poniedziałek, 11 czerwca 2018

Trudna diagnoza.

Z zakładu terapii uzależnień, gdzie realizowałem program terapii uzależnień /ładnie brzmi/ przyjechałem do znalezionego Ośrodka pełen optymizmu, jeśli chodzi o problemy zdrowotne. Dowiedziałem się, że przyjmuje tutaj ciesząca się w tutejszym środowisku sławą, jak się później zobaczyłem zadłużoną, Pani Doktor tzw. podstawowej opieki zdrowotnej. Nie nadążam – byli niedawno lekarze rodzinni?! Mówiło się pójdzie pan do lekarza rodzinnego – teraz się mówi – do lekarza POZ. Pani Doktor z podobnym jak ja optymizmem przystąpiła do leczenia.




Leczenie mocno się przedłużyło, w zasadzie trwa do dzisiaj, a diagnoza stała się trudna do postawienia. Nie chcę przez to powiedzieć, że obwiniam wspaniałą Panią Doktor, wprost przeciwnie zrobiła co się dało, była zaangażowana w pomoc mi.

Często jak mówię o swoich dolegliwościach słyszę tekst:
  • Idź do lekarza albo szpitala to się w końcu dowiesz co Ci dolega coś Ci przepisze i się skończy.
Otóż niekoniecznie. Człowiek to nie maszyna i nie zawsze tak łatwo odkryć co mu dolega. Bóg, Los czy tak ludzi skonstruowali, że trudno nam do końca zrozumieć jak ta ludzka maszyneria działa. Naszym ludzkim wytworom daleko do tego co przyroda stworzyła. Próbujemy naturę podejrzeć, coraz bardziej się zbliżamy, chcemy zastąpić Boga, uczynić człowieka nieśmiertelnym. Nie wiem jak daleko ten proces zajdzie, ale na razie uczymy się pokory wobec Natury.
Nawet przyczynę awarii samochodu czasami trudno znaleźć Jedni chcą być nieśmiertelni i zawsze zdrowi , a na przykład niektórzy alkoholicy oczekują na wynalezienie lekarstwa, które przywracałoby kontrolę nad piciem, jakby bez tego nie dało się być szczęśliwym. W każdym razie trzeba się pogodzić, iż nie zawsze da się postawić dokładną diagnozę. Gdy byłem w szpitalu na sześć osób na mojej sali dwie opuściło szpital bez postawionej diagnozy. Na szczęście uczciwy lekarz powie,ze nie wie, zdaje sobie sprawę, że nie jest Bogiem, nie wymyśla wydumanego rozpoznania.

Można bez...






Diagnozowanie jest szczególnie trudne w chorobach psychicznych. Nie ma tu USG, tomografii itp., jest co prawda EEG i testy psychologiczne, ale sądzę, że te testy i wywiady nie są do końca miarodajne. Temat testów i badań w psychologii to osobny temat. To takich chorób zalicza się /tak!/ alkoholizm, jakby ktoś miał wątpliwości, chociaż mówi się też o czynnikach społecznych itp. - ICD-10:
F10.2 – Zaburzenia psychiczne i zaburzenia zachowania spowodowane użyciem alkoholu /zespół uzależnienia/.

F10.8 – Inne zaburzenia psychiczne i zaburzenia zachowania w przebiegu zespołu uzależnienia spowodowanego używaniem alkoholu.

Tylko, że akurat w przypadku uzależnień gołym okiem widać destrukcję mniejszą lub większą i bardziej chodzi o szkody niż o dokładną diagnozę. Cytuję fragment mojej pracy dyplomowej –

Według mnie, nie są najistotniejsze fazy, istnienie lub nie istnienie uzależnienia. Są ważne, ale w późniejszym postępowaniu. Spróbuję uprościć omawiane zagadnienia, ponieważ mogą one sprawić czytelnikowi trochę kłopotu. Powiem podobnie, jak mawiała wybitna terapeutka Magdalena Ilnicka podczas treningów, w których uczestniczyłem w roku 1998, zorganizowanych przez Instytut Psychologii Zdrowia w Warszawie /cytuję z pamięci/:

– Albo ktoś chla alkohol i chlanie to szkodzi jemu oraz jego rodzinie, ma tego chlania dosyć albo nie.
Jeśli ktoś stwierdzi, że tak, to proponuję zgłosić się po pomoc.

Wiele osób ma takie zmiany, ze nawet dozorca parkingu stwierdzi chorobę, jak mówiła Magda. Czy człowiek psychicznie zdrowy jeździ pijanemu samochodem lub przegrywa pensje na automatach?

Ale znowu zboczyłem z tematu. Żeby się nie rozgadywać podsumuję, ale może w następnym poście.

Można bez...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz