Bardzo dawno nie pisałem żadnego postu.
Złożyło się na to parę przyczyn. Wymienię je pokrótce na początku, więcej wyjaśni się potem w trakcie pisania.
- Przede wszystkim ostatnio nasiliły mi się objawy depresji o których pisałem i nie bardzo wtedy chce mi się działać.
- Trochę straciłem entuzjazm.
- Marnuję czas na głupoty - rano i przed południem fatalnie się czuję. Po południu zwykle lepiej, wieczorem całkiem dobrze - typowe objawy depresji, ale wtedy robię fajki, chodzę do sklepu i na mitingi AA.
Trudno też pisać na telefonie, a laptop straciłem. Gospodarz u którego mieszkałem policzył go sobie za niby straty, a nie było ich dużo. Trzeba mi było zgłosić to na policji.
Bierzące sprawy będę opisywał w wątku - NOTES, takie trochę obok w wątku MYŚLI
Nie da się ukryć, że w tym wątku posty będą powstawać w pewnym powiązaniu z korespondencją, którą czasem prowadzę że znajomym Psychoterapeutą, bardzo mi ona pomaga. A także z rozmowami z moją znajomą od bardzo dawna Panią Psychiatrą. Również rozmowy z przyjaciółmi /jakoś mało ich teraz trochę/.
Teraz napiszę parę słów co teraz u mnie się dzieje. Będę zapewne się użalał.
No i tak jak przypuszczałem głupotę znalazłem się znowu w takiej złej sytuacji. Od połowy września mieszkam w schronisku, którego nie cierpię - przyzwyczaiłem się już do stancji i swojego mieszkania.
Niby zapewniają tu dach nad głową, ciepełko oraz posiłek trzy razy dziennie. Lecz jest on nie wystarczający, tylko w weekend jest lepiej.
Ludzie różni jak w każdej społeczności, tylko tu myślę większość z powodu picia alkoholu, a to jak wiadomo zmienia człowieka.
Trzeba zatem dokupywać jedzenie, leki, bilety, środki czystości itp. W moim przypadku jeszcze pampersy, ponieważ mam pęcherz neurogenny, co jest bardzo uciążliwe.
A mam tylko małą rentę z której komornik i pomoc społeczna zabiera, to taki zwrot za zasiłek.
Na rękę dostaję 780 zł, za schronisko płacę z tego 80. Telefon 30, leki różnie od 100 do 200. Pieluchomajtki 90 i inne drobne wydatki.
Wiem - że nadużywam, ale pozwalam sobie prosić przyjaciół i znajomych o wsparcie. Już kiedyś pomagali i chyba mają już dosyć.
Najgorzej, że zbliżają się Święta. Nikt mnie nie zaprosi i muszę spędzać w schronisku. A wolałbym sam lub z rodziną lub przyjaciółmi. Bardzo mi przykro z tego powodu. Niby jestem z ludźmi a czuję się sam, może nie umiem mimo swojej
uczoności się znaleźć?
Źródło - pixabay.com

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz