środa, 1 stycznia 2020

Teraz i tu.

Natrafiłem na lekturę – Kochaj co masz autorstwa Katie Byron. Lektura jej mam nadzieję powinna mi trochę pomóc w mojej sytuacji., ponieważ dotyczy analizy nieprawdziwych przekonań. Trochę czytałem, wynotowałem to i owo. Próbowałem zastosować jej propozycje tzw. czterech pytań dotyczą one relacji z ludźmi i samym sobą –

PYTANIE PIERWSZE: CZY TO PRAWDA?

PYTANIE DRUGIE:
CZY MOŻESZ MIEĆ ABSOLUTNĄ PEWNOŚĆ, ŻE TO PRAWDA?

PYTANIE TRZECIE: JAK REAGUJESZ, KIEDY POJAWIA SIĘ TA MYŚL?

PYTANIE CZWARTE: KIM BYŁBYŚ BEZ TEJ MYŚLI?




Ogólnie na razie trochę mało ja rozumiem, to takie amerykańskie podejście do problemu. Może trywializuję, ale rzecz sprowadza się do zmiany przekonań co mój znajomy Terapeuta, Albert Ellis /Terapia racjonalno-emotywna/, moja Pani Dr Psychiatra i przyjaciel proponują, ja też pisałem o tym w swoim modelu trzeźwości obok techniki i ideologii –

Pragnienie, by rzeczywistość była inna, niż jest, nie może się ziścić. Po prostu mógłbyś spędzić resztę życia, próbując nauczyć kota szczekać.
A jednak z pewnością zauważasz, że wielokrotnie w ciągu dnia myślisz: „Ludzie powinni być bardziej uprzejmi". „Dzieci powinny być grzeczne". „Moi sąsiedzi powinni bardziej dbać o trawnik". „Ta kolejka w sklepie spożywczym powinna szybciej się przesuwać". „Mój współmałżonek powinien się ze mną zgadzać". „Powinnam być szczuplejsza (albo ładniejsza, albo powinnam odnosić większe sukcesy)". Te myśli są zawsze wyrazem naszych pragnień, by rzeczywistość była inna, niż jest. Jeśli wydaje ci się, że to stwierdzenie brzmi przygnębiająco, to masz rację. Wszelkie napięcie, jakie odczuwamy, spowodowane bywa sprzeciwem wobec tego, co jest.


Ludzie, którzy dopiero zaczynają stosować Pracę, często mówią mi: „Ale jeśli przestanę sprzeciwiać się rzeczywistości, to pozbawię się siły. Jeśli po prostu zaakceptuję rzeczywistość, stanę się bierny. Może nawet nie będzie mi się chciało nic robić". Odpowiadam im pytaniem: „Czy możesz mieć pewność, że to prawda?". Co daje nam więcej siły?: „Szkoda, że straciłem pracę" czy „Straciłem pracę. Co teraz mogę zrobić?".


Terapeuta ma rację pisząc do mnie: Zdaje mi się, że potrzebuje Pan jakiegoś duchowego przebudzenia, żeby inaczej spojrzeć na siebie i świat.

Pisałem że miałem takie przebudzenie przy pierwszej abstynencji – nie wiem dlaczego wtedy odeszła mi chęć do picia, oczywiście pielęgnowałem to.

Trudno jest być mi Franklem, może budować pozytywną teraźniejszość małymi krokami jak pisze autorka –

Wydobądź te prawdy z ciemności. Dla niektórych jest to ogromnie trudne na początku i niełatwo znajdują jakiś przykład. Nie spiesz się. Jeśli naprawdę chcesz poznać prawdę, pozwól, aby sama ci się objawiła. Codziennie próbuj znaleźć jakieś trzy sukcesy. Pierwszym może być na przykład: „Umyłem zęby". Drugim: „Pozmywałem naczynia". Trzecim: „Oddycham".

Odsuń się od wszelkiego myślenia, a nie będzie takiego miejsca, do którego nie mógłbyś pójść. Seng-ts'an (Trzeci Patriarcha)

Na razie mniej lub bardziej świadomie tkwię w przeszłości dalszej i bliższej, żałuję –

  • tego, że nie pojechałem dawno na rozmowę kwalifikacyjną do ośrodka terapii, wybrałem bezpieczniejszą niby dotychczasową sytuację;
  • nie wybrałem Studium Terapii Uzależnień, a chciałem zostać zawodowym terapeutą, w obu wypadkach byłem za mało zdecydowany, może malo dojrzały, chociaż z drugiej strony i okoliczności były inne;
podobnie –
  • nie rozwinąłem biznesiku handelku;
  • nie otworzyliśmy zakładu fryzjerskiego, chociaż mieliśmy lokal, a Żona skończyła kurs fryzjerski.
i
  • kropelek na alkoholu, które zacząłem używać nałogowo;
  • długów wynikłych z pijanego myślenia – Kiedy pracowałam z alkoholikami, zawsze odkrywałam, że zanim jeszcze upili się alkoholem, byli pijani swoim myśleniem – pisze autorka.
  • No i oczywiście ostatnich głupot – to jest straszne

Nie uwalniam się od swoich myśli / bo one są i tak / - wychodzę im naprzeciw ze zrozumieniem. Wtedy to one uwalniają się ode mnie.

Ale cierpię i na razie myśli nie bardzo mogę wychodzić im naprzeciw, może tak miało być, ale JA popiłem.

Źródło - pixabay.com


Na rozum wiem, że –
po pierwsze – na tamten czas sytuacja była inna;
po drugie – bez myśli o błędach i obaw o przyszłość czułbym się lepiej.
Jednak na razie uczucia są jakie są – dołujące.

No cóż trzeba jakoś /niestety na dzisiaj jakoś/ żyć i pracować nad tym, oby te ostatnie infekcje, które bardzo psują komfort minęły.

Z drugiej strony –
Nie odmawiam tym, którzy doszli do majątku, inteligencji, zasług, czy pracowitości, ale ciężka praca nie jest ani konieczna, ani wystarczająca do osiągnięcia sukcesu.
A co decyduje o sukcesie?

Po pierwsze kapitał kulturowy, czyli to, w jakim środowisku się urodziłeś. Po drugie kapitał społeczny, czyli twoja siatka znajomych. Po trzecie - przypadek. No i po czwarte coś, co można nazwać poduszką bezpieczeństwa, na którą spadasz w razie kłopotów.
Poduszka bezpieczeństwa?

Jej wielkość zależy od statusu twoich rodziców, ich kontaktów oraz pieniędzy, które mogą wyłożyć na wyciąganie cię z ewentualnych tarapatów. Jeśli wiesz, że zawsze spadniesz na cztery łapy, to masz odwagę podejmować większe ryzyko


Tak trochę na marginesie, autorka pisze /s. 105/ –

Zdanie „Moje życie powinno mieć cel" na pierwszy rzut oka wydaje się dosyć dziwnym tematem do Pracy. Być może uważasz, że takie przekonanie w żaden sposób nie może się przyczynić do czyjegoś cierpienia lub problemów. Z kolei zdanie „Moje życie nie ma celu" może być wystarczająco bolesne - by uzasadniać to, że sprawdzamy, czy jest prawdą. Okazuje się jednak, że przekonanie pozornie pozytywne jest równie bolesne jak przekonanie pozornie negatywne. A odwrócenie mające pozornie negatywną formę jest zdaniem, które przynosi poczucie wielkiej ulgi i wolności.
Przekonanie fundamentalne: Moje życie powinno mieć cel.

Ja znowu pisałem, że bez wytyczonego celu trudno uzyskać pełną trzeźwość. Może i się mylę. Ale mi nie chodzi o konkretny cel tylko bardziej o ogólny kierunek działań, podążanie za swoimi zainteresowaniami, naukę języka, aby lepiej porozumiewać z ludźmi na świecie lub łatwiej znaleźć pracę. Również wychowanie dzieci, pielęgnowanie związku, zdobywanie zawodu, ukończenie szkoły. Myślę, że pozostawanie biernym w życiu utrudnia trzeźwienie. Mi przez te dwadzieścia parę trzeźwych lat bardzo ułatwiało to, że dbałem o życie rodzinne, działałem społecznie, ukończyłem studia itd. Chociaż do końca nie osiągnąłem tego, czego chciałem, moje życie było fajne, tylko tego nie dostrzegałem.

Myślę, ze oprócz pracą nad przekonaniami wytyczenie kierunku działań praktycznych może mi pomóc wyjść z zapaści. W niektórych przypadkach to się łączy, np. nie znajdę fajnej pracy na jest duża szansa że znajdę, choć szczerze mówiąc teraz mało w to wierzę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz