wtorek, 8 marca 2022

Dziennik, 08.03.2022

I znowu przez dwa dni szczególnie przed południem sobota i niedziela, czułem się bardzo źle - słaby, brak napędu, jakieś dreszcze, jak poprzednio. Do obiadu w łóżku nic nie jadłem dopiero kolację. Może efekt haloperidolu co mi lekarz dał ostatnio.

Może ulegam opiniom z internetu, ale już pierwszego dnia wybitnie gorzej mi było, po nim chyba - taki rozkojarzony, w głowie się kręci, nie mogłem się skupić.
Co ciekawe - jak zwykle, po południu, późnym wieczorem czuję się całkiem normalnie.
Dzisiaj niby dobrze, ale słaby.

Do tego wszystkiego się przeziębiłem - trochę kaszlę, duży katar, papierosy i kawa nie smakują /to dobry wskaźnik/na moim termometrze 37,0 na ich 36,5. 37 niby niedużo ale u mnie jak pisałem przy infekcjach bardzo rzadko jest więcej niż 37,2. Jak nie daj Boże oskrzela to czasami się ciągnie i 3 miesiące i dłużej. Na wolności już bym brał antybiotyk bo moja pani Dr rodzinna zna specyfikę moich oskrzeli. Mam przewlekłe zapalenie oskrzeli.

Myślę, że główna przyczyna gorszego samopoczucia to myśli, lęk przed wyjściem. Co bym nie wybrał to problemy i załatwienia, trzeba gdzieś się zatrzymać ze 2 - 3 dni i pozałatwiać - ZUS, pampersy, ubranie itp.


Po raz n-ty piszę o tym, że nie wiem co dalej.
Odwyk, oprócz terapii, daje to że mogę w moim mieście pomieszkać w hostelu dla uzależnionych, skończenie na świeżo odwyku jest warunkiem przyjęcia, teraz jest miejsce, ale kiedyś jak się starałem to długo nie było.

Drugi odwyk wiąże się z wyjazdem.

Mój znajomy Terarapeuta cały czas sugeruje odwyk, a jak jak zwykle mam swoje zdanie. Odwyk niczego nie gwarantuje. Po pierwszym napiłem się po dwu tygodniach chyba, po drugim po miesiącu, kolega po tygodniu. Są też inne sposoby na abstynencję, pisałem o tym.

Odwyk daje mi 2 miesiące na przeżycie. Hostel pod Buskiem-Zdrojem daje mi pół roku, ale terapii bardzo mało.

W ośrodku w Połańcu jest dużo terapii, ale biorą tyko do 60 r.ż.

W innym ośrodku nie przyjmują bo goszczą Ukraińców.

Gospodarz raczej - odpukać nie przyjmie - weźmie Ukraińców tym bardziej, że Państwo płaci 1200 jak ktoś przyjmuje uchodźców.

Znajomy mówi, że będzie praca może ochrona, a później biurowa rozliczenia itp. tylko trzeba działalność zakładać - nie wiem co komornicy na to.

Nie chce mi się strasznie iść gdzikolwiek,  tak mi intuicja podpowiada, mam dosyć różnych szpitali itp., może - odpukać będę musiał. Może się wymądrzam, ale jestem w dużym stopniu bezpieczny. W jakimś klasztorze bym pomieszkał, spokoju mi potrzeba.

O schronisko mogę się starać chyba od września, jak duży dochód zniknie.

Któregoś dnia po południu czułem się byle jak. Szukałem, jak wcześniej pisałem różnych przyczyn, ale odkryłem, że akurat w tej chwili jedną z głównych przyczyn jest niewyspanie, nie mogę usnąć mimo leków do 1 czasem do 2, a rano budzą po 7. Chce mi się spać a w dzień nie mogę. Teraz lepiej sypiam.
Kłania się tutaj program HALT.


Jak tak czasem narzekam na warunki bytowe
Nie wiem jak Frankl umiał się zająć myśleniem o psychologii w nieporównywalnie gorszych warunkach niż moje.

Są sytuacje, że ludzie tracą wszystko, czy to wojna, powódź czy pożar.
Moja sytuacja jest chyba inna, chociaż nie jest fajna - ponieważ powstała z mojej winy i trudno mi liczyć na zrozumienie, może chcę współczucia? a na pewno współodczuwania.
Na ile ja jestem winien za ten pożar, a na ile Los? Czy ja jestem tylko, całkiem winien?
Są też sytuacje tego typu - ktoś spowodował groźny wypadek z jego winy
Na ile on winny, na ile przypadek, jak z tym żyć?


                    Źródło - pixabay.com
   
Ostatnio śledzę swoje sny. Freud przypisywał im duże znaczenie, będę o nim pisał.
Ja na razie zauważyłem, że bardzo często występują w nich sytuacje, które widziałem na jawie, w ciągu dnia. Na przykład
śnił mi się TIR - był na filmie, który oglądałem przed snem.
Wojna - wiadomo sytuacja na Ukrainie.
Umawiałem się z nastolatką - widziałem w serialu.
Budowa - pilnowałem budowy. 

Często śnią mi się bliscy żyjący i ci, którzy odeszli, dom rodzinny, czasem wspomnienia z dzieciństwa, niekiedy bywają. 

Na razie siedzę w szpitalu, mówi, że ok miesiąc może niecały.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz