środa, 3 grudnia 2025

Doświadczam.

Dzisiaj trzecia część poszukiwania sensu według Frankla. Znowu przypomnę jego wskazówki - można to realizować się poprzez -  PRÓBA

- działanie i twórczość; 

- doświadczanie; 

- postawę wobec cierpienia. 


Działanie i cierpienie już były teraz - doświadczanie. 


Jeśli chodzi o doświadczanie życia to uświadomiłem sobie, że rzadko zwracam uwagę na co dzień na moje doznania. Słucham muzyki, ale przeważnie ona jest gdzieś w tle z radia Złote Przeboje i różnych innych rzeczy, jak wykonuję jakieś czynności np. robię fajki. Chociaż nie zawsze, rano jak wstaję zwykle słaby pomimo tego, że dobrze sypiam słucham Queen pobudza mnie do życia. 

Często jednak też poza tym słucham już w pełni świadomie - Celine Dion, Leonard Cohen, Ewa Demarczyk, Marek Grechuta, Budka Suflera, Pod Budą, Édith Piaf itp. Niektórzy uważają to za obciach, ale ja złączam Ich Troje jakoś mam do nich sentyment. 



Jednak największe doświadczenie dla mojego ducha to miłość i wychowanie Córki miłość, która trwa do dzisiaj pomimo przykrych wydarzeń. Zakochałem się dosyć późno, w wieku 30 lat, ale intensywnie. Pisałem o tym już i może jednak trochę się powtórzę, ponieważ pasuje to do tematu posta. Długo byłem sam z wiadomego powodu – picia. Życie nabrało blasku, pojawił się głębszy sens. Właśnie z Żoną, a później z Córką mój duch doświadczył najpiękniejszych przeżyć zarówno w życiu codziennym jak i w czasie wakacji. Mówili – Tadziu jak będziesz siedział w domu to nigdy nie znajdziesz kobiety. Jednak przyszła do mnie. Mieszkała z rodzicami 5 kilometrów od miasta, ale chciała się usamodzielnić i wynajęła pokój w naszym domu. Oglądaliśmy razem festiwal w Opolu i tak się zaczęło. Miała jakiegoś chłopaka, ale widziałem, że coś się im nie układa więc się wpieprzyłem. Kupili nawet okna na przyszły dom, które później sprzedaliśmy. Był to wspaniały okres zarówno pod względem fizycznym jak i duchowym. Pojechaliśmy na parę dni do dużego miasta, jeździliśmy na wycieczki. Potem niesamowitym przeżyciem było wychowanie Córki, towarzyszyłem jej, oczywiście razem z Żoną we wzrastaniu. Gry, zabawy, spacery wesołe miasteczko, odrabianie lekcji poznawanie świata, potem nauczyłem Ją jeździć samochodem. Byłem z Córką bardzo mocno związany. Mówiła – ja zawsze z tatą, byłem dla niej ideałem. Dlatego też musiała przeżyć później ogromny zawód jak nawaliłem. Już 10 lat nie mamy kontaktu, bardzo mnie to boli. Wiem, że to z mojej winy, ale mam jednak nadzieję, że da się tę sytuację naprawić mimo wszystko.


Potem w okresie małżeństwa i życia rodzinnego też było wiele fajnych, niezapomnianych przeżyć. Niezwykłe przygody i doznania były podczas naszych wspólnych wypraw naszym Seicento nad Balaton, a szczególnie do Bułgarii. Widoki, krajobrazy, pływanie w Balatonie i Morzu Czarnym. Pływanie to szczególne odczucie, masaż całego ciała, gimnastyka. I jeszcze po drodze Słowacki Raj na Słowacji, polecam gorąco. Można by długo o tym pisać, ale to temat na osobną opowieść.


Przeważnie gdy jest mowa o duchowości ludzie mają przede wszystkim na myśli  przeżycia o charakterze religijnym, ja jednak myślę, że niekoniecznie tak musi być. Podziwianie przyrody, wzruszenie podczas oglądanego filmu czy czytanej książki, refleksja nad życiem, zachwyt nad muzyką, kontakty z ludźmi, wgłębianie się w filozofię też mogą być doznaniami duchowymi.


Jeśli chodzi o mnie przeżycia o charakterze religijnym jakoś nie bardzo wywoływały we mnie emocji. Do kościoła za młodu chodziłem, bo wszyscy chodzili, potem mi się nie chciało. W czasie picia to wiadomo nie miałem czasu, następnie zacząłem trochę wracać na drogę Kościoła, ale zauważyłem, że zaczynam na Mszy Świętej się nudzić i tylko czekałem aż się skończy. Doszedłem do wniosku, że takie chodzenie nie ma sensu i ostatnio odszedłem od Kościoła. Nie chodzi mi tylko o to, że w Kościele nastąpiło dużo wypaczeń szczególnie w polskim, taki tylko trochę znam. Po przemyśleniach, doświadczeniach życiowych i zapytawszy swojej intuicji stwierdziłem, że Biblia to jest zbiór legend czasem bardzo ciekawych i mądrych, a czasem okrutnych i bez sensu szczególnie brutalny jest Stary Testament. Zapewne wzbudzę tu oburzenie wielu czytelników, trudno ale piszę ten blog szczerze, podkreślę, iż nie mam zamiaru obrażać niczyich uczuć religijnych. Dody nie za bardzo lubię, ale stwierdziła ona bardzo podobnie. Powiedziała, że Biblię spisał jakiś napruty winem i palący jakieś zioła. Wygrała przed Europejskim Trybunałem jak ją oskarżyli o obrazą uczuć religijnych. Jednak dodała - że Biblia zawiera „ważne przykazania i historie, które budują w dzieciach system wartości” Doda pozwała Polskę i wygrała.  


To wszystko jednak nie znaczy, że neguję istnienia Boga. Powiem skrótowo Bóg może jest, a może nie ma. Czyli wynika z tego, że jestem agnostykiem.


Podoba mi się definicja agnostycyzmu filozofa Jana Hartmana - 


Agnostycyzm to postawa uczciwości intelektualnej. Agnostyk mówi tak: gdyby Bóg istniał, oczekiwałby, że będę agnostykiem, bo naprawdę nie wiem. Jest pychą udawać, że się wie coś, czego się nie wie.


Kojarzy mi się ta definicja z sokratejskim – Wiem, że nic nie wiem, to uproszczony cytat.



Sokrates.


Wychowywani od dzieciństwa w duchu katolickim nabieramy pewności, że Bóg jest naprawdę i nie ma co do tego wątpliwości, jest to często, choć nie zawsze indoktrynacja, jest to w nas wdrukowane i później trudno się od tego uwolnić. A przecież to jest tylko, czy aż wiara, a nie fakt.


Ja jednak wierzę, że raczej jest jakaś Siła Wyższa, nie umiem tego poczuć ani sobie wyobrazić. Ale jak już to Bóg może jest duchem, substancją, która przenika wszechświat. Jak zwykle odszedłem trochę od tematu, do takich rozważań filozoficznych jeszcze kiedyś powrócę.


Nie wierzę też, że jak jest to że steruje życiem każdego człowieka, a gdzie wolna wola? Na przykład nie rozumiem jak to jest, że załóżmy jakby był naprzód sprowadza chorobę na człowieka /no bo kto/, a potem boleje nad jego cierpieniem i uzdrawia, ale nie wszystkich losuje? Czasami słyszę na mitingach AA – Bóg mnie uwolnił od tej strasznej choroby. A dlaczego tylko część osób uwolnił, niektórzy za mało się modlili?


Mimo wszystko czajami odmawiam Ojcze nasz pomimo moich wątpliwości.


W każdym razie pozostają mi doznania bardziej cywilne takie jak -


- wdzięczność do Losu czy Boga, że żyję i mogę doświadczać tyle ciekawych rzeczy, są też nieciekawe czasem tragiczne, ale warto żyć;

- wzruszania w czasie miłosnych uniesień, a też przy muzyce czy filmie;

- zachwyt nad pięknem kobiet, przyrody.


Na zakończenie tego posta polecam przeczytać i posłuchać Dezyderaty.


W następnym poście dokończę listę moich objawów uzależnienia od alkoholu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz