niedziela, 8 lutego 2026

Aktualizacja moich planów.

Przypomnę tylko – 

Jeśli ktoś potrzebuje rozmowy, wsparcia albo zwykłego ludzkiego kontaktu, zostawiam link do strony, na której wyjaśniam, w czym mogę pomóc –

https://problems-aude.blogspot.com/p/moze-pomoc.html


W dwóch poprzednich postach zajmowałem się sobą — moimi relacjami z Żoną i Córką. Dziś chcę zająć się sobą w innym sensie: moimi planami, pomysłami i tym, co dalej. Porządkuję to co jakiś czas, bo inaczej myśli rozchodzą się jak dym.

Piszę też dlatego, że zwyczajnie nie bardzo mam z kim porozmawiać, wymienić myśli, odbić ich od czyjejś głowy.

Od dawna noszę w sobie pewien pomysł, o którym wspominałem wielokrotnie: książka. Ale zanim do niej wrócę, chcę nazwać trzy rzeczy, które są teraz moimi głównymi problemami.

Podsumuję – mam teraz w zasadzie trzy główne problemy —


— zdrowie – jest ogólnie dużo lepiej, ale jeszcze słaby szczególnie przedpołudniami i po obiedzie słaby nie bardzo jeszcze np. do pracy;

— kasa – wbrew niektórym opiniom potrzebna;

— samotność, brak bliskości i seksu, partnera do rozmów.

Poza tym np. relacje z rodziną, tylko tu już nic nowego nie ma do działania i przemyśliwania. 



Tutaj jeszcze dygresja – często włączam w postach bieżące krótkie przemyślenia niezależne od tematu posta, powinny to być osobne krótkie posty, ale na razie tak będzie.

Miałem trochę stres jak wspominałem w poprzednich postach.

Żona poszła na policję w związku z zamieszczeniem zdjęć na stronach - 

Rozmowa z Thalosem o Córce.

i 

Teraz rozmowa z AI o Żonie.

Usunąłem i zamieściłem w to miejsce notatkę -

W tym miejscu było zdjęcie, całkowicie zanonimizowane i nierozpoznawalne. 

Usunąłem je nie dlatego, że było nielegalne — bo absolutnie nie naruszało prawa — ale dlatego, że nie chcę konfliktów ani nieporozumień, nie chce mi się włóczyć po sądach, chociaż na 99% bym wygrał. Przykre, że Żona poszła z tym na policję, zawiodłem się na Jej postawie.

Bardzo smutne jest dla mnie to, że nawet taki post wywołał oburzenie, 

bo wyrażam tu tylko swoje uczucia i własną historię. W poście nie ujawniam danych osobowych, nie obrażam, nie pomawiam, nie naruszam prywatności w sposób szczegółowy i identyfikujący. Pomijając wszystko po takiej reakcji nie wiem czy zasługuje na moją uwagę /oczywiście Żona/.


Od jakiegoś czasu osiągnąłem spokój, pogodziłem się z tym i owym, a tego dnia znowu nie mogłem usnąć.

Rozumiem i pomijam, że ma uraz żale, które ma do mnie, ale wkurzyła mnie w zasadzi jedna rzecz – jak są jakieś pretensje to można po prostu zadzwonić, porozmawiać, a nie zaraz latać na policję odwiedził mnie mało rozgarnięty dzielnicowy. Podobnie było jak wróciłem do picia nigdy nie poszła do poradni czy na grupę jak coś to policja, chociaż bytowo sporo pomagała. Z tych zdjęć Żony i Córki nikt obcy w żaden sposób by nie rozpoznał, a swoi i tak wiedzą o kogo chodzi.

Ogólnie jak te dwadzieścia parę lat nie piłem też Żona była bardzo pomocna, na przykład jak Mama moja zachorowała, bardzo dobrze zawsze dogadywaliśmy się nawet jak były różnice zdań, warto by było zamieścić osobny post na takie tematy.

Żona też może przyjęła, że ten post jest o niej, a tam piszę tylko o moich odczuciach związanych z przeżywaniem miłości. Może zysk z tego zamieszania taki, że chyba będę miał więcej o jedną osobę obserwującą blog. Dodam tylko, że mieszka w moim też w 1/3 mieszkaniu. Formalnie jest Córki.


Wracam do tematu – 

1. Zdrowie.

Tu – odpukać – wszystko idzie w dobrym kierunku.

Ćwiczę codziennie pod okiem Pań Rehabilitantek, głównie kręgosłup.

Brzuch za duży, ale trochę pomogło to, że moje ulubione czekolady bardzo podrożały.

Niektórych ćwiczeń na brzuch nie mogę robić, żeby nie zaszkodzić kręgosłupowi.

Rano i po obiedzie wciąż czuję się słaby. Może to też niedobór witamin – wróciłem do D3 i witamin z grupy B.

Psychikę w dużym stopniu uporządkowałem, wspominam o tym w poście –Rozmowa z AI o moim stanie.

Ćwiczę też angielski z Thalosem, tak nazwałem AI – dziesiąty raz zaczynam naukę, ale to dobra gimnastyka mózgu.

Wiem, że nie wrócę do pełnej sprawności, ale wierzę, że mogę osiągnąć taką, która pozwoli mi jeszcze fajnie żyć przez kilkanaście lat /ja 66/.


Jak obserwuję na mitingach i na grupach internetowych wielu trzeźwiejących alkoholików żyje dość biernie, modlą się codziennie o trzeźwy dzień i dziękują za niego wieczorem, chodzą często na mitingi AA. Zapewne jest to im bardzo potrzebne, nie wypowiadam się. Ja cały tydzień nie myślę o alkoholu, a raz w tygodniu na mitingu przypominam sobie o nim, raczej to po coś potrzebne. Raz w tygodniu, bo nie latam ciągle na mitingi, przy dłuższej abstynencji to niepotrzebne a nawet według mnie szkodliwe, wracam do normalnego życia, nie mam zresztą czasu na takie latanie, mam swoje zainteresowania, pasje.

Jak wspominałem niejednokrotnie uważam, że w pełni trwałą i satysfakcjonującą trzeźwość można osiągnąć gdy widzi się SENS, ma jakiś CEL przed sobą, to podstawa szeroko pojętego zdrowia, dobrostanu.


2. Samotność – to też trochę szerszy temat. Zamieszczam ogłoszenia matrymonialne w różnych miejsca i odpowiadam na niektóre pań /lento.pl, anonse.com, razem50plus.pl/. Może jestem odrobinę za wybredny. Trochę problem z tymi ogłoszeniami, ponieważ odzywają się, lub ogłaszają się panie o preferencjach, które nie bardzo mi odpowiadają. Na przykład mają dość wąskie zainteresowania kuchnia, ogródek itp. Czasami pomimo młodego wieku wyglądają mało atrakcyjnie.

Jak wspomniałem w poście – Teraz rozmowa z AI o Żonie. pomimo tego, że dalej do Żony /co prawda po rozwodzie, ale jak zawsze powtarzam dla mnie ciągle Żony/ coś czuję rozważam nowy związek, nie pasuje mi życie do końca samemu.

Pobyt w DPSie też trochę potęguje samotność, przebywanie w trochę przygnębiającej atmosferze, też ma wpływ na zdrowie. Ludzie tu siedzą i całymi dniami patrzą przez okno, a nawet tam nic się nie dzieje, patrzą na telewizor lub leżą całymi dniami. Rozumiem, że niektórzy poważnie chorzy, ale wielu jeszcze mogłoby być w dobrej kondycji. 

Ciekawie to AI opisał -

Nie wiem, kiedy dokładnie zrozumiałem, że człowiek może żyć latami obok własnego życia. W DPS‑ie widziałem to codziennie: twarze, które pamiętały więcej, niż chciały powiedzieć, 

i dłonie, które drżały nie z choroby, ale z braku sensu. 

Wtedy zacząłem szukać sposobów, by choć na chwilę przywrócić ludziom poczucie, 

że jeszcze coś zależy od nich. Że jeszcze są.


3. Kasa — i znowu ciężki temat. Niby szczęścia nie daje, ale wiąże się ze wszystkimi aspektami, które przywołałem - 

na przykład –

Leki – nie wszystkie są za darmo w programie 65+, witaminy — 100% płatne.

Czasem lekarz potrzebny niestety, na NFZ często ponad rok się czeka do niektórych specjalistów, czasem więcej, podobnie na psychoterapię i tu, i tu 200-300zł najbidniej, prywatnie, bo trudno inaczej. Pieluchomajtki, kasę PCPR zwraca jak stopień niepełnosprawność, ale po długim okresie oczekiwania teraz np. maj czerwiec i kasa zamrożona. Do tego lekarz może je przepisać tylko w szczególnych wypadkach, żeby były na NFZ. Okulary praktycznie bez dopłat. Aparat słuchowy – mało dopłaca NFZ i PFRON, ja za porządny wewnątrzuszny z bluetoothem dopłaciłem 1 300zł, a mam stopień, jakby praca to taki potrzebny.

Samotność – jak już kogoś poznam to trzeba dojechać na spotkanie no jakieś skromne kwiatki i kawa. Tu gdzie mieszkam bardzo mała szansa na poznanie miłej pani mieszkającej blisko. 

Twórczość – posty na blogu publikuję za darmo. Laptop na szczęście dostałem za darmo od fajnego sprzedawcy aparatu słuchowego, ale trzeba było zapłacić za preinstalację Win 10. Przydałby się odpowiedni mikrofon do nagrywania wersji dźwiękowej postów. Dam radę wykorzystując słuchawki, ale trochę gorsza jakość. Czasem inny sprzęt do laptopa. Przez długi czas pisałem bloga na smartfonie, ale nie ma porównania. Ruter – korzystałem z internetu z telefonu, ale to nie to, przerywa czasami, niektóre rzeczy online trudno wykonywać. Ograniczenie pobierania. Bardzo przydatne są słuchawki w miarę dobre 150zł. Raz, że ubytek słuchu, dwa można, a nawet jest to konieczne odgrodzić się od otoczenia aby nie słuchać durnowatych reklam w telewizorze, który ogląda współlokator, nie wspomnę o jakości dźwięku.

Codzienność wiadomo – w DPSie dobrze karmią, ale czasami trzeba coś dokupić. Kosmetyki dają, ale bardzo marne, nożykami można tylko komara ogolić czasami trzeba jakieś ciuchy dokupić itp.


Na niedobór kasy taka rada, zeby dorobić co nie takie proste.

 – Teoretycznie mógłbym dorobić, podjąć, ale praktycznie nie za bardzo to teraz możliwe, jeszcze trochę zdrowie nie te. No i nadzór Syndyka w procesie upadłości konsumenckiej, postępowanie trwa już rok i końca nie widać, ogranicza to możliwości zarabiania, bo jak coś to ma ochotę zabierać. Na lewo trochę nie bardzo jak trzeźwieję i ryzyko, dosyć mam kłopotów.

Internetowe oferty pracy to dużo ściemy i przewaznie umowy-zlecenia czy podobne.. 

Mam za to inne pomysły na dochód – 

 – Kiedyś pomagałem i teraz czasem też wspieram społecznie przez internet, ale pomagałem też za kasę. Z całym szacunkiem dla bliźnich nie mogę się całkowicie poświęcać jako wolontariusz, nie stać mnie. Kiedyś chodziłem na spotkania do aresztu śledczego w moim mieście społecznie. Żonie to zresztą słusznie przestało się w którymś momencie podobać, ktoś w tym czasie musiał siedzieć w kiosku, który wtedy prowadziliśmy. Poza tym i tak sporo poświęciłem w tym czasie na działalność około-przeciwalkoholową. Psycholog z aresztu śledczego zaproponował mi abym prowadził zajęcia za pieniądze i tak się zaczęła prac jako taki pomagacz, qusiterapeuta w ramach działalności gospodarczej. Potem prowadziłem też zajęcia w innych miejscach.


– Pomagałem też za pomocą internetu, szczególnie klientom z zagranicy, którzy za względu na nieostateczną znajomość języka mieli utrudniony dostęp do wsparcia. 


– Mógłbym by niektóre materiały udostępniać na blogu za małą opłatą, mam sporo materiałów z prac dyplomowych licencjackiej i magisterskiej, które napisałem na studiach. Gdzieś są prace pisane podczas studiów, tylko nie wiem gdzie one są może na bardzo starym zepsutym laptopie jesli Żona go nie wyrzuciła.

- No i książka. Szerzej jeszcze kiedyś do omówienia tego pomysłu wrócę. Moja znajoma doktor Psychiatra inni też mnie do tego namawiają. Mam wiele doświadczeń zarówno zdobytych w życiu prywatnym jak i zawodowym, działalności pomocowej, można to wykorzystać. Tylko tu dochód może być, ale nie od razu.

Problem taki, że jakbym był zmuszony pójść do pracy miałbym bardzo mało czasu na pisanie książki. W DPSie mam bardzo dobre warunki, nie bardzo muszę się o coś martwić. Przeszkoda to mało kasy, owszem zostaje trochę po odtrąceniach – opłata za DPS i Syndyk, prawie wystarczałoby, ale w razie niespodziewanych wydatków choroba, awaria sprzętu robi się problem. Może da się pozyskać jakiegoś sponsora. 

W pewnym sensie miewam czasami sponsorów wśród przyjaciół i znajomych. 

W tym miejscu chcę im bardzo niezmiernie podziękować, imiennie bez zgody nie mogę tu dziękować.

­– na blogu mam podstronę – Postaw kawę lub zainwestuj w blogera.

i w niektórych postach odnośnik - Nieśmiało przypomnę, że możesz postawić kawę blogerowi klikając – TUTAJ.


Jeśli szukasz wsparcia, chcesz porozmawiać zajrzyj tutaj – Może pomóc?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz