Opowiem
teraz trochę o tym jak ja zapycham dziurę a ładniej – uzupełniam
deficyty w moim JA, które powstały w okresie picia. Ale też przed
nawrotem picia powstało trochę niedoborów, to między innymi było
bardzo przyczyną nawrotu, ale bardzo pośrednią.
W
zasadzie ten wątek powinien przynależeć do cyklu – DA SIE, ale
jakoś te dociekania do szukania sensu w cyklu – PO CO. Zapewne
pewne myśli się powtórzą, ale ciągle dostrzegam nowe elementy
układanki.
Jak
wypominałem w poście Zaczynamy odpowiadać – trzeba mieć
przede wszystkim pieniądze. Zarobić, ale niekoniecznie – np.
bogata żona lub tatuś, emerytura najlepiej mundurowa. Mieć gdzie
mieszkać, co jeść, trochę relaksu, odpoczynku – to zresztą
wszystko pieniądze., słowem podstawa. To na razie odpukać w
większości dobyłem, pewne minimum. Sądzę jednak, że wbrew
pozorom później większym problemem może stać się próba
odpowiedzi na pytania o charakterze trochę, a nawet bardziej
filozoficznym –
- Po co żyję?
- Jak być szczęśliwym?
- Jaka będzie moja przyszłość?
- A jaka Świata?
- Co mogę jeszcze dla siebie i innych zrobić?
- Itp. itd.
Osoby
głęboko wierzące mają łatwiej, choć też zapewne miewają
wątpliwości.
Inni
mówią – żyję i nie piję dla żony, dzieci, rodziców.
Niektórzy terapeuci mówią – robisz to dla siebie. A guzik prawda
- Golę się przede wszystkim dla siebie, ale też dla żony, córki, sąsiadów, przechodniów.
Takie
pytania są szczególnie kiedy –
-
dużo lat straconych, a wiek dojrzały
- po przerwaniu długiej abstynencji
- albo po bardzo dużych stratach – rodzina, więzienie, zdrowie, środki do przeżycia np hazard
Wtedy
–
- już za późno, nie warto
- po co to wszystko
- wszystko stracone, spierd.....
Takie
pytania pojawiają się również często u osób nieuzależnionych,
starszych, na emeryturze, co nie znaczy, że nie stawia sobie ich
młodzież. Proponowałem w poprzednim poście przeczytanie artykułu
na ten temat. Jak nie spróbujemy odpowiedzieć to wiadomo –
depresja i inne nieprzyjemności.
![]() |
| żródło - pixbay |
Może
łatwiej odpowiedzi szukać młodszym, oni mogą mieć problemy –
typu jak wytrzymać bez picia do końca życia – jak tu żyć, jak
żyć...
Powtarzam
po raz kolejny – bez tych poszukiwań nie ma większych szans,
i
dlatego warto szukać, dlatego też zajmuję się w osobnym wątku
sferą duchową. Łączy się ona wg mnie z emocjami, choć to
nie to samo, jak też z tzw inteligencją emocjonalną, o niej kiedy
indziej. Oczywiście sztucznym jest podział na ciało, emocje, rozum
i ducha.
Jak
ciało głodne to emocje przyćmiewają rozum i na duchowe przeżycia
małe, patrz → HALT. Jak się
zakocham to nie mam apetytu, albo za duży, jak jestem mocny duchem
to łatwiej mi z emocjami, niektórzy mędrcy duchowi mogą podobno
długo nie jeść , podobno Ojciec Kolbe pomimo długiego cierpienia
przed śmiercią głodową, wspierał towarzyszy niedoli, z piwnicy
słychać było odgłosy pieśni religijnych. Dzisiaj oglądałem
wywiad z ks. prof. Hellerem. Było pytanie skąd u niego taki spokój,
opanowanie, dla mnie jasne – silny duchem.
W
zdrowym ciele zdrowy duch!
Niby
to wszystko wiem, a zdarza mi się zapominać i nie stosować – ale
się staram.
W
ogóle większość ludzi zastanawia się nad takimi zagadnieniami i
nie zależy to od wykształcenia, pozycji społecznej, wieku /chociaż
chyba mężczyźni częściej filozofują/.
Może
tzw. inteligenci inaczej wyrażają owoce swoich przemyśleń, ale
niekoniecznie mądrzej
O
swoich pomysłach następnym razem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz