W ostatnią sobotę i niedzielę miałem wybitny nawrót zaburzeń depresyjnych, czy nawrotowych, a już było lepiej. Ja bym się skłaniał, jak pisałem do depresji. Do obiadu leżałem w łóżku, jak po południu i wieczorem jak zwykle lepiej.
Objawy jak zwykle - apetyt słaby, nerwowość, jakoś nienaturalnie mi zimno, kłapię protezą zębową. Mam w środku jakieś takie dreszcze, itp., pisałem wcześniej. Nic mi się nie chciało, ani pisać ani czytać. Nic nowego.
Czuję się jakbym miał niewielką gorączkę, a nie mam. Mam teraz swój normalny termometr, mój prawie zawsze w szpitalu wskazywał inaczej, teraz się zgadza, nie wierzę w te bezdotykowe. Zwykle przy infekcjach miewam lekko podwyższoną tak 37,2 i czuję się podobnie, prawie nigdy nie mam gorączki wysokiej. Infekcje mam często, ponieważ mam przewlekłe zapalenie oskrzeli - a przy tym jeszcze, głupi, palę papierosy.
W takie dni tylko się napić, potrzeba wtedy większej uważności, może Antalcolu lub rozmowy z kimś kto zna problem.
Może to u mnie wynikać z -
- w ustach język piecze jak cholera, a palę papierosy i piję trochę kawę, nie ma poprawy pomimo stosowania Sacholu żelu stomatologicznego, bardzo to przeszkadza w życiu - dyskomfort, nie czuję smaku. Zacząłem teraz płukać usta szałwią i rumiankiem. Dzisiaj jakby - odpukać lepiej, czyżby tak szybko zioła pomogły? Wyczytałem, że podobno badania sugerują, iż występuje to także przy nerwicy i depresji.
- efekt po szczepionce - raczej nie;
- nawrót myślenia, umartwiania się co dalej i wyrzuty sumienia, żal itp.;
- jakaś infekcja bez gorączki u mnie to możliwe, mam lekki katar i nos się zatyka, oddycham przez usta - raczej nie, nerwy - mam wadę w nosie, miałem operację ale nie jest tak jak powinno być, ale to też raczej nie;
- pęcherz neurogenny wariuje strasznie, są okresy że mam parcie co 10-15 minut, ciągle o tym piszę bo to boli i wpływa na życie codzienne i ducha też. Ciekawe - to to, że jak leżę w łóżku to jest dużo lepiej, na wolności też, choć nie dokońca dobrze, raczej źle.
Sądzę, iż zachodzi tu sprzężenie zwrotne.
depresja - wywołuje objawy - a objawy pogłębiają depresję - nasilają się objawy i tak w kółko. A co było na początku? - oczywiście myśl - co ja zrobiłem.
Czyli dobrze jak bym zmienił myślenie i złe przekonania.
Oprócz zastanawiania się nad sensem i celem w życiu, myślę o sensie pisania na blogu.
Wtedy przyszła mi do głowy taka myśl -
Może gdybym przeczytał coś takiego podobnego jak to co piszę na tym blogu lub spotkał odpowiedniego człowieka - bym zaprzestał używania kropelek? Powinienem sam zauważyć z taką wiedzą i doświadczeniem no i słuchać trochę innych.
Może takie pisanie się komuś przyda, jakby choć jednej osobie to warto.
"Miłe złego początki, lecz koniec żałosny" Jak mówił Krasicki.
Może Bóg, Siła Wyższa czy Los tak chciał.
Wygląda tak jakby trochę rządził przypadek. Gdyby w aptece nie zaproponowano mi Cardiolu C jak przestali produkować Cardiamidu z kofeiną pewnie nie wpadłbym w ciąg.
Głupie rozważania - gdyby ciocia miała wąsy toby była wujkiem.
Ale też przypadek sprawił, ja mu trochę pomogłem, że spotkałem na swojej drodze Magdę Ilnicką na zajęciach Programu Rozwoju Osobistego. Dzięki temu spotkaniu moje życie zmieniło się na lepsze. Terapia może pomóc, chociaż po drodze to czasami boli.
Gdyby przyszła Żona nie chciała się usamodzielnić, do tej pory mieszkała z rodzicami i nie zamieszkała na stancji w moim, a w zasadzie Babki domu, tobym jej nie poznał. Ale gdybym ja nie zadziałał tobym się z nią nie ożenił.
Z jednej strony przypadek /lub wola Boża, powiedzą inni/, z drugiej wolna wola moja i pole do działania. Gdzie jest granica?
Urodziłem się w takiej a nie innej rodzinie i nie miałem na to wpływu - ale później, gdy zyskuję świadomość zaczynam mieć wpływ.
Objawy jak zwykle - apetyt słaby, nerwowość, jakoś nienaturalnie mi zimno, kłapię protezą zębową. Mam w środku jakieś takie dreszcze, itp., pisałem wcześniej. Nic mi się nie chciało, ani pisać ani czytać. Nic nowego.
Czuję się jakbym miał niewielką gorączkę, a nie mam. Mam teraz swój normalny termometr, mój prawie zawsze w szpitalu wskazywał inaczej, teraz się zgadza, nie wierzę w te bezdotykowe. Zwykle przy infekcjach miewam lekko podwyższoną tak 37,2 i czuję się podobnie, prawie nigdy nie mam gorączki wysokiej. Infekcje mam często, ponieważ mam przewlekłe zapalenie oskrzeli - a przy tym jeszcze, głupi, palę papierosy.
W takie dni tylko się napić, potrzeba wtedy większej uważności, może Antalcolu lub rozmowy z kimś kto zna problem.
Może to u mnie wynikać z -
- w ustach język piecze jak cholera, a palę papierosy i piję trochę kawę, nie ma poprawy pomimo stosowania Sacholu żelu stomatologicznego, bardzo to przeszkadza w życiu - dyskomfort, nie czuję smaku. Zacząłem teraz płukać usta szałwią i rumiankiem. Dzisiaj jakby - odpukać lepiej, czyżby tak szybko zioła pomogły? Wyczytałem, że podobno badania sugerują, iż występuje to także przy nerwicy i depresji.
- efekt po szczepionce - raczej nie;
- nawrót myślenia, umartwiania się co dalej i wyrzuty sumienia, żal itp.;
- jakaś infekcja bez gorączki u mnie to możliwe, mam lekki katar i nos się zatyka, oddycham przez usta - raczej nie, nerwy - mam wadę w nosie, miałem operację ale nie jest tak jak powinno być, ale to też raczej nie;
- pęcherz neurogenny wariuje strasznie, są okresy że mam parcie co 10-15 minut, ciągle o tym piszę bo to boli i wpływa na życie codzienne i ducha też. Ciekawe - to to, że jak leżę w łóżku to jest dużo lepiej, na wolności też, choć nie dokońca dobrze, raczej źle.
Sądzę, iż zachodzi tu sprzężenie zwrotne.
depresja - wywołuje objawy - a objawy pogłębiają depresję - nasilają się objawy i tak w kółko. A co było na początku? - oczywiście myśl - co ja zrobiłem.
Czyli dobrze jak bym zmienił myślenie i złe przekonania.
Oprócz zastanawiania się nad sensem i celem w życiu, myślę o sensie pisania na blogu.
Wtedy przyszła mi do głowy taka myśl -
Może gdybym przeczytał coś takiego podobnego jak to co piszę na tym blogu lub spotkał odpowiedniego człowieka - bym zaprzestał używania kropelek? Powinienem sam zauważyć z taką wiedzą i doświadczeniem no i słuchać trochę innych.
Może takie pisanie się komuś przyda, jakby choć jednej osobie to warto.
"Miłe złego początki, lecz koniec żałosny" Jak mówił Krasicki.
Może Bóg, Siła Wyższa czy Los tak chciał.
Wygląda tak jakby trochę rządził przypadek. Gdyby w aptece nie zaproponowano mi Cardiolu C jak przestali produkować Cardiamidu z kofeiną pewnie nie wpadłbym w ciąg.
Głupie rozważania - gdyby ciocia miała wąsy toby była wujkiem.
Ale też przypadek sprawił, ja mu trochę pomogłem, że spotkałem na swojej drodze Magdę Ilnicką na zajęciach Programu Rozwoju Osobistego. Dzięki temu spotkaniu moje życie zmieniło się na lepsze. Terapia może pomóc, chociaż po drodze to czasami boli.
Gdyby przyszła Żona nie chciała się usamodzielnić, do tej pory mieszkała z rodzicami i nie zamieszkała na stancji w moim, a w zasadzie Babki domu, tobym jej nie poznał. Ale gdybym ja nie zadziałał tobym się z nią nie ożenił.
Z jednej strony przypadek /lub wola Boża, powiedzą inni/, z drugiej wolna wola moja i pole do działania. Gdzie jest granica?
Urodziłem się w takiej a nie innej rodzinie i nie miałem na to wpływu - ale później, gdy zyskuję świadomość zaczynam mieć wpływ.
Źródło - pixabay.com
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz