafiłem zjeść i 8 kanapek, o czekoladach nie wspomnę, a teraz ok. trzy. Mam dużo mniejszy apetyt niż wcześniej. Może po prostu organizm się nasycił po okresie poszczenia i złych posiłków.
No i umartwiam się przyszłością, szukaniem innego mieszkania, pisałem ostatnio o tym, nudzę.
W zasadzie to ono mi głównie potrzebne do szukania pracy w większym mieście łatwiej. Co za tym idzie szukania pieniędzy, teraz żyję tak na styk, w zasadzie mi nie starcza na to co bym chciał, a tak dużo nie chcę, ale bym gdzieś jeszcze wyjechał na wakacje, kupił laptopa, czasem ubranie, lepsze jedzenie, czekoladę itd.
Ale jak wspominałem zaraz dopadają mnie wątpliwości -
- A co jak ta depresja do końca nie przejdzie? Wtedy praca nie bardzo. To już prawie 3 lata jak jest byle jak. Od ostatniego dużego zapicia w czerwcu 2022 nie mogę dojść do siebie. Dawnymi czasy po ciągu był kac fizyczny krócej, moralny, dół dłużej, ale stosunkowo szybko wracałem do życia. Teraz to trwa, zapewne trochę wiek i przekroczyłem granicę, ile można się bawić.
- A co jak poważne nie daj Boże zachorowanie np. nowotwór czy kręgosłup, jak wtedy w mieszkaniu żyć. Trzeba zrobić zakupy, coś ugotować. Tu mam wszystko podane. Jest też kwestia wieku, ale i młodsi mogą zachorować, można np. nogę złamać itp.
- Trochę problem, że mam wpisane w orzeczeniu o niepełnosprawności - nie wskazana. Nie w każdej pracy potrzebne, ale z nim zwykle łatwiej.
Nie wiem czy można myśleć w taki pesymistyczny sposób, a ja tak mam. Czasami można to poczytać za ostrożność, nic pochopnie, a czasami za brak odwagi, nadmierną przezorność. A jak się czuję dobrze, normalnie to mam dużo mniej wątpliwości.
Przecież niby mam czas, na mieszkanie treningowe czeka się pół roku do roku i dlatego dobrze jest wcześniej złożyć kwity, może jednak się z czasem rozruszam.
Siedzenie tutaj w Domu Pomocy jak się dobrze czuję jest, z całym szacunkiem jest trochę wkurzające. Jak było gorzej to leżałem prawie cały dzień i się nie przejmowałem tym. Pisanie bloga, książki, oślepnąć można, angielski, itp. jest OK, ale to nie to co być aktywnym między ludźmi. Praca internetowo, w większości ściema.
Właśnie jak to piszę czuję się byle jak - niepokój, ciągle toaleta. Zwykle jak już jest gorzej to zwykle przed południem, wieczorem OK, typowy objaw depresji. Chyba jakbym był somatycznie chory to raczej cały dzień byłoby źle?
Pewnie będę jeszcze rozważał przez jakiś czas. Jak wyślę kwity z wnioskiem o przyznanie mieszania chronionego zaproszą na rozmowę może wtedy się coś wyjaśni tylko nie bardzo mam siłę i kasę żeby jechać.
Nie wiem na razie o czym będę dalej pisał, a lubię pisać. Może trochę wrócę do wspomnień, może Córka jednak kiedyś zechce poznać historię naszych rodzin, trochę mało rozmawialiśmy o niej.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz