Natrafiłem
na lekturę – Kochaj co masz autorstwa Katie Byron. Lektura
jej mam nadzieję powinna mi trochę pomóc w mojej sytuacji.,
ponieważ dotyczy analizy nieprawdziwych przekonań. Trochę
czytałem, wynotowałem to i owo. Próbowałem zastosować jej
propozycje tzw. czterech pytań dotyczą one relacji z ludźmi i
samym sobą –
PYTANIE
PIERWSZE: CZY TO PRAWDA?
PYTANIE
DRUGIE:
CZY
MOŻESZ MIEĆ ABSOLUTNĄ PEWNOŚĆ, ŻE TO PRAWDA?
PYTANIE
TRZECIE: JAK REAGUJESZ, KIEDY POJAWIA SIĘ TA MYŚL?
PYTANIE
CZWARTE: KIM BYŁBYŚ BEZ TEJ MYŚLI?
Ogólnie
na razie trochę mało ja rozumiem, to takie amerykańskie podejście
do problemu. Może trywializuję, ale rzecz sprowadza się do zmiany
przekonań co mój znajomy Terapeuta, Albert
Ellis /Terapia racjonalno-emotywna/, moja Pani Dr Psychiatra i
przyjaciel proponują, ja też pisałem o tym w swoim modelu
trzeźwości obok techniki i ideologii –
Pragnienie,
by rzeczywistość była inna, niż jest, nie może się ziścić. Po
prostu mógłbyś spędzić resztę życia, próbując nauczyć kota
szczekać.
A
jednak z pewnością zauważasz, że wielokrotnie w ciągu dnia
myślisz: „Ludzie powinni być bardziej uprzejmi". „Dzieci
powinny być grzeczne". „Moi sąsiedzi powinni bardziej dbać
o trawnik". „Ta kolejka w sklepie spożywczym powinna szybciej
się przesuwać". „Mój współmałżonek powinien się ze mną
zgadzać". „Powinnam być szczuplejsza (albo ładniejsza, albo
powinnam odnosić większe sukcesy)". Te myśli są zawsze
wyrazem naszych pragnień, by rzeczywistość była inna, niż jest.
Jeśli wydaje ci się, że to stwierdzenie brzmi przygnębiająco, to
masz rację. Wszelkie napięcie, jakie odczuwamy, spowodowane bywa
sprzeciwem wobec tego, co jest.
Ludzie,
którzy dopiero zaczynają stosować Pracę, często mówią mi: „Ale
jeśli przestanę sprzeciwiać się rzeczywistości, to pozbawię się
siły. Jeśli po prostu zaakceptuję rzeczywistość, stanę się
bierny. Może nawet nie będzie mi się chciało nic robić".
Odpowiadam im pytaniem: „Czy możesz mieć pewność, że to
prawda?". Co daje nam więcej siły?: „Szkoda, że straciłem
pracę" czy „Straciłem
pracę. Co teraz mogę zrobić?".
Terapeuta
ma rację pisząc do mnie: Zdaje mi się, że potrzebuje Pan
jakiegoś duchowego przebudzenia, żeby inaczej spojrzeć na siebie i
świat.
Pisałem
że miałem takie przebudzenie przy pierwszej abstynencji – nie
wiem dlaczego wtedy odeszła mi chęć do picia, oczywiście
pielęgnowałem to.
Trudno
jest być mi Franklem, może
budować pozytywną teraźniejszość małymi krokami jak pisze
autorka –
Wydobądź
te prawdy z ciemności. Dla niektórych jest to ogromnie trudne na
początku i niełatwo znajdują jakiś przykład. Nie spiesz się.
Jeśli naprawdę chcesz poznać prawdę, pozwól, aby sama ci się
objawiła. Codziennie próbuj
znaleźć jakieś trzy sukcesy. Pierwszym może być na
przykład: „Umyłem zęby". Drugim: „Pozmywałem naczynia".
Trzecim: „Oddycham".
Odsuń
się od wszelkiego myślenia, a nie będzie takiego miejsca, do
którego nie mógłbyś pójść. Seng-ts'an (Trzeci Patriarcha)
Na
razie mniej lub bardziej świadomie tkwię w przeszłości dalszej i
bliższej, żałuję –
- tego, że nie pojechałem dawno na rozmowę kwalifikacyjną do ośrodka terapii, wybrałem bezpieczniejszą niby dotychczasową sytuację;
- nie wybrałem Studium Terapii Uzależnień, a chciałem zostać zawodowym terapeutą, w obu wypadkach byłem za mało zdecydowany, może malo dojrzały, chociaż z drugiej strony i okoliczności były inne;
podobnie
–
- nie rozwinąłem biznesiku handelku;
- nie otworzyliśmy zakładu fryzjerskiego, chociaż mieliśmy lokal, a Żona skończyła kurs fryzjerski.
i
- kropelek na alkoholu, które zacząłem używać nałogowo;
- długów wynikłych z pijanego myślenia – Kiedy pracowałam z alkoholikami, zawsze odkrywałam, że zanim jeszcze upili się alkoholem, byli pijani swoim myśleniem – pisze autorka.
- No i oczywiście ostatnich głupot – to jest straszne
Nie
uwalniam się od swoich myśli /
bo one są i tak / - wychodzę im naprzeciw ze
zrozumieniem. Wtedy to one uwalniają się ode mnie.
Ale
cierpię i na razie myśli nie bardzo mogę wychodzić im naprzeciw,
może tak miało być, ale JA popiłem.
![]() |
| Źródło - pixabay.com |
Na
rozum wiem, że –
po
pierwsze – na tamten czas sytuacja była inna;
po
drugie – bez myśli o błędach i obaw o przyszłość czułbym się
lepiej.
Jednak
na razie uczucia są jakie są – dołujące.
No
cóż trzeba jakoś /niestety na dzisiaj jakoś/ żyć i pracować
nad tym, oby te ostatnie infekcje, które bardzo psują komfort
minęły.
Z
drugiej strony –
Nie
odmawiam tym, którzy doszli do majątku, inteligencji, zasług, czy
pracowitości, ale ciężka praca nie jest ani konieczna, ani
wystarczająca do osiągnięcia sukcesu.
A
co decyduje o sukcesie?
Po
pierwsze kapitał kulturowy, czyli to, w jakim środowisku się
urodziłeś. Po drugie kapitał społeczny, czyli twoja siatka
znajomych. Po trzecie - przypadek. No i po czwarte coś, co można
nazwać poduszką bezpieczeństwa, na którą spadasz w razie
kłopotów.
Poduszka
bezpieczeństwa?
Jej
wielkość zależy od statusu twoich rodziców, ich kontaktów oraz
pieniędzy, które mogą wyłożyć na wyciąganie cię z
ewentualnych tarapatów. Jeśli wiesz, że zawsze spadniesz na cztery
łapy, to masz odwagę podejmować większe ryzyko
Tak
trochę na marginesie, autorka pisze /s. 105/ –
Zdanie
„Moje życie powinno mieć cel" na pierwszy rzut oka wydaje
się dosyć dziwnym tematem do Pracy. Być może uważasz, że takie
przekonanie w żaden sposób nie może się przyczynić do czyjegoś
cierpienia lub problemów. Z kolei zdanie „Moje życie nie ma celu"
może być wystarczająco bolesne - by uzasadniać to, że
sprawdzamy, czy jest prawdą. Okazuje się jednak, że przekonanie
pozornie pozytywne jest równie bolesne jak przekonanie pozornie
negatywne. A odwrócenie mające pozornie negatywną formę jest
zdaniem, które przynosi poczucie wielkiej ulgi i wolności.
Przekonanie
fundamentalne: Moje życie powinno mieć cel.
Ja
znowu pisałem, że bez wytyczonego celu trudno uzyskać pełną
trzeźwość. Może i się mylę. Ale mi nie chodzi o konkretny cel
tylko bardziej o ogólny kierunek działań, podążanie za swoimi
zainteresowaniami, naukę języka, aby lepiej porozumiewać z ludźmi
na świecie lub łatwiej znaleźć pracę. Również wychowanie
dzieci, pielęgnowanie związku, zdobywanie zawodu, ukończenie
szkoły. Myślę, że pozostawanie biernym w życiu utrudnia
trzeźwienie. Mi przez te dwadzieścia parę trzeźwych lat bardzo
ułatwiało to, że dbałem o życie rodzinne, działałem
społecznie, ukończyłem studia itd. Chociaż do końca nie
osiągnąłem tego, czego chciałem, moje życie było fajne, tylko
tego nie dostrzegałem.
Myślę,
ze oprócz pracą nad przekonaniami wytyczenie kierunku działań
praktycznych może mi pomóc wyjść z zapaści. W niektórych
przypadkach to się łączy, np. nie znajdę fajnej pracy na jest
duża szansa że znajdę, choć szczerze mówiąc teraz mało w to
wierzę.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz