czwartek, 24 lutego 2022

Adler - dziennik 24.02.2022

 Jak wspomniałem w poprzednim poście zacząłem czytać książkę - Bóg ukryty Wiktora Frankla. Próbuję teraz cokolwiek zrozumieć z tej lektur sobie pomyślałem - piszę o psychologii, dobrze, ale skąd się ta nauka wzięła.

              Wilhelm Wundt - źródło zapomniałem.

Jak większości ludzi skojarzył mi się Froud, ale przecież na studiach dowiedziałem się, że za twórcę, ojca współczesnej psychologii uważa się Wilhelma Wundta. On wprowadził metody eksperymentalne do badań natury człowieka. Odzielił psychologię od filozofii, uczynił dyscypliną naukową.
Dzisiaj przyzwyczailiśmy się do różnych testów o charakterze psychologicznym.
Spotykamy się z nimi nie tylko w gabinecie psychologa ale i w mediach. Na ile te testy i eksperymenty naukowe są wiarygodne? Myślę, że w bardzo dużym stopniu tak. Natomiast te publikowane w mediach np. w tygodnikach lub eksperymenty w programach telewizyjnych mogą zamącić komuś w głowie


Jak wspomniałem w poprzednim poście zacząłem czytać książkę - Bóg ukryty Wiktora Frankla. Próbuję teraz cokolwiek zrozumieć z tej lektur sobie pomyślałem - piszę o psychologii, dobrze, ale skąd się ta nauka wzięła.
Jak większości ludzi skojarzył mi się Froud, ale przecież na studiach dowiedziałem się, że za twórcę, ojca współczesnej psychologii uważa się Wilhelma Wundta. On wprowadził metody eksperymentalne do badań natury człowieka. Odzielił psychologię od filozofii, uczynił dyscypliną naukową.
Dzisiaj przyzwyczailiśmy się do różnych testów o charakterze psychologicznym.
Spotykamy się z nimi nie tylko w gabinecie psychologa ale i w mediach. Na ile te testy i eksperymenty naukowe są wiarygodne? Myślę, że w bardzo dużym stopniu tak. Natomiast te publikowane w mediach np. w tygodnikach lub eksperymenty w programach telewizyjnych mogą zamącić komuś w głowie.

Będę posługiwał się głównie cytatami z Frankla /druk pochyły/ i przytaczał swoje refleksje w odniesieniu do każdej ze szkół filozoficznych o oraz zastanowię się co z głównych myśli danej szkoły może być przydatnych dla mnie. Oczywiście będzie to punkt widzenia laika i na pewno będę się mylić.

Myślałem że jestem taki mądry nie tylko w sprawach alkoholizmu ale i innych. Pomyliłem się w obu przypadkach.

Arthur Schnitzler, słynny wiedeński poeta współczesnyZygmuntowi
Freudowi, powiedział kiedyś
, że istnieją tylko trzy
cnoty: obiektywizm,
odwaga oraz poczucie
odpowiedzialności.Byłoby
interesujące przyporządkować każdej z tych cnót
filozofię jednej z trzech
szkół psychoterapii
zrodzonych na gruncie
wiedeńskim.

i tak -

Jeśli chodzi ocnotę odwagi, niewątpliwie najłatwiej przypisaćjej założenia psychologii
adlerowskiej. Wyznawcy tej
szkoły całe postępowanie
terapeutyczne sprowadzają przecież do próby ośmielenia pacjenta. Oś
mielenie to ma służyć
jednemu celowi:przezwycię
żeniu przez pacjenta
poczucia niższości, które
psychologia adlerowska
uważa za czynnik
zdecydowanie chorobotwórczy.

Nabyty sposób życia w dzieciństwie w wieku 4-5 przenosi się na sposób dorosły. Często chce wykorzystać swoje słabości do rządzenia otoczeniem. Inni chcą dorównać do lepszych doskonaląc się. Mnie interesuje to że Adler uważa, że człowiek jest związany ze społeczeństwem. Jeśli pracuje dla niego osiąga satysfakcję z życia. Sam głupieje. Nie darmo się mówi o nawykach starej panny. Dla mnie dużą wartością było budowanie małżeństwa i wychowanie Córki. Też praca jako pomagacz dawała mi dużo satysfakcji. Zresztą każda praca jest pracą dla społeczeństwa ekspedient, inżynier, pracownik ochrony pracują na rzecz innych. Przez to czują się potrzebni, a także praca pozwala im na kontakty społeczne. W tym sensie praca ma znaczenie terapeutyczne. Mi jest w tej chwili ciężko żyć bo czuję się samotny i bezużyteczny trochę.

Też przy wychodzeniu z alkoholizmu inni ludzie są potrzebni. Czy będą to Anonimowi Alkoholicy, czy terapeuta. Są niby przypadki że niepijący alkoholicy są abstynentami sami z siebie. Jak to wygląda? Trzeba by się bliżej przyjrzeć, czy np . mają dużą satysfakcję  z życia?

Praca z klientem tutaj polega tutaj na zbadaniu stylu życia klienta wypracowanego w dzieciństwie i poszukiwaniu sposobu do osiągnięcia celu, który który zmieni jego życie na lepsze. Tak jak pisałem - bez przyjęcia jakiegoś CELU w życiu nie ma prawdziwego trzeźwienia. Mi właśnie brakuje teraz tego celu.

Jeśli chodzi o poczucie niższości to do końca nie wiem. Z jednej strony byłem dołowany przez przez Babkę z drugiej hołubiony przez Ciotkę co wykorzystywałem. Nie miałem za bardzo bliskiego kontaktu z Mamą, nie umiała ona okazywać uczuć, miała to chyba po swojej Mamie. Dzisiaj czasami - ja biedny żuczek. Może za bardzo oczekuję od innych akceptacji? a na pewno zrozumienia.

Poczucie niższości kojarzy mi się z nieśmiałością i nadmiernym wstydem. Np. w sporcie byłem noga przez co czułem się gorszy. A można było się doskonalić w tej dziedzinie, trochę to robiłem, jedziłem na rowerze w dalekie trasy. Dzisiaj czasami, ale rzadko wycofuję się.
Miałem jednak odwagę przeciwstawić się grupie gdy wierzyłem w swoje racje, szedłem własną drogą, w przypadku picia raczej zgubną. Córka przejęła tę cechę, nie ulegała i nie ulega myślę złym wpływom otoczenia.

Nieśmiałość udało mi się przezwyciężyć w wieku dorosłym. Jak? Np. jak miałem załatwić jaką sprawę, lub wystąpić w większym gronie /np. na mitingu AA, czy na posiedzeniu rady miasta gdzie występowałem, jako przedstawiciel Klubu  Abstynenta/ przygotowywałem sobie scenariusz moich zachowań i celem było zrealizowanie go, jak aktor w teatrze. Potem jak w telewizji brałem udział w teleturnieju "Jeden z dziesięciu" i jak odpadłem w pierwszej rundzie nie czułem się specjalnie gorszym.

Byłem też nieśmiały wobec kobiet, a jednak poderwałem jakoś moją Żonę.

Poczucie niższości na pewno zmniejszało się poprzez picie alkoholu, doznawałem akceptacji w swojej grupie. Poczucie akceptacji przez otoczenie jest bardzo potrzebne człowiekowi.

Dzisiaj trochę odczuwam poczucie wstydu wobec kolegów, którzy utrzymują długo abstynencję oraz klientów z którymi pracowałem.

Cel, jak mówiłem trudno mi znaleźć. Może wyznaczać sobie cele cząstkowe?
Np. napisanie postu, telefony do Gospodarza w sprawie mieszkania, lektura, która pomoże mi w dalszym życiu.

https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Psychologia_indywidualna

https://www.greelane.com/pl/nauka-tech-math/nauki-spo%c5%82eczne/adlerian-therapy-stages-4173522/

http://psychotherapyyy.blogspot.com/2010/01/psychoterapia-integratywna-adlera.html?m=1

Zabierałem się do tego postu jak pies do jeża, ale się wciągnąłem i poczułem odrobinę satysfakcji, może ta lektura będzie pomocna w dalszym życiu i może komuś przydadzą się moje doświadczenia, jak pisałem dobrze jest być pożytecznym. Może będę bardziej odważny?

Jak wspomniałem w poprzednim poście zacząłem czytać książkę - Bóg ukryty Wiktora Frankla. Próbuję teraz cokolwiek zrozumieć z tej lektur sobie pomyślałem - piszę o psychologii, dobrze, ale skąd się ta nauka wzięła.
Jak większości ludzi skojarzył mi się Froud, ale przecież na studiach dowiedziałem się, że za twórcę, ojca współczesnej psychologii uważa się Wilhelma Wundta. On wprowadził metody eksperymentalne do badań natury człowieka. Odzielił psychologię od filozofii, uczynił dyscypliną naukową.
Dzisiaj przyzwyczailiśmy się do różnych testów o charakterze psychologicznym.
Spotykamy się z nimi nie tylko w gabinecie psychologa ale i w mediach. Na ile te testy i eksperymenty naukowe są wiarygodne? Myślę, że w bardzo dużym stopniu tak. Natomiast te publikowane w mediach np. w tygodnikach lub eksperymenty w programach telewizyjnych mogą zamącić komuś w głowie.

Będę posługiwał się głównie cytatami z Frankla /druk pochyły/ i przytaczał swoje refleksje w odniesieniu do każdej ze szkół filozoficznych o oraz zastanowię się co z głównych myśli danej szkoły może być przydatnych dla mnie. Oczywiście będzie to punkt widzenia laika i na pewno będę się mylić.

Myślałem że jestem taki mądry nie tylko w sprawach alkoholizmu ale i innych. Pomyliłem się w obu przypadkach.

Arthur Schnitzler, słynny wiedeński poeta współczesnyZygmuntowi
Freudowi, powiedział kiedyś
, że istnieją tylko trzy
cnoty: obiektywizm,
odwaga oraz poczucie
odpowiedzialności.Byłoby
interesujące przyporządkować każdej z tych cnót
filozofię jednej z trzech
szkół psychoterapii
zrodzonych na gruncie
wiedeńskim.

i tak -

Jeśli chodzi ocnotę odwagi, niewątpliwie najłatwiej przypisaćjej założenia psychologii
adlerowskiej. Wyznawcy tej
szkoły całe postępowanie
terapeutyczne sprowadzają przecież do próby ośmielenia pacjenta. Oś
mielenie to ma służyć
jednemu celowi:przezwycię
żeniu przez pacjenta
poczucia niższości, które
psychologia adlerowska
uważa za czynnik
zdecydowanie chorobotwórczy.

Nabyty sposób życia w dzieciństwie w wieku 4-5 przenosi się na sposób dorosły. Często chce wykorzystać swoje słabości do rządzenia otoczeniem. Inni chcą dorównać do lepszych doskonaląc się. Mnie interesuje to że Adler uważa, że człowiek jest związany ze społeczeństwem. Jeśli pracuje dla niego osiąga satysfakcję z życia. Sam głupieje. Nie darmo się mówi o nawykach starej panny. Dla mnie dużą wartością było budowanie małżeństwa i wychowanie Córki. Też praca jako pomagacz dawała mi dużo satysfakcji. Zresztą każda praca jest pracą dla społeczeństwa ekspedient, inżynier, pracownik ochrony pracują na rzecz innych. Przez to czują się potrzebni, a także praca pozwala im na kontakty społeczne. W tym sensie praca ma znaczenie terapeutyczne. Mi jest w tej chwili ciężko żyć bo czuję się samotny i bezużyteczny trochę.

Też przy wychodzeniu z alkoholizmu inni ludzie są potrzebni. Czy będą to Anonimowi Alkoholicy, czy terapeuta. Są niby przypadki że niepijący alkoholicy są abstynentami sami z siebie. Jak to wygląda? Trzeba by się bliżej przyjrzeć, czy np . mają dużą satysfakcję  z życia?

Praca z klientem tutaj polega tutaj na zbadaniu stylu życia klienta wypracowanego w dzieciństwie i poszukiwaniu sposobu do osiągnięcia celu, który który zmieni jego życie na lepsze. Tak jak pisałem - bez przyjęcia jakiegoś CELU w życiu nie ma prawdziwego trzeźwienia. Mi właśnie brakuje teraz tego celu.

Jeśli chodzi o poczucie niższości to do końca nie wiem. Z jednej strony byłem dołowany przez przez Babkę z drugiej hołubiony przez Ciotkę co wykorzystywałem. Nie miałem za bardzo bliskiego kontaktu z Mamą, nie umiała ona okazywać uczuć, miała to chyba po swojej Mamie. Dzisiaj czasami - ja biedny żuczek. Może za bardzo oczekuję od innych akceptacji? a na pewno zrozumienia.

Poczucie niższości kojarzy mi się z nieśmiałością i nadmiernym wstydem. Np. w sporcie byłem noga przez co czułem się gorszy. A można było się doskonalić w tej dziedzinie, trochę to robiłem, jedziłem na rowerze w dalekie trasy. Dzisiaj czasami, ale rzadko wycofuję się.
Miałem jednak odwagę przeciwstawić się grupie gdy wierzyłem w swoje racje, szedłem własną drogą, w przypadku picia raczej zgubną. Córka przejęła tę cechę, nie ulegała i nie ulega myślę złym wpływom otoczenia.

Nieśmiałość udało mi się przezwyciężyć w wieku dorosłym. Jak? Np. jak miałem załatwić jaką sprawę, lub wystąpić w większym gronie /np. na mitingu AA, czy na posiedzeniu rady miasta gdzie występowałem, jako przedstawiciel Klubu  Abstynenta/ przygotowywałem sobie scenariusz moich zachowań i celem było zrealizowanie go, jak aktor w teatrze. Potem jak w telewizji brałem udział w teleturnieju "Jeden z dziesięciu" i jak odpadłem w pierwszej rundzie nie czułem się specjalnie gorszym.

Byłem też nieśmiały wobec kobiet, a jednak poderwałem jakoś moją Żonę.

Poczucie niższości na pewno zmniejszało się poprzez picie alkoholu, doznawałem akceptacji w swojej grupie. Poczucie akceptacji przez otoczenie jest bardzo potrzebne człowiekowi.

Dzisiaj trochę odczuwam poczucie wstydu wobec kolegów, którzy utrzymują długo abstynencję oraz klientów z którymi pracowałem.

Cel, jak mówiłem trudno mi znaleźć. Może wyznaczać sobie cele cząstkowe?
Np. napisanie postu, telefony do Gospodarza w sprawie mieszkania, lektura, która pomoże mi w dalszym życiu.

https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Psychologia_indywidualna

https://www.greelane.com/pl/nauka-tech-math/nauki-spo%c5%82eczne/adlerian-therapy-stages-4173522/

http://psychotherapyyy.blogspot.com/2010/01/psychoterapia-integratywna-adlera.html?m=1

Zabierałem się do tego postu jak pies do jeża, ale się wciągnąłem i poczułem odrobinę satysfakcji, może ta lektura będzie pomocna w dalszym życiu i może komuś przydadzą się moje doświadczenia, jak pisałem dobrze jest być pożytecznym. Może będę bardziej odważny?


Będę posługiwał się głównie cytatami z Frankla /druk pochyły/ i przytaczał swoje refleksje w odniesieniu do każdej ze szkół filozoficznych o oraz zastanowię się co z głównych myśli danej szkoły może być przydatnych dla mnie. Oczywiście będzie to punkt widzenia laika i na pewno będę się mylić.

Myślałem że jestem taki mądry nie tylko w sprawach alkoholizmu ale i innych. Pomyliłem się w obu przypadkach.

Arthur Schnitzler, słynny wiedeński poeta współczesnyZygmuntowi
Freudowi, powiedział kiedyś
, że istnieją tylko trzy
cnoty: obiektywizm,
odwaga oraz poczucie
odpowiedzialności.Byłoby
interesujące przyporządkować każdej z tych cnót
filozofię jednej z trzech
szkół psychoterapii
zrodzonych na gruncie
wiedeńskim.

i tak -

Jeśli chodzi ocnotę odwagi, niewątpliwie najłatwiej przypisaćjej założenia psychologii
adlerowskiej. Wyznawcy tej
szkoły całe postępowanie
terapeutyczne sprowadzają przecież do próby ośmielenia pacjenta. Oś
mielenie to ma służyć
jednemu celowi:przezwycię
żeniu przez pacjenta
poczucia niższości, które
psychologia adlerowska
uważa za czynnik
zdecydowanie chorobotwórczy.

Nabyty sposób życia w dzieciństwie w wieku 4-5 przenosi się na sposób dorosły. Często chce wykorzystać swoje słabości do rządzenia otoczeniem. Inni chcą dorównać do lepszych doskonaląc się. Mnie interesuje to że Adler uważa, że człowiek jest związany ze społeczeństwem. Jeśli pracuje dla niego osiąga satysfakcję z życia. Sam głupieje. Nie darmo się mówi o nawykach starej panny. Dla mnie dużą wartością było budowanie małżeństwa i wychowanie Córki. Też praca jako pomagacz dawała mi dużo satysfakcji. Zresztą każda praca jest pracą dla społeczeństwa ekspedient, inżynier, pracownik ochrony pracują na rzecz innych. Przez to czują się potrzebni, a także praca pozwala im na kontakty społeczne. W tym sensie praca ma znaczenie terapeutyczne. Mi jest w tej chwili ciężko żyć bo czuję się samotny i bezużyteczny trochę.

Też przy wychodzeniu z alkoholizmu inni ludzie są potrzebni. Czy będą to Anonimowi Alkoholicy, czy terapeuta. Są niby przypadki że niepijący alkoholicy są abstynentami sami z siebie. Jak to wygląda? Trzeba by się bliżej przyjrzeć, czy np . mają dużą satysfakcję  z życia?

Praca z klientem tutaj polega tutaj na zbadaniu stylu życia klienta wypracowanego w dzieciństwie i poszukiwaniu sposobu do osiągnięcia celu, który który zmieni jego życie na lepsze. Tak jak pisałem - bez przyjęcia jakiegoś CELU w życiu nie ma prawdziwego trzeźwienia. Mi właśnie brakuje teraz tego celu.

Jeśli chodzi o poczucie niższości to do końca nie wiem. Z jednej strony byłem dołowany przez przez Babkę z drugiej hołubiony przez Ciotkę co wykorzystywałem. Nie miałem za bardzo bliskiego kontaktu z Mamą, nie umiała ona okazywać uczuć, miała to chyba po swojej Mamie. Dzisiaj czasami - ja biedny żuczek. Może za bardzo oczekuję od innych akceptacji? a na pewno zrozumienia.

Poczucie niższości kojarzy mi się z nieśmiałością i nadmiernym wstydem. Np. w sporcie byłem noga przez co czułem się gorszy. A można było się doskonalić w tej dziedzinie, trochę to robiłem, jedziłem na rowerze w dalekie trasy. Dzisiaj czasami, ale rzadko wycofuję się.
Miałem jednak odwagę przeciwstawić się grupie gdy wierzyłem w swoje racje, szedłem własną drogą, w przypadku picia raczej zgubną. Córka przejęła tę cechę, nie ulegała i nie ulega myślę złym wpływom otoczenia.

Nieśmiałość udało mi się przezwyciężyć w wieku dorosłym. Jak? Np. jak miałem załatwić jaką sprawę, lub wystąpić w większym gronie /np. na mitingu AA, czy na posiedzeniu rady miasta gdzie występowałem, jako przedstawiciel Klubu  Abstynenta/ przygotowywałem sobie scenariusz moich zachowań i celem było zrealizowanie go, jak aktor w teatrze. Potem jak w telewizji brałem udział w teleturnieju "Jeden z dziesięciu" i jak odpadłem w pierwszej rundzie nie czułem się specjalnie gorszym.

Byłem też nieśmiały wobec kobiet, a jednak poderwałem jakoś moją Żonę.

Poczucie niższości na pewno zmniejszało się poprzez picie alkoholu, doznawałem akceptacji w swojej grupie. Poczucie akceptacji przez otoczenie jest bardzo potrzebne człowiekowi.

Dzisiaj trochę odczuwam poczucie wstydu wobec kolegów, którzy utrzymują długo abstynencję oraz klientów z którymi pracowałem.

Cel, jak mówiłem trudno mi znaleźć. Może wyznaczać sobie cele cząstkowe?
Np. napisanie postu, telefony do Gospodarza w sprawie mieszkania, lektura, która pomoże mi w dalszym życiu no i oczywiście kontakt z AA  i terapeutą, jak zostałbym w moim mieście.

https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Psychologia_indywidualna

https://www.greelane.com/pl/nauka-tech-math/nauki-spo%c5%82eczne/adlerian-therapy-stages-4173522/

http://psychotherapyyy.blogspot.com/2010/01/psychoterapia-integratywna-adlera.html?m=1

Zabierałem się do tego postu jak pies do jeża, ale się wciągnąłem i poczułem odrobinę satysfakcji, może ta lektura będzie pomocna w dalszym życiu i może komuś przydadzą się moje doświadczenia, jak pisałem dobrze jest być pożytecznym. Może będę bardziej odważny?









Adler - dziennik 24.02.2022

 Jak wspomniałem w poprzednim poście zacząłem czytać książkę - Bóg ukryty Wiktora Frankla. Próbuję teraz cokolwiek zrozumieć z tej lektur sobie pomyślałem - piszę o psychologii, dobrze, ale skąd się ta nauka wzięła.

              Wilhelm Wundt - źródło zapomniałem.

Jak większości ludzi skojarzył mi się Froud, ale przecież na studiach dowiedziałem się, że za twórcę, ojca współczesnej psychologii uważa się Wilhelma Wundta. On wprowadził metody eksperymentalne do badań natury człowieka. Odzielił psychologię od filozofii, uczynił dyscypliną naukową.
Dzisiaj przyzwyczailiśmy się do różnych testów o charakterze psychologicznym.
Spotykamy się z nimi nie tylko w gabinecie psychologa ale i w mediach. Na ile te testy i eksperymenty naukowe są wiarygodne? Myślę, że w bardzo dużym stopniu tak. Natomiast te publikowane w mediach np. w tygodnikach lub eksperymenty w programach telewizyjnych mogą zamącić komuś w głowie


Jak wspomniałem w poprzednim poście zacząłem czytać książkę - Bóg ukryty Wiktora Frankla. Próbuję teraz cokolwiek zrozumieć z tej lektur sobie pomyślałem - piszę o psychologii, dobrze, ale skąd się ta nauka wzięła.
Jak większości ludzi skojarzył mi się Froud, ale przecież na studiach dowiedziałem się, że za twórcę, ojca współczesnej psychologii uważa się Wilhelma Wundta. On wprowadził metody eksperymentalne do badań natury człowieka. Odzielił psychologię od filozofii, uczynił dyscypliną naukową.
Dzisiaj przyzwyczailiśmy się do różnych testów o charakterze psychologicznym.
Spotykamy się z nimi nie tylko w gabinecie psychologa ale i w mediach. Na ile te testy i eksperymenty naukowe są wiarygodne? Myślę, że w bardzo dużym stopniu tak. Natomiast te publikowane w mediach np. w tygodnikach lub eksperymenty w programach telewizyjnych mogą zamącić komuś w głowie.

Będę posługiwał się głównie cytatami z Frankla /druk pochyły/ i przytaczał swoje refleksje w odniesieniu do każdej ze szkół filozoficznych o oraz zastanowię się co z głównych myśli danej szkoły może być przydatnych dla mnie. Oczywiście będzie to punkt widzenia laika i na pewno będę się mylić.

Myślałem że jestem taki mądry nie tylko w sprawach alkoholizmu ale i innych. Pomyliłem się w obu przypadkach.

Arthur Schnitzler, słynny wiedeński poeta współczesnyZygmuntowi
Freudowi, powiedział kiedyś
, że istnieją tylko trzy
cnoty: obiektywizm,
odwaga oraz poczucie
odpowiedzialności.Byłoby
interesujące przyporządkować każdej z tych cnót
filozofię jednej z trzech
szkół psychoterapii
zrodzonych na gruncie
wiedeńskim.

i tak -

Jeśli chodzi ocnotę odwagi, niewątpliwie najłatwiej przypisaćjej założenia psychologii
adlerowskiej. Wyznawcy tej
szkoły całe postępowanie
terapeutyczne sprowadzają przecież do próby ośmielenia pacjenta. Oś
mielenie to ma służyć
jednemu celowi:przezwycię
żeniu przez pacjenta
poczucia niższości, które
psychologia adlerowska
uważa za czynnik
zdecydowanie chorobotwórczy.

Nabyty sposób życia w dzieciństwie w wieku 4-5 przenosi się na sposób dorosły. Często chce wykorzystać swoje słabości do rządzenia otoczeniem. Inni chcą dorównać do lepszych doskonaląc się. Mnie interesuje to że Adler uważa, że człowiek jest związany ze społeczeństwem. Jeśli pracuje dla niego osiąga satysfakcję z życia. Sam głupieje. Nie darmo się mówi o nawykach starej panny. Dla mnie dużą wartością było budowanie małżeństwa i wychowanie Córki. Też praca jako pomagacz dawała mi dużo satysfakcji. Zresztą każda praca jest pracą dla społeczeństwa ekspedient, inżynier, pracownik ochrony pracują na rzecz innych. Przez to czują się potrzebni, a także praca pozwala im na kontakty społeczne. W tym sensie praca ma znaczenie terapeutyczne. Mi jest w tej chwili ciężko żyć bo czuję się samotny i bezużyteczny trochę.

Też przy wychodzeniu z alkoholizmu inni ludzie są potrzebni. Czy będą to Anonimowi Alkoholicy, czy terapeuta. Są niby przypadki że niepijący alkoholicy są abstynentami sami z siebie. Jak to wygląda? Trzeba by się bliżej przyjrzeć, czy np . mają dużą satysfakcję  z życia?

Praca z klientem tutaj polega tutaj na zbadaniu stylu życia klienta wypracowanego w dzieciństwie i poszukiwaniu sposobu do osiągnięcia celu, który który zmieni jego życie na lepsze. Tak jak pisałem - bez przyjęcia jakiegoś CELU w życiu nie ma prawdziwego trzeźwienia. Mi właśnie brakuje teraz tego celu.

Jeśli chodzi o poczucie niższości to do końca nie wiem. Z jednej strony byłem dołowany przez przez Babkę z drugiej hołubiony przez Ciotkę co wykorzystywałem. Nie miałem za bardzo bliskiego kontaktu z Mamą, nie umiała ona okazywać uczuć, miała to chyba po swojej Mamie. Dzisiaj czasami - ja biedny żuczek. Może za bardzo oczekuję od innych akceptacji? a na pewno zrozumienia.

Poczucie niższości kojarzy mi się z nieśmiałością i nadmiernym wstydem. Np. w sporcie byłem noga przez co czułem się gorszy. A można było się doskonalić w tej dziedzinie, trochę to robiłem, jedziłem na rowerze w dalekie trasy. Dzisiaj czasami, ale rzadko wycofuję się.
Miałem jednak odwagę przeciwstawić się grupie gdy wierzyłem w swoje racje, szedłem własną drogą, w przypadku picia raczej zgubną. Córka przejęła tę cechę, nie ulegała i nie ulega myślę złym wpływom otoczenia.

Nieśmiałość udało mi się przezwyciężyć w wieku dorosłym. Jak? Np. jak miałem załatwić jaką sprawę, lub wystąpić w większym gronie /np. na mitingu AA, czy na posiedzeniu rady miasta gdzie występowałem, jako przedstawiciel Klubu  Abstynenta/ przygotowywałem sobie scenariusz moich zachowań i celem było zrealizowanie go, jak aktor w teatrze. Potem jak w telewizji brałem udział w teleturnieju "Jeden z dziesięciu" i jak odpadłem w pierwszej rundzie nie czułem się specjalnie gorszym.

Byłem też nieśmiały wobec kobiet, a jednak poderwałem jakoś moją Żonę.

Poczucie niższości na pewno zmniejszało się poprzez picie alkoholu, doznawałem akceptacji w swojej grupie. Poczucie akceptacji przez otoczenie jest bardzo potrzebne człowiekowi.

Dzisiaj trochę odczuwam poczucie wstydu wobec kolegów, którzy utrzymują długo abstynencję oraz klientów z którymi pracowałem.

Cel, jak mówiłem trudno mi znaleźć. Może wyznaczać sobie cele cząstkowe?
Np. napisanie postu, telefony do Gospodarza w sprawie mieszkania, lektura, która pomoże mi w dalszym życiu.

https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Psychologia_indywidualna

https://www.greelane.com/pl/nauka-tech-math/nauki-spo%c5%82eczne/adlerian-therapy-stages-4173522/

http://psychotherapyyy.blogspot.com/2010/01/psychoterapia-integratywna-adlera.html?m=1

Zabierałem się do tego postu jak pies do jeża, ale się wciągnąłem i poczułem odrobinę satysfakcji, może ta lektura będzie pomocna w dalszym życiu i może komuś przydadzą się moje doświadczenia, jak pisałem dobrze jest być pożytecznym. Może będę bardziej odważny?

Jak wspomniałem w poprzednim poście zacząłem czytać książkę - Bóg ukryty Wiktora Frankla. Próbuję teraz cokolwiek zrozumieć z tej lektur sobie pomyślałem - piszę o psychologii, dobrze, ale skąd się ta nauka wzięła.
Jak większości ludzi skojarzył mi się Froud, ale przecież na studiach dowiedziałem się, że za twórcę, ojca współczesnej psychologii uważa się Wilhelma Wundta. On wprowadził metody eksperymentalne do badań natury człowieka. Odzielił psychologię od filozofii, uczynił dyscypliną naukową.
Dzisiaj przyzwyczailiśmy się do różnych testów o charakterze psychologicznym.
Spotykamy się z nimi nie tylko w gabinecie psychologa ale i w mediach. Na ile te testy i eksperymenty naukowe są wiarygodne? Myślę, że w bardzo dużym stopniu tak. Natomiast te publikowane w mediach np. w tygodnikach lub eksperymenty w programach telewizyjnych mogą zamącić komuś w głowie.

Będę posługiwał się głównie cytatami z Frankla /druk pochyły/ i przytaczał swoje refleksje w odniesieniu do każdej ze szkół filozoficznych o oraz zastanowię się co z głównych myśli danej szkoły może być przydatnych dla mnie. Oczywiście będzie to punkt widzenia laika i na pewno będę się mylić.

Myślałem że jestem taki mądry nie tylko w sprawach alkoholizmu ale i innych. Pomyliłem się w obu przypadkach.

Arthur Schnitzler, słynny wiedeński poeta współczesnyZygmuntowi
Freudowi, powiedział kiedyś
, że istnieją tylko trzy
cnoty: obiektywizm,
odwaga oraz poczucie
odpowiedzialności.Byłoby
interesujące przyporządkować każdej z tych cnót
filozofię jednej z trzech
szkół psychoterapii
zrodzonych na gruncie
wiedeńskim.

i tak -

Jeśli chodzi ocnotę odwagi, niewątpliwie najłatwiej przypisaćjej założenia psychologii
adlerowskiej. Wyznawcy tej
szkoły całe postępowanie
terapeutyczne sprowadzają przecież do próby ośmielenia pacjenta. Oś
mielenie to ma służyć
jednemu celowi:przezwycię
żeniu przez pacjenta
poczucia niższości, które
psychologia adlerowska
uważa za czynnik
zdecydowanie chorobotwórczy.

Nabyty sposób życia w dzieciństwie w wieku 4-5 przenosi się na sposób dorosły. Często chce wykorzystać swoje słabości do rządzenia otoczeniem. Inni chcą dorównać do lepszych doskonaląc się. Mnie interesuje to że Adler uważa, że człowiek jest związany ze społeczeństwem. Jeśli pracuje dla niego osiąga satysfakcję z życia. Sam głupieje. Nie darmo się mówi o nawykach starej panny. Dla mnie dużą wartością było budowanie małżeństwa i wychowanie Córki. Też praca jako pomagacz dawała mi dużo satysfakcji. Zresztą każda praca jest pracą dla społeczeństwa ekspedient, inżynier, pracownik ochrony pracują na rzecz innych. Przez to czują się potrzebni, a także praca pozwala im na kontakty społeczne. W tym sensie praca ma znaczenie terapeutyczne. Mi jest w tej chwili ciężko żyć bo czuję się samotny i bezużyteczny trochę.

Też przy wychodzeniu z alkoholizmu inni ludzie są potrzebni. Czy będą to Anonimowi Alkoholicy, czy terapeuta. Są niby przypadki że niepijący alkoholicy są abstynentami sami z siebie. Jak to wygląda? Trzeba by się bliżej przyjrzeć, czy np . mają dużą satysfakcję  z życia?

Praca z klientem tutaj polega tutaj na zbadaniu stylu życia klienta wypracowanego w dzieciństwie i poszukiwaniu sposobu do osiągnięcia celu, który który zmieni jego życie na lepsze. Tak jak pisałem - bez przyjęcia jakiegoś CELU w życiu nie ma prawdziwego trzeźwienia. Mi właśnie brakuje teraz tego celu.

Jeśli chodzi o poczucie niższości to do końca nie wiem. Z jednej strony byłem dołowany przez przez Babkę z drugiej hołubiony przez Ciotkę co wykorzystywałem. Nie miałem za bardzo bliskiego kontaktu z Mamą, nie umiała ona okazywać uczuć, miała to chyba po swojej Mamie. Dzisiaj czasami - ja biedny żuczek. Może za bardzo oczekuję od innych akceptacji? a na pewno zrozumienia.

Poczucie niższości kojarzy mi się z nieśmiałością i nadmiernym wstydem. Np. w sporcie byłem noga przez co czułem się gorszy. A można było się doskonalić w tej dziedzinie, trochę to robiłem, jedziłem na rowerze w dalekie trasy. Dzisiaj czasami, ale rzadko wycofuję się.
Miałem jednak odwagę przeciwstawić się grupie gdy wierzyłem w swoje racje, szedłem własną drogą, w przypadku picia raczej zgubną. Córka przejęła tę cechę, nie ulegała i nie ulega myślę złym wpływom otoczenia.

Nieśmiałość udało mi się przezwyciężyć w wieku dorosłym. Jak? Np. jak miałem załatwić jaką sprawę, lub wystąpić w większym gronie /np. na mitingu AA, czy na posiedzeniu rady miasta gdzie występowałem, jako przedstawiciel Klubu  Abstynenta/ przygotowywałem sobie scenariusz moich zachowań i celem było zrealizowanie go, jak aktor w teatrze. Potem jak w telewizji brałem udział w teleturnieju "Jeden z dziesięciu" i jak odpadłem w pierwszej rundzie nie czułem się specjalnie gorszym.

Byłem też nieśmiały wobec kobiet, a jednak poderwałem jakoś moją Żonę.

Poczucie niższości na pewno zmniejszało się poprzez picie alkoholu, doznawałem akceptacji w swojej grupie. Poczucie akceptacji przez otoczenie jest bardzo potrzebne człowiekowi.

Dzisiaj trochę odczuwam poczucie wstydu wobec kolegów, którzy utrzymują długo abstynencję oraz klientów z którymi pracowałem.

Cel, jak mówiłem trudno mi znaleźć. Może wyznaczać sobie cele cząstkowe?
Np. napisanie postu, telefony do Gospodarza w sprawie mieszkania, lektura, która pomoże mi w dalszym życiu.

https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Psychologia_indywidualna

https://www.greelane.com/pl/nauka-tech-math/nauki-spo%c5%82eczne/adlerian-therapy-stages-4173522/

http://psychotherapyyy.blogspot.com/2010/01/psychoterapia-integratywna-adlera.html?m=1

Zabierałem się do tego postu jak pies do jeża, ale się wciągnąłem i poczułem odrobinę satysfakcji, może ta lektura będzie pomocna w dalszym życiu i może komuś przydadzą się moje doświadczenia, jak pisałem dobrze jest być pożytecznym. Może będę bardziej odważny?


Będę posługiwał się głównie cytatami z Frankla /druk pochyły/ i przytaczał swoje refleksje w odniesieniu do każdej ze szkół filozoficznych o oraz zastanowię się co z głównych myśli danej szkoły może być przydatnych dla mnie. Oczywiście będzie to punkt widzenia laika i na pewno będę się mylić.

Myślałem że jestem taki mądry nie tylko w sprawach alkoholizmu ale i innych. Pomyliłem się w obu przypadkach.

Arthur Schnitzler, słynny wiedeński poeta współczesnyZygmuntowi
Freudowi, powiedział kiedyś
, że istnieją tylko trzy
cnoty: obiektywizm,
odwaga oraz poczucie
odpowiedzialności.Byłoby
interesujące przyporządkować każdej z tych cnót
filozofię jednej z trzech
szkół psychoterapii
zrodzonych na gruncie
wiedeńskim.

i tak -

Jeśli chodzi ocnotę odwagi, niewątpliwie najłatwiej przypisaćjej założenia psychologii
adlerowskiej. Wyznawcy tej
szkoły całe postępowanie
terapeutyczne sprowadzają przecież do próby ośmielenia pacjenta. Oś
mielenie to ma służyć
jednemu celowi:przezwycię
żeniu przez pacjenta
poczucia niższości, które
psychologia adlerowska
uważa za czynnik
zdecydowanie chorobotwórczy.

Nabyty sposób życia w dzieciństwie w wieku 4-5 przenosi się na sposób dorosły. Często chce wykorzystać swoje słabości do rządzenia otoczeniem. Inni chcą dorównać do lepszych doskonaląc się. Mnie interesuje to że Adler uważa, że człowiek jest związany ze społeczeństwem. Jeśli pracuje dla niego osiąga satysfakcję z życia. Sam głupieje. Nie darmo się mówi o nawykach starej panny. Dla mnie dużą wartością było budowanie małżeństwa i wychowanie Córki. Też praca jako pomagacz dawała mi dużo satysfakcji. Zresztą każda praca jest pracą dla społeczeństwa ekspedient, inżynier, pracownik ochrony pracują na rzecz innych. Przez to czują się potrzebni, a także praca pozwala im na kontakty społeczne. W tym sensie praca ma znaczenie terapeutyczne. Mi jest w tej chwili ciężko żyć bo czuję się samotny i bezużyteczny trochę.

Też przy wychodzeniu z alkoholizmu inni ludzie są potrzebni. Czy będą to Anonimowi Alkoholicy, czy terapeuta. Są niby przypadki że niepijący alkoholicy są abstynentami sami z siebie. Jak to wygląda? Trzeba by się bliżej przyjrzeć, czy np . mają dużą satysfakcję  z życia?

Praca z klientem tutaj polega tutaj na zbadaniu stylu życia klienta wypracowanego w dzieciństwie i poszukiwaniu sposobu do osiągnięcia celu, który który zmieni jego życie na lepsze. Tak jak pisałem - bez przyjęcia jakiegoś CELU w życiu nie ma prawdziwego trzeźwienia. Mi właśnie brakuje teraz tego celu.

Jeśli chodzi o poczucie niższości to do końca nie wiem. Z jednej strony byłem dołowany przez przez Babkę z drugiej hołubiony przez Ciotkę co wykorzystywałem. Nie miałem za bardzo bliskiego kontaktu z Mamą, nie umiała ona okazywać uczuć, miała to chyba po swojej Mamie. Dzisiaj czasami - ja biedny żuczek. Może za bardzo oczekuję od innych akceptacji? a na pewno zrozumienia.

Poczucie niższości kojarzy mi się z nieśmiałością i nadmiernym wstydem. Np. w sporcie byłem noga przez co czułem się gorszy. A można było się doskonalić w tej dziedzinie, trochę to robiłem, jedziłem na rowerze w dalekie trasy. Dzisiaj czasami, ale rzadko wycofuję się.
Miałem jednak odwagę przeciwstawić się grupie gdy wierzyłem w swoje racje, szedłem własną drogą, w przypadku picia raczej zgubną. Córka przejęła tę cechę, nie ulegała i nie ulega myślę złym wpływom otoczenia.

Nieśmiałość udało mi się przezwyciężyć w wieku dorosłym. Jak? Np. jak miałem załatwić jaką sprawę, lub wystąpić w większym gronie /np. na mitingu AA, czy na posiedzeniu rady miasta gdzie występowałem, jako przedstawiciel Klubu  Abstynenta/ przygotowywałem sobie scenariusz moich zachowań i celem było zrealizowanie go, jak aktor w teatrze. Potem jak w telewizji brałem udział w teleturnieju "Jeden z dziesięciu" i jak odpadłem w pierwszej rundzie nie czułem się specjalnie gorszym.

Byłem też nieśmiały wobec kobiet, a jednak poderwałem jakoś moją Żonę.

Poczucie niższości na pewno zmniejszało się poprzez picie alkoholu, doznawałem akceptacji w swojej grupie. Poczucie akceptacji przez otoczenie jest bardzo potrzebne człowiekowi.

Dzisiaj trochę odczuwam poczucie wstydu wobec kolegów, którzy utrzymują długo abstynencję oraz klientów z którymi pracowałem.

Cel, jak mówiłem trudno mi znaleźć. Może wyznaczać sobie cele cząstkowe?
Np. napisanie postu, telefony do Gospodarza w sprawie mieszkania, lektura, która pomoże mi w dalszym życiu no i oczywiście kontakt z AA  i terapeutą, jak zostałbym w moim mieście.

https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Psychologia_indywidualna

https://www.greelane.com/pl/nauka-tech-math/nauki-spo%c5%82eczne/adlerian-therapy-stages-4173522/

http://psychotherapyyy.blogspot.com/2010/01/psychoterapia-integratywna-adlera.html?m=1

Zabierałem się do tego postu jak pies do jeża, ale się wciągnąłem i poczułem odrobinę satysfakcji, może ta lektura będzie pomocna w dalszym życiu i może komuś przydadzą się moje doświadczenia, jak pisałem dobrze jest być pożytecznym. Może będę bardziej odważny?









Sny itp. - dziennik 24.02.2022

 


Dzisiaj chyba nic mi nie jest, ale jestem jakiś taki nijaki nie widzę sensu w siedzeniu tutaj, pisaniu i w ogóle w moim dalszym życiu  - nic mi się nie chce. Do obiadu leżałem w łóżku. Pęcherz wariuje. 

Sen - źródło - pixbay.com




Umartwiam się co będzie po wyjściu. Do szpitala się przyzwyczaiłem, chociaż różnie tu jest, ale co dalej? Kiedyś trzeba wyjść. Czy Gospodarz mnie przygarnie. Na odwyk nie mogę od razu pojechać - nie mam pampersów, butów i ubrania.

Wczoraj znowu odczułem związek ciała, myślenia i uczuć. Od rana wybitnie źle się czujem  - żołądek i biegunka, może wrzód się ujawnia. Jeszcze to pieczenie w ustach, stan zapalny. Nie mogłem nic robić. Jeszcze palę i piję kawę, co jak wiadomo pogarsza sytuacjęNiby dostaję jakieś leki na to, ale nie wiem jakie. Z⁹ lekarzem trudno się rozmawia i ostatnio mojego ciągle nie ma.
Sikanie straszne
 
Sny bardzo dziwne -
Chyba córka Kaczyńskiego wychodziła mąż, byli obaj Kaczyńscy i jakiś bandyta na czele bandy zastrzelił młodych była jakaś druga banda a bandyta jakby się nawrócił.

Potem obaj Kaczyńscy obaj podnosili płytę nagrobną młodych.

Córka chciała skuter, a ja przepiłem kupę pieniędzy - tak nawiasem to przepiłem więcej z domu - czemu ja taki głupi.

Czym są  sny? zacząłem się zastanawiać, ale to inny temat. Czy zwierzęta też śnią?

https://wiadomosci-onet-pl.cdn.ampproject.org/v/s/wiadomosci.onet.pl/kiosk/o-czym-snia-zwierzeta/95ex2.amp?amp_js_v=a6&amp_gsa=1&usqp=mq331AQKKAFQArABIIACAw%3D%3D#aoh=16456390466910&referrer=https%3A%2F%2Fwww.google.com&amp_tf=%C5%B9r%C3%B3d%C5%82o%3A%20%251%24s&ampshare=https%3A%2F%2Fwiadomosci.onet.pl%2Fkiosk%2Fo-czym-snia-zwierzeta%2F95ex2

Że stowarzyszenia Humaneo dzwonił przedstawiciel, zaproponował spotkanie i ewentualnie może staż za 1500, a potem praca na umowę, zobaczymy może to ma sens, ale gdzie mieszkać?

Zacząłem aktualizować swoje CV i teksty do ewentualnych pracodawców. Z przerażeniem zauważyłem, tak jak przy okazji przeglądania starych postów i maili, o czym przypomniał mi mój znajomy Terapeuta, że wszystko już było. Ten ciąg trwa już parę ładnych lat, jak zresztą już pisałem. W kółko parę zakładów pracy, schroniska, stancje i szpital.
Tylko teraz o konsekwencje straty nieporównywalne. Ciągle nie wiem, czy z tego wyjdę. To mnie dobija.

Do tego dochodzi sytuacja na Ukrainie - nie wiem na ile - odpukać będzie to rzutować na Polskę i na mnie.


Sny itp. - dziennik 24.02.2022

 


Dzisiaj chyba nic mi nie jest, ale jestem jakiś taki nijaki nie widzę sensu w siedzeniu tutaj, pisaniu i w ogóle w moim dalszym życiu  - nic mi się nie chce. Do obiadu leżałem w łóżku. Pęcherz wariuje. 

Sen - źródło - pixbay.com




Umartwiam się co będzie po wyjściu. Do szpitala się przyzwyczaiłem, chociaż różnie tu jest, ale co dalej? Kiedyś trzeba wyjść. Czy Gospodarz mnie przygarnie. Na odwyk nie mogę od razu pojechać - nie mam pampersów, butów i ubrania.

Wczoraj znowu odczułem związek ciała, myślenia i uczuć. Od rana wybitnie źle się czujem  - żołądek i biegunka, może wrzód się ujawnia. Jeszcze to pieczenie w ustach, stan zapalny. Nie mogłem nic robić. Jeszcze palę i piję kawę, co jak wiadomo pogarsza sytuacjęNiby dostaję jakieś leki na to, ale nie wiem jakie. Z⁹ lekarzem trudno się rozmawia i ostatnio mojego ciągle nie ma.
Sikanie straszne
 
Sny bardzo dziwne -
Chyba córka Kaczyńskiego wychodziła mąż, byli obaj Kaczyńscy i jakiś bandyta na czele bandy zastrzelił młodych była jakaś druga banda a bandyta jakby się nawrócił.

Potem obaj Kaczyńscy obaj podnosili płytę nagrobną młodych.

Córka chciała skuter, a ja przepiłem kupę pieniędzy - tak nawiasem to przepiłem więcej z domu - czemu ja taki głupi.

Czym są  sny? zacząłem się zastanawiać, ale to inny temat. Czy zwierzęta też śnią?

https://wiadomosci-onet-pl.cdn.ampproject.org/v/s/wiadomosci.onet.pl/kiosk/o-czym-snia-zwierzeta/95ex2.amp?amp_js_v=a6&amp_gsa=1&usqp=mq331AQKKAFQArABIIACAw%3D%3D#aoh=16456390466910&referrer=https%3A%2F%2Fwww.google.com&amp_tf=%C5%B9r%C3%B3d%C5%82o%3A%20%251%24s&ampshare=https%3A%2F%2Fwiadomosci.onet.pl%2Fkiosk%2Fo-czym-snia-zwierzeta%2F95ex2

Że stowarzyszenia Humaneo dzwonił przedstawiciel, zaproponował spotkanie i ewentualnie może staż za 1500, a potem praca na umowę, zobaczymy może to ma sens, ale gdzie mieszkać?

Zacząłem aktualizować swoje CV i teksty do ewentualnych pracodawców. Z przerażeniem zauważyłem, tak jak przy okazji przeglądania starych postów i maili, o czym przypomniał mi mój znajomy Terapeuta, że wszystko już było. Ten ciąg trwa już parę ładnych lat, jak zresztą już pisałem. W kółko parę zakładów pracy, schroniska, stancje i szpital.
Tylko teraz o konsekwencje straty nieporównywalne. Ciągle nie wiem, czy z tego wyjdę. To mnie dobija.

Do tego dochodzi sytuacja na Ukrainie - nie wiem na ile - odpukać będzie to rzutować na Polskę i na mnie.


wtorek, 22 lutego 2022

Emocje dziennik 22.02.2022


 Przeczytałem pierwszy rozdział książki, do której teraz ciągle nawiązuję - Bóg ukryty Wiktora Frankla. Jest to, przynajmniej na razie dość trudna lektura, ale myślę, że z czasem się przyzwyczaję.



W tym rozdziale autor przytacza swój punkt widzenia w sprawie widzenia człowieka przez główne szkoły psychologiczne. Pisze o ciele, umyśle, duchowości, nie sensie religijnym, uświadominej i nieuświadomionej. Przecież jak zachwcam się pięknem krajobrazu to nie musi to być przeżycie religijne. W psychoterapii uzależnień poświęca się jedne zajęcia duchowości człowiek  - może za mało? 

Duchowość kojarzy mi się z emocjami jednak to jest chyba co innego 

Frenkl - 
"Zwykłe stany emocjonalne
mają równie
niewiele wspólnego z
bytem duchowym, co inne 
stanybędące dziełem popędó
w.
Twierdzenie, że pojęcie 
uczucia jest 
niejednoznaczne, wżadnym
wypadku nie oznacza, że ukierunkowane na 
referenty intencjonalne. Co 
ciekawe, podczasgdy „
uczucia intencjonalne” 
mogą być także 
zakorzenione wnieświadomości 
duchowej, zwykłe stany 
emocjonalne mająrównie 
niewiele wspólnego z
bytem duchowym, co inne 
stany będące dziełem popędó
w." 

Więc czym są uczucia, czy emocje nie znalazłem definicji - ale każdy wie o co chodzi. 

W procesie wchodzenia w nałóg jak wiadomo odgrywa tzw. mechanizm nałogowego regulowania emocji i nie dotyczy to tylko alkoholizmu też np. złości, hazardu itd. 

https://stopuzaleznieniom.pl/artykuly/czy-jestem-uzalezniony/co-czuje-alkoholik-mechanizm-nalogowego-regulowania-uczuc/ 

Mnie w praktyce interesują uczucia, ciało i ich wzajemne relacje. Na ile to jest wspólne z bytem duchowym  - nie wiem. Według mnie trochę ma. 

https://zwierciadlo.pl/psychologia/9326,1,cialo-i-dusza-to-jedno--korzystaj-z-inteligencji-ciala.read# 

Na przykład wczoraj - nie chciało mi się w południe nic robić, 

uczucie - czułem się źle taki słaby, 

myśl- miałem wyrzuty że się lenię. Później zauważyłem, że 

ciało - w żołądku mi ćmi, może wrzód się - odpukać odnawia. 

Wypiłem gorzką herbatę i mleczko na żołądek. Przeszło i pracowałem do wieczora. 

Dzisiaj ogólnie OK, ale odczuwam jakiś taki dyskomfort, nie umiem określić dlaczego, może trochę dlatego, że mam zapalenie w jamie ustnej, nie czuję za bardzo smaku jedzenia ani papierosów. 

U mnie bardzo na emocje wpływa pęcherz neurogenny. Jest to coś takiego, że czuje się potrzebę oddawania moczu pomimo, że pęcherz nie jest pełny. To bardzo duży problem dla mnie. Jest to jakieś uszkodzenie nerwu, który sygnalizuje potrzebę. Leczyłem to trochę, jest taki lek soreca miał pomóc ale zaniedbałem. Jest też inny podobno rewelacja ale 50 zł. No i metody behawioralne - ćwiczenie mięśni Kegla.
W szpitalu jak poprzednio czasami co 10-15 minut odczuwam parcie, szczególnie jak zmarznę w nogi a często tak jest mam chyba słabe krążenie. Na wolności jest trochę lepiej ale też co godzina. W pęcherzu neurogennym tak jest, pacjenci i 20 razy na dobę. Wpływa to na psychikę bardzo. Każda podróż czy kino np. to stres. No i pampersy, które nie dają poczucia pełnego komfortu i kosztują trochę. Chociaż jak mam orzeczony umiarkowany stopień niepełnosprawności to pomoc społeczna zwraca. 

W mojej ocenie wpływa to na emocje, ale jednak też pośrednio na ducha. Staję się przez to czasami mniej śmiały, wycofany trochę, czasem się wstydziłem ale teraz już mniej, problem ten dotyka wielu osób - 

Szacuje się, że zespół pęcherza nadreaktywnego może dotyczyć nawet 15% osób dorosłych w Polsce. Objawy pęcherza nadreaktywnego występują zarówno u mężczyzn, jak i u kobiet z podobną częstością, jednakże zazwyczaj spowodowane są przez różne przyczyny. Mówi się https://www.doz.pl/czytelnia/a15402-Zespol_pecherza_nadreaktywnego_OAB__przyczyny_objawy_leczenie 

https://www.seni24.pl/poradnik/Wpis/25-pecherz-nadreaktywny-przyczyny-i-leczenie 

Nie mogę też przez tę przypadłość podjąć wiele prac, gdzie nie można często iść do toalety np. przy taśmie, czy na kasie. 

Związek pomiędzy uczuciami, myśleniem i ciałem najlepiej widzę w przypadku mojego ostatniego dużego epizodu depresyjnego, czy kryzysu psychicznego lub objawów odstawienia. Moja pani Dr nazywa to żałobą po alkoholu.
Zastanawiałem się już nad tym w postach z 2018 m. in. Gdzie zamieszkać? i Czy warto?
Ja bym się skłaniał do depresji, zaburzeń o charakterze depresyjnym. Jak nie piłem też miałem podobne objawy tylko w mniejszym nasileniu. 

Teraz przebiegało to tak - 

Myśl - po jako takim dojściu do siebie w szpitalu pojawiły się myśli - co ja zrobiłem, co za głupota, tylko się zabić. Sądzę że mogłem bez większych problemów mieć pokój I pracę, ogłosić upadłość konsumencką.

Emocje - żal po stracie psychicznej i materialnej, wstyd, rozpacz, poczucie winy, wyrzuty sumienia. 

Ciało - dreszcze, coś w środku się trzęsie, brak apetytu, nie mogę zasnąć, męczliwość, nie mam siły chodzić.
Dla mnie nie ulega wątpliwości, że tak silne przeżycie wpływa jednak na mojego ducha w jakimś stopniu.
Napewno też zmienia widzenie siebie, choroby alkoholowej i otoczenia.
Przypomina mi po raz kolejny czym jest choroba alkoholowa.
Pozwala poznać co czuje i myśli człowiek w stanie depresji oraz pacjent oddziału psychiatryczego. 

Jako pomagacz chyba tak do końca tego nie wiedziałem. Tak trochę jak Frankl traktował swój pobyt w obozie jako swoisty eksperyment, podobnie ja może powinienem to wszystko jako pewne doświadczenie i je twórczo wykorzystać. Tylko w tej trudno mi to zrobić. 

To tak jak pewien ksiądz, przyjaciel naszego klubu abstynenta mówił - jestem kapelanem w szpitalu I udzielałem wsparcia pacjentom, jednak dopiero lepiej ich zrozumiałem gdy sam byłem pacjentom. 

Wspomniałem już, że jak przeglądam stare posty zauważyłem, że zaczynam się powtarzać. Mój znajomy Terapeuta też mi napisał że podobne maile już pisałem parę lat temu I za głowę się złapał ile to trwa.
Właśnie - ten długi nawrót trwa już parę lat. Może nigdy nie przyniósł takich skutków jak teraz ale było podobnie. Może z taką siłą przeżyłem, jak wspominałem, niespodziane zwolnienie z pracy, a wtedy nie piłem już kilkanaście lat. 

Dobija mnie ta informacja, i raczej utrudnia znalezienie sensu. Prawie wszystko o czym marzyłem straciłem - rodzinę, dom, pracę jako terapeuta czy pracownik socjalny. 

Teraz, pod wieczór samopoczucie mi się poprawiło

Poleżałem trochę, wypiłem gorzką herbatę I mleczko na żołądek.

Zresztą wieczorem przeważnie lepiej się czuję i lepiej mi się pracuje, najlepiej w nocy chociaż to niezdrowe. 


Przytłacza mnie dzisiaj to, że w tej chwili nie ma żadnej rzeczy, która sprawiała by mi przyjemność dawała satysfakcję. No może trochę lektura, pisanie i kontakt mailowy z moim Mistrzem no i to głupie palenie papierosów i kawa chociaż jak w ustach piecze tak nie smakują za bardzo.

Emocje dziennik 22.02.2022


 Przeczytałem pierwszy rozdział książki, do której teraz ciągle nawiązuję - Bóg ukryty Wiktora Frankla. Jest to, przynajmniej na razie dość trudna lektura, ale myślę, że z czasem się przyzwyczaję.



W tym rozdziale autor przytacza swój punkt widzenia w sprawie widzenia człowieka przez główne szkoły psychologiczne. Pisze o ciele, umyśle, duchowości, nie sensie religijnym, uświadominej i nieuświadomionej. Przecież jak zachwcam się pięknem krajobrazu to nie musi to być przeżycie religijne. W psychoterapii uzależnień poświęca się jedne zajęcia duchowości człowiek  - może za mało? 

Duchowość kojarzy mi się z emocjami jednak to jest chyba co innego 

Frenkl - 
"Zwykłe stany emocjonalne
mają równie
niewiele wspólnego z
bytem duchowym, co inne 
stanybędące dziełem popędó
w.
Twierdzenie, że pojęcie 
uczucia jest 
niejednoznaczne, wżadnym
wypadku nie oznacza, że ukierunkowane na 
referenty intencjonalne. Co 
ciekawe, podczasgdy „
uczucia intencjonalne” 
mogą być także 
zakorzenione wnieświadomości 
duchowej, zwykłe stany 
emocjonalne mająrównie 
niewiele wspólnego z
bytem duchowym, co inne 
stany będące dziełem popędó
w." 

Więc czym są uczucia, czy emocje nie znalazłem definicji - ale każdy wie o co chodzi. 

W procesie wchodzenia w nałóg jak wiadomo odgrywa tzw. mechanizm nałogowego regulowania emocji i nie dotyczy to tylko alkoholizmu też np. złości, hazardu itd. 

https://stopuzaleznieniom.pl/artykuly/czy-jestem-uzalezniony/co-czuje-alkoholik-mechanizm-nalogowego-regulowania-uczuc/ 

Mnie w praktyce interesują uczucia, ciało i ich wzajemne relacje. Na ile to jest wspólne z bytem duchowym  - nie wiem. Według mnie trochę ma. 

https://zwierciadlo.pl/psychologia/9326,1,cialo-i-dusza-to-jedno--korzystaj-z-inteligencji-ciala.read# 

Na przykład wczoraj - nie chciało mi się w południe nic robić, 

uczucie - czułem się źle taki słaby, 

myśl- miałem wyrzuty że się lenię. Później zauważyłem, że 

ciało - w żołądku mi ćmi, może wrzód się - odpukać odnawia. 

Wypiłem gorzką herbatę i mleczko na żołądek. Przeszło i pracowałem do wieczora. 

Dzisiaj ogólnie OK, ale odczuwam jakiś taki dyskomfort, nie umiem określić dlaczego, może trochę dlatego, że mam zapalenie w jamie ustnej, nie czuję za bardzo smaku jedzenia ani papierosów. 

U mnie bardzo na emocje wpływa pęcherz neurogenny. Jest to coś takiego, że czuje się potrzebę oddawania moczu pomimo, że pęcherz nie jest pełny. To bardzo duży problem dla mnie. Jest to jakieś uszkodzenie nerwu, który sygnalizuje potrzebę. Leczyłem to trochę, jest taki lek soreca miał pomóc ale zaniedbałem. Jest też inny podobno rewelacja ale 50 zł. No i metody behawioralne - ćwiczenie mięśni Kegla.
W szpitalu jak poprzednio czasami co 10-15 minut odczuwam parcie, szczególnie jak zmarznę w nogi a często tak jest mam chyba słabe krążenie. Na wolności jest trochę lepiej ale też co godzina. W pęcherzu neurogennym tak jest, pacjenci i 20 razy na dobę. Wpływa to na psychikę bardzo. Każda podróż czy kino np. to stres. No i pampersy, które nie dają poczucia pełnego komfortu i kosztują trochę. Chociaż jak mam orzeczony umiarkowany stopień niepełnosprawności to pomoc społeczna zwraca. 

W mojej ocenie wpływa to na emocje, ale jednak też pośrednio na ducha. Staję się przez to czasami mniej śmiały, wycofany trochę, czasem się wstydziłem ale teraz już mniej, problem ten dotyka wielu osób - 

Szacuje się, że zespół pęcherza nadreaktywnego może dotyczyć nawet 15% osób dorosłych w Polsce. Objawy pęcherza nadreaktywnego występują zarówno u mężczyzn, jak i u kobiet z podobną częstością, jednakże zazwyczaj spowodowane są przez różne przyczyny. Mówi się https://www.doz.pl/czytelnia/a15402-Zespol_pecherza_nadreaktywnego_OAB__przyczyny_objawy_leczenie 

https://www.seni24.pl/poradnik/Wpis/25-pecherz-nadreaktywny-przyczyny-i-leczenie 

Nie mogę też przez tę przypadłość podjąć wiele prac, gdzie nie można często iść do toalety np. przy taśmie, czy na kasie. 

Związek pomiędzy uczuciami, myśleniem i ciałem najlepiej widzę w przypadku mojego ostatniego dużego epizodu depresyjnego, czy kryzysu psychicznego lub objawów odstawienia. Moja pani Dr nazywa to żałobą po alkoholu.
Zastanawiałem się już nad tym w postach z 2018 m. in. Gdzie zamieszkać? i Czy warto?
Ja bym się skłaniał do depresji, zaburzeń o charakterze depresyjnym. Jak nie piłem też miałem podobne objawy tylko w mniejszym nasileniu. 

Teraz przebiegało to tak - 

Myśl - po jako takim dojściu do siebie w szpitalu pojawiły się myśli - co ja zrobiłem, co za głupota, tylko się zabić. Sądzę że mogłem bez większych problemów mieć pokój I pracę, ogłosić upadłość konsumencką.

Emocje - żal po stracie psychicznej i materialnej, wstyd, rozpacz, poczucie winy, wyrzuty sumienia. 

Ciało - dreszcze, coś w środku się trzęsie, brak apetytu, nie mogę zasnąć, męczliwość, nie mam siły chodzić.
Dla mnie nie ulega wątpliwości, że tak silne przeżycie wpływa jednak na mojego ducha w jakimś stopniu.
Napewno też zmienia widzenie siebie, choroby alkoholowej i otoczenia.
Przypomina mi po raz kolejny czym jest choroba alkoholowa.
Pozwala poznać co czuje i myśli człowiek w stanie depresji oraz pacjent oddziału psychiatryczego. 

Jako pomagacz chyba tak do końca tego nie wiedziałem. Tak trochę jak Frankl traktował swój pobyt w obozie jako swoisty eksperyment, podobnie ja może powinienem to wszystko jako pewne doświadczenie i je twórczo wykorzystać. Tylko w tej trudno mi to zrobić. 

To tak jak pewien ksiądz, przyjaciel naszego klubu abstynenta mówił - jestem kapelanem w szpitalu I udzielałem wsparcia pacjentom, jednak dopiero lepiej ich zrozumiałem gdy sam byłem pacjentom. 

Wspomniałem już, że jak przeglądam stare posty zauważyłem, że zaczynam się powtarzać. Mój znajomy Terapeuta też mi napisał że podobne maile już pisałem parę lat temu I za głowę się złapał ile to trwa.
Właśnie - ten długi nawrót trwa już parę lat. Może nigdy nie przyniósł takich skutków jak teraz ale było podobnie. Może z taką siłą przeżyłem, jak wspominałem, niespodziane zwolnienie z pracy, a wtedy nie piłem już kilkanaście lat. 

Dobija mnie ta informacja, i raczej utrudnia znalezienie sensu. Prawie wszystko o czym marzyłem straciłem - rodzinę, dom, pracę jako terapeuta czy pracownik socjalny. 

Teraz, pod wieczór samopoczucie mi się poprawiło

Poleżałem trochę, wypiłem gorzką herbatę I mleczko na żołądek.

Zresztą wieczorem przeważnie lepiej się czuję i lepiej mi się pracuje, najlepiej w nocy chociaż to niezdrowe. 


Przytłacza mnie dzisiaj to, że w tej chwili nie ma żadnej rzeczy, która sprawiała by mi przyjemność dawała satysfakcję. No może trochę lektura, pisanie i kontakt mailowy z moim Mistrzem no i to głupie palenie papierosów i kawa chociaż jak w ustach piecze tak nie smakują za bardzo.

poniedziałek, 21 lutego 2022

Dziennik 21.02.2022

 

Miałem nie upubliczniać swoich zapisków osobistych, ale pomyślałem sobie - czemu nie, może coś kogoś zainteresuje. Teraz ogólnie taka moda na ekshibicjonizm osobisty. Może dobrze, może źle - nie wiem. Mnie to osobiście zbliża do danej osoby.

Dzisiaj zapomniałem w zasadzie co mi się śniło. Pamiętam tylko że stałem w długim kościele w ławkach siedziało tylko po 1 osobie z prawej strony, ksiądz dawał po kolei komunię  i uściskał rękę - ja odmówiłem komunii tylko uścisnęliśmy sobie ręce. Z życia wzięte - modlę się ale nie praktykuję. Może to sprzeczność, zobaczę co Frankl o tym piszę w dalszych rozdziałach. W ogóle to najczęściej mi się śnią mi się Żona, Córką i bliscy którzy żyją i często ci którzy odeszli.

Po przebudzeniu w półśnie przypomniało mi się że straciłem przynajmniej na razie Żonę, która mówi że już nie jest Żoną, ale dla mnie jest nadal i poczułem się bardzo źle.
Tylko ją w życiu kochałem i cały czas kocham - nie wyobrażam sobie życia bez niej i mam głupią nadzieję że drogi nasze zejdą się jeszcze.
Skrzywdziłem Ją i Córkę strasznie - mimo to trochę wierzę że mi wybaczą choć to trudne.
Ta nadzieja nadaje w dużej części sens mojemu życiu. Może to chore?
Wiersz, który jest wcześniej pisałem po trzeźwemu, a drugą część po pijanemu. Kiedy jestem prawdziwy - jak jestem pijany, czy trzeźwy. Niektórzy uważają, że po wódce ujawnia się prawdziwa natura człowieka  - czy napewno?

Frankl o miłości piszę tak -

"Jak sumienie jest
ukierunkowane na jedyne w
swoim rodzaju możliwości
drzemiące w każdej sytuacji
życiowej, tak też obiektem
miłości jest jedyny w
swoim rodzaju uśpiony
potencjał kochanej osoby.
Co więcej,miłość itylko
miłość pozwala temu,
kto kocha, dostrzec dostrzec wyją
tkowość kochanej osoby."


Jeśli chodzi o sens to trochę podobnie myślę jak Frankl. Pisałem w którymś poście że chodzi o to aby w trzeźwieniu znaleźć jakiś cel abstynencja jako środek a nie cel, warunek konieczny ale nie dostateczny, nie wystarczający do tego - aby zachować trwałą abstynencję i mieć przede wszystkim poczucie zadowolonia z życia, może większe niż przed popadnięciem w nałóg.
Podobnie jak opisuje Frankl losy więźnia, który był bankrutem do tego i w pewnej chwili odnalazł Boga i cel w życiu przez to jego egzystencja nabrała sensu, którego do tej pory nie widział.

Mi jest w tej chwili bardzo trudno znaleźć sens w dalszym moim życiu, abstynencja może być dla mnie tylko środkiem, a nie celem. Dawniej miałem cel - rodzina jej rozwój, wychowanie córki. Też pomaganie innym, jak nazwałem w tytule jednej ze stron bloga - Tadeusz - pomagacz z zamiłowania.

Może Frankl mi pomoże. Np w tym jak pogodzić istnienie Boga z okropieństwami tego świata. Tragedią jest holokaust, ale tragedią jest też ciężka choroba, śmierć małego dziecka, czy da się to wytłumaczyć? - Może za bardzo chcę to tłumaczyć rozumem, a nie szeroko pojętą wiarą?

Z tym zagadnieniem wiąże mi się taka myśl -
Czy może ten świat został stworzony tylko dla mnie jak w filmie Truman Show?

https://m.cda.pl/video/657034747

Czy jak odejdę on będzie dalej, czy jest to jakiś teatr w którym ja jestem widzem?

A tak w ogóle jak przeglądałem swojego bloga to 
widzę, że o niektórych rzeczach już pisałem i zaczynam się powtarzać. Minęło dwa lata od kiedy napisałem jakieś w miarę sensowny post i wypadłem z obiegu - przepraszam czytelników.





niedziela, 20 lutego 2022

20.02.2022 Frankl



Dotychczas nie bardzo mogłem się zmusić do jakiegokolwiek dziania a dzisiaj zrobiłem 11 paczek papierosów i przeczytałem wstęp i przedmowę Boga nieuświadomego Wiktora Frankla i się wciągnąłem.
Może pozwoli mi On odnaleźć sens mojego życia. Już samo to że go czytam nadaje sens mojemu pobytowi tutaj.
Pobyt zaakceptowałem ale moje "grzechy" nie.

Nie wiem czy uda mi się -

cierpieniewtriumf,
poczucie winy wpracę
nad sobą, aświadomość
nieuniknionego końca w
bodziec do działania


Na razie mam poczucie straconego czasu i szansy, którą dał mi los czy Bóg.

Pociesza mnie myśl, że nie da się uwierzyć na siłę - samo przychodzi. Tak jak nie da się na siłę człowieka rozśmieszyć. Obserwowałem to pracując z autystycznym uczniem. Prostych dowcipów nie rozumiał, nauczycielka tłumaczyła mu co jest śmiesznego w danym dowcipie.


Poniżej przytaczam cytaty, które mnie zaciekawiły

xxxxxxx

"aktami czy stanami „
intencjonalnymi”,zgodnie z
terminologią Edmunda
Husserla iMaxa Schelera,
twórców szkoły „
fenomenologii”, są one
nakierowane na„
intencjonalne” referenty,
czyli, innymi słowy, właś
ciwe sobieobiekty. Im wię
ksze uprzedmiotowienie
aktów intencjonalnych,tym
bardziej tracimy zoczuwł
aściwe imobiekty. Oile
wiem,nigdzie nie jest to
zobrazowane wbardziej
uderzający sposób niżna
przykładzie specyficznie

Wiara, nadzieja i
miłość niepodlegają sile
woli. Nie mogę się zmusić
do tego, żeby uwierzyć,tak
jak nie mogę się zmusić
do nadziei czy miłości – a
już


Już Albert
Einstein stwierdził, że
byćreligijnym to znaleźć
odpowiedź na pytanie: „
Jaki jest sensmojego ż

wymiarze wyższym, jest w
nim ujęty iwniegowłą
czony. Wtym sensie
psychologia dominuje nad
biologią,noologia nad
psychologią, ateologia nad
noologią.Wymiar noologiczny s

przytaczam
dowody napotwierdzenie
tej tezy, świadczące o
tym, iż owo poczucie
religijności może dojść do gł
osu całkiem
niespodziewanie, nawet
wprzypadku ciężkich
chorób psychicznych,
takich jak psychoza.

boko zakorzenione
poczucie religijności.
Wdwóch moich książ

drogę.Woczach czł
owieka, który tak jak
on doświadczył
niewyobrażalnych
potworności, codzienne
narzekania na pustkę
ipoczucie bezsensu
naszego bezpiecznego,
wygodnego życiamogły się
wydawać trywialne.

psychologbyłby wstanie
zainscenizować we wł
asnym laboratorium, ale
przede wszystkim
dlatego, że potrafił
wykorzystać swoje
obserwacje wpraktyce.
Co ciekawe, najwię


cierpieniewtriumf,
poczucie winy wpracę
nad sobą, aświadomość
nieuniknionego końca w
bodziec do działania. Pół
wieku późniejoptymizm
stanie się myślą "