środa, 6 czerwca 2018

Kiedy jestem zdrowy?


Miałem pisać o zdrowiu fizycznym, ale przecież jak ogólnie wiadomo obecnie mówi się o jedności – somy i psyche. Coraz więcej opinii, przynajmniej mi tak się wydaje, skłania się ku temu, że wszystkie choroby – biorą się z głowy. O ile pamiętam tak twierdziła moja terapeutka, wybitna trenerka podczas sesji tzw. Programu Rozwoju Osobistego w Centrum Edukacji i Psychoedukacji Instytutu Psychologii Zdrowia P.T.P. w Warszawie. Wobec tego postaram się omówić zdrowie zdrowie fizyczne i psychiczne razem, chociaż jak zwykle – mam trochę odmienne zdanie.




Upraszczając – sądzę, że większości chorób wolą wyzdrowienia nie da się wyleczyć. Podam taki prosty przykład – infekcja bakteryjna. Bez antybiotyku różnie bywa, ale oczywiście szybciej się zdrowieje z pozytywnym nastawieniem do życia. Depresję znowu /zaburzenie o charakterze depresyjnym / leczy się lekami, ale po pierwsze nie wiadomo do końca na ile są one skuteczne, a po drugie przechodzi często i bez leków, szpitala.

Ja jak mam stan podgorączkowy, boli żołądek cz łamie w stawach jestem do niczego i nie mogę prawie nic robić, a jak się wezmę na siłę za jakąś robotę jestem niewydajny. Oczywiście może to się czasami łączyć ze stanami depresyjnymi. Jednak w okresie długiej abstynencji takie stany to pojedyncze przypadki, a często nieżyty oskrzeli. Po antybiotykach chęć do roboty wracała. Oczywiście można dalej dywagować, że skłonność do depresyjnych stanów spryja zachorowaniu na oskrzela, ale ja myślę, że bardziej np. palenie papierosów sprzyja temu.

Zacytuję definicje zdrowia, które umieściłem w swojej pracy magisterskiej wraz z komentarzami.

Definicje zdrowia mają wiele wspólnego z definicjami jakości życia, istnieje związek pomiędzy tymi pojęciami /por. Oleś 2002, s. 37/. Zdrowie definiuje się w różny sposób, określa jako:
  • Stan mówi się tu o zdrowiu jako o pełnym dobrostanie fizycznym, psychicznym i społecznym – tak przyjmuje ją Światowa Organizacja Zdrowia WHO Jest to definicja starsza krytykowana między innymi za to, ze pojęcie dobrostanu w niej użyte jest niejasne i za nieuwzględnienie elementów rozwoju człowieka / Dąbrowski 1981/.
  • Dyspozycję np.: Zdrowie to poddająca się zmianom zdolność człowieka zarówno do osiągania pełni własnych fizycznych, psychicznych i społecznych możliwości, jak i reagowania na wyzwanie środowiska /Heszen-Niejodek 2000 s. 458, za: Słońska i Misiuna 1993/. Do tego nurtu można zaliczyć definicję zdrowia psychicznego sformułowaną przez Dąbrowskiego: jest to zdolność do wielopłaszczyznowego i wielopoziomowego rozwoju psychicznego /Dąbrowski 1981 s. 29/.
  • Proces poszukiwania i utrzymywania równowagi w obliczu obciążeń, z którymi nieustannie ma do czynienia organizm /Heszen-Niejodek 2000 s. 458/, jest to stanowisko Antonovsky’ego /1979/.

Jeżeli kogoś interesują tytuły cytowanych prac to podam je na końcu postu.

Podoba mi się podejście dynamiczne w tej ostatniej definicji. Fragment wyróżniony tłustym drukiem kojarzy mi się z trzeźwieniem, wyróżniony z sytuacją kryzysową, o której często wspominam.

W tym miejscu Bardzo, bardzo polecam ciekawy artykuł – Jerzy Vetulani – Co mózg mówi o człowieku. W wydaniu specjalnym Tygodnika Powszechnego z nr 1 25.04.2018.

Mózg to w ogóle ciekawa rzecz – zlepek związków pierwiastków, z których składają się komórki, tkanki itd. Podobno ten zlepek jest siedzibą myśli, uczuć i chyba duszy. Gdyby tak z człowieka została sama głowa zasilana sztucznie to byłby to człowiek i żyłby? Strasznie bredzę i jakieś science fiction czy fantasy – a co sobie będę żałował wyobraźni!
W zasadzie Stephen William Hawking słynny sparaliżowany fizyk praktycznie używał tylko głowy.

Takie teoretyczne rozważania są ciekawe, ale w tej chwili bardziej nas interesuje praktyka. Powyższe przemyślenia to temat na rozprawy psychologiczno-psychiatryczno -neurologiczno- pedagogiczne.

Ponieważ rozpisałem się bardzo, a miał być krótki wstęp, na dzisiaj kończę pisanie. W dalszym pisaniu wrócę do naszej recepty – jak wyjść z głębokiego kryzysu. 

Na zakończenie dzisiejszego postu zdjęcie Sir Winstona Churchilla. Dlaczego on – wiadomo już chyba, ze jestem przewrotny.
Powszechnie wiadomo, że prawie dziewięćdziesięcioletni Sir Churchill na pytanie o sekret długowiecznego w niezłej kondycji odpowiedział – No sports, just whisky and cigars.
Oczywiście nie cytuję tego powiedzenia, żeby zachęcić do picia i palenia, wierzę w mądrość czytelnika. Jest to żywy przykład, jak aktywność człowieka wpływa na długość i jakość życia




Literatura:

Piotr Oleś – Jakość życia w zdrowiu i w chorobie. Piotr Oleś, Stanisława Steuden, Jerzy Toczydłowski /red./:– Jak świata mniej widzę: zaburzenia widzenia a jakość życia.

Dąbrowski Kazimierz – Co to jest zdrowie psychiczne?. Dąbrowski Kazimierz /red./: Zdrowie psychiczne.

Irena Heszen-Niejodek – Teoria stresu psychologicznego i radzenia sobie. Strelau Jan – Psychologia. Podręcznik akademicki.
 

Kiedy jestem zdrowy?


Miałem pisać o zdrowiu fizycznym, ale przecież jak ogólnie wiadomo obecnie mówi się o jedności – somy i psyche. Coraz więcej opinii, przynajmniej mi tak się wydaje, skłania się ku temu, że wszystkie choroby – biorą się z głowy. O ile pamiętam tak twierdziła moja terapeutka, wybitna trenerka podczas sesji tzw. Programu Rozwoju Osobistego w Centrum Edukacji i Psychoedukacji Instytutu Psychologii Zdrowia P.T.P. w Warszawie. Wobec tego postaram się omówić zdrowie zdrowie fizyczne i psychiczne razem, chociaż jak zwykle – mam trochę odmienne zdanie.

poniedziałek, 4 czerwca 2018

Co jeść?

Jak już znalazłem miejsce do tymczasowego zamieszkania, pora coś zjeść, ogolić się, papier toaletowy itd, wziąć leki itp.

Często miejsce zamieszkania wiąże się z podstawowym wyżywieniem, ale jak już wspomniałem raczej pewne rzeczy trzeba dokupić: przybory toaletowe, trochę żywności, bilety na przejazdy.




Nałogowcy papierosowi mają duży problem, ale w różny sposób kombinują. Oczywiście jak twierdzą niektórzy, często neofici – można bez tego żyć, ale prawdziwy nałogowiec jest tak uzależniony, ze dużo zrobi, aby zdobyć papierosa. Papieros płaski /to znaczy mniej lub bardziej przydeptany/ też da się palić. Jak czytałem chyba też we wspomnieniach Grzesiuka Pięć lat kacetu. W obozach koncentracyjnych za papierosa ludzie oddawali chleb.

 
Skąd na początku do pozyskać środki wv przypadku kiedy mamy zero lub minus do wypłaty
Na początek postępujemy jak poprzednio – https://www.problems.pl/2018/05/gdzie-zamieszkac.html

  • ośrodek pomocy społecznej właściwy dla miejsca ostatniego stałego zameldowania, jeśli znajdziemy lokal daleko od siebie – tu trochę potrwa.

A na szybko –
  • partnerka jeśli jest – tu różnie albo ma głęboko w poważaniu po dokonaniach partnera , albo włazi w tyłek z nadzieją że tym razem na pewno i w to wierzy, czasem bardziej niż alkoholik;
  • dalsza rodzina– tu też różnie bywa;
  • trzeźwiejącymi już jakiś czas alkoholicy z Ruchu AA – tu głównie otrzymamy słowa pocieszenie, życzenia pogody Ducha i zachętę – będzie dobrze;
  • przyjaciele – jeśli jacyś zostali mi jeden szczególnie pomógł;
  • znajomi z dawniejszych i nowszych czasów;
  • przypadek np. znalezione 50 zł – na to bym nie liczył;
  • inny niespodziewany pieniądz - miałem taki fart opowie m przy okazji.

Na początek parę groszy jest potrzebne chociażby na busa, że by dojechać do jakiejś dorywczej pracy lub na znaczek żeby wysłać wniosek do pomocy społecznej /nie opieki/. W tym przypadku podpowiem, że ośrodki pomocy honorują maile, które można wysłać za darmo z Urzędu Pracy lub ze smarfonu itp.

I następna ważna sprawa na początek – ubezpieczenie zdrowotne, jeśli go nie mamy. Na odwyku było niepotrzebne, ale już tam można było go załatwiać.
  • jako poszukujący pracy w urzędzie pracy;
  • w pomocy społecznej;
  • przy żonie, jeśli mamy ją i pracuje lub jest emerytką.

Teraz muszę podać propozycje dość prostych sposóbów, aby rozwiązać za jednym razem te trzy problemy –
  • bezdomność;
  • brak środków do życia;
  • bezrobocie.

Te metody to
  • praca legalna z mieszkaniem w kraju lub zagranicą – Czechy lub bardziej na zachód;
  • praca na czarno z mieszkaniem w kraju lub zagranicą – w tym drugim przypadku coraz trudniej o taką.

Dla mnie problem jest taki, że są to przeważnie, choć nie tylko, ciężkie, fizyczne prace w budownictwie i rolnictwie. To nie dla mnie, chociaż żona i ludzie zarzucali i niektórzy dalej zarzucają, że mi się nie chce pracować w związku z tym nabawiłem się kompleksów. W ich leczeniu dużo pomogły mi rozmowy z terapeutą na temat pokory, ale to osobny temat.


 
Bardzo mało pracowałem w życiu fizycznie chociaż, szczególnie za młodu stosunkowo dużo zajmowałem się domem i ogrodem. W szkole uprawiałem bardzo mało sportów WF był dla mnie traumą. Sporo jeździłem na rowerze i trochę pływałem.

W czasie nawrotu picia wiadomo – tydzień picia, tydzień dochodzenia do siebie w domu lub na odtruciu na oddziale detoksykacyjnym lub psychiatrycznym, dwa trzy tygodnie szukania pracy lub pracowania.

Oczywiście wcześniejsze zaniedbania wynikły za wszystkiego go po trochę –

  • Złe nawyki – brak treningu. Po obudzeniu kawa z papierosem na śniadanie. Pracę miałem przeważnie taką, która wymagała latania załatwia lub jeździłem samochodem lub siedziałem za biurkiem;
  • genetyka – szczupła budowa ciała – co nie tłumaczy kondycji;
  • Brak wzorców – Tatuś nie dał mi wzorców, bo go nie znałem, nie znam do dzisiaj, mało mnie to obchodziło a może to źle. Zapewne już nie żyje. Co prawda miałem mamusię która lubiła pływać i nauczyła pływać, ale wychować nie umiała i czasu nie miała.

Również ze względu na to, że moja sytuacja zdrowotna pogarszała się, odpuściłem sobie szukanie pracy wziąłem się za swoje zdrowie, o czym w następnym poście. Byłem na jednej próbie w hurtowni, ale sam widziałem byłem nie bardzo, szukanie w tym momencie stało się bezsensowne. Zacząłem też projektować bloga, poprawiać CV, próbowałem wznowić naukę języków, kompletować dokumenty potrzebne do uzyskania stopnia niepełnosprawności.

Co jeść?

Jak już znalazłem miejsce do tymczasowego zamieszkania, pora coś zjeść, ogolić się, papier toaletowy itd, wziąć leki itp.

Często miejsce zamieszkania wiąże się z podstawowym wyżywieniem, ale jak już wspomniałem raczej pewne rzeczy trzeba dokupić: przybory toaletowe, trochę żywności, bilety na przejazdy.

niedziela, 3 czerwca 2018

Niestety


Niestety znowu prawie tydzień przerwy. 

Jak zwykle można powiedzieć, że albo - 



  •  pracuję co prawda od 4 rano do 20 z przerwami na posiłki, ale za mało efektywnie
  •  taka praca w zawód blogera wymagający poświęcenia wiele czasu, szczególnie na początku.

Koresponduję dzwonię, zakładam zrzutkę PayPal'a, w między czasie piszę następnego posta.

A dzisiaj już nie mam siły -

                                                                             dobranoc!

Słoneczko już poszło spać


Niestety


Niestety znowu prawie tydzień przerwy. 

Jak zwykle można powiedzieć, że albo - 


czwartek, 31 maja 2018

Gdzie zamieszkać?

Gdzie zamieszkać?

Chcę w tym miejscu przypomnieć, że drogę do nowego trzeźwego życia opisuję głównie w odniesieniu do własnych doświadczeń choć z odwołuję się do obserwacji poczynionych podczas mojej działalności
I tak jak powszechnie wiadomo są różne sytuacje – 

 
  • niektórzy próbują trzeźwieć ambulatoryjnie – poradnia, mitingi AA, albo tylko jedno lub drugie, wtedy przeważnie choć nie zawsze nie ma problemu mieszkaniowego;
  • inni – realizują program terapii na odwyku lub w poradni uzależnień dochodząco, tutaj częściej się zdarza, że nie ma gdzie wracać. Bywa, że po powrocie małżonkowie dzielą mieszkanie i lodówkę na pół;
  • jeszcze inni próbują nie pić /czy też trzeźwieć?/bez żadnego wsparcia, niektórzy idą w zaparte – tu też z mieszkaniem bywa różnie.

Z zagadnieniem mieszkania łącza się inne problemy dotyczące wzajemnych relacji w rodzinie, ale to oddzielny temat.

Utrata mieszkania nie zawsze jest związana z istnieniem uzależnienia. Są rożne sytuacje w życiu – np. ryzykowne interesy i kredyty, choroba psychiczna.

Mam nadzieję, 
że te moje sugestie przydadzą się również w innych sytuacjach.

Działania tu opisywane mogą być trudne dla osób, które mają opory psychiczne przed nimi – wstyd, poczucie niskiej wartości, przekonanie o przegranym życiu – wtedy – pomoc psychologiczna przyjaciół i fachowców.
Skupię się w tej chwili na szukaniu mieszkania w przypadku gdy po pobycie na oddziale leczenia uzależnień ktoś nie ma gdzie wracać. Opiszę tą sytuację odwołując się do swojego przykładu. 










Kiedy jako tako zadomowiłem się na odwyku zacząłem od razu rozglądać się za pracą , a najlepiej za pracą z mieszkaniem. Wykorzystywałem w tym akurat momencie w zasadzie tylko smarfon i laptopa do obsługi internetu i rozmów telefonicznych. Bezpośrednie wizyty u pracodawców były w tych warunkach utrudnione.

Teraz muszę napisać dwie uwagi –
Po pierwsze – zamiast elegancko – oddział, czy zakład leczenia używam określenia odwyk, chociaż ma ono pejoratywny odcień /mający ujemny odcień lub znaczenie/, podobnie jak alkoholik. Ładniej osoba uzależniona – a może jeszcze ładniej osoba o zaburzeniach uzależnieniowych, zaburzeniach zachowania związanych z nadużywaniem alkoholu? Chyba w amerykańskiej klasyfikacji chorób i zaburzeń jakoś tak to jest ujęte. Może nie tyle ładniej co mniej oceniająco – te ostatnie określenia oddzielają osobę od człowieka. Określenie – alkoholik, jakby może trochę jakby deprecjonuje /spadek wartości towaru lub dobra/ człowieka. Może szczególnie przy tzw. pierwszym kontakcie lepiej nie używać tego określenia?

W każdym razie będę dla uproszczenia używał określenia odwyk, ale już w dalszej części bloga postaram się używać poprawnej polszczyzny, chociaż mam kłopoty gramatyką i potrzebuję w tym zakresie pomocy.

Po drugie – z tego co wiem
sytuacja jest taka -

  • Na niektórych odwykach nie można mieć swojego telefonu albo można ze korzystać ze swojego okazjonalnie, nie można mieć też laptopów.
  • Na innych można używać telefon, a laptopa nie. Internet np w jakimś klubie pacjenta w określonych godzinach.
  • Na jeszcze innych mieć i korzystać z telefonów i laptopów bez ograniczeń.

K- na innych można używać telefonu laptopa nie a internet np w jakimś klubie w ok

Całkowite ograniczenie zakaz korzystania z tych osobistych środków komunikacji ze światem zewnętrznym ma według mnie sens wtedy, gdy ktoś ma mieszkanie, pracę środki do życia i ma pozałatwiane większość spraw poza odwykiem na wolności, zostały mu tylko drobne załatwienia np. zwolnienie lekarskie, zaświadczenie o pobycie.

W przypadku, kiedy ktoś ma prawie całkiem w d..... jak ja miałem takie ograniczenia to spory problem. Żeby znaleźć początek nowej drogi wykonałem dziesiątki telefonów i przejrzałem bardzo setki stron internetowych. Szukałem pracy, miejsca do zamieszkania, pracy z mieszkaniem, środków do życia. O tych środkach w następnym poście.

Niektórzy terapeuci sugerują, że w tym celu można korzystać z ogólnodostępnego telefonu na oddziale jeżeli się nie ma możliwości korzystania ze swojego. Ja sobie tego nie wyobrażam...

W tym okresie bardziej skupiłem się na szukaniu miejsca do zamieszkania, środków do życia. Mniej na pracy z mieszkaniem, ponieważ zacząłem mieć kłopoty zdrowotne typu somatycznego, o czym pisałem w poście –
Kryzys, czy nawrót?

O właściwym szukaniu pracy będzie w dalszej części bloga.

Jak szukałem – miejsca w internecie, osoby, instytucje:

  • Ośrodek pomocy społecznej właściwy dla miejsca ostatniego stałego zameldowania. W nagłych przypadkach np. miejscowy;
  • Koledzy z Ruchu AA, których poznałem w okresie dwudziestoparoletniej abstynencji;
  • Koleżanki i koledzy z dawniejszych i nowszych czasów;
  • Terapeuci, lekarze.

Poza tym wpisywałem w wyszukiwarkę Google poniższe hasła – potem dzwoniłem i pisałem maile, kiedy była potrzeba;

  • schronisko dal osób bezdomnych;
  • hostel dla osób uzależnionych;
  • praca z mieszkaniem
  • itp.

W razie pytań proszę pisać w komentarzach lub na maila tadeusz17@gazeta.pl – odpowiem w miarę szybko. Dalej będzie o jedzeniu.
na zakończenie tego postu, ładna koleżanka, która może nam towarzyszyć, jak zapijemy i nie znajdziemy miejsca do spania.


 

Gdzie zamieszkać?

Gdzie zamieszkać?

Chcę w tym miejscu przypomnieć, że drogę do nowego trzeźwego życia opisuję głównie w odniesieniu do własnych doświadczeń choć z odwołuję się do obserwacji poczynionych podczas mojej działalności
I tak jak powszechnie wiadomo są różne sytuacje – 

wtorek, 29 maja 2018

Od czego zacząłem.

Na początku wyjaśnię dlaczego zatytułowałem kategorię gwarowo, a w zasadzie użyłem niechlujnej polszczyzny – da sie zamiast – da się Trochę dlatego, ze czasami lubię żartobliwie używać takich popularnych form, a kawałeczek /jak mówiła moja córka gdy była mała/ złośliwie, jestem złośliwy, jak może pisałem – mam to po Babce. Moja Żona, dla mnie Żona chociaż rozwód, dla Żony ja w tej chwili nie mąż, bardzo tego nie lubi. Tak poważniej to chciałem na rolę języka wypowiedzi w procesie trzeźwienia, ale to inny temat.


niedziela, 27 maja 2018

Kryzys, czy nawrót?

Witam w takim razie ponownie na moim blogu po przerwie -
Dlaczego przerwa?
Po pierwsze
Musiałem zmienić miejsce zamieszkania, jak wiadomo przeprowadzki czynią trochę zamieszania.




Po drugie - tutaj dłuższa opowieść.

Jak już chyba wcześniej pisałem od lipca 2017 miewam stany podgorączkowe i poziom limfocytów jest ciągle w na poziomie 10 okolicach górnej normy - niektórzy lekarze twierdzą, że to nic takiego, ale moja p Dr uważa, że to musi być jakaś drobna infekcja - raz się czułem całkiem dobrze a raz słaby, odczuwałem męczliwość, bywałem rozbity jak przy grypie tyle że bez wysokiej gorączki. Prawie przez pół roku z małymi przerwami brałem antybiotyki. Po wizytach u lekarzy różnych, a przełomie roku bywały coraz dłuższe okresy, kiedy czułem się całkiem dobrze.

Na początku kwietnia wszystko było prawie OK, ale pod koniec miesiąca zacząłem czuć się coraz gorzej. Pojawiły się objawy zaburzeń o charakterze depresyjnym. W połowie maja doszły bóle żołądka prawdopodobnie związanie z istnieniem wrzoda/czasami gwarą piszę, jak mam humor/, którego wykryto wcześniej. Zacząłem czuć się tak jak po ciężkim zatruciu alkoholowym - nie prawie nie mogłem chodzić itp.

W konsekwencji trafiłem na oddział psychiatryczny – nie widziałem innego wyjścia.

W tej chwili muszę wrócić do pewnej kwestii, którą już poruszałem w poście Wstęp do analizy nadejścia kryzysu/http://www.problems.pl/2018/03/wstep-do-analizy-nadejscia-kryzysu.html/. Większość moich terapeutów i doradców twierdzi, że jest nawrót choroby alkoholowejnie picia a choroby. Na ten temat wiele publikacji więc nie będę się powtarzał np. – Ewa Woydyłło – O nawrotach choroby /z różnych perspektyw//http://www.psychologia.edu.pl/czytelnia/63-terapia-uzalenienia-i-wspouzalenienia/750-o-nawrotach-choroby-z-roznych-perspektyw.html/
.


Ja jak to ja sądzę inaczej. Niektórzy mówią, że mam za mało pokory inni zarzucają zarozumiałość – ale sądzę , iż – są to pomówienia złych ludzi.

Z pewnego odwyku /nie powiem jakiego/ wyrzucili mnie nie za napicie się tylko za – i tu przytoczę epikryzę /Wikipedia/ z karty informacyjnej. 


Na razie nie komentuję

Poza tym uważam, że aby był postęp w radzeniu sobie z problemami, chorobami, czy technice ludzie muszą się różnić czasami w swoich poglądach /patrz Kopernik, Religa/. Tak jak w małżeństwie spotykają się dwie różne wartości, osobowości, różnią się trochę, trochę i nie różnią - spierają się , zgadzają, kłócą elegancko lub mniej elegancko i powstaje nowa, lepsza, inna jakość albo kryzys, z którego też może narodzić się jeszcze inna jakość. A jak się zgadzają we wszystkim i tylko jak gołąbki gruchają to według mnie nudno.


Ja uważam że po prostu kryzys w życiu - 

wywołany przywołaniem, może podświadomym traumatycznych zdarzeniem z okresu picia /wyrzuty sumienia, żal o stracie  
plus może 
genetyczne uwarunkowania 
plus może 
czynniki społeczne, otoczenie  
plus może 
nie załatwienie spraw z Siłą Wyższą???

Jak w teoriach psychologicznych i między innymi w chorobie alkoholowej – sądzą mądrzy uczeni – 

zdarzenie  
plus może  
genetyka  
plus może  
otoczenie 
plus może 
Bóg, jakkolwiek kto go rozumie /ten składnik w psychologii stosunkowo niedawno/.

W tej chwili jestem jeszcze w szpitalu, czuje się nawet za dobrze, energię chęć do pracy i w pewnym sensie w pewnym długim okresie życia mogę zaśpiewać jak Zbigniew Wodecki – My Way, Żyłem jak chciałem, Moja droga, Idź swoją drogą/https://www.youtube.com/watch?v=EAH-eXwP0Lc/.

Miałem jeszcze trochę dopisać na ten temat, ale
po pierwsze – późno trochę, a chciałem dzisiaj opublikować post;
po drugie - chcę się zająć proponowaniem sposobów na wychodzenie z kryzysu - analizę nawrotu i inne zagadnienia na potem. W moim przypadku będzie to budowanie nowego życia po zapiciu po długim okresie abstynencji, ale myślę, że da się je zastosować i w innych przypadkach.

Przypominam można śmiało pisać na podanego maila – oddzwonię lub odpiszę.



                                                                                                                   Do zobaczenia!


 

Kryzys, czy nawrót?

Witam w takim razie ponownie na moim blogu po przerwie -
Dlaczego przerwa?
Po pierwsze
Musiałem zmienić miejsce zamieszkania, jak wiadomo przeprowadzki czynią trochę zamieszania.

sobota, 26 maja 2018

Już niedługo wznowię pisanie

bloga - mam wiele, mam nadzieję ciekawych obserwacji.

Przepraszam wszystkich zainteresowanych moim blogiem za przerwę w publikacji postów.

Niebawem wyjaśnię przyczyny zawieszenia działań. W tej chwili jestem w szpitalu i jeszcze jakiś czas będę, piszę na telefonie co nie jest trudne ale trochę uciążliwe, mam koryta ma mi przywieźć laptop to będzie łatwiej.

Ducha Pogody - 
życzy czytelnikom - Tadeusz ciągle młody

Już niedługo wznowię pisanie

bloga - mam wiele, mam nadzieję ciekawych obserwacji.

Przepraszam wszystkich zainteresowanych moim blogiem za przerwę w publikacji postów.

Niebawem wyjaśnię przyczyny zawieszenia działań. W tej chwili jestem w szpitalu i jeszcze jakiś czas będę, piszę na telefonie co nie jest trudne ale trochę uciążliwe, mam koryta ma mi przywieźć laptop to będzie łatwiej.

Ducha Pogody - 
życzy czytelnikom - Tadeusz ciągle młody