poniedziałek, 18 lutego 2019

Jeszcze o sensie


O tym już pisałem, ale pod wpływem przemyśleń i bywania tu i ówdzie zapragnąłem wrócić do tego tematu.

W poście Jądro wyróżniłem w procesie trzeźwienia z grubsza rzecz biorąc dwie składowe – ideologię i praktykę
i dalej pisałem
Za najważniejsze, za JĄDRO w drodze do trwałej abstynencji, a szerzej w dążeniu do trzeźwości uważam – ideologię. Jeśli wiem, jestem przeświadczony dokąd idę, jaki mam cel, praktyka, technika są mniej ważne, co nie znaczy, że niepotrzebne.




Z pojęciem – jądra, ideologii łączę po prostu poszukiwanie celu, sensu trzeźwienia, natomiast praktyka – to sposoby, które mają mi to ułatwić
Uważam poszukiwanie sensu za warunek konieczny trwałej stabilnej abstynencji. Natomiast przyswajanie sposobów widzę jako warunek dostateczny, ale niewystarczający /pojęcia z logiki/.
Pomiędzy tymi dwoma składowymi umieściłem – zmianę przekonań – jednak myślę, iż należy ona bardziej do – ideologii.

  • Dlaczego do tego wracam?
  • Ponieważ czuję intuicyjnie, a może się mylę, że ideologia jest często elementem trochę za mało brana pod uwagę przez osoby uzależnione i pomagaczy.

Fałszywe przekonania podzieliłbym na dwie grupy –
  • nie da się się żyć bez picia do końca życia, nie zaznam pełni szczęścia – a wystarczy rozejrzeć się wkoło i zobaczyć ile jest teraz osób z długoletnią abstynencją. Znam też, to znaczy znałem osoby, które nie piły do końca życia
  • żal po stracie – nie będę miał fajnych znajomych, okazji do zabawy, ktoś może kpić itp.

może Czytelnik sobie wymienić
1

2







Bardzo istotne jest, aby dodać – wzmocnienie przekonania, że nie potrzebuję alkoholu i poradzę sobie z nałogiem wcale nie oznacza braku pokory – aktualne są cały czas tzw. zalecenia dla zdrowiejących alkoholików. Nie ma sensu demonstrowanie sobie i otoczeniu tak zwanej w cudzysłowie siły np. poprzez polewanie alkoholu kolegom, tak jak nie ma sensu spacerowanie po poręczy mostu – może to się udać i może wzbudzić podziw – ale to po prostu gówniarstwo.

U mnie jednak było tak, że choć miałem opanowaną ideologię wróciłem do picia

  • Jak to się stało?
  • Jeszce raz o tym wspomnę. Wbrew zaleceniom zacząłem brać leki zawierające alkohol. Później zadziałał z całą mocą System IiZ.
Przecież to lek a nie alkohol.
W życiu Karola nie zacząłbym od wódki, nawet jak brałem te leki i chciałem przejść na wódkę to na początku robiło mi się niedobrze – tak miałem zakodowane, że wódka nie dla mnie. Do tego doszło zapewne odejście od ruchu AA. No i trochę trudna sytuacja życiowa, która uczyniła mnie mniej uważnym nie zaopiekowałem się sobą.

Nie mogę dojść do tego jak ja niby niegłupi – napisałem dwie prace dyplomowe na temat alkoholizmu, trochę pracowałem jako quasi-terapeuta, działałem w ruchu alkoholowym itd. mogłem tak bujać się około cztery lata w g...ie.


Takie, czy inne okoliczności nie mogą być usprawiedliwieniem dla mnie i dla innych osób uzależnionych, które już zdiagnozowały swój problem. Jeżeli twierdzą, że musiały to przyznaja się do ubezwłasnowolnienia .Inaczej wygląda to u osób, które jeszcze nie zdają sobie sprawy z istnienia u nich uzależnienia. Wrócę jeszcze do tego.

Jakie według Ciebie są dobre, konieczne powody do zapicia – może np. rozwód lub, śmierć bliskiej osoby?
1

2






Ja jednak w obecnym trzeźwieniu główny nacisk położę na ideologię. Nie znaczy to że zaniedbuję technikę – mitingi, grupa nawrotowa, jedzenie odpoczynek w miarę możliwości, tylko te głupie fajki... Po prostu tworzenie czegoś nowego, lepiej na mnie działa, sprawia mi radość. Wielką radością jest odkrywanie tajemnic tego świata, nie pamiętam kto powiedział, że dzięki tym tajemnicom Świat jest piękny. Do końca go nie poznamy nigdy, też o tym napiszę.

Jeżeli chodzi o sposoby technikę to natknąłem się na ciekawy wykład, w zasadzie, choć nie dotyczy wprost uzależnień jednak odnosi się wprost do dwóch składników programu HALT – głodny i zmęczony.

Przypomnę, lepiej nie bądź –
HUNGRY – głodny
ANGRY – rozgniewany
LONELY – samotny
TIRED – zmęczony

ZegarAktywności Narządów - wykład dr Beaty Pieczyńskiej, SPOT. Poznań. Można się dowiedzieć jak pomóc naszemu organizmowi, do czego mu potrzebne m.in. melatonina i serotonina.

Ogólnie ja sądzę tak –
Założenie: Większość ludzi ma podobne problemy, podobnie przeżywa życiowe kryzysy.
Teza: Większość ludzi w sumie podobnie rozwiązuje swoje problemy i podobny jest sposób pomocy im, sposób postępowania przy wychodzeniu z kryzysu.
Dowód: Tu będzie szerzej.

Oczywiście moje wnioski i dane opierają się na obserwacji i intuicji, nie wiem, czy prowadził ktoś badania w tym zakresie, jeśli ktoś wie o takich badaniach proszę o informację.
Oczywiście moje wnioski opierają się na statystyce tak jak obliczenia w fizyce kwantowej /o tym będzie osobno/. Pisząc – większość ludzi – mam przed oczami Rozkład normalny, krzywą Gaussa /Wikipedia/
szkicowy wykres
Szkicowy, poglądowy wykres.


na osi x – ilość osób z danym parametrem z osi y gdzie jest obrazowo poziom inteligencji i poziom tzw. inteligencji emocjonalnej może bardziej istotnej w tym przypadku – jest to bardzo duże uproszczenie. Skrajne wartości z prawej i lewej to osoby poważnie chore psychicznie i osoby urodzone z dużymi deficytami.
Ilość alkoholików w Polsce PARPA szacuje na ok 2 %, pijących ryzykownie 3 razy więcej /http://www.parpa.pl/index.php/33-analizy-badania-raporty/132-statystyki/ oczywiście w stosunku do całej ludności Polski w tym dzieci. Ale jak jeszcze doliczymy osoby żyjące w otoczeniu alkoholika. Jeszcze dochodzą uzależnieni od innych substancji lub zachowań – narkomani, hazardziści itp.

Ale wracam do problemów, kryzysów życiowych
  • Jakie objawy pojawiają się, gdy człowiek jest w sytuacji kryzysowej?
  • W skrócie to wiadomo – rozdrażnienie, zaburzenia snu, zburzenia w relacjach z ludźmi, bóle niewiadomego pochodzenia itp.
Czy one ogólnie różnią się od objawów nawrotu /nie mylić z głodem alkoholowym/, myślę, że nie.
Ale jakieś różnice są
  • mała część osób ze środkowej części krzywej Gaussa rozwiązuje problemy w sposób konstruktywny, przy zastrzeżeniu, ze nie da się życia przejść bezboleśnie.
Pozostali różnie
  • chorzy na serce ryzykują – zawałem;
  • osoby o skłonnościach depresyjnych – samobójstwem;
  • ciśnieniowcy – wylewem
  • alkoholicy – zapiciem.

Dlatego uważam, że od pewnego momentu i w pewnym zakresie można wspólnie prowadzić zajęcia treningowe w pewnym zakresie dla ludzi z różnych bajek. Ma to znaczenie szczególnie w mniejszych miejscowościach, gdzie czasami trudno jest skompletować grupę treningową. Będę złośliwy /wspominałem, że mam to po Babce/ ale dla terapeutów i trenerów lepiej, jak jest więcej grupek bo kasa...


  • Po co stosuję technikę, zapobieganie skoro na pierwszym miejscu stawiam przekonania i ideologię?
  • Ano po to aby po to aby –
po pierwsze: mniej się męczyć,
a po drugie: zwiększyć prawdopodobieństwo sukcesu – nie jestem przecież Bogiem. Nie wszystko zależy ode mnie, ale zwiększanie prawdopodobieństwa zajścia jakiegoś zdarzenia zależy – nie będzie to 99,99 % choćbym chciał i szczerze mówiąc boję się tego 0,01 %, ale takie życie. Niektórzy co odnieśli sukces twierdzą, że wszystko osiągnęli sami, ale to guzik prawda, jak się bliżej przyjrzeć musiały zajść jeszcze jakieś sprzyjające okoliczności.

Uznany autorytet Daniel Goleman amerykański psycholog, publicysta naukowy i uprzedzam bo to u nas nie wiedzieć czemu niepopularne – naukowiec pochodzenia żydowskiego, szacuje w swojej książce Inteligencja emocjonalna, że o ile pamiętam około 20% zależy od nas. Będę się jeszcze na niego powoływał. Jak śpiewa Andrzej Sikorowski /Pod Budą/

Więc ci dziękuję losie choćby tylko za to
że nie musiałem się urodzić pod wulkanem
że średni u nas klimat i przeciętne lat
ale dzieciaki są przeważnie roześmiane
i chociaż czasem przyfruwają szare dni
a przez mój ogród nie chce płynąć żyła złota
to przecież zawsze mogłem robić rzeczy trzy
jeść, pić i kochać

Los, prawdopodobieństwo i Bóg to osobny temat. Wygląda na to, że z jednej strony mikro i makro światem rządzi przypadek, prawdopodobieństwo a z drugiej mamy wolną wolę, w jednej encyklik podkreślał to Jan Paweł II – patrząc od strony wiary. Dlatego denerwuje mnie tekst, jaki niektóre grupy AA wypowiadają członkowie po modlitwie o Pogodę Ducha –
Niech się dzieje wola Twoja, nie moja, Panie –
Może niektórym się moje zdanie nie podobać. Mam taki nieokreślony stosunek do Boga, na pewno nie wierzę w Boga, który steruje każdym człowiekiem z osobna. Czasami słyszę na mitingu –
  • Bóg mnie uratował.
A dlaczego innych pogrążył, choć też się modlili i dobrze im szło?
Jeśli już – to podzieliłbym się z Bogiem zasługami. Uważam natomiast, że szczęście sprzyja lepszym, tym którzy umieją wykorzystać Los
i kto szuka będzie mu dane.
Einstein był chyba raczej zwolennikiem pewnego determinizmu nie lubił przypadkowości mawiał –
Bóg nie gra z człowiekiem w kości.

Na tym na dzisiaj zakończę. Uważam, iż ten post wymaga jeszcze dopracowania, ale go już dzisiaj zamieszczę.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz