Jak wspomniałem w poprzednim poście zacząłem czytać książkę - Bóg ukryty Wiktora Frankla. Próbuję teraz cokolwiek zrozumieć z tej lektur sobie pomyślałem - piszę o psychologii, dobrze, ale skąd się ta nauka wzięła.
Wilhelm Wundt - źródło zapomniałem.
Jak większości ludzi skojarzył mi się Froud, ale przecież na studiach dowiedziałem się, że za twórcę, ojca współczesnej psychologii uważa się Wilhelma Wundta. On wprowadził metody eksperymentalne do badań natury człowieka. Odzielił psychologię od filozofii, uczynił dyscypliną naukową.Dzisiaj przyzwyczailiśmy się do różnych testów o charakterze psychologicznym.
Spotykamy się z nimi nie tylko w gabinecie psychologa ale i w mediach. Na ile te testy i eksperymenty naukowe są wiarygodne? Myślę, że w bardzo dużym stopniu tak. Natomiast te publikowane w mediach np. w tygodnikach lub eksperymenty w programach telewizyjnych mogą zamącić komuś w głowie
Jak wspomniałem w poprzednim poście zacząłem czytać książkę - Bóg ukryty Wiktora Frankla. Próbuję teraz cokolwiek zrozumieć z tej lektur sobie pomyślałem - piszę o psychologii, dobrze, ale skąd się ta nauka wzięła.
Jak większości ludzi skojarzył mi się Froud, ale przecież na studiach dowiedziałem się, że za twórcę, ojca współczesnej psychologii uważa się Wilhelma Wundta. On wprowadził metody eksperymentalne do badań natury człowieka. Odzielił psychologię od filozofii, uczynił dyscypliną naukową.
Dzisiaj przyzwyczailiśmy się do różnych testów o charakterze psychologicznym.
Spotykamy się z nimi nie tylko w gabinecie psychologa ale i w mediach. Na ile te testy i eksperymenty naukowe są wiarygodne? Myślę, że w bardzo dużym stopniu tak. Natomiast te publikowane w mediach np. w tygodnikach lub eksperymenty w programach telewizyjnych mogą zamącić komuś w głowie.
Będę posługiwał się głównie cytatami z Frankla /druk pochyły/ i przytaczał swoje refleksje w odniesieniu do każdej ze szkół filozoficznych o oraz zastanowię się co z głównych myśli danej szkoły może być przydatnych dla mnie. Oczywiście będzie to punkt widzenia laika i na pewno będę się mylić.
Myślałem że jestem taki mądry nie tylko w sprawach alkoholizmu ale i innych. Pomyliłem się w obu przypadkach.
Arthur Schnitzler, słynny wiedeński poeta współczesnyZygmuntowi
Freudowi, powiedział kiedyś
, że istnieją tylko trzy
cnoty: obiektywizm,
odwaga oraz poczucie
odpowiedzialności.Byłoby
interesujące przyporządkować każdej z tych cnót
filozofię jednej z trzech
szkół psychoterapii
zrodzonych na gruncie
wiedeńskim.
i tak -
Jeśli chodzi ocnotę odwagi, niewątpliwie najłatwiej przypisaćjej założenia psychologii
adlerowskiej. Wyznawcy tej
szkoły całe postępowanie
terapeutyczne sprowadzają przecież do próby ośmielenia pacjenta. Oś
mielenie to ma służyć
jednemu celowi:przezwycię
żeniu przez pacjenta
poczucia niższości, które
psychologia adlerowska
uważa za czynnik
zdecydowanie chorobotwórczy.
Nabyty sposób życia w dzieciństwie w wieku 4-5 przenosi się na sposób dorosły. Często chce wykorzystać swoje słabości do rządzenia otoczeniem. Inni chcą dorównać do lepszych doskonaląc się. Mnie interesuje to że Adler uważa, że człowiek jest związany ze społeczeństwem. Jeśli pracuje dla niego osiąga satysfakcję z życia. Sam głupieje. Nie darmo się mówi o nawykach starej panny. Dla mnie dużą wartością było budowanie małżeństwa i wychowanie Córki. Też praca jako pomagacz dawała mi dużo satysfakcji. Zresztą każda praca jest pracą dla społeczeństwa ekspedient, inżynier, pracownik ochrony pracują na rzecz innych. Przez to czują się potrzebni, a także praca pozwala im na kontakty społeczne. W tym sensie praca ma znaczenie terapeutyczne. Mi jest w tej chwili ciężko żyć bo czuję się samotny i bezużyteczny trochę.
Też przy wychodzeniu z alkoholizmu inni ludzie są potrzebni. Czy będą to Anonimowi Alkoholicy, czy terapeuta. Są niby przypadki że niepijący alkoholicy są abstynentami sami z siebie. Jak to wygląda? Trzeba by się bliżej przyjrzeć, czy np . mają dużą satysfakcję z życia?
Praca z klientem tutaj polega tutaj na zbadaniu stylu życia klienta wypracowanego w dzieciństwie i poszukiwaniu sposobu do osiągnięcia celu, który który zmieni jego życie na lepsze. Tak jak pisałem - bez przyjęcia jakiegoś CELU w życiu nie ma prawdziwego trzeźwienia. Mi właśnie brakuje teraz tego celu.
Jeśli chodzi o poczucie niższości to do końca nie wiem. Z jednej strony byłem dołowany przez przez Babkę z drugiej hołubiony przez Ciotkę co wykorzystywałem. Nie miałem za bardzo bliskiego kontaktu z Mamą, nie umiała ona okazywać uczuć, miała to chyba po swojej Mamie. Dzisiaj czasami - ja biedny żuczek. Może za bardzo oczekuję od innych akceptacji? a na pewno zrozumienia.
Poczucie niższości kojarzy mi się z nieśmiałością i nadmiernym wstydem. Np. w sporcie byłem noga przez co czułem się gorszy. A można było się doskonalić w tej dziedzinie, trochę to robiłem, jedziłem na rowerze w dalekie trasy. Dzisiaj czasami, ale rzadko wycofuję się.
Miałem jednak odwagę przeciwstawić się grupie gdy wierzyłem w swoje racje, szedłem własną drogą, w przypadku picia raczej zgubną. Córka przejęła tę cechę, nie ulegała i nie ulega myślę złym wpływom otoczenia.
Nieśmiałość udało mi się przezwyciężyć w wieku dorosłym. Jak? Np. jak miałem załatwić jaką sprawę, lub wystąpić w większym gronie /np. na mitingu AA, czy na posiedzeniu rady miasta gdzie występowałem, jako przedstawiciel Klubu Abstynenta/ przygotowywałem sobie scenariusz moich zachowań i celem było zrealizowanie go, jak aktor w teatrze. Potem jak w telewizji brałem udział w teleturnieju "Jeden z dziesięciu" i jak odpadłem w pierwszej rundzie nie czułem się specjalnie gorszym.
Byłem też nieśmiały wobec kobiet, a jednak poderwałem jakoś moją Żonę.
Poczucie niższości na pewno zmniejszało się poprzez picie alkoholu, doznawałem akceptacji w swojej grupie. Poczucie akceptacji przez otoczenie jest bardzo potrzebne człowiekowi.
Dzisiaj trochę odczuwam poczucie wstydu wobec kolegów, którzy utrzymują długo abstynencję oraz klientów z którymi pracowałem.
Cel, jak mówiłem trudno mi znaleźć. Może wyznaczać sobie cele cząstkowe?
Np. napisanie postu, telefony do Gospodarza w sprawie mieszkania, lektura, która pomoże mi w dalszym życiu.
https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Psychologia_indywidualna
https://www.greelane.com/pl/nauka-tech-math/nauki-spo%c5%82eczne/adlerian-therapy-stages-4173522/
http://psychotherapyyy.blogspot.com/2010/01/psychoterapia-integratywna-adlera.html?m=1
Zabierałem się do tego postu jak pies do jeża, ale się wciągnąłem i poczułem odrobinę satysfakcji, może ta lektura będzie pomocna w dalszym życiu i może komuś przydadzą się moje doświadczenia, jak pisałem dobrze jest być pożytecznym. Może będę bardziej odważny?
Jak wspomniałem w poprzednim poście zacząłem czytać książkę - Bóg ukryty Wiktora Frankla. Próbuję teraz cokolwiek zrozumieć z tej lektur sobie pomyślałem - piszę o psychologii, dobrze, ale skąd się ta nauka wzięła.
Jak większości ludzi skojarzył mi się Froud, ale przecież na studiach dowiedziałem się, że za twórcę, ojca współczesnej psychologii uważa się Wilhelma Wundta. On wprowadził metody eksperymentalne do badań natury człowieka. Odzielił psychologię od filozofii, uczynił dyscypliną naukową.
Dzisiaj przyzwyczailiśmy się do różnych testów o charakterze psychologicznym.
Spotykamy się z nimi nie tylko w gabinecie psychologa ale i w mediach. Na ile te testy i eksperymenty naukowe są wiarygodne? Myślę, że w bardzo dużym stopniu tak. Natomiast te publikowane w mediach np. w tygodnikach lub eksperymenty w programach telewizyjnych mogą zamącić komuś w głowie.
Będę posługiwał się głównie cytatami z Frankla /druk pochyły/ i przytaczał swoje refleksje w odniesieniu do każdej ze szkół filozoficznych o oraz zastanowię się co z głównych myśli danej szkoły może być przydatnych dla mnie. Oczywiście będzie to punkt widzenia laika i na pewno będę się mylić.
Myślałem że jestem taki mądry nie tylko w sprawach alkoholizmu ale i innych. Pomyliłem się w obu przypadkach.
Arthur Schnitzler, słynny wiedeński poeta współczesnyZygmuntowi
Freudowi, powiedział kiedyś
, że istnieją tylko trzy
cnoty: obiektywizm,
odwaga oraz poczucie
odpowiedzialności.Byłoby
interesujące przyporządkować każdej z tych cnót
filozofię jednej z trzech
szkół psychoterapii
zrodzonych na gruncie
wiedeńskim.
i tak -
Jeśli chodzi ocnotę odwagi, niewątpliwie najłatwiej przypisaćjej założenia psychologii
adlerowskiej. Wyznawcy tej
szkoły całe postępowanie
terapeutyczne sprowadzają przecież do próby ośmielenia pacjenta. Oś
mielenie to ma służyć
jednemu celowi:przezwycię
żeniu przez pacjenta
poczucia niższości, które
psychologia adlerowska
uważa za czynnik
zdecydowanie chorobotwórczy.
Nabyty sposób życia w dzieciństwie w wieku 4-5 przenosi się na sposób dorosły. Często chce wykorzystać swoje słabości do rządzenia otoczeniem. Inni chcą dorównać do lepszych doskonaląc się. Mnie interesuje to że Adler uważa, że człowiek jest związany ze społeczeństwem. Jeśli pracuje dla niego osiąga satysfakcję z życia. Sam głupieje. Nie darmo się mówi o nawykach starej panny. Dla mnie dużą wartością było budowanie małżeństwa i wychowanie Córki. Też praca jako pomagacz dawała mi dużo satysfakcji. Zresztą każda praca jest pracą dla społeczeństwa ekspedient, inżynier, pracownik ochrony pracują na rzecz innych. Przez to czują się potrzebni, a także praca pozwala im na kontakty społeczne. W tym sensie praca ma znaczenie terapeutyczne. Mi jest w tej chwili ciężko żyć bo czuję się samotny i bezużyteczny trochę.
Też przy wychodzeniu z alkoholizmu inni ludzie są potrzebni. Czy będą to Anonimowi Alkoholicy, czy terapeuta. Są niby przypadki że niepijący alkoholicy są abstynentami sami z siebie. Jak to wygląda? Trzeba by się bliżej przyjrzeć, czy np . mają dużą satysfakcję z życia?
Praca z klientem tutaj polega tutaj na zbadaniu stylu życia klienta wypracowanego w dzieciństwie i poszukiwaniu sposobu do osiągnięcia celu, który który zmieni jego życie na lepsze. Tak jak pisałem - bez przyjęcia jakiegoś CELU w życiu nie ma prawdziwego trzeźwienia. Mi właśnie brakuje teraz tego celu.
Jeśli chodzi o poczucie niższości to do końca nie wiem. Z jednej strony byłem dołowany przez przez Babkę z drugiej hołubiony przez Ciotkę co wykorzystywałem. Nie miałem za bardzo bliskiego kontaktu z Mamą, nie umiała ona okazywać uczuć, miała to chyba po swojej Mamie. Dzisiaj czasami - ja biedny żuczek. Może za bardzo oczekuję od innych akceptacji? a na pewno zrozumienia.
Poczucie niższości kojarzy mi się z nieśmiałością i nadmiernym wstydem. Np. w sporcie byłem noga przez co czułem się gorszy. A można było się doskonalić w tej dziedzinie, trochę to robiłem, jedziłem na rowerze w dalekie trasy. Dzisiaj czasami, ale rzadko wycofuję się.
Miałem jednak odwagę przeciwstawić się grupie gdy wierzyłem w swoje racje, szedłem własną drogą, w przypadku picia raczej zgubną. Córka przejęła tę cechę, nie ulegała i nie ulega myślę złym wpływom otoczenia.
Nieśmiałość udało mi się przezwyciężyć w wieku dorosłym. Jak? Np. jak miałem załatwić jaką sprawę, lub wystąpić w większym gronie /np. na mitingu AA, czy na posiedzeniu rady miasta gdzie występowałem, jako przedstawiciel Klubu Abstynenta/ przygotowywałem sobie scenariusz moich zachowań i celem było zrealizowanie go, jak aktor w teatrze. Potem jak w telewizji brałem udział w teleturnieju "Jeden z dziesięciu" i jak odpadłem w pierwszej rundzie nie czułem się specjalnie gorszym.
Byłem też nieśmiały wobec kobiet, a jednak poderwałem jakoś moją Żonę.
Poczucie niższości na pewno zmniejszało się poprzez picie alkoholu, doznawałem akceptacji w swojej grupie. Poczucie akceptacji przez otoczenie jest bardzo potrzebne człowiekowi.
Dzisiaj trochę odczuwam poczucie wstydu wobec kolegów, którzy utrzymują długo abstynencję oraz klientów z którymi pracowałem.
Cel, jak mówiłem trudno mi znaleźć. Może wyznaczać sobie cele cząstkowe?
Np. napisanie postu, telefony do Gospodarza w sprawie mieszkania, lektura, która pomoże mi w dalszym życiu.
https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Psychologia_indywidualna
https://www.greelane.com/pl/nauka-tech-math/nauki-spo%c5%82eczne/adlerian-therapy-stages-4173522/
http://psychotherapyyy.blogspot.com/2010/01/psychoterapia-integratywna-adlera.html?m=1
Zabierałem się do tego postu jak pies do jeża, ale się wciągnąłem i poczułem odrobinę satysfakcji, może ta lektura będzie pomocna w dalszym życiu i może komuś przydadzą się moje doświadczenia, jak pisałem dobrze jest być pożytecznym. Może będę bardziej odważny?
Będę posługiwał się głównie cytatami z Frankla /druk pochyły/ i przytaczał swoje refleksje w odniesieniu do każdej ze szkół filozoficznych o oraz zastanowię się co z głównych myśli danej szkoły może być przydatnych dla mnie. Oczywiście będzie to punkt widzenia laika i na pewno będę się mylić.
Myślałem że jestem taki mądry nie tylko w sprawach alkoholizmu ale i innych. Pomyliłem się w obu przypadkach.
Arthur Schnitzler, słynny wiedeński poeta współczesnyZygmuntowi
Freudowi, powiedział kiedyś
, że istnieją tylko trzy
cnoty: obiektywizm,
odwaga oraz poczucie
odpowiedzialności.Byłoby
interesujące przyporządkować każdej z tych cnót
filozofię jednej z trzech
szkół psychoterapii
zrodzonych na gruncie
wiedeńskim.
i tak -
Jeśli chodzi ocnotę odwagi, niewątpliwie najłatwiej przypisaćjej założenia psychologii
adlerowskiej. Wyznawcy tej
szkoły całe postępowanie
terapeutyczne sprowadzają przecież do próby ośmielenia pacjenta. Oś
mielenie to ma służyć
jednemu celowi:przezwycię
żeniu przez pacjenta
poczucia niższości, które
psychologia adlerowska
uważa za czynnik
zdecydowanie chorobotwórczy.
Nabyty sposób życia w dzieciństwie w wieku 4-5 przenosi się na sposób dorosły. Często chce wykorzystać swoje słabości do rządzenia otoczeniem. Inni chcą dorównać do lepszych doskonaląc się. Mnie interesuje to że Adler uważa, że człowiek jest związany ze społeczeństwem. Jeśli pracuje dla niego osiąga satysfakcję z życia. Sam głupieje. Nie darmo się mówi o nawykach starej panny. Dla mnie dużą wartością było budowanie małżeństwa i wychowanie Córki. Też praca jako pomagacz dawała mi dużo satysfakcji. Zresztą każda praca jest pracą dla społeczeństwa ekspedient, inżynier, pracownik ochrony pracują na rzecz innych. Przez to czują się potrzebni, a także praca pozwala im na kontakty społeczne. W tym sensie praca ma znaczenie terapeutyczne. Mi jest w tej chwili ciężko żyć bo czuję się samotny i bezużyteczny trochę.
Też przy wychodzeniu z alkoholizmu inni ludzie są potrzebni. Czy będą to Anonimowi Alkoholicy, czy terapeuta. Są niby przypadki że niepijący alkoholicy są abstynentami sami z siebie. Jak to wygląda? Trzeba by się bliżej przyjrzeć, czy np . mają dużą satysfakcję z życia?
Praca z klientem tutaj polega tutaj na zbadaniu stylu życia klienta wypracowanego w dzieciństwie i poszukiwaniu sposobu do osiągnięcia celu, który który zmieni jego życie na lepsze. Tak jak pisałem - bez przyjęcia jakiegoś CELU w życiu nie ma prawdziwego trzeźwienia. Mi właśnie brakuje teraz tego celu.
Jeśli chodzi o poczucie niższości to do końca nie wiem. Z jednej strony byłem dołowany przez przez Babkę z drugiej hołubiony przez Ciotkę co wykorzystywałem. Nie miałem za bardzo bliskiego kontaktu z Mamą, nie umiała ona okazywać uczuć, miała to chyba po swojej Mamie. Dzisiaj czasami - ja biedny żuczek. Może za bardzo oczekuję od innych akceptacji? a na pewno zrozumienia.
Poczucie niższości kojarzy mi się z nieśmiałością i nadmiernym wstydem. Np. w sporcie byłem noga przez co czułem się gorszy. A można było się doskonalić w tej dziedzinie, trochę to robiłem, jedziłem na rowerze w dalekie trasy. Dzisiaj czasami, ale rzadko wycofuję się.
Miałem jednak odwagę przeciwstawić się grupie gdy wierzyłem w swoje racje, szedłem własną drogą, w przypadku picia raczej zgubną. Córka przejęła tę cechę, nie ulegała i nie ulega myślę złym wpływom otoczenia.
Nieśmiałość udało mi się przezwyciężyć w wieku dorosłym. Jak? Np. jak miałem załatwić jaką sprawę, lub wystąpić w większym gronie /np. na mitingu AA, czy na posiedzeniu rady miasta gdzie występowałem, jako przedstawiciel Klubu Abstynenta/ przygotowywałem sobie scenariusz moich zachowań i celem było zrealizowanie go, jak aktor w teatrze. Potem jak w telewizji brałem udział w teleturnieju "Jeden z dziesięciu" i jak odpadłem w pierwszej rundzie nie czułem się specjalnie gorszym.
Byłem też nieśmiały wobec kobiet, a jednak poderwałem jakoś moją Żonę.
Poczucie niższości na pewno zmniejszało się poprzez picie alkoholu, doznawałem akceptacji w swojej grupie. Poczucie akceptacji przez otoczenie jest bardzo potrzebne człowiekowi.
Dzisiaj trochę odczuwam poczucie wstydu wobec kolegów, którzy utrzymują długo abstynencję oraz klientów z którymi pracowałem.
Cel, jak mówiłem trudno mi znaleźć. Może wyznaczać sobie cele cząstkowe?
Np. napisanie postu, telefony do Gospodarza w sprawie mieszkania, lektura, która pomoże mi w dalszym życiu no i oczywiście kontakt z AA i terapeutą, jak zostałbym w moim mieście.
https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Psychologia_indywidualna
https://www.greelane.com/pl/nauka-tech-math/nauki-spo%c5%82eczne/adlerian-therapy-stages-4173522/
http://psychotherapyyy.blogspot.com/2010/01/psychoterapia-integratywna-adlera.html?m=1
Zabierałem się do tego postu jak pies do jeża, ale się wciągnąłem i poczułem odrobinę satysfakcji, może ta lektura będzie pomocna w dalszym życiu i może komuś przydadzą się moje doświadczenia, jak pisałem dobrze jest być pożytecznym. Może będę bardziej odważny?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz