Teraz trwa cały proces oddłużeniowy, trochę to potrwa, na razie duży minus w aplikacji bankowej zniknął. Jeszcze Syndyk teraz bierze pieniądze w miejsce komorników. Jest duża szansa - odpukać, że i to zniknie i darują wszystko, albo Syndyk trochę zmniejszy pobieraną kwotę.
Znalazłem w internecie ciekawy artykuł o charakterze przewlekłego stresu i propozycje jak sobie z nim radzić -
Kurcze mam podobną sytuację jak w tym artykule. Żyję w permanentnym stresie, może nie jest on za bardzo silny, ale jest.
Myślę, że trochę wynika to z tego, że jak piszą w tym artykule, że niby mam co robić, ale dużo się obijam, mam parę pomysłów na zajęcie się czymś, ale prokrastynacja.
Zresztą do niedawna często tak się czułem, że byłem do niczego. Mogę pisać blog i właśnie to robię, czytać książki na interesujące mnie tematy, wrócić do nauki angielskiego po raz n-ty.
Do pracy na razie nie mogę na razie pójść ze względów zdrowotnych.
Jak nic nie robię to myślę, a to szkodliwe. Też brak kontaktu z drugim człowiekiem. Przez cały dzień nie mam do kogoś się odezwać, troszkę z opiekunkami i często długo z moim kolegą, z moimi współlokatorami w zasadzie nie ma kontaktu.
Pomijając pracę, wyjście z DPSu itp. to nie wiem co dalej robić z tym moim zdrowiem. Przecież nie można tak żyć.
Raz lepiej raz gorzej. Oczywiście nie ma porównania do tego jak się czułem miesiąc temu i wcześniej kiedy to szczególnie przed południem a czasem cały dzień telepało mnie strasznie. Taki słaby, że nie mogłem nic robić tylko leżałem całymi dniami.
Teraz nie telepie tak i coś tam dłubię. Ale jak gorzej przeważnie rano i przed południem, czasem przed spaniem ⁴to słabość mam, pęcherz się nasila, czuję się tak jakbym miał gorączkę a nie mam, uczucie pełności w żołądku, ale tragicznie nie jest jak kiedyś.
Nie wiem czy to może być skutek zaburzeń depresyjno-nerwicowych, czy może - odpukać jakieś choróbsko, niby morfologię i ciśnienie mam dobre.
Myślę, że to coś w środku siedzi, w podświadomości. Te wszystkie grzechy wyłażą, poczucie winy żal po stracie itp.
Może przydałaby się psychoterapia, ale w zasadzie nie mam teraz możliwości z niej skorzystać.
Pomimo wszysystko to będę się starał o mieszkanie chronione, teraz to się nazywa treningowe i socjalne w mieście gdzie mieszkałem.
Może i za wcześnie, ale to długo się czeka szczególnie na socjalne i dobrze wcześniej złożyć. Z depresją wiadomo co jest, wielką niewiadomą jest kręgosłup może pani Neurolog coś powie 28 kwietnia, neurochirurg dopiero w lipcu.
Tak że na razie muszę tu siedzieć i pogodzić się z losem, tym bardziej, że pokój jest OK tylko telewizor ciągle gra, ale się przyzwyczaiłem, poprzednio było tragicznie. Na żadne schroniska się nie nadaję, tam Dyrektorka ciężka, nie lubią jak używam pieluchomajtek to się im nie podoba, towarzystwo różne.
P⁴rędzej na stancję tylko bez chodzika problem, tak czy siak za wcześnie.
Najlepiej jakbym wrócił do mojego mieszkania, ale wiadomo...
Na razie czekam na panią Neurolog pod koniec kwietnia i biegłego w maju. Wysłałem jeszcze do sądu wniosek o przebadanie mnie przez biegłych neurologa lub neurochirurga i urologa i będą badać.
W maju będę u biegłego psychiatry sądowego. To wszystko dlatego, że odwołałem się do sądu w sprawie przyznania mi 500+, a przyznać mogą wtedy jak orzekną moją niezdolność do samodzielnej egzystencji.
Taki jestem upierdliwy.
Mam nadzieję, że w końcu będzie to i owo posuwać się do przodu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz