wtorek, 22 lutego 2022

Emocje dziennik 22.02.2022


 Przeczytałem pierwszy rozdział książki, do której teraz ciągle nawiązuję - Bóg ukryty Wiktora Frankla. Jest to, przynajmniej na razie dość trudna lektura, ale myślę, że z czasem się przyzwyczaję.



W tym rozdziale autor przytacza swój punkt widzenia w sprawie widzenia człowieka przez główne szkoły psychologiczne. Pisze o ciele, umyśle, duchowości, nie sensie religijnym, uświadominej i nieuświadomionej. Przecież jak zachwcam się pięknem krajobrazu to nie musi to być przeżycie religijne. W psychoterapii uzależnień poświęca się jedne zajęcia duchowości człowiek  - może za mało? 

Duchowość kojarzy mi się z emocjami jednak to jest chyba co innego 

Frenkl - 
"Zwykłe stany emocjonalne
mają równie
niewiele wspólnego z
bytem duchowym, co inne 
stanybędące dziełem popędó
w.
Twierdzenie, że pojęcie 
uczucia jest 
niejednoznaczne, wżadnym
wypadku nie oznacza, że ukierunkowane na 
referenty intencjonalne. Co 
ciekawe, podczasgdy „
uczucia intencjonalne” 
mogą być także 
zakorzenione wnieświadomości 
duchowej, zwykłe stany 
emocjonalne mająrównie 
niewiele wspólnego z
bytem duchowym, co inne 
stany będące dziełem popędó
w." 

Więc czym są uczucia, czy emocje nie znalazłem definicji - ale każdy wie o co chodzi. 

W procesie wchodzenia w nałóg jak wiadomo odgrywa tzw. mechanizm nałogowego regulowania emocji i nie dotyczy to tylko alkoholizmu też np. złości, hazardu itd. 

https://stopuzaleznieniom.pl/artykuly/czy-jestem-uzalezniony/co-czuje-alkoholik-mechanizm-nalogowego-regulowania-uczuc/ 

Mnie w praktyce interesują uczucia, ciało i ich wzajemne relacje. Na ile to jest wspólne z bytem duchowym  - nie wiem. Według mnie trochę ma. 

https://zwierciadlo.pl/psychologia/9326,1,cialo-i-dusza-to-jedno--korzystaj-z-inteligencji-ciala.read# 

Na przykład wczoraj - nie chciało mi się w południe nic robić, 

uczucie - czułem się źle taki słaby, 

myśl- miałem wyrzuty że się lenię. Później zauważyłem, że 

ciało - w żołądku mi ćmi, może wrzód się - odpukać odnawia. 

Wypiłem gorzką herbatę i mleczko na żołądek. Przeszło i pracowałem do wieczora. 

Dzisiaj ogólnie OK, ale odczuwam jakiś taki dyskomfort, nie umiem określić dlaczego, może trochę dlatego, że mam zapalenie w jamie ustnej, nie czuję za bardzo smaku jedzenia ani papierosów. 

U mnie bardzo na emocje wpływa pęcherz neurogenny. Jest to coś takiego, że czuje się potrzebę oddawania moczu pomimo, że pęcherz nie jest pełny. To bardzo duży problem dla mnie. Jest to jakieś uszkodzenie nerwu, który sygnalizuje potrzebę. Leczyłem to trochę, jest taki lek soreca miał pomóc ale zaniedbałem. Jest też inny podobno rewelacja ale 50 zł. No i metody behawioralne - ćwiczenie mięśni Kegla.
W szpitalu jak poprzednio czasami co 10-15 minut odczuwam parcie, szczególnie jak zmarznę w nogi a często tak jest mam chyba słabe krążenie. Na wolności jest trochę lepiej ale też co godzina. W pęcherzu neurogennym tak jest, pacjenci i 20 razy na dobę. Wpływa to na psychikę bardzo. Każda podróż czy kino np. to stres. No i pampersy, które nie dają poczucia pełnego komfortu i kosztują trochę. Chociaż jak mam orzeczony umiarkowany stopień niepełnosprawności to pomoc społeczna zwraca. 

W mojej ocenie wpływa to na emocje, ale jednak też pośrednio na ducha. Staję się przez to czasami mniej śmiały, wycofany trochę, czasem się wstydziłem ale teraz już mniej, problem ten dotyka wielu osób - 

Szacuje się, że zespół pęcherza nadreaktywnego może dotyczyć nawet 15% osób dorosłych w Polsce. Objawy pęcherza nadreaktywnego występują zarówno u mężczyzn, jak i u kobiet z podobną częstością, jednakże zazwyczaj spowodowane są przez różne przyczyny. Mówi się https://www.doz.pl/czytelnia/a15402-Zespol_pecherza_nadreaktywnego_OAB__przyczyny_objawy_leczenie 

https://www.seni24.pl/poradnik/Wpis/25-pecherz-nadreaktywny-przyczyny-i-leczenie 

Nie mogę też przez tę przypadłość podjąć wiele prac, gdzie nie można często iść do toalety np. przy taśmie, czy na kasie. 

Związek pomiędzy uczuciami, myśleniem i ciałem najlepiej widzę w przypadku mojego ostatniego dużego epizodu depresyjnego, czy kryzysu psychicznego lub objawów odstawienia. Moja pani Dr nazywa to żałobą po alkoholu.
Zastanawiałem się już nad tym w postach z 2018 m. in. Gdzie zamieszkać? i Czy warto?
Ja bym się skłaniał do depresji, zaburzeń o charakterze depresyjnym. Jak nie piłem też miałem podobne objawy tylko w mniejszym nasileniu. 

Teraz przebiegało to tak - 

Myśl - po jako takim dojściu do siebie w szpitalu pojawiły się myśli - co ja zrobiłem, co za głupota, tylko się zabić. Sądzę że mogłem bez większych problemów mieć pokój I pracę, ogłosić upadłość konsumencką.

Emocje - żal po stracie psychicznej i materialnej, wstyd, rozpacz, poczucie winy, wyrzuty sumienia. 

Ciało - dreszcze, coś w środku się trzęsie, brak apetytu, nie mogę zasnąć, męczliwość, nie mam siły chodzić.
Dla mnie nie ulega wątpliwości, że tak silne przeżycie wpływa jednak na mojego ducha w jakimś stopniu.
Napewno też zmienia widzenie siebie, choroby alkoholowej i otoczenia.
Przypomina mi po raz kolejny czym jest choroba alkoholowa.
Pozwala poznać co czuje i myśli człowiek w stanie depresji oraz pacjent oddziału psychiatryczego. 

Jako pomagacz chyba tak do końca tego nie wiedziałem. Tak trochę jak Frankl traktował swój pobyt w obozie jako swoisty eksperyment, podobnie ja może powinienem to wszystko jako pewne doświadczenie i je twórczo wykorzystać. Tylko w tej trudno mi to zrobić. 

To tak jak pewien ksiądz, przyjaciel naszego klubu abstynenta mówił - jestem kapelanem w szpitalu I udzielałem wsparcia pacjentom, jednak dopiero lepiej ich zrozumiałem gdy sam byłem pacjentom. 

Wspomniałem już, że jak przeglądam stare posty zauważyłem, że zaczynam się powtarzać. Mój znajomy Terapeuta też mi napisał że podobne maile już pisałem parę lat temu I za głowę się złapał ile to trwa.
Właśnie - ten długi nawrót trwa już parę lat. Może nigdy nie przyniósł takich skutków jak teraz ale było podobnie. Może z taką siłą przeżyłem, jak wspominałem, niespodziane zwolnienie z pracy, a wtedy nie piłem już kilkanaście lat. 

Dobija mnie ta informacja, i raczej utrudnia znalezienie sensu. Prawie wszystko o czym marzyłem straciłem - rodzinę, dom, pracę jako terapeuta czy pracownik socjalny. 

Teraz, pod wieczór samopoczucie mi się poprawiło

Poleżałem trochę, wypiłem gorzką herbatę I mleczko na żołądek.

Zresztą wieczorem przeważnie lepiej się czuję i lepiej mi się pracuje, najlepiej w nocy chociaż to niezdrowe. 


Przytłacza mnie dzisiaj to, że w tej chwili nie ma żadnej rzeczy, która sprawiała by mi przyjemność dawała satysfakcję. No może trochę lektura, pisanie i kontakt mailowy z moim Mistrzem no i to głupie palenie papierosów i kawa chociaż jak w ustach piecze tak nie smakują za bardzo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz